Reklama

Niedziela Przemyska

Modlitwa fundamentem wielkości

Cotygodniowe krótkie myśli abp. Ignacego Tokarczuka zamieszczane na łamach „Niedzieli” ukazywały jego odwagę. Skąd się ona brała? W dniu ingresu ujawnił prostą zasadę swojej posługi – być wiernym Dekalogowi. Pamiętamy go jako Wielkiego i Niezłomnego Pasterza, twórcę wielu nowych parafii, wspaniałego kaznodzieję, który porywał swoim słowem tłumy ludzi, ale może za mało znamy go i pamiętamy jako człowieka całym sercem oddanego Bogu i bliźniemu

Niedziela przemyska 5/2019, str. IV

[ TEMATY ]

abp Ignacy Tokarczuk

Archiwum parafii

Abp Ignacy Tokarczuk przewodniczy Mszy św. w Gwizdowie 1996 r.

Abp Ignacy Tokarczuk przewodniczy Mszy św. w Gwizdowie 1996 r.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Wszystko zawierzał Bogu i ciągle przypominał, że bez Boga niczego nie zbudujemy. Miał swoją wizję proroczą, którą przy różnych okazjach wypowiadał, że systemy gospodarcze i polityczne nieoparte o prawo Boże, bez Boga, wcześniej czy później legną w gruzach. Bardzo mocno to przypomniał w naszej parafii pw. Matki Bożej Pocieszenia w Gwizdowie w czasie pobytu u nas Radia Maryja z okazji 25-lecia parafii. Właśnie wtedy Ksiądz Arcybiskup, na rozpoczęcie Mszy św. koncelebrowanej przez wielu kapłanów pod jego przewodnictwem powiedział: „Ta ziemia gwizdowska, ta mała parafijka, przez tyle lat prześladowana, pogardzana, wyśmiewana – odnosi dziś swój triumf i przeżywa wielkie święto”.

Słowa drogowskazy

Reklama

W kazaniu Ksiądz Arcybiskup mówił: „Serdecznie proszę o wspólne przemyślenie tych problemów, które będę się starał tutaj dziś przedstawić u stóp Matki Pocieszenia, bo Ona jest źródłem mądrości, a równocześnie drogowskazem do Jezusa Chrystusa. To, co tutaj się dzieje, czego jesteśmy świadkami i współuczestnikami, to jest znak, który ma wielkie znaczenie na przyszłość. Ten znak pokazuje, ile jest siły w narodzie, ile jest dobrej woli, ile jest wspaniałych inicjatyw. Chodzi o to, by to wszystko zmobilizować, zjednoczyć, ukierunkować, dać światło i nadzieję, a wtedy te rzesze przetworzą świat i doczekamy się prędzej – bo to przyjść musi – lepszej Polski, lepszej Europy i lepszego świata”. Nawiązując do naszej sytuacji, kiedy władze nas prześladowały za budowę kościoła, nazywając nasze prace bezprawiem i anarchią, mówił: „Dzisiaj ta wspólnota w Gwizdowie jest jakąś wielką nagrodą dla tych, którzy byli nękani, karani, którym ciągle grożono, używając wszelkich sposobów, ażeby ich złamać. Dziś przeżywają swój triumf i równocześnie dają świadectwo, że mieli rację, że mieliśmy wszyscy rację!”.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Dziś, kiedy doczekaliśmy się stulecia niepodległości, kiedy dostrzegamy tyle dobrej zmiany w naszej ojczyźnie, widać jak na dłoni, że te jego słowa były proroczymi.

Abp Ignacy Tokarczuk był nie tylko człowiekiem wielkiego czynu, ale i wielkiej troski o kult Boży. Sam znajdował czas na gorącą modlitwę i uwielbienie Boga, ale też i dbał o to, by duszpasterze razem z wiernymi nie zaniedbywali tego ważnego zadania. Pamiętam, jak na początku budowy naszego kościoła powiedział do mnie: „Budując ten materialny kościół, niech ksiądz stara się również budować ten kościół duchowy”. To było dla mnie oczywiste, ale przypomnienie o tym przez biskupa, w takiej chwili, było czymś bardzo ważnym. Widać było tę jego troskę o duchowe sprawy. I starałem się jak mogłem najlepiej to zadanie wypełniać. W czasie budowy kościoła nie zaniedbywałem ani katechizacji, ani żadnych nabożeństw, choć warunki były bardzo trudne i ludzie musieli nieraz stać w deszczu, zanim kościół nakryliśmy dachem.

Troska o człowieka

Reklama

Drugim pięknym rysem jego osobowości, to ogromna troska o człowieka. Można było na niego zawsze liczyć. Nie tylko troszczył się o kapłanów, ale i o wszystkich diecezjan. W tych bardzo trudnych czasach, kiedy komuniści mnie prześladowali, znajdowałem u niego pomoc i radę. Zawsze mnie przyjmował i pocieszał we wszystkich problemach. „Niech się ksiądz nie martwi. To się jakoś ułoży”. I jakoś lżej było człowiekowi na sercu, bo wiedziałem, że on jest z nami. Kiedy przyjechałem do niego poskarżyć się na prześladowania ze strony władz, że mi jest bardzo ciężko, że nie wiem, co mam dalej robić, powiedział: „Mnie też jest ciężko; dopiero co wróciłem z Warszawy, a tam mnie atakują, że przez te budowy kościołów narażam innych”. Bardzo mu było przykro, po prostu się rozpłakał. Zrozumiałem wtedy, że moje kłopoty są niczym w porównaniu z jego problemami. Uściskałem go i powiedziałem, że już mi jest lżej, bo wiem, że nie jestem sam, bo Ksiądz Biskup jest ze mną. I odtąd łatwiej mi było znosić wszystkie trudności i szykany.

Był dla nas, kapłanów, i dla wszystkich diecezjan nie tylko jak Pasterz, ale i jak Ojciec. Wspierał nas nie tylko słowem rady i pociechy, ale i groszem. Sam żył ubogo, a każdy datek, jaki otrzymywał, oddawał potrzebującym. Kapłani, budowniczowie kościołów, byli wspierani przez niego. Pomagał w każdy możliwy sposób. Prześladowanych brał w swoją obronę. Pisał listy i komunikaty do wiernych, w których powiadamiał o krzywdzie i nakładanych niesprawiedliwych karach przez władze komunistyczne na księży i parafian. Wzywał do wspierania modlitwą i ofiarą prześladowanych za budowę kościołów i innych budynków parafialnych. Nie tylko był twórcą naszej parafii w Gwizdowie, ale także i naszym dobrodziejem. A przecież nie tylko ja potrzebowałem pomocy materialnej. Innym kapłanom i parafiom także pomagał, na ile tylko mógł. I to nie tylko wtedy, gdy był rządcą diecezji, ale i po przejściu na emeryturę. Każdy grosz, jaki dostawał od życzliwych ludzi, przekazywał innym, będącym w potrzebie.

Opowiadał mi ksiądz z Gródka Podolskiego na Ukrainie, budowniczy wielu kościołów, klasztorów, kaplic, seminarium duchownego i Domu Miłosierdzia, śp. ks. Władysław Wanags (zmarł 10 listopada 2001 r.), że ile razy przyjeżdżał do Polski, zawsze wstępował do niego i zawsze otrzymywał pomoc pieniężną na te zbożne cele. Nigdy nie odchodził od niego z pustymi rękami.

Bieszczady opanowane

Reklama

Abp Ignacy Tokarczuk w tej trosce o człowieka postawił sobie jako zadanie założenie, że w parafiach wiejskich odległość wiernych do świątyni nie powinna być większa niż 4 km, a parafie miejskie nie powinny liczyć więcej niż 10 tys. wiernych. Wszystko po to, aby ludzie mieli łatwy dostęp do Pana Jezusa i żeby wszyscy byli objęci opieką duszpasterską. Szczególnie troszczył się o Bieszczady, aby ludzie tam mieszkający mieli łatwy dostęp do świątyń.

Kiedy pod koniec życia, 18 października 2012 r. odwiedziłem go razem z moim kolegą, prosił, abyśmy pojechali z nim w Bieszczady, bo chciałby zobaczyć nowe kościoły. Jednak z pomocą opiekującej się nim s. Nazarii odwiedliśmy go od tego zamiaru ze względu na stan zdrowia. Wtedy poprosił, żeby zrobić zdjęcia tych kościołów, pokazać mu je oraz opowiedzieć o nich. Nie mogłem tak szybko zrealizować tej obietnicy, bo akurat ks. Piotr Bartnik, który miał zrobić te zdjęcia i dokładnie je opisać, zachorował. Arcybiskup nie mógł się na nas doczekać. Dopiero 23 listopada przyjechaliśmy razem z ks. Bartnikiem z tymi zdjęciami. Był szczęśliwy, oglądając je, słuchał uważnie relacji o stanie duszpasterstwa na terenie Bieszczadów. Niewiele już widział na tych fotografiach, ale czule je dotykał i kilka razy powtarzał, jak refren hymnu pochwalnego: „To znaczy, że Bieszczady są już opanowane”. Na jego twarzy malowała się radość i poczucie dobrze spełnionej misji na tym terenie. Cieszył się, że ludzie tam mieszkający i turyści mają zapewnioną opiekę duszpasterską. Był prawdziwym Pasterzem i Obrońcą wiary i ludu Bożego na tej ziemi. Nic dziwnego, że mój brat, śp. Marian, o którego Arcybiskup przy każdych odwiedzinach pytał, w swoim wierszu pt. „Wołkowyja przetrwała”, nazwał abp. Tokarczuka Archaniołem Ignacym „Co w obronie wiary stanął/I perswazji swojej użył/Nowy kościół wybudował/A komunizm słowem zburzył”.

Pod koniec tej wizyty zapytał się jeszcze o naszą parafię, która była przez niego utworzona jako jedna z pierwszych: „co tam w Gwizdowie?”. Po krótkiej relacji zapytałem go, jak się czuje. Wówczas odpowiedział: „dochodzę setki”. Nie doszedł, bo w oczach Bożych już był dojrzałą pszenicą, która wydała stokrotny plon. Plon wielkiej miłości Boga i bliźniego. Kochany Arcypasterzu, nasz Ojcze i Obrońco! Ufamy, a nawet jesteśmy pewni, że nadal będziesz się nami opiekował, jeszcze bardziej skutecznie niż za życia ziemskiego. Jesteś przecież twórcą naszej parafii, jak głosi napis pod twoją podobizną w naszym kościele.

2019-01-30 11:36

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wybitny Pasterz I Patriota

Niedziela rzeszowska 5/2018, str. IV

[ TEMATY ]

abp Ignacy Tokarczuk

Archiwum ks. Szymona Nosala

Dom abp. Ignacego Tokarczuka w Łubiankach

Dom abp. Ignacego Tokarczuka w Łubiankach
W roku świętowania stulecia niepodległości naszej Ojczyzny przypada także setna rocznica urodzin abp. Ignacego Tokarczuka. Opatrzność Boża nieprzypadkowo połączyła te dwie rocznice. Można powiedzieć, że abp Tokarczuk wzrastał razem z odrodzoną Polską i całym swoim życiem ją budował, kochał i bronił przed nowymi zagrożeniami i zniewoleniami Arcybiskup Ignacy Tokarczuk przyszedł na świat w Łubiankach Wyższych k. Zbaraża. Tak o tym wspominał: „Byłem czwartym z kolei dzieckiem, a pierwszym, które przeżyło, bowiem trzy starsze siostry zmarły w dzieciństwie. W dzień moich urodzin, 1 lutego 1918 r., od razu zostałem ochrzczony w parafialnym kościele w Zbarażu, ponieważ Łubianki Wyższe – moja rodzinna wieś, należały do parafii zbaraskiej. Po latach dowiedziałem się o czymś, co było dość długo utrzymywane przede mną w tajemnicy. Otóż po śmierci moich trzech sióstr, Rodzice złożyli przyrzeczenie Matce Bożej, prosząc Ją o wstawiennictwo w intencji zdrowego przyszłego potomstwa” („Od Zbaraża do Przemyśla”, s. 75).
CZYTAJ DALEJ

Bp Lityński do kleryków: Wzrastajcie, pomimo przeszkód – łaski Pana wam nie zabraknie!

2026-10-13 17:48

[ TEMATY ]

inauguracja roku akademickeigo

Wyższe Seminarium Duchowne w Gorzowie Wlkp.

Karolina Krasowska

Na pierwszym roku formację do kapłaństwa podejmuje 6 kleryków

Na pierwszym roku formację do kapłaństwa podejmuje 6 kleryków

W Wyższym Seminarium Duchownym w Gorzowie Wlkp. 13 października odbyła się uroczysta inauguracja roku akademickiego. Na pierwszym roku formację do kapłaństwa podejmuje 6 kleryków.

Tegoroczna inauguracja odbyła się po raz 80. w historii Zielonogórsko-Gorzowskiego Wyższego Seminarium Duchownego. Rozpoczęła się w seminaryjnej kaplicy od Mszy św., której przewodniczył bp Tadeusz Lityński. Homilię wygłosił bp Adrian Put, który podkreślił, że decyzja o kapłaństwie musi dokonać się w wolności kandydata. - 6 lat tego czasu tutaj jest po to, żeby dojrzeć do tej wolności, którą przynosi nam Ewangelia. "Czy chcesz?" Nie czy będziesz dobry księdzem, nie czy będziesz duże grupy prowadził formacyjne, nie czy będziesz piękne kościoły budował albo świetne grupy Caritas prowadził. Na początku będzie ciebie biskup pytał: "czy chcesz?", "czy jest w tobie tyle wolności, która płynie z Ewangelii, aby podjąć się tego zadania?" – mówił bp Adrian Put. - Wiecie, że czasami są bracia, którzy z różnych powodów mówią: "A jednak nie". To ja dzisiaj was proszę i dzisiaj do was kieruję to słowo. To zanim będziesz odpowiadał biskupowi w katedrze i będziesz słyszał ten głos pełen ufności, wiary, nadziei, ale i trochę lęku, to dojrzyj do tego, żeby odpowiadać w wolności: "tak, chcę". Bo dzisiaj nikt ci nie zagwarantuje, co będziesz robił – kontynuował biskup. - Z biskupem diecezjalnym mamy takie doświadczenia, jak jeździmy po wizytacji szczególnie w tym okresie albo w okresie zimowym, ilu naszych braci w tym okresie tak naprawdę stać tylko na to, żeby ogrzać sypialnię i trochę łazienki, ale są wśród tych ludzi. Ilu naszych braci zmaga się z wieloma remontami, różnymi trudnościami, ale są, bo odpowiedzieli sobie na pytanie, dlaczego chcę, jaka jest moja wolność. Są takie wioski ciągle na naszym terenie, gdzie państwa polskiego już dawno nie ma. Nie ma policji, nie ma szkoły, nie ma poczty, nie ma nawet przystanku autobusowego, ale jest kościół, do którego systematycznie przyjeżdża ksiądz. Tam nawet młodych już nie ma, ale przyjeżdża ksiądz, który głosi Ewangelię Bożą i ile razy było słychać, że tylko ksiądz nam tutaj został – zauważył bp Put. - Więc ja wam nie zagwarantuje, biskup diecezjalny wam nie zagwarantuje tego czy będziecie pracowali na wielkiej parafii i mieli sukcesy, czy będziecie na małej wspólnocie parafialnej, gdzie trzeba będzie troszkę walczyć też o byt. Niczego wam zagwarantować nie możemy poza Ewangelią Jezusa Chrystusa i poza wolnością, do której wzywa nas Chrystus. Więc bardzo pokornie was proszę, abyście ten czas seminaryjny wykorzystali na to, aby dojrzeć w wolności do odpowiedzi na pytanie: "czy chcesz?". Nikt ciebie do święceń nie będzie popychał. To musi być twoja i tylko wyłącznie twoja wolna wola. Chcę, bo wiem, że skoro chcę, to Pan ma dla mnie jakiś plan. I czy będę tam, czy będę gdzie indziej. Czy będę w takiej wspólnocie, czy innej, czy będę miał takie zadanie czy inne, to będzie to moje miejsce zbawienia w wolności – podkreślił biskup.
CZYTAJ DALEJ

Suwerennie albo zgodnie z planem Bachmanna

2026-10-14 17:47

[ TEMATY ]

Samuel Pereira

Materiały własne autora

Samuel Pereira

Samuel Pereira

W sporze o Trybunał Konstytucyjny nie chodzi tylko o sam jego skład i kto jest legalnym sędzią, a kto nie. W grę wchodzi coś dużo bardziej poważnego: czy jako Polacy pilnować będziemy, by spory w kraju rozwiązywały odpowiednie instytucje państwa polskiego i po prostu my sami ze sobą, czy będziemy w klimacie okołorozbiorowym — szukać rozkazów i „rozwiązań” zagranicą.

Gdy Donald Tusk dochodził do władzy, Klaus Bachmann napisał: „Nad Wisłą rozpoczyna się dość unikalny na skalę światową eksperyment, który może być nauką dla wielu innych krajów: demokratycznie wybrana koalicja partii demokratycznych próbuje uczynić kraj ponownie demokratycznym przy użyciu metod niedemokratycznych.” Ten eksperyment trwa. Jego istotą jest przekonanie, że cel — „przywrócenie praworządności” — usprawiedliwia środki, które w innych okolicznościach same byłyby uznane za naruszenie zasad państwa prawa. W tym schemacie opinie organów doradczych, selektywne raporty i milczenie wobec jednych działań przy głośnym potępianiu innych stają się narzędziami, a nie neutralnymi standardami.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję