Reklama

Niedziela Podlaska

Wnieść iskierkę nadziei

Bezsilność, brak poczucia swojej wartości, pustka, postrzeganie świata w szarych barwach, ciągły lęk o jutro, to sygnały, że zaczyna dziać się coś niedobrego z nami, bądź kimś z naszego otoczenia. Depresja nie omija także mieszkańców naszego regionu

W rzeczywistości na pozór beznadziejnej, szukamy nadziei, która rozproszy mrok choroby, przygnębienia. Wniesienie odrobiny radości w życie osoby potrzebującej – przez wolontariat, wspólnoty diecezjalne – dowodzi, że szczęście należy do wymiaru ducha, a nie posiadania.

Czarno to widzę

Jesteśmy świadkami gwałtownych przemian na płaszczyźnie polityczno-społeczno-kulturowej. Począwszy od nowinek technologicznych aż po m.in. rozwój różnych dziedzin medycyny, nauki, sztuki. O ile w porównaniu do przeszłości możemy znacznie skrócić czas dojazdu z jednego do drugiego miejsca, porozumiewać się za pomocą przeróżnych komunikatorów, to wobec częstszych przypadków osób dotkniętych depresją, jesteśmy poniekąd bezradni. No bo jak pomóc osobie, która nie upomina się o nią, a zachowane może świadczyć o próbie zwrócenia na siebie uwagę?

Według Światowej Organizacji Zdrowia depresja, czyli czwarty najpoważniejszy problem zdrowotny na świecie, dotyka nierzadko ludzi aktywnych zawodowo, ustabilizowanych materialnie, zaradnych, odnoszących sukcesy zawodowe i osobiste. Nieuzasadniony smutek przed dłuższy czas, brak sensu życia, postrzeganie świata w szarych barwach, pesymistyczne nastawienie, zaburzenia snu, to symptomy, które powinny skłonić do podjęcia konkretnych kroków. Obchodzony 23 lutego Światowy Dzień Walki z Depresją jest okazją do zwrócenia uwagi na chorobę wynikającą z przyczyn zewnętrznych (dramatyczne zdarzenia, utrata kogoś bliskiego), bądź predyspozycji genetycznych czy zaburzeń psychicznych. Spłycanie problemu i próba jego zbagatelizowania może nieść poważne konsekwencje. Bez uświadomienia sobie wagi występującego problemu i zagrożenia nie jesteśmy w stanie podjąć realnych działań, które mogłyby w odpowiednim momencie przeciwdziałać bolesnym doświadczeniom.

Reklama

Mylne rozumienie szczęścia

Szczęście, jako suma pragnień, wpisane jest w ludzką naturę. Człowiek, stworzony na obraz i podobieństwo Boga, pragnie miłości, potrzebuje bezpieczeństwa. Pułapką dzisiejszego świata jest mylne definiowanie szczęścia. – Źle sformułowane cele w naszym życiu, wygórowane ambicje dotyczące pracy zawodowej, czy obrazu rodziny, powodują, że człowiek, nie realizując ich, może popaść w depresję – mówi ks. Tomasz Żukowski, wykładowca Wyższego Seminarium Duchownego w Drohiczynie. Nie możemy mówić o szczęściu, jako celu samym w sobie. Naszym dążeniem powinno być twórcze i odpowiedzialne życie w prawdzie, która w myśl Arystostotelowskiej koncepcji jest niczym innym jak zgodnością poznania z rzeczywistością. Coraz bardziej lansowana przez postępowych tego świata potrzeba nieustannego, chorego rywalizowania i samokształcenia, zaburza ład psychiczny. Napędzona machina pozoranctwa pragnie zmieść z drogi sferę ducha. Tymczasem Psalm 123 „Nie dbam o rzeczy wielkie, a ani o to, co przerasta moje siły” jasno mówi, że mamy realizować swoje powołanie na miarę swoich sił.

Pozorne znieczulacze

Nietrudno zauważyć kreowany sposób życia „na już”. W tej chwili chcemy mieć mieszkanie, dobrą, stabilną pracę, szczęśliwą rodzinę, przy okazji dobry samochód, a w okresie wakacji wjazd, najlepiej do jakiegoś ciepłego kraju. W świecie konsumpcjonizmu, nastawionym na „mieć” nie ma miejsca na słabości i rozwój ducha. I dziwimy się, że na świecie, gdzie żyje prawie 8 mld ludzi, a w Polsce ok. 38 mln, coraz więcej osób skarży się na samotność. Pomimo przeróżnych narzędzi umożliwiających komunikowanie się, brakuje nam obecności drugiego człowieka. Ból wynikający z samotności, pasma porażek, uśmierzamy pozornymi znieczulaczami, takimi jak: alkohol, hazard, narkotyki. Wymierne korzyści i chęć zaspokajania ciągłych potrzeb okazuje się ułudą, w momencie pojawiania się niepowodzeń. Do przewartościowania życia dochodzi najczęściej w chwili osobistego zetknięcia się z osamotnieniem, cierpieniem czy chorobą.

Wypłyń na głębię

Wiara jest relacją miłości i poznania Pana Boga. Jest to relacja duchowa, transcendentna.

Reklama

– Człowiek może być szczęśliwy w modlitwie, bo spotyka się z Kimś największym, z Kimś kogo wybrał, dla którego chce żyć – podkreśla ks. Piotr Arbaszewski, diecezjalny duszpasterz rodzin. Najwyższych wartości, takich jak miłość i wiara, jak mówił Jan Paweł II, trzeba doświadczyć. Szczęście możemy dopiero właściwie rozpatrywać w kategoriach psychoduchowych, w relacji, zaufaniu, przebywaniu ze sobą. Trudno znaleźć szczęście w czymś płytkim i powierzchownym. Miłość i wiara domaga się wejścia w głębie. Prośba Jezusa do Szymona: „Wypłyń na głębię” jest zaproszeniem każdego z nas do autentycznego życia, przepełnionego sensem i nadzieją. Jeżeli nie chcemy popaść w marazm, musimy wyjść ze sfery komfortu, podjąć ryzyko, przełamać swoje przyzwyczajenia. Potrzeba wielkiej odwagi i zawierzenia w Bożą opatrzność, by nie zatracić istoty naszego ziemskiego pielgrzymowania i w chwilach próby nie poddać się. Płycizna relacji, brak zaangażowania się i odpowiedzialności dotyka ludzi niezależnie od wieku, czy wykonywanego zawodu. Przerażające dane o tendencji wzrostowej liczby rozwodów skłania do refleksji. – Dzisiaj niektórzy budują nietrwałe związki dlatego, że ich relacje przedmałżeńskie nie były głęboko osobowe, poznanie było bardzo powierzchowne – podkreśla ks. Piotr Arbaszewski. Cała kultura nie sprzyja wychowaniu młodego człowieka do czegoś, co jest trwałe. Bo łatwiej jest założyć maskę i udawać. Próba stanięcia w prawdzie z samym sobą, ze swoimi słabościami, niedomaganiami wymaga wysiłku i odwagi. I dlatego powierzchowność, zawsze prowadzi do depresji, zamknięcia się.

Bogactwo wspólnoty

Wobec narzuconego indywidualistycznego spojrzenia na świat, powinniśmy budować pewien alternatywny front. Możemy uczynić to przez aktywny udział w życiu różnych wspólnot. Na terenie naszej diecezji każdy z nas znajdzie coś dla siebie. Osoby młode mogą wstąpić w szeregi Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży i żyć w duchu chrześcijańskich wartości. Z pewnością będzie to czas bogaty w modlitwę, nowe znajomości, przeróżne inicjatywy, czy ciekawe formy spędzania wolnego czasu. Osoby starsze mogą rozważyć formację chrześcijańską w Akcji Katolickiej czy Ruchu Światło-Życie. Oprócz przeżyć duchowych, uczestnictwo w życiu wspólnoty niesie szereg innych korzyści, takich jak: możliwość poznania osób o podobnym przekonaniach i systemie wartości, czy udział w różnych przedsięwzięciach. Caritas Diecezji Drohiczyńskiej również stwarza możliwość zaangażowania się na rzecz krzewienia dobra czy to w parafialnych, czy w szkolnych Kołach Caritas. Bycie wolontariuszem, utwierdza w przekonaniu, iż pomagając innym, pomagamy sobie. Bezinteresowna forma pomocy uszlachetnia daną osobę, przez ofiarowaną cząstkę siebie drugiej sobie.

Zaprezentowane wspólnoty, pozwalają z różnej perspektywy spojrzeć na poruszany problem depresji, wykluczeń, samotności. Otóż wielu z nas w swoim kręgu, czy to w rodzinie, sąsiedztwie, wśród znajomych zna osoby, które faktycznie potrzebują pomocy. A krzyk osób odczuwających głęboki smutek, najczęściej bywa niesłyszalny. Tłumiony wewnętrznie problem różnej natury, prowadzi w rezultacie do poważnych konsekwencji. – Troska o naszych bliskich, znajomych, to gest człowieczeństwa – zauważenia ks. Tomasz Żukowski. Czasami wystarczy mały gest, krótka rozmowa, okazanie zainteresowania, by w życie drugiej osoby wnieść iskierkę nadziei.

2019-02-13 07:44

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Bezradność

Niełatwym doświadczeniem życiowym jest poczucie bezradności, bezsilności. Bezradność to nie tylko odkrycie przeszkód, które napotykamy i które wydają nam się nie do pokonania. Bezradność jest zagrożeniem dla duszy. Wraz z nią bowiem do naszego serca wkradają się smutek, melancholia, lęk, a na końcu depresja.

Bezradność rodzi się, gdy na twoich oczach rozpadają się rzeczy ważne, a ty nie masz na to wpływu. Bezradność pojawia się nagle, atakuje brutalnie albo wręcz przeciwnie – ogarnia człowieka powoli, łudząc nadzieją na rychłą poprawę losu.

Bezsilność nie zawsze zależy od nas. Czasem bywa owocem ludzkiej obojętności albo ignorancji. Niekiedy jednak może być wynikiem naszych własnych zaniedbań.

Wielu z nas odczuwa także bezradność wobec samego siebie, swojego rozwoju, swoich relacji z ludźmi, wobec swojego wyrażania miłości, swojego charakteru.

Tę bezradność można zamaskować tiulem radosnego, spełnionego życia... żyjąc bezradnie. Widać to wtedy, gdy próbujemy naprawiać innych, ale nie siebie. Widać to wtedy, gdy małe sprawy czynimy główną misją swojego życia, ale wielkie problemy przestajemy nazywać problemami i udajemy, że nie istnieją.

Bezradność jest trucizną, którą demon perfekcyjnie wykorzystuje, by zniechęcić nas do radości, by odebrać nam entuzjazm i okraść nas z wdzięczności za tysiące małych rzeczy, które nam się codziennie przydarzają.

Czy można sobie poradzić z własną bezradnością?

Ojciec Tomáš Halík w książce Hurra, nie jestem Bogiem! podpowiada, jak sobie radzić z bezradnością. Pisze tak: „Warto nauczyć się wypuszczać sprawy z rąk, mając świadomość, że człowiek nie może być wszystkim. To prawdziwa ulga – kontynuuje – móc ułożyć się do snu, oddając wcześniej w modlitwie swój dzień w Boże dłonie. Bóg zaczyna przemawiać, gdy opuścimy świadomie okupowany Boży tron. Nasze egocentryczne «ja» bywa najbardziej natrętnym pretendentem do tronu Boga”. Ten egocentryzm produkuje często bezradność. Nauczyć się wypuszczać sprawy z rąk...

A co o bezradności mówi nam Bóg? Paradoksalnie bezsilność może być narzędziem w Jego ręku. To nie znaczy, że Bóg pragnie naszej bezradności, tak jak nie pragnął śmierci swojego Syna na krzyżu. Wobec potęgi zła właśnie bezsilność Ukrzyżowanego stała się śmiercią naszej śmierci. Ukrzyżowany, po ludzku bezradny Chrystus przyniósł nam wszystkim życie. Nigdy wcześniej Jego władza nie była tak wielka jak w tym momencie, gdy nie mógł już poruszyć przybitą do krzyża ręką. Wtedy poruszyła się moc Boga. Człowiek został odkupiony. Grzechy przebaczone. Miłość została podarowana wszystkim.

Kiedy my czujemy się bezradni, wręcz ukrzyżowani przez problemy i zło tego świata, możemy postąpić jak Chrystus: oddać Bogu własną bezsilność, przestać walczyć, przestać oskarżać. Bezsilnie położyć się krzyżem u stóp krzyża, choćby we własnym pokoju.

Bezsilny, ale nabierający mocy. Aby później wstać i żyć mocą krzyża.

Mój lekarz Chrystus

Wśród lekarzy są specjaliści od różnych chorób. Idziemy do nich, kiedy coś nam dolega. Czekamy w kolejce niepewni diagnozy. Niektórzy z nas „dorobili” się już nawet „swojego” lekarza, bo ich choroby są przewlekłe.

Zdarza się, że choruje nam dusza. Objawy tej choroby mogą być różne, czasem trudne do zdiagnozowania. Co wtedy robić? Do kogo iść? Mój lekarz: Chrystus – specjalista od duszy. Chcemy Mu opowiedzieć o swoich dolegliwościach – o zagubieniu, rozczarowaniu, samotności, obojętności, bezradności i bezduszności. Zawierzmy Mu, a On nam pomoże, wyleczy nas, uzdrowi.

CZYTAJ DALEJ

Dwóch księży i raper parodiują znany hit "Przejmujemy jutuby"

2020-08-07 10:30

[ TEMATY ]

muzyka

muzyka chrześcijańska

youtube.com/wzn

"Przejmujemy jutuby" po katolicku? Teraz to możliwe!

Heres i Piotrek z grupy Wyrwani Z Niewoli wraz z dwoma księżmi Adamami nagrali katolicką wersję znanego hitu. Jak brzmi on z chrześcijańskimi wartościami na pierwszym planie? Posłuchajcie!

Jak piszą twórcy przeróbki:

Stworzenie oryginału piosenki „Przejmujemy jutuby”: jej nagranie, teledysk i montaż zajęło 24h. My podjęliśmy się wyzwania stworzenia parodii, która w całości zajęła nam 10h, ale jakby wiadomo nam było łatwiej.

Mamy nadzieję, że ta PARODIA dostarczy Wam uśmiechu i trochę przemyśleń.

Pax et bonum. Dzięki, że jest Was coraz więcej

Kocham Boga! Jezu dziękuje za to,że stworzyłeś takich wspaniałych ludzi!! - czytamy w komentarzach pod utworem

CZYTAJ DALEJ

Rozpoczęły się warsztaty dla księży „od władzy do posługi”

2020-08-08 10:36

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

ks. Paweł Kłys

Czternastu księży diecezjalnych i zakonnych pracujących jako proboszczowie, wikariusze i wykładowcy akademiccy oraz arcybiskup Grzegorz Ryś biorą udział w warsztatach dla księżych nt przywództwa w Kościele. To pierwszy tego typu warsztat zorganizowany przez Archidiecezję Łódzką we współpracy z wykładowcami Uniwersytetu Łódzkiego.

- Są to warsztaty w duchu Pana Boga, stąd nie wolno nam ich traktować tylko narzędziowo – tzn. mam ideę jak prowadzić diecezję i potrzebuję księży, by w niej wiedzieli jak mają postępować – to nie jest ewangelia. – zauważa arcybiskup Grzegorz Ryś. - Kościół jest ciałem – mówi ewangelia – i każdy ma swoje określone funkcje. Ja sam się chcę uczyć tego, jak w pełni odkrywać, rozeznawać i realizować właściwe sobie funkcje zadania, z których mnie nikt nie zwolni. To dotyczy także każdego innego członka Kościoła – od księży poczynając - by odnajdywali swoje miejsce, i by potrafili konsekwentnie pomagać tym, którzy są obok we wspólnocie Kościoła. Aby potrafili dzielić się z innymi współodpowiedzialnością za Kościół – cieszyć się aktywnością, wspierać ich w działaniach, i formować ich w tych działaniach. – podkreśla metropolita łódzki.Homilia Arcybiskupa Grzegorza Rysia

Dwudniowe warsztaty odbywające się w domu rekolekcyjnym Wspólnoty Ogniska Miłości w Olszy k. Rogowa prowadzi dwoje wykładowców Uniwersytetu Łódzkiego: dr Maria Czajkowska - Adiunkt w Katedrze Zarządzania na Wydziale Zarządzania Uniwersytetu Łódzkiego. Członek Senatu UŁ oraz dr Maciej Malarski - Starszy Wykładowca w Katedrze Zarządzania na Wydziale Zarządzania Uniwersytetu Łódzkiego.

- W dzisiejszym świecie zmienia się paradygmat przywódcy. Z przywództwa, które kiedyś było hierarchiczne związane z insygniami władzy, ku przywództwu służebnemu. Temu będą służyć te warsztaty. – podkreśla dr Maria Czajkowska. - Chcemy spróbować przekazać jakie kompetencje powinien mieć współczesny przywódca, jak ważne jest to w Kościele, jak ważne jest to w budowaniu wspólnoty, która jest w parafiach. Chcemy, aby wiarygodność i transparentność była na pierwszym miejscu, by przywództwo było służbą, a nie było związane z zaszczytami. – dodaje.

- Każdy z nas poturbuje zmiany w swoim życiu i potrzebuje powrotu do swoich korzeni, lub odkrycia ich, czy też potwierdzenia swojej misji. Na naszych warsztatach chcemy pokazać pewne narzędzia, którymi możemy się posługiwać w tej zmianie, ale wszystko jest ugruntowane w tym, kim jesteśmy? Co powinniśmy robić? Czym jest nasza misja? A wszystko to, powinniśmy odnosić do kontekstu naszej wiary. – tłumaczy dr Maciej Malarski - prowadzący warsztaty.

Uczestnicy warsztatów wezmą udział w sześciu sesjach, w czasie których obok wykładów, będą miały miejsce także zagadnienia praktyczne.

Jak zauważaj jeden z uczestników warsztatów - obraz społeczeństwa i parafii się zmienia. Trzeba nam doskonalić się w tym, by skutecznie trafiać do ludzi, pozyskiwać ich i angażować co raz więcej osób świeckich do pracy przy prowadzeniu parafii. Tak zrodził się pomysł, by wziąć udział w tych warsztatach. – tłumaczy ks. kan. Gabriel Kołodziej – dziekan dekanatu aleksandrowskiego.

Podczas dzisiejszej liturgii - rozpoczynającej pierwsze w historii warsztaty dla księży - metropolita łódzki wskazał na to, że - Jezus zapraszając apostołów mówi do nich – zależy mi na was! W waszym pójściu za mną chodzi o to, kim wy się staniecie! Jezusowi nie idzie o siebie samego, ale o ich samych, to na nich Jemu zależy. Pójście za Nim – będzie owocować w ich życiu. To nie będzie relacja tylko w jedną stronę. On zaprasza ich do takiej relacji, w której oni będą wzrastać. To odnajdywanie siebie, odnajdywanie swojego życia, to jest celem Jezusowego przywództwa! Tu widać te dwa modele przewodzenia ludziom: potestas i ministerium – władza i posługa. – mówił abp Ryś.

Jak podkreślają organizatorzy, pierwsza edycja warsztatów dla księży nie będzie ostatnią, ale w latach następnych będą organizowane kolejne, by formować duchownych chcących dzielić się swoją odpowiedzialnością za Kościół ze swoimi wiernymi.Warsztaty w Olszy

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję