Reklama

Niedziela Zamojsko - Lubaczowska

Niedziela radiowa w Dąbrowicy

Katolickie Radio Zamość w ramach cyklu spotkań „Niedziela Radiowa” tym razem odwiedziło parafię św. Maksymiliana Kolbego w Dąbrowicy

Niedziela zamojsko-lubaczowska 13/2018, str. IV

[ TEMATY ]

radio

Zamość

Joanna Ferens

Św. Maksymilian Maria Kolbe, patron dąbrowickiej parafii

Był to wyjątkowy czas spotkania ze wspólnotą parafialną oraz jej duszpasterzem, a także doskonała okazja do zapoznania się z historią parafii, a także z jej codzienną działalnością.

Parafia należy do dekanatu Biłgoraj Północ Diecezji Zamojsko-Lubaczowskiej. Jej początki sięgają do roku 1982, kiedy to rozpoczęto starania o budowę kościoła parafialnego, które nadzorował proboszcz parafii św. Marii Magdaleny w Biłgoraju – ks. Florian Fornal. Poświęcenia nowo wybudowanej świątyni, jeszcze jako kościoła filialnego parafii św. Marii Magdaleny w Biłgoraju, dokonał, 17 sierpnia 1986 r. bp Jan Śrutwa, ówczesny biskup pomocniczy diecezji lubelskiej.

Historia parafii

Parafia w Dąbrowicy została erygowana w roku powstania diecezji zamojsko-lubaczowskiej, dokładnie 9 czerwca 1992 r. przez pierwszego biskupa diecezjalnego Jana Śrutwę i w ubiegłym roku obchodziła 25-lecie swojego istnienia. Teren parafii został wydzielony z parafii św. Marii Magdaleny w Biłgoraju oraz z parafii św. Michała Archanioła w Soli. Na początku w głównym ołtarzu znajdował się obraz Św. Maksymiliana Kolbego wykonany przez Marka Terleckiego z Zamościa, dziś, po remoncie całego prezbiterium, w centrum ołtarza znajduje się dwumetrowa figura Jezusa Miłosiernego, zaś po obu jego stronach obrazy Matki Bożej Częstochowskiej i św. Maksymiliana. Warto dodać, że przy świątyni znajduje się dzwonnica, a w niej trzy dzwony konsekrowane w 1991 r. przez bp. Piotra Hemperka. Pierwszym proboszczem parafii w Dąbrowicy został ks. Antoni Gębala, który sprawował tę funkcję do 1998 r., po nim parafię objęli dziś już śp. ks. Bolesław Małek i śp. ks. Andrzej Kucewicz, zaś obecnie tę funkcję od ośmiu lat sprawuje ks. Józef Bednarski, który jest również diecezjalnym duszpasterzem rolników. Z terenu parafii wywodzi się pięć sióstr zakonnych, jeden kapłan i jeden werbista, o. Jarosław Różański z Polskiej Prowincji Zgromadzenia Słowa Bożego. Z Dąbrowicy pochodził również tragicznie zmarły w 2007 r. w Alpach ks. Zbigniew Antosz.

Reklama

Parafia obecnie

Obecnie parafia w Dąbrowicy liczy ok. 1200 mieszkańców. Na jej terenie znajduje się Szkoła Podstawowa, w której za katechizację odpowiada ks. Józef Bednarski i katechetka Monika Frąk. W parafii znajdują się relikwie św. Maksymiliana Kolbego i błogosławionych ojców franciszkanów o. Zbigniewa Strzałkowskiego i Michała Tomaszka, którzy zginęli śmiercią męczeńską w Peru. Działa tutaj również wiele grup modlitewnych, m.in. Legion Maryi, Apostolstwo Matki Bożej Dobrej Śmierci, Apostolat Złota Róża czy Różaniec Rodziców za Dzieci.

Podczas Niedzieli Radiowej wszystkich zebranych w świątyni powitał proboszcz parafii – ks. Józef Bednarski, który jednocześnie dziękował pracownikom diecezjalnej rozgłośni za przybycie i składał życzenia z okazji jubileuszu 20-lecia radia. – W ten piękny jubileusz życzę, w imieniu swoim i moich parafian, wszystkim pracownikom naszego diecezjalnego radia, aby św. Maksymilian był orędownikiem przed Panem Bogiem i wypraszał dla was Boże błogosławieństwo i potrzebne łaski. Cieszcie się opieką Maryi, Matki Odkupiciela, patronki naszej diecezji oraz pozyskujcie nowych radiosłuchaczy – wskazał proboszcz dąbrowickiej parafii.

Z Bogiem możliwe jest wszystko

Słowo Boże wygłosił ekonom diecezji zamojsko-lubaczowskiej ks. Miłosław Żur, który przywołał postać św. Maksymiliana Kolbego i jego wielki wkład w istnienie mediów katolickich w Polsce. – Patron tej parafii, kiedy wrócił do Polski po studiach w Rzymie, wiedział, że trzeba uczynić wszystko, by media służyły człowiekowi, prawdzie i były przedłużeniem głosu kaznodziejów, katechetów, rekolekcjonistów i dobrych rodziców. Wiemy, jak te media są ważne, bo o nie toczy się walka i my w tej walce zwyciężamy, kiedy szukamy źródła informacji, która będzie nas budowała, uskrzydlała i pomagała nam mądrze i twardo stąpać po ziemi – podkreślił kaznodzieja.

Reklama

Ks. Miłosław Żur podkreślał także wielką misję ewangelizacji realizowaną przez Katolickie Radio Zamość. – Nasze radio jest narzędziem, którym również Kościół się posługuje, aby dotrzeć do serc, by pokazać, ku czemu warto się zwracać, gdzie szukać pomocy i gdzie jest to źródło, które daje wodę żywą. Szatan będzie wciąż nas próbował zniechęcić, ale nie wolno nam zapomnieć, że pomimo naszych słabości, prawdziwym lekarzem jest Jezus Chrystus, który wciąż czeka na nas w sakramencie pokuty i chce nas karmić swoim ciałem w Komunii św. Musimy ufać, że z Panem Bogiem wszystko jest możliwe – wskazał.

Niedziela Radiowa w Dąbrowicy odbyła się w przeddzień uroczystości ku czci św. Józefa, który jest patronem Księdza Proboszcza. Z tej okazji jedna z parafianek, Katarzyna Strzęciwilk, napisała dla ks. Józefa wiersz, będący również pięknymi życzeniami, zaś odczytała go jej synowa, Halina Strzęciwilk.

W drodze do Boga

– Zapraszam do gościnnej i uroczej parafii w Dąbrowicy. Tutaj możemy nasze modlitwy do Pana Boga zanosić przez orędownictwo św. o. Maksymiliana i męczenników polskich w Peru: o. Zbigniewa i o. Michała. Główne uroczystości odpustowe ku czci Patrona naszej parafii odbywają się co roku w niedzielę po 14 sierpnia, który jest liturgicznym wspomnieniem św. Maksymiliana Kolbego. Dlatego już dzisiaj gorąco zapraszam do ufnej modlitwy za wstawiennictwem tego wyjątkowego orędownika. Św. o. Maksymilian był wielkim czcicielem Niepokalanej, nie wahał się oddać swojego życia najpierw na służbę Maryi, wybierając zarówno koronę czystości, jak i męczeństwa, a później za drugiego człowieka, w niemieckim obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu. Ponadto życzę wszystkim pracownikom i słuchaczom Katolickiego Radia Zamość i czytelnikom „Niedzieli Zamojsko-Lubaczowskiej” nowych odbiorców na kolejne lata prowadzenia ludzi do Pana Boga i Królestwa Niebieskiego poprzez codzienne przekazywanie Dobrej Nowiny – mówił na zakończenie spotkania ks. Bednarski.

2018-03-28 10:57

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Zamojska święta Rita

Niedziela zamojsko-lubaczowska 11/2020, str. IV

[ TEMATY ]

parafia

relikwie

Zamość

św. Rita

ks. Krzysztof Hawro

Figura i relikwie św. Rity na Karolówce

Karolówka – jedna z szesnastu zamojskich dzielnic. Jest jednak coś, co sprawia, że 22. dnia miesiąca wszystkie drogi prowadzą właśnie tu, a dokładnie do kościoła pw. Świętej Bożej Opatrzności.

Trafić do świątyni na zamojskiej Karolówce nie jest trudno. Chociaż ukryta między domami, góruje nad nimi z umieszczonym na szczycie krzyżem. Właśnie tutaj, od kilku już lat czczona jest św. Rita z Casci, żona i matka, augustianka i stygmatyczka. Zastanawia mnie, dlaczego właśnie tutaj, dlaczego wśród tylu świątyń Zamościa, a nawet całej diecezji, właśnie tutaj przybyła św. Rita. Odpowiedzi udzielił mi ks. Jarosław Jerzy Feresz, proboszcz i budowniczy tej parafii.

– Było to działanie opatrznościowe, zupełnie bez naszej inicjatywy, jakiegoś celowego działania. Otóż w pewnym momencie Ksiądz Kanclerz zwrócił się do mnie z pytaniem, czy nie chciałbym przyjąć nabożeństwa do św. Rity i podjąć się tego zadania, bo jest grupa wiernych, która poszukuje parafii w Zamościu, w której ten kult mógłby się rozwinąć – wskazuje ks. Feresz.

– Przyznaję, że nie miałem pojęcia wtedy, kim jest św. Rita, ale ze względu na to, że parafia jest młoda i nie mieliśmy nikogo ze świętych, takich patronów, to ta inicjatywa wydała mi się bardzo interesująca, szczególnie, że popularni święci – nie ujmując ich wielkości i zasług – jak św. Jan Paweł II czy św. Faustyna już w naszym mieście są obecni w relikwiach. Uznałem, że jest to dobry pomysł i że można tym się zająć i to poprowadzić – dodaje ks. Feresz.

Ucząc się św. Rity

Mój rozmówca powraca do początków kultu św. Rity, który rozpoczął się tu jesienią 2017 r. – Uczyłem się tych nabożeństw, podglądałem nabożeństwa z Krakowa, Rzeszowa czy Krasnegostawu. Czytałem dużo o tym, jak to się odbywa i 22. dnia miesiąca – bo ten dzień jest dniem św. Rity – rozpoczęliśmy nasze nabożeństwa. Ku memu zaskoczeniu już pierwsze nabożeństwo zgromadziło dość dużą grupę ludzi. Nie wiedziałem, że św. Rita jest tak popularna. Następnym etapem było zwrócenie się do zakonu augustianów o poprowadzenie rekolekcji, które by wprowadzały w naszej parafii ten kult. Niestety harmonogram zgromadzenia nie przewidywał w najbliższych latach odbycia takich rekolekcji i tu z pomocą przyszli ojcowie redemptoryści. Pierwszym elementem było zakupienie figury św. Rity. Następnie zwróciłem się z prośbą o przekazanie relikwii Świętej – opowiada ks. Feresz.

Przez rok w ukryciu

Zaczęło się od propozycji nabożeństwa, potem były rekolekcje i zakup figury. Była też prośba o przekazanie relikwii. Ta jednak pozostawała bez odpowiedzi.

– Pewnego dnia, wracając ze szkoły, znalazłem w skrzynce wezwanie po odbiór jakiejś przesyłki poleconej. Pojechałem na pocztę. Już koperta zwróciła moją uwagę, bo nie była to koperta znana polskiej poczcie. Jeszcze nie otwierałem jej, a po dotknięciu już wiedziałem, że jest tam jakieś pudełeczko, dość grube. Serce zaczęło mi bić, bo zrozumiałem, że chyba mam w dłoniach relikwie św. Rity. I rzeczywiście tak było. Relikwie św. Rity to fragment jej kości, opisany dokładnie w certyfikacie oryginalności. Potem w porozumieniu z Księdzem Biskupem te relikwie były w ukryciu przez rok czasu i 22 października uroczyście zostały wprowadzone do naszej świątyni. Kościół nie pomieścił tych, którzy przybyli na tę uroczystość. Od tego czasu św. Rita jest obecna w naszej świątyni. Przejawem jej kultu była także pielgrzymka z naszej parafii, która udała się do sanktuarium św. Rity do Casci. Stamtąd przywieźliśmy olej, którym podczas nabożeństw namaszczamy czoła wiernych – wskazuje ks. Jarosław.

Cuda i łaski

Z zaciekawieniem przeglądam księgę podziękowań. To, co najciekawsze, kryje się właśnie tutaj. Kilkanaście zapisów świadczących o otrzymanych łaskach i skuteczności wypraszanych łask przez wstawiennictwo św. Rity. Zdumiewa mnie ich liczba. Każdy wpis inny, ciekawszy, będący świadectwem, że modlitwy idą i nie wracają. Za uzdrowienie z choroby, za łaskę pomyślnie przeprowadzonej operacji, za uleczenie z nowotworu, za ocalenie z wypadku samochodowego, za uwolnienie z nałogu alkoholowego, za uzdrowienie z chłoniaka…

Najwięcej łask uzyskują małżonkowie, którzy proszą o dar rodzicielstwa. Po wielu latach małżonkowie cieszą się darem potomstwa. Ostatni przypadek sprzed dwóch tygodni, kiedy to kobieta po blisko dziewięciu latach zabiegania i starań poczęła dzieciątko. Bardzo długo chodziła na te nabożeństwa, wytrwale prosiła. Jest też kilka przypadków, które świadczą o skuteczności modlitwy za wstawiennictwem św. Rity i rodzice nadają to imię swoim córeczkom.

Lektura mnie pochłania. Czytam o kolejnych łaskach. „Po wielu latach oczekiwań zostaliśmy rodzicami. Dokładnie rok temu, w tym kościele modliłam się o cud bycia mamą, teraz w moich ramionach tulę mojego synka! Dziękuję Ci św. Rito”. Kolejne wpisy także świadczą o otrzymanych łaskach: „Dziękuję za przemianę mojego męża i zgodę w moim małżeństwie… Dziękuję za siły w leczeniu nowotworu”. Czytam dalej: „Dziękujemy za cud narodzin naszego synka Mateuszka… Dziękuję św. Rito za dar macierzyństwa i córeczkę Marysię”. Lista łask jest długa, w książce jeszcze wiele niespisanych kart. Przed nami kolejne nabożeństwa.

Uczymy się nieść krzyż, tak jak Rita niosła swój, nie używając Boga do tego, by było miło, łatwo i przyjemnie i było po mojemu.

Kierunek: nadzieja

Wielu jest ludzi, którzy co miesiąc przybywają na nabożeństwo, niektórzy są po raz pierwszy, bo potrzebują takiego świadectwa, otuchy, nadziei, że jest ktoś, jakaś siła, która ich modlitwy wysłucha. Na to czekają. – Trzeba uważać, żeby nie uczynić z tego pierwszoplanowego przekazu. Przekaz jest taki, że uczymy się nieść krzyż, tak jak Rita niosła swój, nie używając Boga do tego, by było miło, łatwo i przyjemnie i było po mojemu. Rita używała do tego, żeby trudności, które stają przed nią, zamienić na drogę do zbawienia. I ten kierunek na nabożeństwach staramy się utrzymywać. Nie dawać pustej nadziei, bo jeśli ktoś usłyszy o cudownych rzeczach, to bardzo dobrze, jeśli to wzbudzi w nim wiarę. Chcemy, żeby każdy stąd wychodził umocniony, niosąc swój krzyż. To jest ten nasz kierunek działań duszpasterskich przy okazji nabożeństwa do św. Rity – wskazuje ks. Feresz.

Kolejne nabożeństwo ku czci św. Rity już za tydzień, 22 marca. Warto przybyć do Zamościa na Karolówkę – po nadzieję, po pomoc, by nauczyć się dźwigać krzyż.

CZYTAJ DALEJ

Niemcy: Benedykt XVI nie pojedzie na pogrzeb brata do Ratyzbony

2020-07-05 20:06

[ TEMATY ]

Benedykt XVI

@Mazur/Episkopat

Benedykt XVI nie weźmie udziału w uroczystościach pogrzebowych swego brata ks. Georga Ratzingera w Ratyzbonie, zaplanowanych na 8 lipca. Według portalu Vatican News z 3 bm. na pogrzeb przybędą m.in. osobisty sekretarze papieża-seniora abp Georg Gänswein i były prefekt Kongregacji Nauki Wiary kard. Gerhard Ludwig Müller, który w latach 2002-12 był biskupem Ratyzbony.

Brat Benedykta XVI był przez 30 lat kapelmistrzem w katedrze ratyzbońskiej i kierownikiem działającego tam chóru chłopięcego „Regensburger Domspatzen”. Zmarł 1 lipca w wieku 96 lat. 93-letni papież-senior przebywał w Ratyzbonie w dniach 18-22 czerwca, by odwiedzić swego ciężko chorego brata. Jak wspominał obecny biskup tego miasta Rudolf Voderholzer, podczas tych pięciu dni bracia widzieli się dziewięć razy: „Było mało słów, wiele ufnych gestów, a przede wszystkim wspólna modlitwa”. Obaj bracia, którzy tego samego dnia 29 czerwca 1951 roku przyjęli święcenia kapłańskie, przez całe życie byli z sobą bardzo związani.

Uroczystości pogrzebowe ks. prałata Georga Ratzingera odbędą się 8 lipca w Ratyzbonie. Po Mszy św. pogrzebowej w miejscowej katedrze zostanie on pochowany na cmentarzu katedralnym w grobie należącym do fundacji chóru katedralnego „Regensburger Domspatzen”.

Ten znany na świecie chór pożegna swego wieloletniego kierownika podczas nieszporów w jego intencji w niedzielę 5 lipca. W nabożeństwie weźmie udział 220 śpiewaków. W uroczystości nie będą mogli jednak uczestniczyć wierni ze względu na panujące jeszcze ograniczenia, związane z koronawirusem. Całość będzie transmitowana na żywo na stronie internetowej diecezji.

CZYTAJ DALEJ

Chrześcijańskie kryterium wyborów

2020-07-07 18:03

[ TEMATY ]

wybory 2020

pierwbozydarlelutko/fotolia.com

Wybór jest egzystencjalną sprawą naszej ludzkiej egzystencji. Tkwi nawet w naszej podświadomości. Przygotowując śniadanie wybieramy chleb razowy a nie pszenny, który bardziej służy dziadkowi. Wybieramy buty, by były wygodne i nie uciskały stopy. Wybieramy owoce, najzdrowsze, świeże. Nadgnite zostawiamy, gdyż będą dalej gniły i się psuły. Wybieramy szkołę i zawód, młodzieniec ogląda się za swoją przyszłą żoną. Nie mnóżmy przykłady, skoro wybór jest sprawą codzienną.

Zły wybór, lub nieprzemyślany, może mieć fatalne skutki.

Jako przykład służy wybór prarodziców w raju. Był to wybór pomiędzy dobrem i złem. Po dziś dzień przeżywamy skutki tego złego wyboru. Nazywamy je grzechem pierworodnym.

Nasza Ojczyzna, Polska, liczy 39 mln obywateli. W tym większość to ochrzczeni, czyli chrześcijanie z przewagą katolików. Właściwie „ochrzczono” nas. Rodzice na wskroś katoliccy zdawali sobie sprawę ze zgubnych skutków rozwoju swojego dziecka nieochrzczonego.

Niby od 18 roku życia człowiek staje się „samodzielny”. Statystyka ujawnia, że rzadko ktoś z młodzieży przeklina swoich rodziców i księdza, że go ochrzcili. Stąd to w świecie cywilizowanym Polska słynie jako „Polonia semper fidelis”.

Bóg stworzył człowieka na obraz i swoje podobieństwo. Obdarzył nas wolną wolą i rozumem po to, byśmy byli „wolni” – w wyborze dobra a nie zła, które się od czasów Adama i Ewy panoszy w świecie, do tego stopnia, że autor biblijny pisze: „I żałował Bóg, że stworzył człowieka”. Czuł się jednak odpowiedzialny za swoją ikonę, gdyż stworzył ją dla nieba a nie dla piekła. Szczytem i sprawą nie do pojęcia jest zesłanie swojego własnego Syna, by nas odkupił i to okrutną, haniebną śmiercią na krzyżu. Mamy do wyboru uszanowanie tego aktu miłości i miłosierdzia, albo go ignorować a co gorsza z niego kpić, obrażając miliony Polaków, którzy żyją uczciwie i po to by móc spokojnie umrzeć i powstać na sądzie po śmierci. Już starożytni ostrzegali przed brakiem odpowiedzialności za swoje życie. „Quidquid agis prudenter agas et respice finem – Cokolwiek czynisz, czyń mądrze i zawsze myśl o końcu”.

Warto sobie przypomnieć bohatera, kpiarza ze wszelkich świętości, z czasów rewolucji francuskiej, Woltera. Oto jego propagandowe hasło: „Rzuć błotem w ściany Kościoła, a zawsze coś z niego się przyklei”. Gdy Wolter umierał prosił swoich kompanów o księdza. A oni. Jak to! Wtedy my musimy pakować i zmienić nasze życie.

Wolter umarł bez księdza. Nie od nas zależy wydawać wyroków, ale warto ostrzec naszych współczesnych Wolterów. Nie każdy może doznać łaski nawrócenia jak np. generał Wojciech Jaruzelski. Poprosił o księdza i umarł zaopatrzony świętymi sakramentami. Jaruzelski jednak za życia nie kpił z tego co dla nas katolików – Polaków jest święte.

Słowa stanowiące tytuł naszych rozważań to słowa samego Jezusa. Warto je sobie przeczytać w całości, gdyż ujawniają co trzeba zrobić ze zgniłymi owocami a raczej z samym drzewem, które na nim urosły: „Każde drzewo które nie wyda dobrych owoców będzie wycięte i w ogień rzucone” (Mt 7, 19).

Tego rodzaju wybór można nazwać absolutny. Wybieramy między złem a dobrem. Jezus podsumowuje: „Nie można bowiem służyć Bogu i mamonie” (w sensie zła i grzechu) (Mt 6, 24).

Jest też rodzaj wyboru względnego. Także przedstawiony przez Jezusa na przykładzie przypowieści o Marii i Marcie. „Maria lepszą cząstkę wybrała...”

Z tych słów wynika, że praca jest dobrą sprawą, owszem konieczną, ale nie może ona ani zaćmić wyższej rangi modlitwy, ani ją zaniedbać. Św. Benedykt podkreśla w swojej regule te wartości w odpowiednim zestawie: „Ora et labora – Módl się i pracuj”, a nie „Ora aut labora” – Módl się albo pracuj.

Za kilka dni druga tura wyborów na Prezydenta naszej Ojczyzny.

Chrześcijanin – Polak otrzymał od samego Jezusa kryterium wyborcze.

Patrzmy na owoce z ostatnich pięciu lat. W grudniu przypadają moje urodziny – 90 lat życia. Jeszcze nigdy nie przeżyłem takiego rozkwitu, dobrobytu, wolności religijnej jak w tym okresie, właściwej demokracji. Skoro mnie proszono z różnych stron, bym przedstawił jako kapłan (65 lat) ale i naukowiec, swoją wizję na wybory, to powtarzam: dobre owoce, sprawdzone, gwarantujące dalsze owocowanie i rozkwit, z których wszyscy korzystamy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję