Reklama

Niedziela w Warszawie

Słuchamy głosu młodzieży

Synod Młodych to czas wsłuchania się w to, co Bóg dzisiaj ma do powiedzenia Kościołowi w sprawie wiary i powołania młodych ludzi – mówi bp Marek Solarczyk w rozmowie z Magdaleną Wojtak i Łukaszem Krzysztofką

Niedziela warszawska 38/2019, str. 1, 4-5

[ TEMATY ]

wywiad

Bp Marek Solarczyk

www.facebook.com/bpmsolarczyk

NIEDZIELA: – Jakie znaczenie dla Księdza Biskupa mają spotkania z młodymi ludźmi?

BP MAREK SOLARCZYK: – Niosą one ze sobą bogactwo różnych darów. To okazja do tego, żeby poznać młodych ludzi i wysłuchać tego, co jest dla nich ważne i co jest tajemnicą Boga w ich życiu. Podczas mojej posługi spotykam młodych ludzi w parafii, podczas liturgii czy udzielania sakramentu bierzmowania, ale także w Liceum Ogólnokształcącym im. Władysława IV, w którym uczę religii od wielu lat. Z młodymi mam kontakt także podczas różnych wydarzeń organizowanych przez duszpasterstwo młodzieży. Spotykam również nastolatków, którzy są dziećmi moich wychowanków. Młodych spotykam także w przestrzeni wirtualnej, która dziś jest ważną platformą kontaktu z nimi.

– Diecezja warszawsko-praska pod hasłem „On żyje i chce, abyś ty żył” uroczyście zainaugurowała Synod Młodych, który potrwa do jesieni przyszłego roku. W jaki sposób chcecie dotrzeć do młodych?

– Jeśli cokolwiek ma dokonać się, musi to mieć miejsce w każdej parafii. Będzie wyrażało się to w parafialnym zespole synodalnym, w którym oprócz księży i osób związanych z duszpasterstwem młodzieży będą przede wszystkim młode osoby.
Diecezję podzieliliśmy na 9 rejonów, ale trzeba mieć świadomość, że każdy z nich jest różnorodny, jeśli weźmiemy pod uwagę tradycje i zwyczaje, formy duszpasterskie oraz możliwości uczestniczenia w Kościele. Inaczej będzie to wyglądać na Białołęce, na Pradze, a jeszcze inaczej w takich ośrodkach parafialnych jak Legionowo, Nowy Dwór Mazowiecki, Otwock, Mińsk Mazowiecki, Radzymin, Kobyłka czy Wołomin. Różnice będzie też widać w mojej rodzinnej parafii w Duczkach czy w parafii w Dobrem, skupiającej ponad 20 wiosek. Synod, zainicjowany przez ordynariusza diecezji bp. Romualda Kamińskiego ma wiele płaszczyzn. Najważniejsza z nich jest ta duchowa.

– Co jest celem tego wydarzenia?

– To czas wsłuchania się w to, co Bóg dzisiaj ma do powiedzenia Kościołowi w sprawie wiary i powołania młodych ludzi oraz tego, co jest najważniejsze w ich życiu. To wydarzenie ma być wykorzystaniem daru, który Pan Bóg ofiarowuje nam poprzez całe bogactwo wpisane w życie Kościoła, głos i doświadczenie zarówno osób duchownych, jak i świeckich. Ale najważniejsze jest, żeby wsłuchać się w to, co ma do powiedzenia młodzież, zastanowić się, co dzieje w sercu młodego człowieka, jak pewne sprawy należy mu wytłumaczyć, przekonać, wyrazić coś, co wydaje się nam proste i oczywiste. Mimo że posługujemy się tymi samymi pojęciami, młody człowiek często ich nie rozumie.

– To kwestia komunikacji i języka, którym duchowni posługują się w kontakcie z młodymi?

– Zgadza się. Wychodzimy ze skarbem do młodego człowieka (liturgią – przyp. red.)tylko czy rzeczywiście on widzi w tym skarb. Pojawia się pytanie, co zrobić, żeby ten skarb zobaczył i jak go nauczyć, żeby chciał go przeżywać jako skarb swojego życia.
W czasie synodu w Rzymie poświęconego młodzieży pewien młody Amerykanin zwracał się do nas, ojców synodalnych tak: „Mówicie o młodych i zastanawiacie się nad nimi, ale czy wy w ogóle znacie ich imiona?”. Pomyślałem w duchu, że wymienię mu imiona osób pierwszej klasy licealnej, w której uczę religii (uśmiech). Mając przed sobą 30 osób, uczniów, których po raz pierwszy spotykam, muszę postawić sobie pytanie: kim oni są, jaką mają historię życia, w jaki sposób przeżywają wiarę. Program pierwszej klasy ponadgimnazjalnej akurat jest retrospekcją na temat wiary na poziomie, na którym oni obecnie są. Będę miał okazję niejako systemowo w ramach lekcji religii przejść tę drogę z nimi. Jednocześnie jest to ogromna przestroga przed tym, aby nie wkładać ich w żaden szablon, bo każdy z nich jest inny, ma inną historię życia.
Jedna z mam zadała mi niedawno pytanie: co zrobić, żeby księża mieli radość i dynamizm wobec Boga i człowieka? Myślę, że to jedno z pytań, które musi wybrzmieć podczas organizowanego w naszej diecezji synodu, który nie jest dziełem samym w sobie – on sam nie rozwiązuje spraw. To jest pewien etap rozejrzenia się, wspólnej modlitwy i zrobienia pewnych kroków, aby iść dalej.

– Synod wypracuje receptę na to, żeby młodzież nie odchodziła od Kościoła?

– To wszystko, co będzie realizowało się podczas tego roku będzie dziełem synodu i tych, którzy będą z otwartymi sercami skoncentrowani wokół tego wydarzenia – zarówno osób duchownych, świeckich, ale przede wszystkim rodziców młodzieży i samych młodych.
Mamy nadzieję, że za rok, gdy będziemy zamykać to wydarzenie, będziemy mogli powiedzieć, wiemy w jaki sposób towarzyszyć młodzieży. Będziemy próbować również dotrzeć do młodych ludzi, którzy nie są obecni w Kościele. Ale żeby do nich dotrzeć, musi być komu to zrobić. Właśnie w tych uformowanych osobach, mających w sobie żywą wiarę, zarówno duchownych, jak i świeckich pokładamy wielką nadzieję.
Musimy zrobić wszystko, aby ci, którzy są w Kościele odczuli nasze wsparcie i pomoc, prowadzenie, aby oni rzeczywiście wzrastali w tym co będzie ich wiarą, ale też ich życiem – do dojrzałości, odpowiedzialności, wyboru życiowego powołania. Jeżeli rzeczywiście u każdego duchownego, który spotyka się z młodym człowiekiem na poziomie lekcji religii w szkole, czy poprzez różne struktury, które skupiają młodych ludzi, będzie wrażliwość i chęć szacunku oraz pomocy młodemu człowiekowi, jeżeli to będzie dawało szansę ubogacenia, przekazania i nauczenia, doprowadzenia do tego, aby to, co jest tajemnicą Boga w nim żyło i rozwijało się, to będzie widać tego owoce.
Nie zapominajmy też o tych młodych, których nie ma w żadnej wspólnocie Kościoła, ale z wielkim oddaniem i wielką troską o swoją rodzinę uczestniczą w życiu wiary, przyjmują sakramenty. Bóg dla nich jest ważny. Głównymi nauczycielami są ich rodzice, rodzina, rówieśnicy. Oni nie są straceni, nie są poza Kościołem, ale są wielką siłą – poprzez swoje świadectwo potrafią zrobić bardzo wiele.

– Jak rozbudzić w młodych ludziach pragnienie świętości i zachęcić do naśladowania Jezusa w codzienności?

– Młody człowiek musi najpierw spotkać Jezusa. Młodość ma to do siebie, że jest trochę bezkompromisowa. Jeśli młody człowiek ma do czegoś pewien dystans i obawy, zahamowania, to może być odbierany przez innych, że jest w opozycji.
Ważną rzeczą w życiu każdego człowieka, szczególnie młodego, jest przykład i świadectwo innych. Młody człowiek, kiedy widzi rówieśnika, ma na pewno o wiele prościej, aby pewnymi rzeczami się zainteresować. Kiedy widzi i doświadcza w domu normalnego, dojrzałego, cierpliwego przeżywania i tłumaczenia pewnych spraw i – co więcej – może niejednokrotnie zaczyna sobie zadawać pytanie, skąd jego rodzice mają siłę do codziennej miłości, życzliwości, otwartości i służby dla siebie – zada sobie pytanie: skąd to czerpią?
Wielkim skarbem dorastającego nastolatka czy nawet starszego człowieka, który jest na etapie swoich pasji, osiągnięć jest to, kiedy może porozmawiać i podzielić się wszystkim ze swoimi rodzicami, mając zaufanie do nich.

– Czcigodny Sługa Boży Carlo Acutis, który zmarł jako 15-latek, ofiarowując swoje życie za papieża i Kościół, mówił często, że wszyscy rodzą się jako oryginały, ale wielu umiera jako kserokopie. Jak można te słowa wykorzystać w duszpasterstwie młodzieży?

– Najpiękniejszym oryginałem jest Bóg i myślę, że każdy przeżywający szczerze swoją wiarę dobrze o tym wie. Synod, który odbył się w ubiegłym roku w Rzymie poświęcony był młodzieży, wierze i rozeznawaniu powołania. Przypomniał, że mówimy o młodzieży w przedziale 16-29 lat. Dla wielu młodzież to ludzie do 18. roku życia. A synod rzymski jasno podkreślił, że młodość, jest tym momentem, kiedy człowiek zaczyna szukać swojej wizji własnego życia i miejsca w świecie. Wtedy, gdy wchodzi w przestrzeń odpowiedzialności za decyzje, które podejmuje.

– Ksiądz Biskup był jednym z ojców synodalnych wspomnianego wydarzenia w Rzymie. To doświadczenie jest pomocne przy organizacji Synodu Młodych w diecezji warszawsko-praskiej?

– Niosę je w sobie i jestem Bogu wdzięczny za to doświadczenie. Owocem tego wydarzenia jest posynodalna adhortacja apostolska Ojca świętego Franciszka „Christus vivit”. Zadaję niejednokrotnie pytanie osobom z różnych środowisk, czy zapoznali się z tym dokumentem. Synod może wypracować różne rzeczy, ale pozostanie pytanie, czy potrafimy je zauważyć.
Wspomniana adhortacja i inne dokumenty wskazują, co jest dziś problemem młodego człowieka. Podczas Światowych Dni Młodzieży w Panamie Ojciec Święty w czasie jednego z wystąpień, przywołał historię młodych ludzi, którzy zastanawiali się, dlaczego młodzież traci wiarę. Jedna z osób zwróciła uwagę na to, że młodzi żyją w środowiskach, w których czują się niewidzialni. Innymi słowami, nie czują się ważni, nawet dla najbliższych. Wniosek był taki: skoro młody człowiek nie doświadcza zainteresowania i bliskości ze strony swojej rodziny, nie może uwierzyć w to, że w oczach Boga jest ważną osobą. To tylko jeden z wątków, który podczas synodu i we wspomnianej adhortacji „Christus vivit” wiąże się ze słowem „towarzyszyć”. Pamiętajmy, że dla młodego człowieka najbliższymi towarzyszami są jego rodzice, rodzeństwo, koledzy i koleżanki, szkoła, a także rzeczywistość internetu, która na niego oddziałuje. Jesteśmy sojusznikami tej samej Bożej sprawy ze wszystkimi, którzy są wokół młodego człowieka.

– Wielu rodziców obawia się, że dzieci w szkołach będą deprawowane. Pytają, w jaki sposób poradzić sobie z ideologią gender. Co Ksiądz Biskup powiedziałby tym rodzicom? Co mają robić, w jaki sposób formować swoje dzieci i jak przezwyciężać trudności, które stoją na ich drodze?

– Odpowiedź jest najogólniejsza, ale chyba i najbardziej trafna. Myślę, że każdy rodzic, który niesie w sobie miłość, troskę nie zostawi swojego dziecka w jakiejś przestrzeni samego. Jak się będzie interesował, będzie uważał na to, co się dzieje w życiu młodego człowieka – czy to będzie to, do czego ich pociecha zajrzy w internecie, z kim się spotka, do kogo wyjdzie, w jakim czasie wróci do domu i potencjalnie, kto i jakie treści może mu przekazać.

– Dziesiątki tysięcy młodzieży przyciągają Europejskie Spotkania Młodych, organizowane przez wspólnotę braci z Taizé. Najbliższe takie spotkanie odbędzie się we Wrocławiu. Będzie ono szansą i dodatkowym impulsem dla duszpasterstwa młodzieży?

– Te spotkania zawsze niosą wielką okazję na to, aby młody człowiek zobaczył, że młodość jest uniwersalna, że otwartość na Boga również jest uniwersalna. Dają szansę zobaczenia, jak inni przeżywają wiarę. Kiedy ESM odbywało się w Bazylei, młodzi Polacy zetknęli się z doświadczeniem Kościoła w Szwajcarii i istniejącymi tam niekatolickimi wspólnotami. Była to okazja do postawienia pytań o to, jak świadczyć o swojej wierze i dzielić się nią z innymi. Spotkania organizowane przez braci z Taizé to naturalny sposób, utrwalający w młodym człowieku szacunek i przywiązanie do swojej wspólnoty i jej bogactwa wiary.

2019-09-17 14:31

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Bp Solarczyk będzie modlił się na Jasnej Górze w intencji powołań

Delegat Konferencji Episkopatu Polski ds. Powołań bp Marek Solarczyk w sobotę, 9 maja, będzie przewodniczył Mszy św. w Kaplicy Cudownego Obrazu na Jasnej Górze w intencji rozeznających powołanie, rodzin powołanych i osób wspierających powołania

Biskup pomocniczy-diecezji warszawsko praskiej odprawi Mszę św. na Jasnej Górze o godz. 13.30.W Kościele pod hasłem „Wielka Tajemnica Wiary"  trwa Tydzień Modlitw o Powołania do Kapłaństwa i Życia Konsekrowanego, który rozpoczęła czwarta niedziela wielkanocna nazywana Niedzielą Dobrego Pasterza.

– Bądźmy razem w tym wielkim dziele modlitwy i towarzyszenia rozeznającym powołanie i tym, którzy chcą z odwagą oraz oddaniem je przeżywać – podkreśla duchowny. Jednocześnie przypomina, że papież Franciszek przygotował na Światowy Dzień Modlitw o Powołania orędzie zatytułowane „Słowa Powołania”. – Zachęcam, by się zapoznać z tym orędziem. Jest ono niesamowicie ważne nie tylko dla tych, którzy rozeznają powołanie, ale i dla nas, przeżywających już swoje powołanie, byśmy potrafili dziękować, z odwagą je przeżywać, pokonywać znużenia, a jednocześnie uwielbiać Boga za to, co nam ofiarował – podkreśla bp Solarczyk.

Jak poinformował delegat Konferencji Episkopatu Polski ds. Powołań, do parafii tradycyjnie trafiły przygotowane przez Krajową Radę Duszpasterstwa Powołań materiały. Są one skupione wokół tematyki roku duszpasterskiego, dlatego noszą tytuł będący jego hasłem: „Oto Wielka Tajemnica wiary”.

Materiały zawierają m.in. pomoce liturgiczne, świadectwa osób powołanych i konspekty katechez na Tydzień Modlitw o Powołania. Jednym z elementów modlitwy i troski o powołania jest organizowana co roku w drugą sobotę maja pielgrzymka rodzin osób powołanych i wspierających powołania. – W tym roku ze względu na epidemię pielgrzymka w tak znanym nam wymiarze się nie odbędzie. Ale w drugą sobotę maja o godzinie 13.30 będę przewodniczył Mszy św. w Kaplicy Cudownego Obrazu na Jasnej Górze – zapowiedział bp Solarczyk. Podkreślił, że podczas Eucharystii będzie polecał Bogu wszystkie intencje rozeznających powołanie oraz rodzin osób powołanych i tych, którzy wspierają powołania.

Światowy Dzień Modlitw o Powołania to inicjatywa papieża Pawła VI. Po raz pierwszy  był obchodzony 12 kwietnia 1964 roku. W tym dniu wierni modlą się w intencji powołań do życia kapłańskiego, konsekrowanego i misyjnego, rozważają też papieskie orędzie przygotowane na ten czas. Niedziela Dobrego Pasterza to również święto patronalne Papieskiego Dzieła św. Piotra Apostoła. Dzieło wspiera powołania misyjne m.in. poprzez akcję AdoMIS, która zachęca do adopcji misyjnych seminarzystów. 

CZYTAJ DALEJ

Jak hojny jest Bóg!

Niedziela Ogólnopolska 29/2017, str. 33

[ TEMATY ]

Ewangelia

johnhain/pixabay

Dla mnie dzisiejsza Ewangelia jest przestrogą, abym nie zatwardził swojego serca i nie spełniła się na mnie przepowiednia Izajasza: „Słuchać będziecie, a nie zrozumiecie, patrzeć będziecie, a nie zobaczycie. Bo stwardniało serce tego ludu (...)”. Jezus mówił w przypowieściach, ponieważ przypowieść ocenia intencje słuchaczy. Kto słuchał Jezusa ze złym nastawieniem, ze złą intencją, niewiele zrozumiał. Kto słuchał bez uprzedzeń, miał czystą intencję, rozumiał więcej. Przecież Jezus mówił do różnych słuchaczy – szpiegów Piłata, faryzeuszy, uczonych w Piśmie i zwykłych ludzi. Czy czasem nie jest w nas zasiana nieufność do Pisma Świętego? Np. że Biblia nie zgadza się z astrofizyką, z odkryciami naukowymi? Nie powstała w tym celu, że ma się zgadzać. Powstała dla naszego pouczenia (por. Rz 15, 4; 1 Kor 10, 6-11). Może zniechęcamy się do jej lektury z tego powodu, że wiele nie rozumiemy. Porównanie słowa do deszczu i śniegu przychodzi nam z pomocą. Gdyby deszcz nie wsiąkł, ale pozostał na wierzchu, zrobiłoby się błoto, a w głębi byłoby nadal sucho. Mamy słuchać, a Bóg zrobi swoje.

Ciekawa jest wypowiedź Jezusa: „Bo kto ma, temu będzie dodane, i w nadmiarze mieć będzie; kto zaś nie ma, temu zabiorą nawet to, co ma”. To zdanie pomaga zrozumieć przypis odsyłający nas do Ewangelii według św. Łukasza 8, 18: „Uważajcie więc, jak słuchacie. Bo kto ma, temu będzie dane; a kto nie ma, temu zabiorą i to, co mu się wydaje, że ma”. Chodzi więc o słuchanie, o to, jak chcemy słuchać, ponieważ wiara rodzi się ze słuchania (por. Rz 10, 17). Czy chcemy, słuchając, stawać się posłuszni słowu Boga?

Następna dziwna rzecz: Kto sieje ziarno po drodze? W glebę skalistą? Między ciernie? Ziarno wsiewa się w glebę uprawną, zaoraną, nawożoną, zabronowaną. Skoro i do mnie jest skierowane to słowo Pana, to stawia mi pytanie: Jaką jestem glebą?

W tym jest nadzieja, że będąc każdym rodzajem gleby, mam szansę być zasianym. Potrzeba, bym wielbił Bożego siewcę, że w taką glebę sieje. Mówiąc brutalnie, trzeba tylko działkę skopać i gnojem obłożyć (por. Łk 13, 8). Bóg przez wydarzenia, nawet te trudne, uprawia moje życie, abym stał się żyzną rolą, na której Chrystus mógłby wzrastać.

Drugie czytanie mówi, co będzie plonem mojego życia: przybranie za synów i odkupienie naszego ciała. Skuteczność słowa Bożego nie tylko wieszczy pierwsze czytanie, ale również plon w życiu człowieka, który słucha i rozumie. Rozumieć coś – to znaczy umieć zastosować to w praktyce. Policz ziarna w kłosie pszenicy i pomnóż przez trzydzieści, przez sześćdziesiąt, przez sto. Ja liczyłem ziarna w kłosie żyta. Sześćdziesiąt razy sto = sześćset ziaren z jednego zasianego. Tak hojny jest Bóg.

Polecamy „Kalendarz liturgiczny” – liturgię na każdy dzień
Jesteśmy również na Facebooku i Twitterze

CZYTAJ DALEJ

77. rocznica Zbrodni Wołyńskiej. Na pytania dotyczące Wołynia nie szukajmy odpowiedzi tylko na ziemi

2020-07-11 21:51

Marzena Cyfert

Przed Pomnikiem Mauzoleum przy bulwarze Xawerego Dunikowskiego

Uroczysty apel z okazji Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II RP odbył się 11 lipca pod Pomnikiem Mauzoleum przy bulwarze Xawerego Dunikowskiego.

W spotkaniu wzięli udział przedstawiciele władz, z premierem Mateuszem Morawieckim, a także duchowni różnych wyznań chrześcijańskich, którzy poprowadzili modlitwę. Udział zaznaczyła wojskowa asysta honorowa.


W kryptach Pomnika Mauzoleum znajduje się ziemia z mogił z 2000 miejscowości, w których w latach 1939-47 popełniono masowe mordy na ludności polskiej.

Honorowy prezes Stowarzyszenia Upamiętniania Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów Szczepan Siekierka przypomniał, że stowarzyszenie zostało założone w 1989 r., z misją „pojednania i pokuty” i spełniło swoją rolę. Udało się bowiem zebrać ponad 20 tys. relacji świadków, którzy przeżyli rzeź na Kresach i wydać kilka tomów zbiorowej dokumentacji, której większość jest potwierdzona przez Komisję Ścigania Zbrodni przeciw Narodowi Polskiemu. Zwracając się do premiera Mateusza Morawieckiego, prezes powiedział: – Bardzo się cieszę, że jest wśród nas Pan Premier, którego pamiętam jako młodego chłopca, bo pracowałem z jego ojcem. Spotykaliśmy się i zastanawialiśmy się wspólnie, jak doczekać czasów prawdziwej Polski, takiej, która będzie dbać o ludność polską, o naród polski, o tych, którzy zostali pozbawieni kawałka chleba. O takiej Polsce marzyłem.

Wicewojewoda dolnośląski Bogusław Szpytma opowiedział o dramatycznych wydarzeniach, jakich doświadczyła jego rodzina na Wschodzie we wsi Wierzbowiec. – Przez kilkadziesiąt lat słyszeliśmy w domu opowieści, które mroziły krew w żyłach. W tej wsi pozostało już na zawsze 75 osób. Później nastąpił trudny czas milczenia, gdy z powodów politycznych nie można było mówić o tej zbrodni, nie można było ujawniać prawdy, podobnie jak o Katyniu. Po 60 latach razem z mamą odwiedziliśmy to miejsce, nocowaliśmy w domu, który prowadziła Ukrainka p. Oksana. Próbowaliśmy rozmawiać, ale to była bardzo trudna rozmowa. Padło jedno ważne dla mnie zdanie: „Czy Wy chcecie tutaj wrócić?”. Myślę, że ten lęk przed naszym powrotem staje się podstawą takich zachowań – mówił wicewojewoda.

– Dzisiaj przy trudnej historii Ukrainy i trudnej historii Polski coraz więcej nas łączy. Słyszymy wiele osób mówiących po ukraińsku, które tutaj pracują, rozwijają się. Ale gdzieś ciągle jest cień milczenia, cień tego, czego nie zdołaliśmy wyjaśnić. Jesteśmy tu dziś po to, żeby zaświadczyć, że już nigdy nie zapomnimy o tych ofiarach, że będziemy się domagali prawdy. Te dwa wielkie narody w Europie muszą budować swoje relacje na prawdzie – mówił wicewojewoda dolnośląski.

–Spotykamy się dziś we Wrocławiu w innych czasach, by upamiętnić ofiary tamtego ludobójstwa, jak i Ukraińców, którzy broniąc swoich sąsiadów, również stracili życie – mówił Marcin Krzyżanowski, wicemarszałek województwa dolnośląskiego.

Po uroczystościach przy Mauzoleum miała miejsce Eucharystia w intencji ofiar zbrodni sprzed 77 lat w kościele Najświętszej Maryi Panny na Piasku. Przewodniczył jej bp Jacek Kiciński. – Tamten trudny czas byłby jeszcze trudniejszy, gdyby nie wiara naszych przodków – mówił ksiądz biskup i zapewniał, że Bóg nigdy nie męczy się człowiekiem, dlatego nigdy nie rezygnuje z człowieka. Bóg pragnie naszego szczęścia.

Tłumaczył, że dar wolności dany ludziom oznacza możliwość wyboru dobra lub zła. Grzech, odrzucenie Boga i Jego przykazań zawsze powodują cierpienie. – Każde odrzucenie Boga kończy się dramatem człowieka i wielu pokoleń. Tak stało się na Wołyniu. Od 1943 r. do lutego 1945 r. odrzucenie Boga i Jego przykazań doprowadziło do kulminacji zła i nienawiści. A skutkiem tego była śmierć męczeńska 50-60 tys. Polaków. Te liczby to nie statystyki, ale konkretne osoby, ich praca, ich cierpienia. To ludzie, którzy mieli swoje marzenia, którzy pragnęli żyć, kochać, troszczyć się o swoje rodziny – mówił bp Kiciński.

Zauważył, że przychodząc na świat otrzymujemy korzenie i skrzydła. Korzenie to zwyczaje, tradycja, kultura, wartości, jakimi się kierujemy w życiu. Dzięki korzeniom człowiek wie, kim jest i zna swoją tożsamość. Skrzydła natomiast sprawiają, że człowiek staje się otwarty na świat, na innych. Tymi skrzydłami jest życiowe powołanie, pasja czynienia dobra. Dramat Wołynia sprawił, że dla wielu te korzenie zostały wyrwane, skrzydła podcięte, dla niektórych zaś bezlitośnie zniszczone.

– Dziś po 70 latach patrzymy na to nie bez emocji, stawiamy sobie pytanie, dlaczego tak się stało. Jezus nam mówi, byśmy na pytania dotyczące Wołynia nie szukali odpowiedzi tylko na ziemi… Jezus nam pokazuje, że naszym celem jest niebo a ten czas na ziemi to tylko pielgrzymka. Wierzymy, że męczennicy Wołynia otrzymali nagrodę życia wiecznego. Powinniśmy uczynić wszystko, by podobny dramat nigdy się nie powtórzył – dodał biskup Jacek i zachęcił do budowania, na wzór patrona dnia, św. Benedykta z Nursji, kultury miłości, prawdy, przebaczenia i pokoju.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję