Reklama

Wiara

Sytuacja chrześcijan na świecie

Polowanie na chrześcijan

W chwili, gdy czytamy te słowa, za wiarę jest zabijana, torturowana, prześladowana, pozbawiana godności, pracy i szansy na normalne życie ok. 1/3 światowej populacji. Największą grupę stanowią chrześcijanie

Niedziela Ogólnopolska 31/2019, str. 12-13

[ TEMATY ]

Kościół

wiara

Pomoc Kościołowi w Potrzebie

Rok 2019 jest, jak dotąd, najkrwawszy. Intensywność wydarzeń, ich skala i bezkarność sprawców budzą uzasadniony niepokój. Zaczęło się już w styczniu atakami islamistów na katolickie misje w diecezji Bangassou w Republice Środkowoafrykańskiej. Zginęło kilkadziesiąt osób, a ok. 20 tys. chrześcijan wolało uciec z kraju niż zginąć. Pod koniec miesiąca w ataku na katedrę w Jolo na Filipinach zginęło 20 osób, a rany odniosło ok. 90. W marcu br. doszło do masakry w 3 nigeryjskich wioskach – muzułmańscy sąsiedzi zamordowali przy użyciu broni palnej i maczet 130 chrześcijan. W tym samym miesiącu w indyjskim stanie Tamilnadu hinduiści napadli na szkołę katolicką i pracujące tam zakonnice. Na przełomie marca i kwietnia w wyniku ataku dżihadystów ponad 60 chrześcijan zostało zabitych w północnej części Burkina Faso. W Izraelu, w lipcu br., tzw. nieznani sprawcy zniszczyli samochody należące do chrześcijan oraz wypisywali w języku hebrajskim obrażające ich hasła. Rośnie liczba mordowanych kapłanów w Meksyku. Dyrektor tamtejszego Katolickiego Centrum Multimedialnego ks. Omar Aguilar przyznaje, że „zabójstwa księży zdarzają się już w całym Meksyku i uchodzą prawie całkowicie bezkarnie”. Najbardziej przerażająca była seria zamachów na Sri Lance w Wielkanoc. Uzbrojeni bandyci strzelali do ludzi zgromadzonych w kościołach jak do kaczek – zginęło 300 chrześcijan, a ponad 500 zostało rannych.

Siła świadectwa

Wszystkie te wydarzenia mają ludzką twarz. Za każdą z tych informacji kryje się dramat konkretnego człowieka. Dramat niewyobrażalny dla nas, Europejczyków, Polaków. Historie ludzi, którzy z całą świadomością podejmują decyzję o oddaniu swojego życia za Jezusa, robią piorunujące wrażenie. Jak np. los Saimy Sardar – pięknej kobiety z Fajsalabady w Pakistanie, którą zamordował muzułmanin, gdy odmówiła poślubienia go i przejścia na islam. Inny wstrząsający przykład sprzed zaledwie kilku miesięcy to los Suzan Der Kirkour, 60-letniej Ormianki, która mieszkała w małej syryjskiej wiosce, gdzie uprawiała winorośl i nieodpłatnie uczyła dzieci w miejscowym kościele. Lubianą przez wszystkich starszą panią napadli islamiści. Przez wiele godzin torturowali ją i gwałcili. Gdy mimo tego nie wyrzekła się Chrystusa, została ukamienowana. O uprowadzeniu w lutym 2018 r. w Nigerii przez słynących z okrucieństwa islamskich ekstremistów z Boko Haram 100 dziewcząt ze szkoły w Dapchi mówił cały świat. Po miesiącu dziewczynki zostały wypuszczone – z wyjątkiem jednej. Leah nie zgodziła się przejść na islam, więc stała się tzw. dożywotnią niewolnicą i w każdej chwili może zostać na niej wykonana egzekucja. Wcześniejsze – w tym egzekucję ciężarnej położnej, chrześcijanki – Boko Haram transmitowało w internecie. Bandyci z tej organizacji specjalizują się w mordowaniu chrześcijan – przez ostanie 10 lat odebrali życie ok. 30 tys. ludzi.

Reklama

Ahmed z Iraku przyznał się koledze w pracy, że jest chrześcijaninem. Kilka dni później został aresztowany przez służby bezpieczeństwa. Przez dwa dni torturowano go, głodzono i straszono zabiciem całej rodziny. Powodem była jego religia. Na szczęście przyjaciołom udało się załatwić uwolnienie mężczyzny. Ahmed opuścił ojczyznę i mieszka obecnie z rodziną w Europie.

I wreszcie symbol prześladowań z ostatnich lat – Asia Bibi. Chrześcijanka z małej wioski w Pakistanie, która – choć brzmi to niewiarygodnie – ośmieliła się napić wody z polnej studni. Niektóre z jej muzułmańskich koleżanek uznały, że przez to woda stała się „nieczysta”. By reszta wsi mogła z niej korzystać, Asia musiałaby przejść na islam. Kobieta stanowczo odmówiła i wypowiedziała słowa, które zmieniły bieg jej życia: „Jezus Chrystus umarł za moje grzechy i za grzechy świata. A co zrobił Mahomet dla ludzi?”. Najpierw została pobita do nieprzytomności, a potem aresztowana i postawiona przed sądem, który skazał ją za obrażanie Mahometa na karę śmierci przez powieszenie. Jej historia poruszyła społeczność międzynarodową do tego stopnia, że udało się po wielu latach i całkowicie ją uniewinnić. Asia jednak nie wróciła do normalnego życia – od wyjścia z więzienia ukrywa się i nic nie wiadomo o jej losie.

Przygotujcie się na gorsze czasy

Zdaniem specjalistów, nienawiść wobec „ludzi krzyża” ma zdecydowanie wzrostową tendencję, a kraje dotąd uznane za bezpieczne staną się areną pokazowych ataków na chrześcijan. Sytuacja jest na tyle poważna, że zajęły się nią kraje dotąd mało zainteresowane kwestią prześladowań religijnych – jak Wielka Brytania, Niemcy czy Stany Zjednoczone.

Reklama

Z danych Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie, którego raport analizujemy obok, ciągle wzrasta liczba miejsc, gdzie samo przyznanie się do wiary w Jezusa może spowodować utratę pracy, konfiskatę mienia, zastraszanie, pobicie, a nawet tortury czy śmierć. Thomas Heine-Geldern, prezes tej organizacji, mówi z goryczą: – Prześladowania chrześcijan nie znają granic. Nie znamy dnia ani godziny. Ten strach paraliżuje szczególnie podczas świąt chrześcijańskich. Oprawcy nie mają litości dla niewinnych ludzi, czynią ich często kozłami ofiarnymi toczących się w świecie konfliktów.

Powód zawsze się znajdzie

Thomas Heine-Geldern uważa, że powody prześladowań chrześcijan są trzy: ekstremizm islamski, nacjonalizm oraz ideologie autorytarne. A skoro te trzy zjawiska się nasilają, należy się spodziewać, że miejsc nieprzychylnych chrześcijanom, czy wrogich wobec nich będzie coraz więcej. Potwierdza tę tezę niepokojąca sytuacja w Afryce, Ameryce Południowej, Japonii, o Bliskim Wschodzie już nie wspominając.

Co można zrobić? PKWP widzi jedną drogę, być może niedoskonałą, ale dla chrześcijan jedyną do zaakceptowania – rządy poszczególnych krajów, a także ONZ mają obowiązek „budować pokój, gwarantować wolność religijną i bronić przed atakami wymierzonymi przeciwko religii”, jak czytamy w omawianym obok raporcie. „Nie wolno tolerować czy przemilczać agresji wobec chrześcijan i jednocześnie twierdzić, że wolność religijna stanowi fundamentalne prawo każdego człowieka”, czytamy w raporcie.

Co się stanie, gdy społeczność międzynarodowa nadal będzie udawać, że problemu nie ma albo „dzieje się gdzieś daleko, w związku z tym nas nie dotyczy”?

Chrześcijaństwo w odwrocie

Ile czasu potrzeba, by na Bliskim Wschodzie nie został już ani jeden chrześcijanin? Odpowiedź jest prosta – niewiele. W samej Palestynie nasi bracia w wierze stanowią obecnie zaledwie 1,5 proc. populacji. W Iraku w ciągu ostatnich 15 lat liczba chrześcijan spadła z 1,5 mln do 120 tys. Co się stało z tymi ludźmi? Na forum międzynarodowym mówi się, że intensywność, powszechność i charakter prześladowań chrześcijan na Bliskim Wschodzie przybrały rozmiar ludobójstwa.

PKWP, a także inne organizacje zajmujące się tą tematyką przyznają zgodnie, że obok wielkiej modlitwy w intencji naszych braci, którzy cierpią z powodu wyznawanej wiary, konieczne są konkretne działania. Pewną nadzieję daje niedawna rezolucja ONZ, która zawiera szereg propozyji realnej pomocy prześladowanym za wiarę. I

28 maja 2019 r. Zgromadzenie Ogólne ONZ przyjęło rezolucję ustanawiającą 22 sierpnia Międzynarodowym Dniem Upamiętniającym Ofiary Aktów Przemocy ze względu na Religię lub Wyznanie. Z tą inicjatywą wyszła Polska

2019-07-31 10:15

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Błogosławieni, którzy pytają

2020-09-23 09:43

Niedziela Ogólnopolska 39/2020, str. 19

[ TEMATY ]

wiara

Howgill/Fotolia.com

Jezus Chrystus jest pytającym, pytanym i pytaniem. Ale On jest także odpowiedzią.

Rok szkolny, mimo niepewności, rozpoczął się w miarę normalnie, zajęcia od 1 września nareszcie odbywają się w szkole. Miejmy nadzieję, że tak już pozostanie. Wkrótce również wyższe uczelnie będą mogły funkcjonować w sposób klasyczny. Choć – pomijając koronawirusa – dynamika życia oraz postęp techniczny stawiają nas wobec nowych wyzwań i możliwości, do tego stopnia, że zajęcia, które uchodzą jeszcze za klasyczne, być może za jakiś czas będą traktowane jako relikt przeszłości. Ale bezpośredni kontakt nauczyciela z uczniami czy wykładowcy ze studentami – mimo że nie jest bezwzględnie konieczny – trudno zastąpić światem wirtualnym.

Czas nauki to, obok zdobywania wiedzy i umiejętności, szkoła zadawania pytań oraz szukania na nie odpowiedzi. Istotne jest, kogo i o co pytamy, a także to, czy jesteśmy gotowi przyjąć odpowiedź. Zwłaszcza wtedy, gdy wyzwanie, jakie ze sobą niesie, jest trudne w realizacji. Gdy sięgamy do Pisma Świętego, już od pierwszych stron możemy dostrzec w nim wiele pytań. Pytającym, a także pytanym jest zarówno człowiek, jak i Bóg. Również diabeł zadaje pytania, choć czyni to w sposób specyficzny, czyli podstępnie manipulując człowiekiem. Właśnie dlatego nie należy prowadzić z nim żadnego Dialogu.

Po grzechu prarodziców Bóg ich szuka i pyta: „Adamie, gdzie jesteś?”. Odpowiedź nie jest potrzebna Bogu, bo On ją zna. Jest za to potrzebna Adamowi, aby zdał sobie sprawę ze skutku grzechu, którym jest ukrywanie się przed Bogiem. W Starym Testamencie znajdziemy jeszcze wiele innych pytań. W Nowym – Maryja z pełną ufnością pyta archanioła Gabriela, jak to się stanie, że pocznie i porodzi Syna, pozostając dziewicą. Jezus pyta uczniów, w okolicach Cezarei Filipowej, za kogo ludzie Go uważają oraz za kogo uważają Go sami uczniowie. Także oni często zadają pytania Jezusowi. Pytają o przyczynę dramatu człowieka niewidomego od urodzenia, o swoją bezsilność wobec złego ducha, którego nie mogli wypędzić, o to, skąd wziąć bochenki chleba, żeby nakarmić tysiące ludzi, czy o czas ponownego przyjścia Jezusa. O Jezusa pytają też samych siebie uczniowie, choćby wówczas, gdy pełni zdumienia są świadkami uciszenia przez Niego burzy na jeziorze. „Kim On jest, że nawet wicher i jezioro są mu posłuszne?”. Jezus Chrystus jest pytającym, pytanym i pytaniem, ale jest też odpowiedzią, którą odnajdujemy w spotkaniu z Nim oraz gdy słuchamy Ewangelii. Wiara powinna być pielęgnowana także przez szukanie odpowiedzi na ważne dla nas i naszych bliźnich pytania. Choć wielu z nas już dawno zakończyło szkolną edukację, to jednak wciąż powinniśmy pozostać uczniami w szkole Ewangelii. Dobrą okazją do rozwoju wiary są pytania, jakie rodzicom, dziadkom oraz nauczycielom zadają same dzieci. Warto z tej sposobności skorzystać.

W swoim kapłańskim życiu miałem okazję uczyć małe dzieci, a także studentów teologii (kleryków i świeckich). Dostrzegam pewne podobieństwo u tych, którzy – bez względu na wiek – z pasją szukają odpowiedzi na pytania o Boga, człowieka i życie. Kiedyś jedna dziewczynka, której dziadkowie zmarli przed jej narodzeniem, zapytała mnie, czy po śmierci rozpoznają, że są rodziną. Dodała, że wie, jak wyglądali jej dziadkowie, ponieważ ma w domu ich zdjęcia i nagrania filmowe, ale czy oni rozpoznają, że jest ich wnuczką? Po chwili namysłu odpowiedziałem, że skoro i oni, i ona są zaprzyjaźnieni z Panem Jezusem, to On w wieczności wzajemnie ich sobie przedstawi. Dorośli często zadają pytania trudniejsze niż dzieci. I bardzo dobrze. Trudności, a nawet wątpliwości w wierze są dla nas szansą. Zgodnie z nauczaniem św. Anzelma z Canterbury – żyjącego na przełomie XI i XII wieku – człowiek wierzący musi pracować nad swoją wiarą, szukać jej zrozumienia: Fides quaerens intellectum...

CZYTAJ DALEJ

Rosja/ Nawalny podziękował pilotom i lekarzom pogotowia z Omska

2020-09-25 19:44

[ TEMATY ]

Facebook

Nawalny

wiadomość

PAP

Rosyjski opozycjonista Aleksiej Nawalny opublikował w piątek podziękowania dla pilotów samolotu, którzy 20 sierpnia lądowali przymusowo, gdy poczuł się on źle w trakcie lotu. Podziękował także ratownikom medycznym z Omska, którzy od razu podali mu atropinę.

Zwracając się do nich na swoim Facebooku, Nawalny nazwał ich "nieznanymi dobrymi przyjaciółmi" i "dobrymi ludźmi". Te osoby - ocenił - odegrały "kluczową rolę" w jego losie.

Opozycjonista wyraził przypuszczenie, iż plan osób, które nazwał zabójcami, zakładał, że poczuje się źle po około 20 minutach od startu samolotu z Tomska do Moskwy. W trakcie lotu - dodał - "pomoc medyczna będzie niedostępna i będę kontynuował swoją podróż w czarnym plastikowym worku w ostatnim rzędzie foteli". Tymczasem - jak to ujął - doszło do kilku "szczęśliwych zbiegów okoliczności" i "precyzyjnych działań nieznanych dobrych ludzi".

Jak wyjaśnił, piloci szybko wylądowali w Omsku, mimo, że w tym czasie na tamtejsze lotnisko dotarła informacja o rzekomo podłożonej bombie. "Pracownicy służb medycznych lotniska i karetki reanimacyjnej nie wygłaszali kłamstw na temat cukrzycy" - podkreślił Nawalny. Medycy ci - relacjonował - od razu postawili diagnozę otrucia i podali mu atropinę.

"Zatem, piloci i pierwsi medycy po prostu podarowali mi dodatkowe 15-20 godzin życia. Wszystko, co nastąpiło potem było bardzo dramatyczne i zasługuje na osobne opowiadanie, ale nie byłoby o czym opowiadać, gdyby nie ci goście" - napisał Nawalny.

Rejs z Tomska do Moskwy zwykle trwa około czterech godzin. Nawalny poczuł się źle w ciągu 30 minut po starcie samolotu. Około 20 minut później informacja ta dotarła do personelu pokładowego, który próbował udzielić mu pomocy. Dołączyła się jedna z pasażerek, która była pielęgniarką.

Około półtorej godziny po starcie załoga samolotu poprosiła o lądowanie w Omsku i otrzymała natychmiast zgodę lotniska. Pięć minut później na lotnisko zadzwonił ktoś, kto utrzymywał, że podłożono tam bombę.

Nazwiska lekarzy, którzy pierwsi udzielali pomocy Nawalnemu, nie przedostały się do wiadomości publicznej.

Nawalny wciąż przebywa w Niemczech. Jak zapowiadali jego współpracownicy, pozostanie tam do zakończenia rehabilitacji, która może potrwać kilka tygodni.

Z Moskwy Anna Wróbel (PAP)

awl/ mal/

CZYTAJ DALEJ

Włochy: beatyfikacja Marii Ludwiki od Najświętszego Sakramentu

2020-09-26 17:53

[ TEMATY ]

beatyfikacja

wikipedia.com

Maria Ludwika Pasualina

Maria Ludwika Pasualina

W Neapolu odbyła się beatyfikacja Sługi Bożej Marii Ludwiki Paskualiny od Najświętszego Sakramentu, założycielki zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Adoratorek Krzyża Świętego. Uroczystościom w imieniu Papieża przewodniczył arcybiskup Neapolu, kard. Crescenzio Sepe.

Maria Ludwika Paskualina w świecie nazywała się Maria Velotti. Była kobietą swojego czasu, która potrafiła zakasać rękawy również w sytuacji, kiedy jej pragnieniem było prowadzenie życia kontemplacyjnego, wypełnionego modlitwą i adoracją Jezusa w Eucharystii.

W młodości utraciła matkę oraz ojca i była wychowywana przez ciotkę, która traktowała ją jak rywalkę do przejęcia majątku po zmarłych rodzicach. Już w dzieciństwie rozwinęła w sobie wielkie wyczucie dla posłuszeństwa oraz wrażliwość na cierpienie innych. Została następnie przygarnięta przez bezdzietne małżeństwo i stała się jakby „domową mniszką”, co było dość rozpowszechnioną formą pobożności w południu Włoch w XIX wieku. Młodzi ludzie nie wstępowali do żadnego zakonu, ale żyli w domowym odosobnieniu modląc się i poszcząc.

Maria stopniowo zafascynowała się duchem franciszkańskim i w roku 1853 przyjęła habit tercjarki. Podjęła następnie wezwanie do otwarcia się na inne osoby i zaczęła odwiedzać chorych oraz udzielać duchowych rad wielu ludziom, szczególnie młodym. Zrozumiała, że pocieszanie jest ważną częścią misji, którą pragnie powierzyć jej Bóg. W 1878 roku założyła Zgromadzenie Sióstr Adoratorek Krzyża Świętego, z siedzibą w Casorii, gdzie zmarła osiem lat później.

W biografii nowej błogosławionej wspomina się o wielu nadzwyczajnych darach, których udzielił jej Bóg, a które są często trudne do pojęcia przez współczesnych: mowa jest o ekstazach, dręczeniach przez złego ducha, cudownych uzdrowieniach, czytaniu w sercu, a nawet darze świetlistego ciała, czyli przechodzenia przez szyby i lustra.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję