Reklama

Kościół nad Odrą i Bałtykiem

Międzyzdrojskie Herody – czyli przegląd kolęd, pastorałek i jasełek

Niedziela szczecińsko-kamieńska 5/2019, str. IV

[ TEMATY ]

jasełka

Archium prywatne

Celem przeglądu jest kultywowanie bożonarodzeniowych tradycji

Coroczną tradycją w naszym mieście stał się przegląd jasełek „Miedzyzdrojskie Herody”. Głównymi celami imprezy jest prezentacja dorobku artystycznego dzieci i młodzieży, a także rozwijanie ich umiejętności artystycznych, wymiana doświadczeń w tworzeniu małych form teatralnych, kultywowanie tradycji Bożonarodzeniowej wśród młodego pokolenia oraz kontynuacja polskiej tradycji kolędowania. Sama nazwa „herody” podchwytliwie ma nas posyłać, aby szukać Bożej Dzieciny, poznać Ją, oddać Jej pokłon i zanieść tę radość całemu światu.

Tegoroczny przegląd odbył się 18 stycznia br. w Międzynarodowym Domu Kultury w Międzyzdrojach. Do konkursu zgłosiły się zespoły i koła teatralne z Wolina, Dziwnowa, Ostromic i Międzyzdrojów.

Prezentacje oceniała komisja w składzie: ks. Tomasz Tylutki – przedstawiciel międzyzdrojskiej parafii pw. św. Piotra Apostoła; Bożena Daniluk – pracownik, sekretarz i założycielka teatru „My”; Andżelika Gałecka – dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej im. Jana Kochanowskiego w Międzyzdrojach. Jury brało pod uwagę reżyserię, scenografię, rekwizyty, kulturę żywego słowa, ruch sceniczny, oprawę muzyczną.

Reklama

Po obradach jury przyznało następujące nagrody: II miejsce ex aequo: dla Koła Teatralnego „Magia” ze Szkoły Podstawowej nr 1 im. Bolesława Chrobrego w Międzyzdrojach i dla Wolińskich Aniołów z Publicznej Szkoły Podstawowej im. Bolesława Krzywoustego w Wolinie.

I miejsce przypadło ex aequo: Zarembiakom z Zespołu Szkół Społecznych im. prof. Zaremby w Dziwnowie i zespołowi Niepoprawni Artyści z Ośrodka Rehabilitacyjno-Edukacyjno-Wychowawczego w Ostromicach. Władze samorządowe Międzyzdrojów ufundowały dla wszystkich uczestników nagrody i słodkości.

Składamy serdeczne podziękowania i wyrazy uznania dla kierowników zespołów za ich wielki wkład i zaangażowanie w przygotowaniach do konkursu. Gratulujemy wszystkim uczestnikom za chwile pełne wzruszeń i refleksji i zapraszamy za rok na kolejną edycję „Międzyzdrojskich Herodów”.

2019-01-30 11:36

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Z wizytą na Brochowie

Niedziela wrocławska 4/2020, str. V

[ TEMATY ]

jasełka

przedstawienie

dom seniora

Agnieszka Bugała

Uczniowie, pod opieką katechetki Magdaleny Skuzy, zaprezentowali jasełka

Uczniowie z Szermierczej Sportowej Szkoły Podstawowej nr 85 we Wrocławiu odwiedzili Dzienny Dom Pomocy na Brochowie. Zaprezentowali bożonarodzeniowe jasełka, koncert kolęd i pokaz szermierki.

W działającym od sierpnia 2019 r. Dziennym Domu Pomocy nr 1 i nr 2 spotkało się 10 stycznia kilka pokoleń – uczniowie, ich opiekunowie, kadra DDP i klienci Domu, którzy nie kryli wzruszeń.

Uczniowie, pod opieką katechetki Magdaleny Skuzy, zaprezentowali jasełka, w których swoje role odegrali wszyscy bohaterowie bożonarodzeniowej historii – nie zabrakło nawet kusiciela diabła i śmierci, pokłon oddali i złożyli dary Trzej Królowie, a aniołowie poderwali wszystkich do wspólnego śpiewania. Klienci domu zostali wyposażeni w śpiewniki kolędowe, stąd bez trudno śpiewano wszystkie zwrotki kolęd.

Na zakończenie, w ramach niespodzianki, dwie uczennice zaprezentowały pokaz szermierki. Wprowadzenia do pokazu dokonał opiekun i trener, mistrz Polski we florecie Paweł Szumilewicz. Sportowa walka zrobiła wrażenie i… obudziła wspomnienia – okazało się, że wśród mieszkańców Domu jest Zbigniew Szymański, który przed laty we Wrocławskim Klubie Szermierczym „Kolejarz” trenował szablę i szpadę.

– Wrocław słynie z tradycji szermierczych – opowiadał pan Zbigniew – w moich czasach byli mistrzowie, tacy, którzy nie dali się trafić. Dobrze, że rośnie nowe pokolenie szermierzy, to sport, w który wpisuje się szlachetność, rycerski etos – podkreślał. Wzruszające spotkanie zakończył poczęstunek, a kierownik DDP Kamila Całuch zaprosiła uczniów na kolejne prezentacje talentów.

„Podwójny” – bo tak naprawdę w jednym budynku funkcjonują aż dwa Dzienne Domy Pomocy – nowoczesny Dom działa w ramach Miejskiego Centrum Usług Socjalnych. W zrewitalizowanym budynku dawnego ratusza przy ul. Semaforowej 5 domy zapewniają opiekę łącznie 60 osobom w wieku senioralnym, ale także niesamodzielnym, m.in. z powodu chorób.

– Dysponujemy dwoma piętrami, stąd w jednym budynku dwa Domy. Jeden z nich zapewnia opiekę seniorom samodzielnym i ze schorzeniami typowymi dla wieku, drugi jest dla osób niesamodzielnych, dotkniętych chorobami dementywnymi, wymagających specjalistycznych usług opiekuńczych – mówi Kamila Całuch.

60 seniorom zapewniają opiekę dwa domy pomocy na Brochowie.

Domy wyposażone są w sale do terapii, relaksu i rehabilitacji, ale nie brakuje też stref ciszy, jest sala komputerowa i do zajęć plastycznych. W obydwu domach na stałe zatrudnione są pielęgniarki, są też opiekunowie medyczni, opiekunowie fizjoterapeuci, terapeuci zajęciowi, psycholodzy.

Seniorów chętnych do spędzania czasu z rówieśnikami serdecznie zapraszamy do współpracy.

– Pobyt jest odpłatny, ale kwota jest ustalana indywidualnie, w zależności od dochodów – mówi pani kierownik. Podkreśla też, że najważniejsze jest to, aby seniorzy czuli się domownikami, a nie klientami. – Oswajamy przestrzeń, na ścianach wieszamy prace mieszkańców, robimy wszystko, aby kilkugodzinny pobyt tutaj dawał komfort i sprawiał przyjemność. Mamy też dobrze wyposażoną i przystosowaną dla seniorów strefę sanitarną. Ci, którzy z różnych powodów nie mogą we własnych mieszkaniach korzystać z prysznica, mogą to zrobić w naszym domu, w ramach pobytu – opowiada Kamila Całuch.

W brochowskim domu mieszkańcy korzystają też z pomocy psychologa. – Chętnych nie brakuje – mówi pani Kamila, seniorzy mają swoje problemy i chcą je rozwiązywać.

CZYTAJ DALEJ

Wakacje z książką

2020-06-30 10:09

Niedziela Ogólnopolska 27/2020, str. 50-51

[ TEMATY ]

wakacje

Wakacje z Bogiem

Adobe Stock

Morza szum, ptaków śpiew i... książka (lub cały zestaw) wybrana według własnych upodobań. Idealny przepis na wakacje? Jeszcze kilka lat temu – na pewno. A jak to wygląda dziś?

Dla starszego pokolenia taki scenariusz wydaje się wciąż atrakcyjny, gorzej jednak, gdy mówimy o młodszych Polakach. W naszych czasach książki zostały wyparte przez smartfony czy konsole; te kuszą całym mnóstwem gier, aplikacji i innych zabijaczy czasu, trudno więc mieć do dzieci i młodzieży pretensje, że w znacznej większości to elektroniczne gadżety wygrywają z czytaniem. Jeśli dołączymy do tego raczej niechętny stosunek uczniów do lektur narzuconych w szkolnym programie nauczania, nie ma się co dziwić, że w wakacje nie chcą sięgać po książki. A szkoda. Oczywiście, nie należy i przede wszystkim nie wypada wrzucać wszystkich do jednego worka, obserwacje każą jednak sądzić, że widok młodego człowieka z lekturą w ręku w wolnym czasie jest raczej ewenementem niż codziennością. Nasza, dorosłych, w tym głowa, żeby zachęcać młodszych do czytania i podsuwać im lekkie, a jednocześnie wartościowe lektury.

Literacki „fast food”

Oferta bibliotek i księgarń jest tak szeroka, że naprawdę mamy z czego wybierać. Sztuka polega na tym, by wybrać mądrze. – Wychodzę z założenia, że szkoda czasu na kiepskie książki – mówi Patrycja Przybysławska, nauczycielka języka polskiego w Szkołach św. Tomasza z Akwinu w Józefowie. – Gust kształtuje się od najmłodszych lat, także jeśli chodzi o literaturę. To tak jak z jedzeniem. Jeśli dziecko przyzwyczai się do literackich „fast foodów” – z wartką akcją, prostym językiem, krótkimi zdaniami i mało problemową fabułą, to takich książek potem będzie szukać; po zmuszaniu go do klasyki nie tknie potem – i nie doceni – niczego bardziej złożonego formalnie, z długimi zdaniami i nietypową narracją, trudniejszego tematycznie – wskazuje. – I jeszcze jedna ważna rzecz: książki kształtują ducha, uczą patrzenia na świat. I mogą odrywać od rzeczywistości, co nie zawsze jest dobre; budzić różne pragnienia czy otwierać perspektywy. To naprawdę ważne, czym się karmimy i co podsuwamy kształtującym się umysłom – podkreśla polonistka. Co zatem zaproponować dzieciom i młodzieży, by ich nie zanudzić, a jednocześnie wzbudzić w nich chęci do czytania?

Z myślą o najmłodszych

Patrycja ma swoje sprawdzone typy. – Najmłodszym czytelnikom poleciłabym pięknie wydane i różnorodne pozycje z serii Mistrzowie Ilustracji – każdy znajdzie wśród nich coś dla siebie. Dzieci w wieku szkolnym na pewno zainteresują przygody detektywa Sventona, o których mogą przeczytać w książkach Ake Holmberga (np. Latający detektyw), historia Dorotki z książki Czarnoksiężnik ze Szmaragdowego Grodu, a także przygody bohatera opowieści pt. Babcia na jabłoni Miry Lobe – to bardzo ciekawa historia o wyobraźni, pragnieniu posiadania babci, które przeradza się w prawdziwą relację głównego bohatera z pewną „przyszywaną” babcią – mówi polonistka, prywatnie mama dwójki dzieci. Wśród pozycji wartych zainteresowania wymienia: Dzieci z Bullerbyn, Ronję, córkę zbójnika czy Braci Lwie Serce Astrid Lindgren, a także serię o Detektywie Pozytywce Grzegorza Kasdepkego, czyli krótkie historyjki – zagadki kryminalne, które dziecko śledzi razem z detektywem, ale też samo może odgadywać rozwiązania. – Młodsze dzieci mogą się zaczytać w książkach Justyny Bednarek: Niesamowite przygody dziesięciu skarpetek, Nowe przygody skarpetek i Banda czarnej frotte – to świetnie napisane, wciągające historie. Ciekawa jest też seria Poczytaj ze mną – to utwory dobre dla tych dzieci, które już same czytają, i dla tych młodszych, którym nadal sporo się czyta. Spośród nich moja rozmówczyni wymienia np. Baśń o świętym spokoju Zofii Staneckiej czy Na ratunek Karuzeli Ewy Nowak.

Swoich faworytów ma także Aleksandra Dobros, nauczycielka języka polskiego w Szkole Podstawowej nr 112 im. Marii Kownackiej w Warszawie. Młodszym czytelnikom proponuje serię Baśniobór Brandona Mulla i cykle książek science fiction: Felix, Net i Nika Rafała Kosika oraz Zwiadowcy Johna Flanagana. – Chociaż to lektura dla VI klasy, zawsze polecam Anię z Zielonego Wzgórza Lucy Maud Montgomery – podkreśla. Na jej liście znalazł się też Pax Sary Pennypacker – opowieść o przyjaźni 12-letniego chłopca i tytułowego Paxa – osieroconego liska.

Coś dla starszych

O ile nad młodszymi dzieciakami mamy względną kontrolę i sami możemy wybierać im lektury, o tyle trudniej jest w przypadku młodych dorosłych. Jeśli w ogóle zechcą sięgać po książki, to już pół sukcesu, nie zawsze jednak chętnie przyjmują czytelnicze propozycje. Musimy gruntownie przemyśleć każdą z nich, bo jedno potknięcie może zniweczyć cały wysiłek zachęcania do czytania. – Dużo zależy od zainteresowań czytelnika – zwraca uwagę Patrycja. – Jeśli chodzi o młodszych nastolatków, zwłaszcza tych, którzy lubią fantastykę, warto, by sięgnęli po klasykę gatunku, czyli trylogię Ziemiomorze Ursuli Le Guin i oczywiście, Opowieści z Narnii C.S. Lewisa – proponuje. Ola do tej listy dorzuca Jeżycjadę Małgorzaty Musierowicz (saga rodziny Borejków chyba nigdy się nie zestarzeje!) i serię o Panu Samochodziku Zbigniewa Nienackiego.

– Młodzieży mogę polecić książki Louisa de Wohla – to historie o wybranych świętych, ale niewiele mają one wspólnego z nudnymi hagiografiami. Są świetnie napisane, wciągające, ale też możliwie rzetelne historycznie, co też nie jest bez znaczenia – wskazuje Patrycja i wymienia: Łagodne światło (o św. Tomaszu), Oblężenie niebios (o św. Katarzynie ze Sieny – na początku jest ona opisana niemal jako zbuntowana nastolatka!) czy Złotą nić (o św. Ignacym Loyoli). – Dorosłym licealistom, zwłaszcza tym, którzy lubią opasłe tomy, radziłabym podsunąć twórczość Michaela O’Briena, np. Podróż do Alfy Centauri. Doświadczona polonistka nie zapomina także o niedocenianej klasyce, po którą uczniowie szkół średnich, słusznie lub nie zrażeni obowiązkowymi lekturami, sięgają w najbardziej optymistycznych scenariuszach raczej sporadycznie. – Z Fiodora Dostojewskiego, którego znajomość najczęściej zaczyna się i kończy na Zbrodni i karze, poleciłabym zdecydowanie Idiotę. Poza tym – Rok 1984 George’a Orwella i całą twórczość J.R.R. Tolkiena – wymienia. Inne jej typy w tej kategorii to: Klub Pickwicka Karola Dickensa (warto wiedzieć, że napisał coś więcej niż tylko Opowieść wigilijną), powieści Thomasa Manna (np. Czarodziejska góra) czy coś z dreszczykiem, np. W kleszczach lęku Henry’ego Jamesa. – Polecam też twórczość Gilberta Keitha Chestertona – zarówno jego eseje, np. ze zbioru Obrona świata, jak i teksty fabularne: Napoleon z Notting Hill czy Paradoksy Pana Ponda.

***

Jak widać, propozycji ciekawych wakacyjnych lektur jest całe mnóstwo.

Przede wszystkim jednak warto, byśmy pamiętali, że przykład idzie z góry. Jeśli sami będziemy chętnie sięgać po książki, zachęcanie do tego młodszych pozostanie formalnością.

CZYTAJ DALEJ

Takim go zapamiętam…

2020-07-11 22:24

Maria Fortuna- Sudor

W poniedziałek 6 lipca br., w wieku 69 lat, zmarł Zbigniew Kruk - Strzeboński, były działacz „Solidarności” (także struktur podziemnych), internowany w stanie wojennym, związany z Duszpasterstwem Ludzi Pracy – tzw. Kamieniołomem przy kościele św. Józefa w Podgórzu, odznaczony m.in. Krzyżem Wolności i Solidarności (2017), członek Stowarzyszenia Sieć Solidarności.

W stanie wojennym Zbigniew Strzeboński- Kruk został internowany – więziony w ZK w Załężu. Nawet tam protestował przeciwko złemu traktowaniu więźniów, brał udział w głodówkach, nie pozwolił sobie odebrać pamiątkowego krzyża, za co otrzymał dodatkową karę więzienia. Po wyjściu na wolność, 24 lipca 1982 r. pozostawał bez pracy. W końcu dzięki pomocy ks. K. Jancarza, został zatrudniony w Zakładzie Pszczelnictwa AR w Krakowie. W kolejnych latach był prześladowany, co przejawiało się m.in. zwalnianiem z pracy lub zmuszaniem do odejścia z niej. W latach 1982 – 1989 był współinicjatorem i współorganizatorem powstania grupy duszpasterstwa ludzi pracy przy parafii św. Józefa w Krakowie Podgórzu. Był to Zespół Apostolstwa Świeckich – tzw. Kamieniołom.

Pana Zbigniewa poznałam przy okazji pisania artykułu, w którym opowiedział on o wprowadzaniu stanu wojennego w Krakowie. W 2014 roku, przybliżając naszym czytelnikom postać Polaka- patrioty, napisałam m.in. : „Do grona osób, na los których tamten czas ( stan wojenny- przyp. red.) wpłynął w sposób szczególny, należy Zbigniew Kruk-Strzeboński. W latach 70. i na początku 80. asystent w Biurze Projektów Przemysłu Skórzanego Biproskór, gdzie zorganizował Komitet Założycielski „Solidarności”, a później pracownik MKZ Małopolska. Dziś człowiek schorowany, nadal jednak aktywny, zatroskany o los Polski, o jej teraźniejszość i przyszłość.”

I takim go zapamiętam. Otwartym na ludzi, szczerym, uważnie obserwującym otaczający świat. Gdy przy okazji spotkania zapytałam, czy po raz kolejny zdecydowałby się tak angażować w walkę z komunistyczną władzą PRL- u , gdyby znał, jakie będą losy tamtej Solidarności, zapewnił bez chwili namysłu: „No pewnie, że tak!” Wtedy też stwierdził: „…obserwuję świat, zmiany, które zachodzą, i jestem przekonany, że drugiej takiej „Solidarności” jak tej w latach 80. XX wieku, już nie będzie. Nie ta sytuacja, nie ten układ, nie tacy ludzie…”

Kilka lat później ktoś zapytał mnie, czy nie znam człowieka, którego warto by wytypować do konkretnej nagrody - nie pamiętam już dokładnie, o jaką nagrodę chodziło, ale uważałam, że pan Zbigniew jest idealnym kandydatem, więc opowiedziałam o nim, o jego roli w „Solidarności” i podałam numer telefonu do niego. Po pewnym czasie dowiedziałam się, że gdy usłyszał propozycję, najpierw był nią zaskoczony, a potem stwierdził, że on nie robił tego dla nagród czy uznania. I prosił, aby tak pozostało…

Śp. Zbigniew Kruk – Strzeboński zostanie pochowany na cmentarzu w Grębałowie. Pogrzeb odbędzie się w najbliższy poniedziałek 13 lipca 2020 r. (godz. 13.40).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję