Reklama

Nauka

Rakiety NASA z polskim napędem

Wojciech Rostafiński, żołnierz AK i uczestnik Powstania Warszawskiego, po wojnie stał się na wiele lat współpracownikiem tajnych projektów NASA. Jego nazwisko zostało umieszczone w Alei Zasłużonych nad Badaniami Kosmosu

Niedziela Ogólnopolska 30/2019, str. 42-43

[ TEMATY ]

Polacy

Archiwum NASA

NASA – prezentacja silnika rakietowego w 1968 r.

Jako pierwszy na świecie opracował kompletny matematyczny model zjawiska przechodzenia fal głosowych w przewodach zgiętych; potwierdzony doświadczalnie. Uczestniczył w projektach NASA związanych z badaniem dynamiki zespołu napędowego rakiet, a jego specjalnością stały się pompy i sprężarki. Inżynier Rostafiński w tym czasie sformułował nową nieokreśloną całkę, która została włączona do zaawansowanych tablic matematycznych. Był publicystą – jego prace drukowano na 4 kontynentach – i autorem książek popularyzujących zagadnienia fizyki oraz eksplorację kosmosu.

Nie marnował dnia

Wojciech Rostafiński, wnuk wybitnego naukowca i prekursora florystyki polskiej Józefa Rostafińskiego, a syn prof. Jana Rostafińskiego, urodził się 19 września 1921 r. w Warszawie. W profesorskim domu wychowywała się trójka dzieci: Anna, Wojciech i najstarszy Michał. Przy obiedzie uczyli się francuskiego, konwersując ze starszą panią, Francuzką. Wojciech Rostafiński wspominał: „Jak czegoś nie wiedziałem, albo któreś z mojego rodzeństwa, ojciec mówił: Idź do encyklopedii, wyciągnij, zajrzyj, przeczytaj. Takeśmy się uczyli obcowania z książkami i zdobywania wiedzy. (...) Pamiętam, że trzeba było zawsze przyjść o wpół do ósmej na wspólną kolację, kiedy to podsumowywano miniony dzień i planowano jutrzejszy oraz dalsze. W owym wspólnym rachunku sumienia dzieci zdawały sprawę z postępów szkolnych, ale i z tego, jak odnoszą się do siebie nawzajem, a także do innych ludzi ze swego otoczenia, co kto przeczytał, dokąd wybiera się na wycieczkę. Z każdego przeżytego dnia powinno było «coś zostać», nie mógł być zmarnowany”.

Uczęszczał do Gimnazjum Państwowego im. Adama Mickiewicza w Warszawie, gdzie zdał maturę w 1939 r. Był członkiem przedwojennego harcerstwa polskiego – 5. Warszawskiej Drużyny Harcerskiej.

Reklama

Wojna pod opieką św. Antoniego

Po wybuchu wojny Wojciech podjął zastępcze studia w instytucie Wawelberga. Cała trójka rodzeństwa była w AK. Pewnego dnia gestapo zabrało rodziców i Annę. Po ośmiu miesiącach Pawiaka ojciec znalazł się w obozie w Stutthofie, matka z córką były najpierw w Ravensbrück, potem w Buchenwaldzie. Wszyscy szczęśliwie ocaleli, co uważali za skutek opieki św. Antoniego, obdarzonego przez rodzinę szczególnym nabożeństwem. W grudniu 1942 r. Wojciech ukończył konspiracyjną szkołę podchorążych i został żołnierzem dywersji w szeregach ZWZ, a potem AK. W 1944 r. brał udział w Powstaniu Warszawskim – jako członek plutonu „Rygiel”, którego później został dowódcą. Został odznaczony Krzyżem Walecznych, a na końcu powstania także Orderem Virtuti Militari (V kl.) oraz został awansowany na oficera. Jego nazwisko konspiracyjne to Bolesław Masławski, a pseudonimy: „Wojciechowski”, „Wojciech”. Po powstaniu trafił do niewoli niemieckiej, z której uwolnili go Amerykanie.

Sukcesy na emigracji

Po odzyskaniu wolności wyjechał do Francji, gdzie zaciągnął się ponownie do służby w Wojsku Polskim. W 1945 r. otrzymał akademickie stypendium z funduszów 2. Korpusu Polskich Sił Zbrojnych we Włoszech i rozpoczął studia na politechnice – écoles Spéciales – uniwersytetu w Louvain w Belgii. Już wtedy bezpieka inwigilowała jego całą rodzinę i przechwyciła kilkadziesiąt listów od ojca. Inżynier Rostafiński, jako uchodźca polityczny, nie akceptował sowietyzacji Polski. Na emigracji prezentował postawę niepodległościową. Odrzucał komunizm jako ideologię obcą narodowi polskiemu. W 1948 r. ukończył studia z dyplomem inżyniera. Po krótkim okresie pracy w hutach rozpoczął pracę w belgijskim przemyśle. Latem 1949 r. ożenił się z Marią Sikorską, studentką romanistyki w Louvain, a 17 stycznia 1952 r. urodził się ich syn Tomasz.

W sierpniu 1953 r. z małym Tomaszem przenieśli się na stałe do Stanów Zjednoczonych, gdzie w zagospodarowaniu się pomogła tamtejsza rodzina Marii. W 1961 r. Rostafiński znalazł pracę w Narodowej Agencji Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej (NASA), w Cleveland, w stanie Ohio. Wtedy inżynierów naukowców najmowano dosłownie setkami, ponieważ ruszył wielki program lotów na Księżyc. Przepracował tam 33 lata. Było to najlepsze, jak twierdził, miejsce na świecie, jeśli chodzi o podniety intelektualne: praca ciekawa, że trudno sobie wyobrazić ciekawszą. Zajmował się przede wszystkim pompami na ciekły wodór i ciekły tlen oraz sprężarkami osiowymi do nowego typu silników odrzutowych stosowanymi w rakietach. Przez wiele lat kierował projektami zleconymi znanym firmom, m.in. Rocketdyne i Aerojet w Kalifornii i na Florydzie oraz uniwersytetom w Ohio i Wirginii. Był członkiem komisji oceny badań naukowych w dziale Aerospace w National Science Foundation w Waszyngtonie.

Reklama

W tajnych projektach NASA

Prowadził też własne prace badawcze, które zaowocowały szeregiem opracowań naukowych, opublikowanych w NASA Reports. Co dziesiąty pracownik agencji w latach 60. był doktorem. Do tego grona dołączył Wojciech Rostafiński po ukończeniu studiów doktoranckich na Columbia University w Nowym Jorku, gdy w 1971 r. obronił pracę i otrzymał doktorat na wydziale matematyki stosowanej. Jego rozprawa dotyczyła zachowania się fal głosowych w przewodach zgiętych, co było wówczas dla badaczy sprawą tajemniczą. Jako pierwszy na świecie opracował kompletny matematyczny model tego zjawiska, i to potwierdzony doświadczalnie. Wygłaszał potem liczne odczyty z tego zakresu i ogłosił wiele prac drukiem. Uczestniczył w tajnych projektach NASA, związanych z badaniem dynamiki zespołu napędowego rakiet.

Z ramienia NASA prowadził audycje o kosmosie w Radiu Głos Ameryki w Waszyngtonie. Pisał artykuły popularnonaukowe do czasopism na czterech kontynentach. W sumie w prasie zamieścił co najmniej trzysta artykułów popularyzujących naukę, opisów z podróży oraz szkiców historycznych. Opublikował trzy książki, w tym „Niedostrzegalne światy” – książkę popularyzującą zagadnienia fizyki oraz eksplorację kosmosu. Jego prace do dziś są odnotowywane w Science Citation Index. NASA wyróżniła inż. Rostafińskiego dyplomami uznania za osiągnięcia naukowe, m.in. za sformułowanie nowej nieokreślonej całki, która została włączona do zaawansowanych tablic matematycznych. Reprezentował agencję NASA na wielu konferencjach naukowych i seminariach w USA i Kanadzie. Jako jedyny polski uczony na Zachodzie był przez wiele lat członkiem NASA Speaker’s Bureau.

Zawsze czuł się Polakiem, dlatego na emigracji prowadził Szkołę Polską w Cleveland. Obok takich profesorów, jak Alexander Schenker, Roman Szporluk czy Piotr S. Wandycz, otwierał konferencje Polskiego Instytutu Naukowego w Ameryce. Rostafiński był także wnikliwym obserwatorem i krytykiem polskiej rzeczywistości po 1989 r. Za bezinteresowną służbę dla kultury narodowej w 1993 r. otrzymał w Ambasadzie Polskiej w Waszyngtonie komandorię Orderu Odrodzenia Polski, a w 1998 r. komandorię Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej. Zmarł 6 lipca 2002 r. w Cleveland.

Wychowani do polskości

Syn Wojciecha Rostafińskiego – Tomasz Jan Rostafiński jest doktorem psychologii w Chicago, gdzie obok pracy naukowej prowadzi działalność w polskiej rozgłośni. Starsza córka – Karolina Rostafiński-Merk mieszka w Cleveland, a młodsza, Anna Rostafinski – w Lakewood (Ohio). Cała trójka rodzeństwa posługuje się biegle językiem polskim i propaguje go wśród amerykańskiej Polonii.

2019-07-24 11:32

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Zawołani po Imieniu

Instytut Pileckiego rozpoczyna drugi rok upamiętnień Polaków zamordowanych za pomaganie Żydom podczas wojny – w ramach projektu „Zawołani po Imieniu”.

Inauguracyjne upamiętnienie miało się odbyć 22 marca br. w Paulinowie, wsi w woj. mazowieckim, w niedzielę poprzedzającą 24 marca – Narodowy Dzień Pamięci Polaków ratujących Żydów pod okupacją niemiecką. Ale się nie odbyło ze względu na zagrożenie koronowirusem. Pamięć jednak zobowiązuje, dlatego piszemy o tym szlachetnym dziele.

Projekt „Zawołani po Imieniu”, realizowany przez Instytut Pileckiego, nawiązuje swą nazwą do wiersza Zbigniewa Herberta Pan Cogito o potrzebie ścisłości, który podkreśla konieczność precyzyjnego policzenia ofiar „walki z władzą nieludzką”: „Musimy zatem wiedzieć/ policzyć dokładnie/ zawołać po imieniu/ opatrzyć na drogę”. Poświęcony jest osobom narodowości polskiej zamordowanym za niesienie pomocy Żydom w czasie okupacji niemieckiej i wynika z potrzeby zaznaczenia w przestrzeni publicznej miejsc związanych z pomordowanymi. Instytut chce w ten symboliczny sposób wprowadzić lokalne doświadczenia do powszechnej świadomości historycznej.

Program został zainaugurowany w 2019 r. w Sadownem, gdzie odsłonięto kamień upamiętniający rodzinę Lubkiewiczów – piekarzy zamordowanych przez Niemców za przekazanie ukrywającym się Żydówkom chleba. Spośród siedemnastu osób, które zostały upamiętnione w 2019 r., zdecydowana większość nie została wcześniej w jakikolwiek sposób uhonorowana, o czym świadczy fakt, że tylko cztery osoby spośród nich otrzymały pośmiertnie medal Sprawiedliwy wśród Narodów Świata.

22 marca br. upamiętnionych miało zostać jedenaścioro Polaków zamordowanych w Paulinowie. W nocy z 23 na 24 lutego 1943 r. Niemcy przeprowadzili tam akcję pacyfikacyjną wymierzoną w Polaków, którzy udzielali pomocy Żydom zbiegłym ze zlikwidowanego getta w Sterdyni. Część z nich nocowała w dworskich zabudowaniach. Reszta z pomocą mieszkańców wsi znalazła schronienie w lesie. Uciekinierom zapewniano żywność i możliwe wsparcie.

Z zeznań świadków wynika, że w pacyfikacji wziął udział Ernst Grams – znany z brutalności starosta powiatu sokołowsko-węgrowskiego.

W wyszukiwaniu podejrzanych uczestniczył prowokator, który dołączył wcześniej do ukrywających się Żydów. Śmierć poniosło jedenaścioro mieszkańców Paulinowa i Starego Ratyńca: Franciszek Kierylak – stajenny w folwarku, małżeństwo Ewa i Józef Kotowscy oraz ich syn Stanisław, Franciszek Augustyniak, Zygmunt Drgas, Marian Nowicki, Stanisław Piwko, Jan Siwiński, Zygmunt Uziębło i Aleksandra Wiktorzak. Część aresztowanych Niemcy rozstrzelali w przyległym do Paulinowa lesie. Ciała pomordowanych pochowano w miejscu zbiorowej egzekucji. Po zakończeniu działań wojennych rodziny ofiar ekshumowały ciała i pochowały je na okolicznych cmentarzach.

Instytut Pileckiego prowadzi działania, które polegają nie tylko na analizie archiwalnych materiałów (w tym dokumentów Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce), ale również na rejestrowaniu relacji członków rodzin zamordowanych oraz żyjących świadków wydarzeń. Wszystko po to, aby poznać losy poszczególnych osób, a także ustalić fakty i liczby oraz przywrócić szacunek tym, którzy często na całe dziesięciolecia pozostali zapomniani.

Z relacji Stanisławy Witkowskiej (z domu Kotowska):
Niemcy zaczęli ostro prześladować ludność żydowską; zabijali Żydów w Sterdyni i w okolicach oraz wywozili do obozu w Treblince, gdzie ich zabijali. (...) Żydzi zaczęli uciekać i chronić się przed Niemcami, i szukali pomocy u Polaków, którzy udzielali także pomocy żywnościowej. Moi rodzice udzielali im okresowego schronienia i dawali żywność. (...) Najczęściej po żywność przychodzili
Żydzi – rodzeństwo Szlojme i Szymel. Ci Żydzi mieli schron ziemny w lesie zwanym Kołpak, odległym od naszego gospodarstwa o ok. 2 km. Brat mój Stanisław Kotowski wiedział o tym schronie, dawał im słomę do wyłożenia ocieplenia w środku, a także kartofle i pomagał im, co mógł. Ja również z moją matką Ewą przygotowywałam jedzenie: zupy, piekłam placki i chleb dla tych Żydów.

Upamiętnieni w 2019 r.
Marianna, Leon i Stefan Lubkiewiczowie (24 marca, Sadowne), Piotr Leszczyński i Antoni Prusiński (9 czerwca, Poręba-Kocęby), Aleksandra i Hieronim Skłodowscy (16 czerwca, Skłody-Piotrowice), Jadwiga Długoborska i Lucyna Radziejowska (29 czerwca, Ostrów Mazowiecka), Julianna, Stanisław, Henryk i Wacław Postkowie (30 czerwca, Stoczek), Wacław Budziszewski (22 września, Nur), Władysława i Stanisław Krysiewiczowie (6 października, Waniewo), Franciszek Andrzejczyk (27 października, Czyżew-Sutki)

CZYTAJ DALEJ

Prymas Polak: Jutro o 21:37 będę modlił się o miłosierdzie Boże w czasie pandemii i zapalę święcę w oknie

2020-04-01 14:27

[ TEMATY ]

Jan Paweł II

prymas Polski

episkopat.pl

Abp Wojciech Polak poparł apel kard. Stanisława Dziwisza, byśmy 2 kwietnia - w godzinie odchodzenia Jana Pawła II do domu Ojca - dokonali aktu zawierzenia Bożemu miłosierdziu, błagając by ustała pandemia koronawirusa. A jako znak duchowej wspólnoty możemy zapalić świecę w oknie.

Abp Polak wyjaśnia, że co prawda od momentu ogłoszenia Jana Pawła II błogosławionym, dniem liturgicznych obchodów św. Jana Pawła II jest 22 października, to jednak warto, abyśmy jutro, z okazji 15. rocznicy jego śmierci, także zjednoczyli się w modlitwie.

- W czasie epidemii, w czasie tak trudnej izolacji kiedy przeżywamy lęk i cierpienie, powrót do momentu odchodzenia Jana Pawła II do domu Ojca niech będzie okazją do zjednoczenia w modlitwie, by zawierzyć Bożemu miłosierdziu Polskę i świat - wyjaśnia Prymas Polski. Dodaje, że wówczas wszyscy fizycznie i duchowo byliśmy razem na placach i ulicach, natomiast dziś możemy ten dzień przeżyć we wspólnocie duchowej, zwłaszcza o 21. 37 w godzinie Jego odchodzenia”.

W ślad za apelem kardynała Dziwisza, Prymas proponuje, byśmy jutro naszą modlitwą uczynili akt zawierzenia, który Jan Paweł II wypowiedział w Sanktuarium w Łagiewnikach zawierzając świat Bożemu Miłosierdziu, łącząc go z błaganiem o miłosierdzie - dla nas i świata całego - w czasie pandemii.

- Tego zawierzenia nam potrzeba, zwłaszcza dzisiaj – wyjaśnia Prymas, dodając, że dzień odchodzenia św. Jana Pawła II do domu Ojca może być drogowskazem, by po raz kolejny zawierzyć świat miłosierdziu Boga. Nie tylko wzorem św. Jana Pawła II, ale także idąc śladami papieża Franciszka, który mówi, że imieniem Bożym jest właśnie miłosierdzie.

Abp Polak deklaruje, że jutro o 21.37 zapali święcę w swym oknie i odmówi akt zawierzenia Bożemu miłosierdziu. Zachęca do tego nas wszystkich.

***

Kard. Stanisław Dziwisz zaapelował, by w najbliższy czwartek, 2 kwietnia, o 21.37 zjednoczyć się we wspólnej modlitwie za wstawiennictwem Jana Pawła II i prosić o ustanie pandemii koronawirusa, prosząc też o zapalenie świec w naszych oknach na znak modlitewnej wspólnoty. Były sekretarz Jana Pawła II proponuje, by odmówić wtedy Akt zawierzenia Bożemu Miłosierdziu, który sam niedawno złożył w łagiewnickim sanktuarium:

„Wszechmogący Boże, w obliczu pandemii, która dotknęła ludzkość, z nową gorliwością odnawiamy akt zawierzenia Twemu miłosierdziu, dokonany przez św. Jana Pawła II. Tobie, miłosierny Ojcze, zawierzamy losy świata i każdego człowieka. Do Ciebie z pokorą wołamy.

Błogosław wszystkim, którzy trudzą się, aby chorzy byli leczeni, a zdrowi chronieni przed zakażeniem. Przywróć zdrowie dotkniętym chorobą, dodaj cierpliwości przeżywającym kwarantannę, a zmarłych przyjmij do swego domu. Umocnij w ludziach zdrowych poczucie odpowiedzialności za siebie i innych, aby przestrzegali koniecznych ograniczeń, a potrzebującym nieśli pomoc.

Odnów naszą wiarę, abyśmy trudne chwile przeżywali z Chrystusem, Twoim Synem, który dla nas stał się człowiekiem i jest z nami każdego dnia. Wylej swego Ducha na nasz naród i na cały świat, aby ci, których zjednoczyła walka z chorobą, zjednoczyli się także w uwielbieniu Ciebie, Stwórcy wszechświata i gorliwie walczyli również z wirusem grzechu, który niszczy ludzkie serca.

Ojcze przedwieczny, dla bolesnej męki i zmartwychwstania Twojego Syna, miej miłosierdzie dla nas i całego świata.

Maryjo, Matko Miłosierdzia, módl się za nami. Św. Janie Pawle II, św. Faustyno i wszyscy święci, módlcie się za nami”.

CZYTAJ DALEJ

Szef MON: Żołnierze przejdą szkolenie medyczne w celu opieki nad chorymi na COVID-19

2020-04-02 11:51

[ TEMATY ]

wojsko

MON

koronawirus

PAP/Kalbar

Żołnierze przejdą szkolenie medyczne w celu opieki nad chorymi na COVID-19 - poinformował szef MON Mariusz Błaszczak. Dodał, że specjalistyczne szkolenia przejdą też żołnierze z wykształceniem medycznym i ratownicy medyczni.

"W ciągu najbliższych 2 tyg. kilkanaście tys. żołnierzy przejdzie przeszkolenie medyczne, tak aby być w gotowości do pomocy medykom w opiece nad pacjentami zarażonymi koronawirusem. Specjalistyczne szkolenia przejdą też żołnierze z wykształceniem medycznym oraz ratownicy medyczni" - napisał w czwartek na Twitterze Błaszczak.

Wojsko współpracuje z innymi służbami mundurowymi i z Ministerstwem Zdrowia w działaniach mających powstrzymać rozprzestrzenianie się koronawirusa; pomaga osobom starszym i objętym kwarantanną. Utrzymuje w gotowości 14 wojskowych szpitali i pięć ośrodków medycyny prewencyjnej. (PAP)

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję