Reklama

Niedziela Małopolska

Otwierał ludziom oczy

Ks. Wacław Szuniewicz CM (1892 – 1963) to wybitny polski duszpasterz i okulista, o którym więcej wiedzą Chińczycy niż rodacy. Krakowska wystawa chce to zmienić!

Niedziela małopolska 14/2018, str. VII-VIII

[ TEMATY ]

kapłan

kapłan

duszpasterz

Archiwum organizatorów wystawy

Ks. Wacław Szuniewicz CM przy pracy

Zwyglądu był podobny do ojca – komentuje jedna z pań. – O, a tu, pismo informujące, że otrzymał podwyżkę za podniesienie swych kwalifikacji – słychać z kolei męski głos. Uczestnicy wernisażu dzielili się swoimi spostrzeżeniami. Ich uwagę przyciągały zarówno dokumenty z młodości Szuniewicza, jego pracy lekarskiej zanim wstąpił do zgromadzenia Księży Misjonarzy, jak i działalności apostolskiej w Chinach.

Nieprzeciętnie zdolny

„Medycyna na usługach misji. Wacław Szuniewicz CM. Lekarz – kapłan – społecznik” tak zatytułowano ekspozycję, jaką można właśnie zwiedzać w Muzeum Historyczno-Misyjnym Zgromadzenia Księży Misjonarzy w Krakowie przy ul. Stradomskiej 4. Jej otwarcie poprzedziła prelekcja o życiu i działalności ks. dr. Wacława Szuniewicza CM, którą wygłosił prof. Edward Wylęgała, kierownik Kliniki Okulistyki w Okręgowym Szpitalu Kolejowym w Katowicach. To również profesor wizytujący szpital założony przez polskiego misjonarza w chińskim Xingtai. Podobnie jak „okulista w sutannie”, profesor ze Śląska jest specjalistą w zakresie leczenia rogówki oka. Przed tygodniem wrócił z Chin, dzięki czemu uczestnicy spotkania mogli pozyskać najnowsze informacje dotyczące śladów i owoców działalności polskiego misjonarza – prekursora chirurgii refrakcyjnej, zajmującej się leczeniem operacyjnym oczu – oraz wciąż żywej o nim pamięci.

Bohater krakowskiej ekspozycji urodził się na Wileńszczyźnie. Zanim został kapłanem, realizował się jako lekarz w Smoleńsku, Woroneżu i Wilnie. Osiągnął dwie specjalizacje: okulistykę i pediatrię, co – jak podkreśla prof. Edward Wylęgała – świadczy o jego niecodziennych zdolnościach. Ponadto władał sześcioma obcymi językami. W bardzo dobrze zorganizowanym przez siebie chińskim szpitalu (wraz z łańcuchem poradni) przeprowadzał 35 operacji okulistycznych dziennie, w tym 800 operacji zaćmy rocznie. W dowód uznania mianowano go dyrektorem generalnym wszystkich szpitali katolickich w północnych Chinach. Do Xingtai przybywali nie tylko chorzy z różnych stron kraju, ale także lekarze okuliści pragnący dokształcać się pod kierunkiem polskiego specjalisty.

Reklama

Był wśród nas

Gdy w 1927 r. wstąpił do zgromadzenia założonego przez św. Wincentego á Paulo i studiował w Instytucie Teologicznym Księży Misjonarzy w Krakowie, odbiegał wiekiem od pozostałych kleryków. Już wtedy jednak chciał wykorzystywać swoje zdolności i umiejętności w służbie ubogim. W kleryckim piśmie opublikował artykuł zatytułowany: „Medycyna na usługach misji”. – Można powiedzieć, że był to jego „tekst programowy” – zauważa ks. Wacław Umiński CM.

Kustosz Muzeum Historyczno-Misyjnego Księży Misjonarzy oprowadzając mnie po najnowszej wystawie, wyjaśnia, że ks. Szuniewicz udał się na misje tuż po święceniach kapłańskich. W latach 1931-1949 apostołował w Chinach (głównie w okręgu kościelnym Shunteh, ale też w Tientsin, Pekinie i Szanghaju). Po dojściu komunistów do władzy wyjechał na krótko do USA. Zauważalny tam konsumpcjonizm nie odpowiadał mu. Poprosił więc przełożonych o skierowanie go do uboższego kraju: 11 ostatnich lat życia służył jako kapłan i lekarz w Brazylii.

Czego, zwiedzając krakowską ekspozycję, nie powinno się przeoczyć? Ks. Wacław Umiński radzi: – Ze względu na to, że ks. Szuniewicz najdłużej posługiwał w Chinach, zachęcamy do przyjrzenia się pamiątkom dotyczącym tej pracy. Na uwagę zasługuje dyplom, który upoważniał go do wykonywania zawodu lekarza, choć, jeżeli ktoś nie zna chińskiego, pewnie niewiele będzie w stanie odczytać – uśmiecha się mój przewodnik i dodaje: – Na szczęście małą czcionką napisano po polsku imię i nazwisko misjonarza, dołączono także zdjęcie.

Reklama

W pamięci Chińczyków

– Ciekawe są też fotografie pokazujące, w jak trudnych warunkach pracował ten kapłan i z jakimi skomplikowanymi medycznie przypadkami się spotykał – kontynuuje ks. Umiński. – Na zdjęciach widzimy zarówno dzieci, jak i dorosłych pacjentów. Są i te obrazujące pracę o charakterze edukacyjnym: wielu świadków podkreśla, że ks. Szuniewicz nie tylko leczył, ale także wykształcił kadrę, która uczyła następnych lekarzy. W obecnych Chinach ta postać wciąż inspiruje. Chińczycy wiedzą, że u początku dzisiejszej, nowoczesnej placówki jest polski kapłan, misjonarz i lekarz, a także jedna z sióstr miłosierdzia.

Na krakowskiej wystawie zgromadzono również eksponaty, które udostępnił prof. Edward Wylęgała. To stare narzędzia, takie lub podobne do tych, którymi posługiwał się ks. Szuniewicz, przeprowadzając operacje. – Wielu biografów podkreśla, że jego praca przynosiła zbawienne wyniki – opowiada kustosz Muzeum. – Chińscy lekarze mówili pacjentowi, że musi się już pogodzić z faktem, iż nie będzie widział. A jednak polski misjonarz nie tracił nadziei, przeprowadzał operacje i w wielu skrajnych przypadkach – pomagał. Nie chciał jednak sławy. Swoje osiągnięcia powierzał Panu Bogu. Można powiedzieć, że Opatrzność dobrze prowadziła jego rękę, ale trzeba też przyznać, iż był profesjonalnie wykształconym lekarzem i ta wiedza robiła swoje.

Narodziny powołania

Ciekawi mnie moment, gdy jako 35-latek, obdarzony wieloma talentami, u szczytu kariery, zdecydował, że zostanie księdzem. – By odkryć źródła tego powołania, warto cofnąć się do dzieciństwa ks. Szuniewicza. Był kolejnym chłopcem w rodzinie, ale wcześniejsi niestety zmarli. Mama ofiarowała go Bogu, w domyśle, że jeśli syn przeżyje, to zostanie księdzem – rozwija temat mój rozmówca. – Z przekazu rodzonych sióstr ks. Szuniewicza wiemy, że długo rozważał drogę swojego powołania. Pewnego razu wybiegł z domu i błąkał się tak przez kilka dni. Gdy wrócił, miał oświadczyć, że zostanie jednak lekarzem. Mama prawdopodobnie nie była do końca zadowolona. W jego życiu zdarzało się potem wiele dziwnych, z naszej już perspektywy, sytuacji – zaciekawia mnie ks. Wacław.

Kończąc opowieść o swym współbracie, dodaje: – Jako młody lekarz zachorował i był „jedną nogą na tamtym świecie”. Zachowały się zapiski mówiące, że miał wtedy widzenie, w czasie którego spotkał osoby ze swojej rodziny. Pojawili się w nim też Pan Jezus i Matka Boża, pytając: „Kto to jest? My go nie znamy...”. Było to komentowane tak, że Pan Bóg nie chciał młodego Szuniewicza jeszcze mieć u Siebie, lecz miał on coś dobrego zdziałać na ziemi. Doświadczenie posługi wśród dzieci, ale też spotkanie chorego księdza misjonarza czy sióstr miłosierdzia, spowodowało, że iskierka powołania, po dłuższej drodze, przebiła się do serca przyszłego apostoła Chin. Decyzję podjął – ku wielkiemu zdziwieniu swoich kolegów – będąc u progu sławy. Wszystko porzucił. Podkreślał, że chce pomagać innym, ale będąc kapłanem i lekarzem. Leczył ciało i duszę. Mając przed sobą osobę niewierzącą, przemawiał do niej przez wiedzę medyczną, lecz zdarzało się, że ktoś nie tylko przejrzał na oczy, ale i dochodził do wiary w Chrystusa.

Wystawę można oglądać do 30 września w poniedziałki, wtorki i środy w godz. 14-17, a w niedziele w godz. 15-17. Wejście przez furtę seminaryjną. W lipcu i sierpniu ekspozycja dostępna po wcześniejszym zgłoszeniu, e-mail: muzeum@misjonarze.pl.

2018-04-04 10:33

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Pół wieku w Charsznicy

Niedziela kielecka 28/2020, str. IV

[ TEMATY ]

duszpasterz

rocznica święceń

TER

Eucharystii przewodniczył bp Jan Piotrowski, po prawej jubilat

Ks. kanonik Ludwik Michalik świętował 60-lecie kapłaństwa i 50-lecie pracy duszpasterskiej. Uroczystej Eucharystii przewodniczył bp Jan Piotrowski.

Kościół Matki Bożej Różańcowej w Charsznicy 25 czerwca wypełnił się wiernymi z całej parafii. Obecni byli przedstawiciele władz gminnych, młodzież, strażacy, rodziny z dziećmi pracownicy miejscowej szkoły i Domu Pomocy Społecznej, poczty sztandarowe, obecna była również rodzina jubilata. Wszyscy przyszli do świątyni, by wspólnie modlić się w intencji ks. Michalika, który z Charsznicą jest związany od ponad pięćdziesięciu lat. Wraz z bp. Janem Piotrowskim przy ołtarzu stanęli: sam jubilat, proboszcz parafii ks. Mariusz Kwaśniewski oraz dziekan ks. kan. Franciszek Siarek.

W homilii bp Jan Piotrowski mówił między innymi o źródle miłości, którym jest Jezus Chrystus. Jak powiedział, z tego źródła czerpią wszyscy zarówno młodzi ludzie przyjmując sakrament bierzmowania, ale także i ci przyjmujący sakrament małżeństwa i kapłaństwa oraz „zakonnego powołania”. – To powołanie nie mierzy się ilością zasług, poziomem wiedzy, ilością posiadanych dóbr, ale wyłącznie jest darem – tajemnicą jak pisał Ojciec Święty Jan Paweł II z okazji 50. rocznicy swoich święceń kapłańskich. Przed takim wyborem stanął kiedyś młody człowiek, nazywał się Ludwik Michalik – mówił biskup przypominając historię życia i czas pobytu księdza w Charsznicy, jego działalność oraz przedsięwzięcia, których dokonał wspólnie z parafianami. Biskup Jan mówił że każdy człowiek ma swoją historię „nie ma prawdziwego ludzkiego życia z amnezją historyczną”.

Powołania nie mierzy się ilością zasług, poziomem wiedzy, ilością posiadanych dóbr, ale wyłącznie jest darem – tajemnicą, jak pisał Ojciec Święty Jan Paweł II z okazji 50. rocznicy swoich święceń kapłańskich.

W tej historii był ten dzień jedyny i najważniejszy, to dzień święceń kapłańskich. 11 czerwca 1960r. które nasz jubilat otrzymał z rąk bp. Czesława Kaczmarka, ówczesnego biskupa kieleckiego. Trzeba dodać: bohaterskiego biskupa, ofiarę prześladowań komunistycznych, „co wiedzą wszyscy, ale nikt nie wie, co się stało z prześladowcami biskupa, zuchwałymi i bezkarnymi katami” – pytał biskup Jan, dodając, że nikt ich nie osądził i nie ukarał. – A szyderczy rechot historii odzywa się w pokoleniu, które dziś szkodzi Polsce i Polakom, ale „Bóg miłosierny będzie ich sędzią”. Biskup podkreślił, że właśnie w takim klimacie młody kapłan Ludwik Michalik rozpoczął swoją pracę duszpasterską. – Pięćdziesiąt lat, jakie nasz jubilat przeżył w Charsznicy, sześćdziesiąt lat kapłaństwa w różnych posługach, funkcjach dziekana, to nie jest tuzinkowa historia. Życzę drogiemu jubilatowi, łącząc te życzenia z wami bracia i siostry, aby usłyszał kiedyś głos Jezusa Najwyższego Kapłana „Sługo dobry i wierny wejdź do radości Twego Pana”. Niech na drodze do tego spotkania towarzyszy ci Maryja Różańcowa, Łaskawa Pani Kielecka oraz św. Ludwik, twój patron, a także nasza ludzka wdzięczność. Po Mszy św. ustawiła się długa kolejka osób chcących złożyć życzenia i gratulacje księdzu jubilatowi.

Na koniec orkiestra odegrała dla jubilata gromkie sto lat, a ks. Ludwik podziękował wszystkim za obecność i modlitwę. Zwracając się do zebranych mówił: – Wam, drodzy parafianie, co mogę powiedzieć? Jesteśmy razem bardzo długo pięćdziesiąt przeszło lat, więc się dobrze znamy. Bardzo wam dziękuję, że byliście zawsze życzliwi dla mnie, że zawsze byliście otwarci, pomagali i wiele osiągnęliśmy wspólnie. Niech to wszystko trwa i daje świadectwo i o mnie i o was. To wszystko, co wspólnie zrobiliśmy, będzie na pokolenia.

Pięćdziesiąt lat, jakie nasz jubilat przeżył w Charsznicy, sześćdziesiąt lat kapłaństwa w różnych posługach, funkcjach dziekana, to nietuzinkowa historia.

Charsznica

Pierwsze wzmianki o tej miejscowości pojawiają się w 1262 r., kiedy to papież Urban IV zatwierdził dziesięciny dla klasztoru bożogrobców w Miechowie. Przez całe wieki Charsznica była małą miejscowością, która często przechodziła z rąk do rąk możnych właścicieli. Typowo rolnicza. Dopiero pod koniec XIX w. nastąpił jej dynamiczny rozwój. Wiązało się to z budową linii kolejowej. W tym czasie powstała między innymi gorzelnia oraz odlewnia żeliwa. 

Jednak w Charsznicy nie było kościoła. Aby uczestniczyć we Mszy św. oraz w nabożeństwach, trzeba było udawać się do pobliskiego Chodowa. Nadzieje mieszkańców, którzy chcieli mieć swoją parafię i świątynię, spełniły się dopiero w połowie lat 70. ubiegłego wieku. 30 września 1976 r. w Charsznicy została erygowana przez bp. Jana Jaroszewicza parafia pw. Matki Bożej Różańcowej. Na nowy kościół parafialny mieszkańcy Charsznicy czekali przeszło pół wieku. Świątynia została wybudowana w latach 1982-86. Poświęcenie kościoła miało miejsce dziesięć lat później.

Całość wydarzenia na Facebooku Niedzieli Kieleckiej

CZYTAJ DALEJ

Białoruś: abp Kondrusiewicz wzywa do modlitwy o pokojowe rozstrzygnięcie problemów

2020-08-10 15:04

[ TEMATY ]

Białoruś

ANNA CICHOBŁAZIŃSKA

Do modlitwy o „pokojowe rozstrzygnięcie wszystkich problemów Białorusi" - wezwał katolicki metropolita mińsko-mohylewski abp Tadeusz Kondrusiewicz.

Do modlitwy za Białoruś abp Kondrusiewicz wezwał już wczoraj podczas Mszy św., jaką odprawiał w Rakowie niedaleko Mińska. Przypomniał sytuację sprzed ponad 30 lat na Filipinach, kiedy w obliczu groźby wojny domowej arcybiskup Manili kard. Jaime Sin zachęcił wszystkich do odmawiania różańca.

– Mówiło się, że różańcem objął cały kraj. I udało się, wojny domowej nie było. Więc ja też zwróciłem się do wiernych, żeby w tej trudnej sytuacji brali do ręki różaniec i modlili się o pokojowe rozstrzygnięcie wszystkich problemów – wskazał metropolita mińsko-mohylewski w rozmowie z KAI.

Wczoraj na Białorusi odbyły się wybory prezydenckie. Po zamknięciu lokali wyborczych państwowa telewizja ogłosiła badanie exit poll, zgodnie z którym zdecydowanie wygrał rządzący krajem od 26 lat Aleksander Łukaszenka. Na wiadomość o tym na ulice wyszły dziesiątki tysięcy mieszkańców Białorusi, domagając się jego odejścia i podania prawdziwych wyników głosowania. Według doniesień z Białorusi, protokoły z niektórych komisji wyborczych pokazują, że Łukaszenka przegrał ze swą główną kontrkandydatką Swiatłaną Cichanouską stosunkiem głosów 1:5. Protesty tłumiono z użyciem siły. Według agencji Reutera 1300 osób aresztowano.

CZYTAJ DALEJ

Kielce: Kuria apeluje o przestrzeganie zasad wynikających z zagrożenia epidemiologicznego

2020-08-11 10:48

[ TEMATY ]

kuria

Kuria Diecezjalna w Kielcach apeluje o zachowanie w kościołach obowiązujących przepisów, a zwłaszcza o zakrywanie ust i nosa podczas nabożeństw religijnych. Przypomina także kapłanom o obowiązkowej dezynfekcji rąk przed udzielaniem Komunii świętej i o dezynfekcji konfesjonałów. Wystosowano specjalny apel do wiernych i duszpasterzy.

- To powoduje u wielu osób lęk przed pójściem do kościoła czy przyjęciem Komunii świętej – napisano w komunikacie skierowanym osobno do kapłanów.

- Prosimy o przypominaniu o obowiązkowym zakrywaniu ust i nosa uczestnikom liturgii. To przypomnienie jest o tyle ważne, że stan zagrożenia epidemicznego wcale się nie zmniejsza, ale przez nieodpowiedzialne zachowania wielu osób nawet rośnie – mówi ks. dr Mirosław Cisowski, wikariusz biskupi ds. duszpasterstwa.

Do przestrzegania tych zasad zachęcał także wielokrotnie biskup kielecki Jan Piotrowski – mówił na ten temat m.in. w Wiślicy podczas Mszy św. rozpoczynającej XXXIX Pieszą Pielgrzymkę Kielecką na Jasną Górę. Bp Piotrowski konsekwentnie przestrzega obowiązku używania maseczki.

Kościół kielecki przyłącza się tym samym do Apelu abp. Stanisława Gądeckiego - przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski, dotyczącego przestrzegania zaleceń sanitarnych, wynikającego z informacji o wzroście w ostatnich dniach zakażeń koronawirusem.

„W poczuciu odpowiedzialności za życie i zdrowie Polaków, apeluję ponownie do wszystkich wiernych o ścisłe przestrzeganie zaleceń służb sanitarnych, a zwłaszcza o zakrywanie ust i nosa podczas nabożeństw religijnych. Apeluję do kapłanów, aby przypominali uczestnikom zgromadzeń religijnych o tym obowiązku oraz by stwarzali wiernym możliwość przyjmowania Komunii Świętej na rękę, według szczegółowych przepisów diecezjalnych” – pisze m.in. abp Gądecki.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję