Reklama

Misje u stóp Krzyża

Parafia pw. św. Ottona w Pyrzycach

2019-01-16 11:11

Ks. Robert Gołębiowski
Edycja szczecińsko-kamieńska 3/2019, str. IV

Agnieszka Gajewska i Remigiusz Pajor-Kubicki
Czuwanie modlitewne prowadzone przez ks. Damiana Jędrzejaka SChr

W liturgii Kościoła powróciliśmy już do okresu zwykłego, ale w życiu człowieka wierzącego nigdy nie może zaistnieć czas powszedni. Jesteśmy nieustannie zaproszeni do budowania coraz godniejszego wizerunku naszej wiary. Temu celowi służą Misje u stóp Krzyża, których ostatnim etapem przed świętami Bożego Narodzenia była centralna parafia w Pyrzycach, której patronem jest sam św. Otton z Bambergu

Pyrzyce to najważniejsze miasto na mapie peregrynacji Relikwii Krzyża Świętego oraz Krzyża Wiary św. Ottona, gdyż to właśnie tutaj promieniuje źródło chrzcielne Patrona naszej archidiecezji, związane z łaską chrztu udzielanego pyrzyczanom w 1124 r. Do tej tajemnicy niedługo powrócimy, gdy przygotowywać się będziemy do 900. rocznicy tego tak istotnego wydarzenia.

Początki dzisiejszej parafii pw. św. Ottona w Pyrzycach – przypomina Remigiusz Pajor-Kubicki, parafianin – sięgają początków XX wieku, gdy po wymówieniu przez miasto możliwości sprawowania Mszy św. w sali ratusza zaistniała konieczność powstania budynku Kościoła katolickiego. Pozyskano wówczas jedną ze stodół i z datków parafian powstała kaplica, obok której wybudowano plebanię. Funkcjonowała ona jako kuracja i dopiero w roku 1924 uzyskała status parafii. Wówczas swoim zasięgiem obejmowała centralną i zachodnią część ówczesnego powiatu pyrzyckiego, a także poszczególne miejscowości powiatów Gryfino i Myślibórz. Wiernych stanowili przede wszystkim robotnicy sezonowi, w większości Polacy. Stąd też regularnie sprawowane były Msze św. z polskim kazaniem. Kaplica podobnie, jak prawie 90 proc. zabudowań w mieście uległa zniszczeniu w czasie II wojny światowej. Pierwszą po wojnie Mszę św. sprawował 8 września 1945 r. chrystusowiec – ks. Stanisław Koszarek. W grudniu 1953 r. proboszczem został ks. Stanisław Rut SChr. Po nim tę funkcję pełnili: ks. Alojzy Dudek SChr (1957-58), ks. Stefan Kaczmarek SChr (1958-63), ks. Tadeusz Myszczyński SChr (1963-74), ks. Stanisław Misurek SChr (1974-78), ks. Józef Kamiński SChr (1978-87), ks. Franciszek Gałdyś SChr (1987-96), ks. Władysław Kołtowski SChr (1996 – 2001), ks. Tadeusz Zachara SChr (2001-10), ks. Krzysztof Rytwiński SChr (2010-11) i ks. Zbigniew Rakiej SChr (2011-15). Od lipca 2015 r. proboszczem parafii jest ks. Tadeusz Kłapkowski SChr. Swoją nieocenioną pomocą służą również trzy siostry Misjonarki Chrystusa Króla.

Czas Misji przypadł na drugi tydzień Adwentu. Niezwykłego charakteru nabrało powitanie, gdy ponad 50 osobowa grupa parafian od św. Ottona razem z ks. Tadeuszem Kłapkowskim SChr i ks. Damianem Jędrzejakiem SChr wzięła w kościele Najświętszej Maryi Panny Bolesnej krzyż na ramiona i procesyjnie, przy bardzo niekorzystnej pogodzie, przeniosła go razem z relikwiami ulicami Pyrzyc do kościoła, dając tym samym wspaniałe świadectwo wiary. Przewodząc tej procesji z relikwiami w rękach byłem wzruszony ich postawą i bogactwem ducha. Inauguracyjna Msza św. zgromadziła ponad 400 wiernych, dzieci, młodzież, wspólnoty modlitewne.

Reklama

Podniosła liturgia zachęciła wszystkich do wiernego trwania przez cały tydzień przy prawdzie o Chrystusowym Krzyżu. Głębokiego charakteru misji nabrały codzienne wieczorne czuwania, każdego dnia innych grup. Począwszy już od piątku: KSM, scholii, wolontariatu, Róż Różańcowych, Przyjaciół Jezusa Miłosiernego, ministrantów i lektorów, kandydatów do bierzmowania, członków Odnowy w Duchu Świętym, Domowego Kościoła. W tę posługę zaangażowany był również wikariusz ks. Przemysław Syguła SChr, a w konfesjonałach posługiwali seniorzy: ks. Michał Bargieł SChr oraz ks. Eugeniusz Śpiewak SChr. Bardzo ważne było wpisanie przez ks. Tadeusza w czas odwiedzin Krzyża – rekolekcji adwentowych, które przez cztery dni prowadził dominikanin o. Łukasz Detmer. Ponadto swoje ważne miejsce znaleźli wierni z trzech miejscowości filialnych: Rzepnowa, Stróżewa i Okunicy, dokąd przez całe popołudnie docierały relikwie.

– Misje u stóp Krzyża były dla całej parafii okazją do pochylenia się nad tajemnicą odkupieńczej śmierci Chrystusa – dodają, podsumowując całokształt Misji, Remigiusz Pajor-Kubicki oraz ks. Tadeusz Kłapkowski SChr. Przed relikwie Świętego Drzewa pyrzyczanie przybywali z troskami życia codziennego, sprawami, które kryją w głębi serc. Nie brakowało próśb i podziękowań Najświętszemu Zbawicielowi. Codzienna wspólna modlitwa na różańcu i koronką do Miłosierdzia Bożego przenikała się z indywidualnymi modlitwami i wieczornymi adoracjami prowadzonymi przez wspólnoty. Dla wielu parafian pięknym symbolem było przybycie kopii krzyża św. Ottona do miasta, w którym święty biskup rozpoczął swoją posługę dla ludów Pomorza.

Tagi:
misje

Reklama

Polskie serce w sercu Indii

2019-07-10 09:40

Anna Wyszyńska
Niedziela Ogólnopolska 28/2019, str. 14-15

Od 30 lat adres dr Heleny Pyz to Jeevodaya, stan Chhattisgarh, Indie. Na pytanie, jak znaleźć to miejsce na mapie subkontynentu indyjskiego, dr Pyz odpowiada: – Trzeba szukać w sercu Indii, czyli u góry i lekko po lewej stronie

©Cheryl Casey – stock.adobe.com

Obie hinduskie nazwy łatwiej będzie przyswoić, gdy poznamy ich wymowę: Jeevodaya wymawiamy „Dżiwodaja”, natomiast Chhattisgarh – „Czatisgar”. Stolicą stanu jest odległy o 30 km półtoramilionowy Raipur.

Jeevodaya to Ośrodek Rehabilitacji Trędowatych założony 50 lat temu przez ks. Adama Wiśniewskiego – polskiego pallotyna, który jako lekarz pragnął służyć najuboższym chorym i odrzuconym, ludziom z najniższego szczebla hinduskiej drabiny społecznej.

Świt życia

Po próbach utworzenia ośrodka na południu kraju ks. Wiśniewski zakupił pół wieku temu ziemię w okolicy wsi Gatapar, gdzie w trzech wojskowych namiotach urządził przychodnię i szkołę. Dzięki pomocy charytatywnej, m.in. Polonii z różnych krajów świata, w ośrodku stopniowo zaczęły powstawać budynki. Ks. Adam prowadził ośrodek przez 18 lat.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje dziecko nie chce chodzić do kościoła

2019-07-10 09:40


Niedziela Ogólnopolska 28/2019, str. 10-13

„Nasze dziecko odwróciło się od Pana Boga i od Kościoła”.
Nikt nie zdoła policzyć, w ilu domach z ust rodziców, babć i dziadków da się usłyszeć tę bolesną skargę. Wychowywali swe latorośle, jak umieli, przynieśli do chrztu, przygotowali do I Komunii św., do bierzmowania – i oto nagle słyszą:
„Wypisuję się z Kościoła”, „Jestem niewierzący”, „Jestem dorosły, to moja sprawa, nie wtrącajcie się”.
Do tych deklaracji mogą jeszcze dochodzić agresja wobec Kościoła (czytaj: duchowieństwa), przystępowanie do sekt, życie bez sakramentalnego małżeństwa, związki homoseksualne...

©Cheryl Casey – stock.adobe.com

Joanna Krawczyńska, matka dorosłego syna

Problem się pojawił, gdy syn wyjechał na studia do dużego ośrodka akademickiego. Miałam nadzieję, że ten czas będzie dla niego etapem autentycznego rozwoju, także w wierze. że zaangażuje się w duszpasterstwo akademickie. Polecaliśmy mu z mężem wspólnotę, w której w czasach studenckich się poznaliśmy. W naszej rodzinie był to częsty temat wspomnień z okresu młodości – czasu pieszych pielgrzymek, ŚDM z papieżem Janem Pawłem II. Spodziewaliśmy się, że nasz syn znajdzie dla siebie wspólnotę, a tam... może przyszłą towarzyszkę życia. Tymczasem on nie odnalazł się w duszpasterstwie akademickim z różnych powodów. Próbował też sił w kościelnym wolontariacie, ale bez skutku. Gdy przyjeżdżał do domu, próbowałam go wypytywać, zachęcać, ale dostrzegłam, że te tematy zupełnie go nie interesują. Zaczęłam podejrzewać, że gdy zostaje na miejscu studiów na weekend, to w niedziele nie chodzi do kościoła. Aż któregoś dnia oświadczył, że nie pójdzie z nami w niedzielę na Mszę św., bo „on w Kościele nic dla siebie nie odnajduje i nie ma potrzeby tam chodzić”. Nie mogłam się z tym pogodzić, wciąż pytałam, co się stało – nasz syn, ministrant, lektor, absolwent szkoły katolickiej, odrzuca dziś Kościół. Gdzie popełniliśmy błąd? Może łatwiej by było, gdyby podał jakieś konkretne zarzuty, które można byłoby odeprzeć, podyskutować, wytłumaczyć...

Zaproponowałam, aby porozmawiał z zaprzyjaźnionym z księdzem, wiedziałam, że ma do niego zaufanie. Rozmawiali nawet niejeden raz. Początkowo udało się księdzu nakłonić naszego syna do odbycia spowiedzi. Ale po pewnym czasie wszystko wróciło.

Najpierw problem dusiłam w sobie, nie chciałam o tym mówić głośno. Nie było to trudne, gdyż syn rzadko przyjeżdżał. Zaczęły mnie dręczyć wyrzuty sumienia. Choć nie jest to mój grzech bezpośredni, czułam, że muszę go wyznać na spowiedzi. Spowiednik poradził mi, by synowi przypominać, że się za niego modlimy. Często się zdarza, gdy młodzi ludzie wyjeżdżają na studia, wydaje im się, że cały świat do nich należy. Po studiach, gdy pojawiają się problemy z pracą, z mieszkaniem, wracają i zaczynają szukać pomocy u Pana Boga. Ksiądz radził, by problem po prostu przeczekać i przemodlić.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Czerna: rozpoczęły się uroczystości odpustowe w sanktuarium Matki Bożej Szkaplerznej

2019-07-16 18:00

md / Czerna (KAI)

Mszą św. pod przewodnictwem bp. Damiana Muskusa OFM rozpoczęły się w Czernej ogólnopolskie obchody uroczystości Matki Bożej Szkaplerznej. Na polskiej Górze Karmel potrwają one do niedzieli.

polskieszlaki.pl
Karmelitański klasztor w Czernej k. Krakowa

Święto Matki Bożej z Góry Karmel zgromadziło w klasztorze ojców karmelitów tysiące pielgrzymów. W wygłoszonej do nich homilii bp Muskus wymieniał trzy konsekwencje Jezusowego testamentu z krzyża: dojrzałość chrześcijańską, wspólnotę Kościoła i naśladowanie maryjnego stylu życia.

Zwracał uwagę na to, że w „Bożym akcie adopcji”, który dokonał się na Golgocie, nie zostaliśmy dziećmi Maryi tylko po to, by szukać u Niej ciepła i akceptującej macierzyńskiej miłości. - Radością każdej matki jest dojrzewanie jej dzieci, ich dorastanie i stopniowe podejmowanie kolejnych zadań, aż do osiągnięcia samodzielności i wejścia w dorosłe życie – wyjaśniał hierarcha. Jak podkreślał, aktem dojrzałej, mądrej miłości jest umiejętność ofiarowania wolności dorosłemu dziecku. - Taka jest miłość Maryi. Nie zniewala, nie chowa pod kloszem, ale uczy odpowiedzialnego życia i podejmowania wyborów w duchu miłości – mówił.

- Nasza Matka nie oczekuje od nas, że będziemy uciekać od świata w Jej ramiona. Nie oczekuje też tego, że w Jej obronie będziemy jak chłopcy bawić się w Jej wojowników. Największą radością Matki jest nasza ludzka i chrześcijańska dojrzałość, wyrażająca się w najprostszych rzeczach, w spójności życia i modlitwy, wiary i codzienności, w konsekwentnym i wytrwałym wypełnianiu zadań, do których zostaliśmy powołani – nauczał kaznodzieja. Podkreślał, że wyrazem miłości do Maryi nie jest „toczenie wojen z rzeczywistymi lub wyimaginowanymi wrogami”, ale bycie światłem przed ludźmi.

Drugą konsekwencją testamentu z krzyża jest wspólnota Kościoła, którego Matką jest Maryja. - Nie jesteśmy samotnymi wyspami, ale rodziną, która wciąż uczy się kochać i przyjmować miłość, troszczyć się o siebie wzajemnie, akceptować to, że każdy z nas jest inny i nikogo z tego powodu nie wykluczać – wyjaśniał bp Muskus. - Zbyt często o tym zapominamy, gdy toczymy swoje wojenki, gdy z taką łatwością przychodzi nam oceniać i potępiać zagubione owce i marnotrawnych synów. Zapominamy o tym, gdy angażujemy się w spory wewnątrz wspólnoty, krytykując tych, którzy swoją wiarę wyrażają inaczej niż my, wyrokując, kto jest ważniejszy w oczach Boga, nadając etykietki postępowych bądź konserwatywnych, wiernych bądź liberalnych, i okopując się w nieprzyjaznych obozach lepiej i gorzej wierzących – ubolewał. Apelował, by patrzeć oczami Maryi na inaczej myślących, bo Ona jest Matką wszystkich, również zagubionych czy żyjących na obrzeżach Kościoła.

Trzecią konsekwencją Jezusowego testamentu z krzyża jest zaproszenie do naśladowania Matki Bożej. – Jej droga nie była triumfalnym pochodem przez życie. Maryja nie afiszowała się tym, że została wybrana przez Boga na Matkę Jego Syna. Nie patrzyła z moralną wyższością ani na tłumy, które za Nim chodziły, ani na odrzucające Go elity. Nie wykorzystywała swojej pozycji do uzyskania jakichkolwiek przywilejów – zaznaczył biskup. Zwrócił uwagę na to, że była zwyczajną kobietą, która żyła w ukryciu, w cichym posłuszeństwie Bogu. - Maryjny styl bycia jest zupełnie inny od propozycji świata. Więcej, czasem nasze ludzkie sposoby okazywania Jej miłości i przywiązania stoją w sprzeczności z tym, w jaki sposób żyła i kochała Niewiasta z Nazaretu – zaznaczył hierarcha. Podkreślał, że najdoskonalszym sposobem oddania Jej czci i naśladowania tego maryjnego stylu jest pokora i miłość w codziennych relacjach z Bogiem i drugim człowiekiem.

Biskup mówił ponadto, że szkaplerz jest nie tylko przywilejem, ale i zadaniem. - Jest przyjęciem odpowiedzialności za Kościół, zwłaszcza w czasie kryzysu i zamętu. Jest wreszcie deklaracją wierności i wytrwania przy Matce – podsumował.

Uroczystości w Czernej potrwają do niedzieli, wypełniając sanktuarium pielgrzymami z całej Polski. Pani Ewa przyjechała z Zabrza. Szkaplerz przyjęła jako studentka. – Jestem już matką i babcią, i mogę zaświadczyć, że szata Maryi chroni moją rodzinę. Bez Niej nie przetrwalibyśmy kryzysów i nieszczęść – deklaruje. Pan Zdzisław przywędrował pieszo z Krakowa, jak co roku od dwudziestu lat. – Te dni w Czernej są najważniejsze w całym roku. Tu się duchowo odnawiam – mówi.

Lipcowe obchody święta Patronki Karmelu ściągają do Czernej członków Rodziny Szkaplerznej, która ciągle się powiększa. - Co roku wpisujemy do naszej księgi szkaplerznej ok. 4 tys. osób. Do tego doliczyć należałoby wszystkich przyjętych przy innych klasztorach karmelitańskich, podczas rekolekcji czy w parafiach pw. Matki Bożej Szkaplerznej, których jest w całej Polsce ponad 70 – wylicza moderator Bractw Szkaplerznych, o. Włodzimierz Tochmański OCD. Według jego szacunków, w sumie ponad pół miliona Polaków nosi szkaplerz.

Klasztor karmelitów bosych w Czernej został ufundowany w 1629 r. przez Agnieszkę z Tęczyńskich Firlejową. Klasztorny kościół św. Eliasza konsekrowano w 1644 roku. Aż do 1805 r. klasztor był pustelnią i wierni nie mieli do niego wstępu. Po wyłączeniu kościoła spod klauzury Czerna stała się miejscem kultu Matki Boskiej Szkaplerznej. Rozpoczęły się pielgrzymki do Matki Bożej, zwłaszcza spośród mieszkańców Małopolski i Śląska. Świadectwem licznych łask, jakich doznawali, były wota, z których wykonano ozdobną sukienkę i korony.

Z klasztorem w Czernej związany był św. Rafał Kalinowski, kanonizowany przez Jana Pawła II w 1991 roku. Tutaj również żył i służył wiernym o. Alfons Mazurek. Był przeorem i ekonomem klasztoru. Zginął rozstrzelany przez hitlerowców 28 sierpnia 1944 r. w Nawojowej Górze koło Krzeszowic. Beatyfikował go, w gronie 108 męczenników, papież Jan Paweł II 13 czerwca 1999 roku. W Czernej znajduje się nowicjat zakonny, prężnie działa Dom Pielgrzyma oraz Sekretariat Rodziny Szkaplerznej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem