Reklama

Kościół

5 maja - III Narodowy Dzień Czytania Pisma Świętego

Z Biblią na co dzień

W niedzielę 5 maja br. zostanie zorganizowany III Narodowy Dzień Czytania Pisma Świętego i rozpocznie się kolejny Tydzień Biblijny. Pewnie dla wielu będzie to przypomnienie o istnieniu Biblii, a przecież powinna ona być naszą codzienną lekturą, powinna się stać naszą modlitwą. A jak czytać Pismo Święte?

Niedziela Ogólnopolska 18/2019, str. 22-24

[ TEMATY ]

Biblia

Pismo Święte

©robcartorres - stock.adobe.com

Ks. prof. Waldemar Chrostowski w książce „Kamyk z procy Dawida. Jak czytać Pismo Święte” w rozmowie z Tomaszem Rowińskim (Wydawnictwo M, Kraków 2018) radzi, aby do lektury Pisma Świętego znaleźć stałe i spokojne miejsce w mieszkaniu. Każdego dnia na czytanie Pisma Świętego trzeba poświęcić 10-15 minut. Należy rozpocząć od modlitwy do Ducha Świętego lub uczynienia starannego znaku krzyża. Kiedy czytamy Biblię po raz pierwszy, dobrze jest rozpocząć lekturę od Nowego Testamentu. Ks. Chrostowski zaleca czytanie jednego rozdziału dziennie, ale w taki sposób, że następnego dnia czytamy rozdział z dnia poprzedniego oraz ten, który przypada na dany dzień – i w ten sposób czytamy Biblię dwa razy.

Ks. Chrostowski zaleca również czytanie wstępów do poszczególnych zbiorów i ksiąg oraz apeluje, by nigdy nie opuszczać żadnego rozdziału. Dobrze jest też mieć Biblię zawsze przy sobie i kończyć jej lekturę słowami: „Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu”, oraz znakiem krzyża.

Modlić się Pismem Świętym

Aby się modlić Pismem Świętym, trzeba je czytać bądź go słuchać. Pisma Świętego nie czyta się tak jak każdą inną książkę. Powinniśmy je czytać jako słowo Boga skierowane do człowieka. Trzeba je czytać w duchu wiary i nasze życie, nasze problemy niejako zanurzać w tym słowie. Najpiękniejszą księgą modlitwy w Piśmie Świętym jest Księga Psalmów. To modlitwa całego Kościoła, ludu Bożego. Św. Augustyn napisał, że kiedy odmawia psalmy, to oddycha Bogiem.

Reklama

Rozmyślanie, medytacja

Jedną z ważnych praktyk modlitwy Pismem Świętym jest rozmyślanie, medytacja. Warto znaleźć czas na taką osobistą modlitwę i na chwilę zatrzymać się nad słowem Bożym. Warto to czynić tak, jak proponował św. Ignacy Loyola. Najpierw spokojnie przeczytać dany fragment Pisma Świętego. Koniecznie się wyciszyć i uświadomić sobie, że oto staję w obecności Boga, który na mnie patrzy. Przy rozmyślaniu wyobrazić sobie miejsce, obraz, zdarzenie, o którym właśnie czytamy, i niejako również uczestniczyć w tym wydarzeniu. Następnie ocenić własne życie w świetle przeczytanego fragmentu Pisma Świętego i spróbować coś w nim zmienić, dać odpowiedź na słowo Boże. Podczas lektury Pisma Świętego ważna jest też nasza rozmowa z Panem Bogiem.

Namiot Spotkania

Pamiętam, że kiedy jeździłem na rekolekcje Ruchu Światło-Życie, bardzo ważnym punktem każdego dnia był tzw. Namiot Spotkania – osobista lektura Pisma Świętego. Zawsze ważne było znalezienie odpowiedniego miejsca na modlitwę, takiego, w którym nikt nie przeszkadzał. Czcigodny Sługa Boży ks. Franciszek Blachnicki zwracał uwagę na to, że moje spotkanie z tekstem Pisma Świętego tak naprawdę jest czasem dla Boga i przeżyciem Jego obecności. Podejmując Namiot Spotkania, najlepiej jest posłużyć się Ewangelią z czytań liturgicznych danego dnia. Dobrze jest się pomodlić do Ducha Świętego, a na zakończenie – uwielbić Pana Boga za Jego słowo i obecność w moim życiu.

Słowo życia

Bardzo często podczas lektury Pisma Świętego zdarza się nam, że natrafimy na zdanie, słowa, które w danym momencie są odpowiedzią na konkretną sytuację w naszym życiu. Kiedyś usłyszałem, że warto wypisywać sobie zdania z Pisma Świętego, które bardzo mocno dotknęły nasze życie. Sam czasem robię tak, że kiedy staję przed Bogiem z jakimś swoim przeżyciem, problemem, to po modlitwie do Ducha Świętego otwieram Pismo Święte zupełnie przypadkowo i okazuje się, że często jest to bardzo konkretna odpowiedź na moje problemy. Przed lekturą Pisma Świętego bardzo lubię modlić się słowami św. Augustyna: „Otwórz przede mną te karty”. Sam często fragmenty Pisma Świętego, szczególnie Ewangelii, czytam w czasie teraźniejszym i tam, gdzie Jezus mówi: „wy, oni”, odnoszę to do siebie i czytam: „ty”. Staram się też być czynnym świadkiem danego wydarzenia. Dołączam duchowo do grona uczniów idących z Jezusem – wtedy tekst odczytuję jako dziejący się tu i teraz. Warto zawsze mieć przy sobie chociaż teksty Ewangelii, by w każdej chwili móc po nie sięgnąć.

Reklama

Świadectwa:

Tu i teraz
Moim ostatnim odkryciem jest to, że Pismo Święte to żywe słowo. Co to znaczy? Słowo jest napisane przed wiekami, ale odnosi się do sytuacji tu i teraz. Każdy w różnych szerokościach geograficznych czyta w danym momencie słowo Boże i ono ma moc przemówienia do tej konkretnej osoby. To jest jego siła. Przyznam, że dopiero nie tak dawno to zrozumiałam.
Jak żyję słowem Bożym? Tak jak większość słyszę je na Mszy św., ale niezwykle cenię sobie taką indywidualną pracę. Otwieram Pismo Święte i jakiś króciutki fragment, jeden akapit, czasami jedno zdanie zostawiam sobie. Ono kołacze w mojej głowie przez cały dzień. Zazwyczaj jest bardzo adekwatne do sytuacji, która ma się zdarzyć albo miała miejsce chwilę wcześniej.
Wolę też nosić słowo Boże w sobie niż deklarować je na zewnątrz. Życie nauczyło mnie, że najtrudniej jest po prostu żyć słowem Bożym. Żyć, czyli przenosić je na działania życia codziennego. W relacji z drugim człowiekiem, w relacji z najbliższymi, z mężem, z dziećmi. W prozaicznych, codziennych czynnościach, jak choćby jazda samochodem – jestem zdenerwowana, bo są korki, bo ktoś zajechał mi drogę, i przypominam sobie, że jeżeli mam być świadkiem, to muszę zachowywać się inaczej.
Dominika Chorosińska (Figurska)
aktorka, dziennikarka telewizyjna

Mam do niej słabość
Biblia mnie inspiruje, potwierdza, że kierunek, który wybrałem, jest właściwy. Dopiero kiedy nakarmię się słowem Bożym, zdaję sobie sprawę, że nie mogę bez niego żyć. Ten głód słowa Bożego, modlitwy przeciwstawiam zawsze głodowi fizjologicznemu, który jest zwyczajną potrzebą, instynktem. Tu nie muszę się zastanawiać, czy jestem głodny, czy nie. Modlitwa wymaga ode mnie decyzji. Bóg daje mi wolność, to ja wybieram: modlić się czy nie. Modlitwa więc – właśnie tak jak pokarm – powoduje, że po niej czuję się dużo lepiej, bo jestem bliżej Boga. I tak jak w przypadku jedzenia nie mogę powiedzieć, że skoro już dziś jadłem, to wystarczy mi na cały rok, tak samo jest z modlitwą i z sakramentem Eucharystii – jakaś pojedyncza modlitwa nie może mi wystarczyć na cały rok. Modlitwa musi być codziennie, pokarm duchowy musi być codziennie!
Wracając do Biblii, słyszę z niej za każdym razem: Widzisz, Witold, musisz wracać do Mnie, żeby być silniejszym. Bo siła polega na tym, żeby mieć Boga w sobie.
Moją ulubioną częścią Pisma Świętego jest Ewangelia. Mam do niej słabość, bo jestem zakochany w Chrystusie i Jego życiu. A ulubionym fragmentem jest ten o synu marnotrawnym. Płaczę nieraz, kiedy słyszę, jak ojciec widzi z daleka syna i zaczyna do niego biec. W tym momencie widzę, jak kocha nas Bóg Ojciec. Jestem radosny i uśmiechnięty, bo czuję, że Ojciec mnie kocha. Nawet kiedy popełniam błędy i trwonię majątek, talenty, które mi dał, On na mnie czeka. Jeśli jesteś gotowy, wracasz do Niego. To kwintesencja miłości Boga do nas.
Witold Casetti
dziennikarz, szkoleniowiec

Szema Izrael
Przez wiele lat słowo Boże było dla mnie kompletnie martwe. Nie odczuwałem żadnego jego związku z moim życiem. Jakieś historie z zamierzchłych czasów. Dopiero doświadczenie Słowa w żywej wspólnocie Kościoła otworzyło mi ucho. To pierwsze przykazanie: „Szema Izrael” – „Słuchaj, Izraelu”, nabrało dla mnie ciała. Św. Paweł mówi, że wiara rodzi się z głupoty przepowiadania. I rzeczywiście, miałem okazję usłyszeć i doświadczyć, że słowo realizuje się w życiu konkretnych ludzi. Że samo słowo ma moc wyrwać człowieka z jego niemocy tym, że głosi darmową miłość Boga do grzesznika. Że na uwagę Boga nie trzeba zasługiwać, że zawsze jest po mojej stronie. Z tej wdzięczności rodzi się wiara. Bardzo chciałbym tę wiarę, rozumianą jako oparcie się na słowie Boga, kiedyś mieć.
Dariusz Basiński
MUMIO

W punkt
Ze słowem Bożym spotykam się zwłaszcza podczas Liturgii. To wtedy mam otwarte ucho – jestem skupiony, nastawiony na słuchanie, kojarzę kontekst, który łączy czytania ze Starego i Nowego Testamentu. Dam prosty przykład. W 5. niedzielę Wielkiego Postu we wszystkich czytaniach był jeden wspólny motyw: nie oglądaj się za siebie. Jak systematycznie uczestniczy się w Liturgii, automatycznie wyłapuje się pewne motywy. One są skierowane do całej wspólnoty uczestniczącej we Mszy św., ale głęboko wierzę, że również do każdego indywidualnie, a więc także do mnie. I one mówią mi coś konkretnego, interpretują moje życie, decyzje, moje wybory życiowe, wytrącają ze złej równowagi, jakiegoś przyzwyczajenia. Działają jak skalpel, precyzyjnie. Te czytania są krótkie, czasem jesteśmy do nich przyzwyczajeni, powtarzają się przecież co trzy lata. Ale my nie jesteśmy tymi samymi ludźmi, jesteśmy w innym punkcie życia. Powracanie do tych samych motywów jest bardzo odświeżające. Najbardziej sprawdzają mi się krótkie i celowane momenty, bo i miejsce, i czas, w którym one do mnie docierają, są szczególne.
Jeden z moich przyjaciół księży na każdy dzień Wielkiego Postu przesyłał mi SMS-em jednowersowy fragment z Pisma Świętego i krótki komentarz. Tym samym kanałem, którym dociera do nas każdego dnia mnóstwo banałów, dociera i coś ważnego. Krótki przekaz w dzisiejszym zabieganiu powoduje, że łatwiej mi go odebrać. Działa tu i teraz, trafia w jeden punkt.
Uważam, że wszystko, co jest esencjonalne, co zawiera treść głęboką i wielowarstwową, co ma dotrzeć do wielu warstw naszej świadomości, musi działać krótko i punktowo. Każdy przekaz ważny i głębinowy musi być skondensowany. Pierwszym kontaktem pozostaje dla mnie słowo Boże z Liturgii. Ono jest tu otwierającym ucho.
Przemysław Babiarz
dziennikarz i komentator sportowy

Wypowiedzi zebrała: Karolina Mysłek

Biblia Pierwszego Kościoła, Biblia Ekumeniczna, Biblia Aramejska oraz Nowy Przekład Dynamiczny Pisma Świętego to ważne kroki w dziejach polskiej biblistyki, które pomagają nam wejść głębiej w treść i przesłanie słowa Bożego.

Biblia Pierwszego Kościoła
To monumentalne dzieło translatorskie dokonane przez nieżyjącego już ks. prof. Remigiusza Popowskiego. Łączy ono w sobie Septuagintę – najstarszy grecki przekład Biblii Hebrajskiej – z Nowym Testamentem. Piotr Wacławik, prezes Oficyny Wydawniczej Vocatio, w której ukazała się Biblia Pierwszego Kościoła, w rozmowie z „Niedzielą” podkreśla: – Biblia Grecka była Biblią pierwszych chrześcijan, Ojców Kościoła. Kiedy nawracający się poganie chcieli zapoznać się z historią zbawienia, to sięgali do greckiej Septuaginty. Biblia Grecka miała ogromny wpływ na wiarę i życie rodzącego się chrześcijaństwa.
Do tej pory większość polskich przekładów Starego Testamentu została zrealizowana w oparciu o teksty masoreckie, które są o tysiąc lat późniejsze niż manuskrypty, których użyto do przekładu Biblii Pierwszego Kościoła. W tym wydaniu Biblii teksty ksiąg deuterokanonicznych zaznaczone są kolorem granatowym, a wypowiedzi Jezusa – kolorem czerwonym.

Biblia Ekumeniczna
Ta wyjątkowa Biblia została wydana przez Towarzystwo Biblijne w Polsce. Jest ona owocem ponaddwudziestoletniej pracy biblistów i językoznawców z jedenastu Kościołów w naszym kraju.

Biblia Aramejska
To ważny wkład w poznanie dziejów targumizmu. Targum to aramejski przekład Pisma Świętego. Targumy są też świadectwem żydowskiego wyjaśniania i rozumienia tekstu biblijnego. „Szczególną wartością targumu są bogate noty krytyczne oraz umieszczenie wersji polskiej obok oryginału aramejskiego. Pozwala to polskiemu czytelnikowi przyswoić sobie ogromne bogactwo treści teologicznej, która kryje się w tekście targumicznym” – zauważa w jednej z recenzji ks. prof. Antoni Tronina.

Nowy Przekład Dynamiczny Pisma Świętego
W rozmowie z „Niedzielą” Piotr Wacławik z Vocatio podkreśla również znaczenie nowego projektu dynamicznego przekładu Pisma Świętego. – Dzisiejszy czytelnik ma potrzebę dysponowania bardziej komunikatywnym tłumaczeniem Biblii, tzn. takim, które byłoby zrozumiałe nie tylko dla specjalistów studiujących języki starożytne, biblistów czy egzegetów – zauważa. Więcej informacji na https://biblianpd.pl/ .

2019-04-30 09:13

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Nagroda proroka

Na końcu tzw. mowy misyjnej (Mt 10) Jezus zwraca się do Apostołów:

„Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał” (w. 40). Potem dopowiada: „Kto przyjmuje proroka jako proroka, nagrodę proroka otrzyma” (w. 41a). Warto zatrzymać się nad ową „nagrodą proroka”. O jaką nagrodę tutaj chodzi? Kto tej nagrody udzieli?

Sam tytuł „prorok” nie był w czasach Jezusa w powszechnym użyciu. Nie stosowano go zbyt często w odniesieniu do głosicieli słowa Bożego. Prorocy przeżywali swój rozkwit w czasach wcześniejszych. Choć w pewnym momencie ruch prorocki ustał, to jednak w Izraelu nadal żywe było oczekiwanie na jego wskrzeszenie (por. 1 Mch 4, 46). Kiedy w czasach Jezusa mówiono o kimś, że jest prorokiem, oznaczało to, że przypisywano mu szczególną rolę. Taki tytuł przysługiwał Janowi Chrzcicielowi (por.: Mt 11, 9; 14, 5; 16, 14). Jezusa również tak określano (por. Łk 7, 16). Także On sam stosował do siebie ten tytuł (por.: Łk 4, 24; 13, 33). Samo słowo „prorok” oznacza nie tyle wizjonera, ile raczej kogoś, kto przemawia w imieniu tego, kto go posłał (grecki termin profetes, oznaczający proroka, pochodzi od złożenia profemi – „przemawiać w miejsce kogoś innego”). Z tego powodu tytuł proroków przysługiwał także tym, których Jezus posłał.

Samo wyrażenie „nagroda proroka” może mieć dwojakie znaczenie. Może oznaczać nagrodę, którą sam prorok daje. Mielibyśmy tutaj nawiązanie do proroków Starego Testamentu, którzy w zamian za udzieloną im gościnę obdarzali Bożym błogosławieństwem (por. 1 Krl 17, 8-24 i 2 Krl 4, 8-37). Może także chodzić o nagrodę, którą prorok otrzyma od Boga za dobrze wypełnioną misję. Oznaczałoby to, że ten, kto przyjmuje proroka ze względu na głoszone przez niego słowo, będzie tak samo wynagrodzony jak prorok, który wypełnił swoje powołanie. Zdaniem uczonych, bardziej prawdopodobna jest ta pierwsza interpretacja. Słowo, które przynoszą prorocy idący w imię Jezusa, nie jest bowiem porównywalne z jakimkolwiek innym słowem. Jest to słowo pełne łaski, a więc skuteczne, wywołujące oddźwięk i niosące błogosławieństwo (por. Łk 4, 22). Przyjęcie głosiciela takiego słowa sprawia, że ten, kto go przyjmuje, staje się uczestnikiem nadprzyrodzonych dóbr, które słowo proroka sprawia. Zatem przyjęcie apostoła (wysłannika) oznacza, że sam Pan (czyli Posyłający) znajduje gościnę w domu gospodarza. Niejako dla kontrastu warto jeszcze przypomnieć słowa Jezusa, które mówią, co się stanie w momencie odrzucenia proroka: „Ziemi sodomskiej i gomorejskiej lżej będzie w dzień sądu niż temu miastu” (Mt 10, 15). Oznacza to, że wobec proroka i jego słowa nie można pozostać obojętnym. Nie można zająć pozycji neutralnej. Albo się to słowo przyjmuje, albo się je odrzuca.

CZYTAJ DALEJ

Kościelny dress code, czyli w co się ubrać do kościoła

Przy temperaturach dochodzących do 30 stopni Celsjusza to zupełnie naturalne, że zakładamy coraz lżejsze ubrania i zaczynamy wyglądać jak plażowicze, nawet w miejscach, w których taki ubiór jest niestosowny. A to już stanowi problem. Dlatego warto przypomnieć zasady, które pomogą nam dostosować strój do miejsca i okoliczności, w których się znajdziemy

Szczególnym miejscem, w którym należy nie tylko godnie się zachować, ale i być stosownie ubranym, jest kościół. Potrzebny jest nam zatem kościelny dress code. Opiera się on na tych samych założeniach i pełni podobne funkcje co dress code biznesowy. Przede wszystkim chodzi o szacunek do miejsca i spotkanej w nim osoby – w tym przypadku do Pana Boga – oraz o niezwracanie na siebie uwagi. Savoir-vivre jednoznacznie określa wymogi, a ich naczelna zasada brzmi: elegancko i odświętnie.

Dla pań

Kobiecy ubiór do kościoła to opcja „skromnie” – ubrania nie są ani obcisłe, ani prześwitujące i nie wystaje spod nich bielizna. Właściwy strój to taki, który u nikogo nie wywołuje negatywnych reakcji i nie rozprasza uwagi. Należy więc unikać: sukienek oraz bluzek z odkrytymi ramionami i plecami, zbyt głęboko wyciętego dekoltu, spódniczek i sukienek mini, krótkich spodenek, bluzek, które nie zakrywają brzucha, oraz legginsów.

Dla panów

Idący do kościoła panowie także powinni być eleganccy i odświętni, dlatego strój roboczy czy też sportowy tym razem powinni zostawić w szafie. W świetle etykiety, która jest w tym przypadku bezwzględna, elegancki mężczyzna wybierając się na Mszę św. powinien włożyć garnitur, do tego koszulę (najlepiej białą), krawat oraz półbuty. Dopuszczalne są też koszule, spodnie z materiału lub jeansy, ale bez przetarć. Koszulka typu T-shirt, jak mówią specjaliści, to strój dobry na rower lub jogging. Niedopuszczalne są natomiast krótkie spodenki. Gdy chodzi o buty, to u pań i u panów jest podobnie. Według zasad savoir-vivre’u, klapkom plażowym i japonkom mówimy stanowcze – nie.

Godnie, nie swobodnie

Latem na drzwiach kościołów pojawiają się plakaty, które przypominają, by na czas wizyty w świątyni przywdziać strój godny, a nie swobodny. Bernardyn z sanktuarium w Kalwarii Zebrzydowskiej – o. Tarsycjusz Bukowski mówi: – Przy wszystkich wejściach do sanktuarium mamy tablice informacyjne ze znakami graficznymi o stosownym ubiorze do kościoła. Również podczas ogłoszeń prosimy o właściwe ubieranie się. Czasem jednak się zdarza, że rzeczywiście ktoś nie jest stosownie ubrany. Z czego to wynika? Być może z niewiedzy, że świątynia jest miejscem świętym i wymaga odpowiedniego stroju.

Paulini na Jasnej Górze również wykorzystują tablice informacyjne i ogłoszenia duszpasterskie. Włączyli się ponadto w ogólnopolską akcję: „W progi Boże w godnym ubiorze”. – Niektórzy uważają, że wysoka temperatura zwalnia z odpowiedzialności. Czasami nasza straż jasnogórska czy straż maryjna zwracają komuś uwagę, ale niestety, spotyka się to często z niezrozumieniem, a nieraz i gniewem – mówi o. Waldemar Pastusiak, kustosz Jasnej Góry. Zakonnik uważa, że ludzie zatracili poczucie sacrum, i podkreśla: – Potrzeba edukacji i przywrócenia wrażliwości na to, że święte miejsce wymaga odpowiedniego ubioru.

Warto sobie uświadomić, że w krajach takich jak Chorwacja, Włochy czy Malta niewłaściwy ubiór uniemożliwia wejście do świątyni. Coraz więcej ludzi jest zdania, że te reguły powinny zacząć obowiązywać także u nas.

Zdaniem specjalisty
Tatiana Szczęch – stylistka, doradca wizerunkowy z wieloletnim doświadczeniem. Prowadzi wykłady i szkoli w zakresie autoprezentacji, psychologii kolorów i zasad kodu ubioru (dress code). Ekspert HR Polska ds. wizerunku. Współzałożycielka portalu Spell Your Shape.
– Co Pani sądzi o strojach, które mają na sobie latem osoby wchodzące do kościoła?
– Coraz więcej w nas swobody. To dobrze, bo kiedy ubranie staje się naszą drugą skórą, sami czujemy się lepiej i pewniej. Jest jednak pewna granica, której nie wypada przekroczyć – granica dobrego smaku. Mam na myśli, oczywiście, bycie zbyt wyzywającym, bo lato sprzyja odkrywaniu ciała. Problem w tym, że u każdego z nas ta granica przebiega w różnych miejscach. To kwestia wychowania i edukacji – tak, także edukacji. Zasady ubioru są częścią etykiety i powinny być nam znane tak dobrze, jak zasady zachowania przy stole. Bywa jednak różnie.
– Czy coraz częściej zauważane na ulicach, a nieraz także w kościołach, „skąpe” stroje to już norma?
– Owszem, w stylu miejskim zaczynamy stosować modę plażową. Nie, nie jest to norma i nie sądzę, by kiedykolwiek się to zmieniło. Po prostu taki ubiór nie jest w dobrym tonie.
Rozmawiała Magda Nowak

CZYTAJ DALEJ

Pakistan: rośnie nietolerancja wobec mniejszości religijnych

2020-07-12 15:07

[ TEMATY ]

Pakistan

Pomoc Kościołowi w Potrzebie/www.pkwp.org

Społeczeństwo pakistańskie staje się coraz bardziej nietolerancyjne i życie w nim mniejszości religijnych jest coraz trudniejsze – zauważa w specjalnym apelu Komisja Sprawiedliwości i Pokoju konferencji episkopatu tego kraju.

W opublikowanym dokumencie przytoczono przykład zamordowanego chrześcijanina, Nadeema Josepha, którego agonia trwała 20 dni, po postrzeleniu przez muzułmańskiego sąsiada. Jego winą było to, że zakupił mieszkanie w muzułmańskiej dzielnicy miasta. Autorzy apelu wezwali siły porządkowe do pociągnięcia do odpowiedzialności osoby, które zamordowały chrześcijanina. Ten przypadek „to jasne pogwałcenie praw człowieka, drastyczne złamanie prawa, które nie może pozostać bezkarne”.

„To nie jest odosobniona historia – piszą sygnatariusze apelu. – Jest wiele innych podobnych przykładów nietolerancji i przemocy wobec wyznawców innych religii”. „Członkowie mniejszości religijnych w Pakistanie codziennie doświadczają dyskryminacji, chociażby w odmawianiu im dostępu do udzielanej pomocy z powodu pandemii koronawirusa”.

Komisja Sprawiedliwości i Pokoju Konferencji Episkopatu Pakistanu wskazała także na zablokowanie prac budowlanych, po gwałtownych protestach ekstremistów muzułmańskich, przy wznoszeniu nowej świątyni hinduistycznej w stolicy kraju, pomimo zgody na jej budowę wydanej przez premiera. „To kolejny przykład dyskryminowania mniejszości religijnej, która od wieków jest częścią integralną tego kraju” – czytamy w dokumencie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję