Reklama

Niedziela w Warszawie

Poczułem się jak w Niebie

Niedziela warszawska 13/2018, str. IV

[ TEMATY ]

wywiad

www.wmsd.waw.pl

Ks. prof. Stanisław Kur

Ks. prof. Stanisław Kur

Andrzej Tarwid: – Urodził się Ksiądz w drugiej połowie 1929 r. Pierwszą Wielkanoc obchodził w 1930 r. Czyli teraz będą to...

ks. prof. Stanisław Kur: – ...87. Święta Wielkanocne od czasu moich narodzin. Ale od razu zastrzegam, że pierwszych swoich Świąt Wielkanocnych nie pamiętam (uśmiech).

– Ale pierwsze wspomnienie dotyczące Świąt Wielkanocnych Ksiądz ma. Co to jest?

– W moim domu rodzinnym, który był na Podlasiu, w Wielki Piątek pościliśmy od wszelkich pokarmów. Piliśmy jedynie herbatę i wodę. Od ilu lat ja to praktykowałem, nie wiem dokładnie. Ale chyba jeszcze zanim zacząłem chodzić do szkoły podstawowej.

Reklama

– To bardzo wcześnie. Rodzice naciskali?

– Sam bardzo tego chciałem. Mama namawiała mnie nawet na to, żebym coś zjadł. Ale widziałem, że mama pości, ojciec pości, brat pości, to też chciałem pościć jak oni.

– Co jeszcze zapamiętał Ksiądz z czasów dzieciństwa?

– Moje dzieciństwo i młodość były w czasach liturgii przedsoborowej. Wtedy wielkopiątkowe nabożeństwo Męki Pańskiej było sprawowane rano. Uczestniczyli w nim jedynie duchowni, siostry zakonne i tercjarze. Wierni świeccy nie mieli poczucia, że opuszczają nabożeństwo, w którym powinni uczestniczyć. Tego dnia ludzie skupiali się głównie na przygotowaniach do Wielkanocy, a więc na sprzątaniu, pieczeniu ciast, itd.

– A czym różniło się przeżywanie Wielkiej Soboty, od tego co jest obecnie?

– O ósmej rano w Wielką Sobotę zaczynała się Liturgia Zmartwychwstania. Kończyła się ona ok. godz. 10.00. Rezurekcja była oczywiście następnego dnia rano. Tak więc pomiędzy Liturgią Zmartwychwstania a Rezurekcją był czas na prywatną adorację przy Grobie Pańskim. Zapamiętałem ten czas, ponieważ w kościele była wtedy niemal całkowita cisza. Ludzie przychodzili, klękali przed grobem, modlili się i odchodzili. I tak przez całą Wielką Sobotę. Natomiast w Niedzielę rano w mojej rodzinnej parafii procesja rezurekcyjna trzy razy obchodziła kościół. Ktoś nazwał to pięknie – „procesją wszystkich procesji.”

Reklama

– Kiedy święcono pokarmy?


– Po Liturgii Wielkiej Soboty. W mojej miejscowości święcenie odbywało się w kościele. Natomiast przez inne wsie ksiądz przejeżdżał i w wyznaczonych domach święcił pokarmy. Koszyki z reguły przynosiły dzieci, którym kapłan dawał święte obrazki. Wszystkim życzył też dobrych Świąt.
Inną różnicą z obecnymi czasami było to, że jak się skończyła Liturgia Wielkiej Soboty, to wszyscy przychodzili ze specjalnymi buteleczkami, aby wziąć do domu wodę święconą.

– Na kolędę?

– W moim domu woda święcona przydawała się już w Niedzielę Wielkanocną. Ojciec jeszcze przed śniadaniem święcił cały dom.

– Od kiedy zaczęło się powszechne uczestnictwo wiernych w Liturgii Wielkiego Piątku?

– Nie potrafię tego dokładnie określić. Ja zacząłem chodzić jako dorastający chłopak. Byłem wtedy w gimnazjum.

– Z Księdza biogramu wiem, że pierwsze lata gimnazjum przypadły na czas wojny.

– Jak wybuchła wojna zacząłem IV klasę. Lekcje w szkole podstawowej ograniczały się do spraw najprostszych – nauki czytania, pisania i rachunków. Reszta była zakazana, ale Polska podziemna działała. Dodatkowe lekcje miałem w mieszkaniu małżeństwa nauczycieli. Skończyłem szkołę podstawową i podjąłem tajną naukę w gimnazjum. Skończyłem tak dwie klasy, a już po 1945 r. kolejne dwie.

– Jak w czasie okupacji niemieckiej ludzie obchodzili Święta, bo nie był to przecież czas radości?

– Pewnie zaskoczę Czytelników, ale Święta były radosne. Uważam nawet, że ludzie wówczas jeszcze bardziej garnęli się do Kościoła.

– Na zasadzie „jak trwoga, to do Boga”?

– Tak bym nie powiedział. A to dlatego, że zwrot ten używany jest w dzisiejszych czasach, przez co może być mylący, bowiem wojna była nieporównywalną z niczym tragedią. Wówczas tylko w Panu Bogu można było mieć nadzieję.

– Wojna skończyła się w 1945 r. W Polsce miejsce jednego totalitaryzmu zajął drugi, który walkę z wiarą miał na swoich sztandarach. Jak Ksiądz zapamiętał pierwsze lata PRL?

– Dla mnie też wtedy zaczął się nowy etap życia. W 1946 r. przyjechałem do Warszawy uczyć się w LO im. Władysława IV. To był dopiero początek instalowania się komunistów w Polsce. Z jednej strony w liceum działały organizacje, takie jak Związek Walki Młodych czy „Wici”, ale z drugiej strony miałem także lekcje religii.

– Nie próbowano zawrócić młodego chłopaka z drogi kapłańskiej?

– Były takie próby. Nawet na przyjęciu po maturze podszedł do mnie dyrektor i namawiał, abym jeszcze raz wszystko przemyślał. On nie był nawet komunistą. Robił tak, bo musiał. Ale, że ja byłem zdecydowany pójść do seminarium, więc jego namowy były nieskuteczne.

– Jaka jest różnica między Świętami w domu, a Świętami w seminarium?

– Przede wszystkim muszę podkreślić to, że dopiero jako kleryk odkryłem piękno Liturgii Wielkanocnej. Pamiętam, że w Wielki Wtorek w seminarium mieliśmy już wolne po południu. Pojechałem do domu rodzinnego, ale po dwóch dniach przyjechałem z powrotem. Tuż przed rozpoczęciem Liturgii Wielkiego Czwartku wszedłem do kościoła seminaryjnego i poczułem się, jakbym wstąpił do Nieba. Tak silne to na mnie wrażenie zrobiło.

– A co konkretnie spowodowało takie wrażenie?

– Najpierw przypomnę, że w tamtym czasie katedra św. Jana Chrzciciela leżała jeszcze w gruzach. Rolę prokatedry pełnił kościół seminaryjny. Wszystkie diecezjalne uroczystości odbywały się w prokatedrze. Kiedy wszedłem w jej mury w Wielki Czwartek kościół był maksymalnie oświetlony. W środku było wielu księży, diakonów, prałatów, a śpiew wypełniał całą przestrzeń świątyni. Wszystko to razem sprawiło, że na całe życie pokochałem Liturgię. W seminarium zostałem nawet ceremoniarzem.

– To była Liturgia przedsoborowa. Jak więc Ksiądz przyjął jej zmianę?

– Dla mnie każda Liturgia – przedsoborowa i obecna – są piękne. Zresztą o zmianie Liturgii dowiedziałem się w sposób, który pamiętam do dzisiaj. Byłem wówczas w seminarium. Przyszedł do nas profesor od liturgiki i powiedział, że „wczoraj po południu przyszła do księdza rektora informacja z Watykanu o tym, że odnowiono Liturgię trzech dni Wielkiego Tygodnia”. Po czym dodał, że przez całe życie kapłańskie wykłada liturgikę i przez cały ten czas modlił się, aby Liturgia Wielkiej Soboty była wieczorem.

– Wróćmy jeszcze na chwilę do Triduum w kościele seminaryjnym. Czy wówczas jednej z Liturgii przewodniczył Prymas Wyszyński, który kilka tygodni wcześniej odbył ingres do prokatedry?

– Tak. Ingres był 6 lutego 1946 r. Zapamiętałem datę, bo cztery dni wcześniej mieliśmy obłóczyny. Na ingres Prymasa Wyszyńskiego przyszły tłumy ludzi. Bardzo długo wiwatowali na cześć nowego Metropolity, krzycząc „Niech żyje Ksiądz Prymas”. Nawet, gdy kard. Wyszyński przeszedł już do seminarium, to ludzie zebrali się pod oknami wychodzącymi na Krakowskie Przedmieście i dalej wiwatowali. Otwarto wtedy największe okno w seminarium, z którego kard. Wyszyński pobłogosławił wszystkich zgromadzonych.

– Której Liturgii Triduum przewodniczył kard. Wyszyński?

– W Wielką Sobotę. Okazało się, że po tej Liturgii Prymas wrócił do siebie i tej samej nocy napisał list do kleryków, w którym podzielił się świadectwem tego, jak przeżył Liturgię Wielkiej Soboty. Nie potrafię przytoczyć treści tego listu, ale wywarł on ogromne wrażenia na wszystkich klerykach.

– Po święceniach kapłańskich został Ksiądz posłany do parafii. Jak ta zmiana miejsca wpłynęła na przeżywanie Świąt Wielkanocnych?

– Przede wszystkim doszło nowe wyzwanie: jak przygotować uroczystości, żeby ludzie umieli dostrzec w nich takie piękno, jakie samemu się widzi i odczuwa podczas całego Wielkiego Tygodnia. Nie wiem czy to się udało, ale staraliśmy się wszystkimi sposobami, żeby było ładnie i przemawiało do ludzi.

– Dzisiaj coraz mniej osób obchodzi Święta Wielkanocne. Co takiego się stało, że młodzi zamiast do kościoła jadą w góry lub nad morze, a starych rodziców oddają do szpitala?

– Trudno odpowiedzieć. Na pewno jednym z powodów jest to, że ludziom lepiej się powodzi. Kiedyś ktoś był szczęśliwy, jak miał swój pokój. W pokoju obok mieszkali rodzice, a w kolejnym dziadkowie. W takim domu przebywanie z osobą chorą było czymś naturalnym. Dzisiaj chory, to kłopot. A ludzie chcą mieć mniej kłopotów.

– Święta Wielkanocne pokazują, że od kłopotów czy cierpienia nie można uciec. Zanim jest Zmartwychwstanie, to wcześniej jest Krzyż.

– Problem w tym, że jak się ludziom lepiej powodzi, to zapominają o Krzyżu. Głębsza refleksja przychodzi, kiedy cierpienie dotknie człowieka. Niestety, czasami jest już za późno na nawrócenie.

– A co Ksiądz radzi tym, którzy starają się wrócić do Boga?

– Jak ktoś taki przychodzi do konfesjonału, to wtedy mówię mu – codziennie odmów pacierz, a w niedzielę przyjdź do kościoła na Mszę św. To wystarczy, aby wejść na drogę przemiany.

– Przejdźmy do kolejnego miejsca, w którym świętował Ksiądz Wielkanoc. Był to Rzym. Jak tam obchodzone są święta?

– Byłem tam na studiach biblistycznych. Starałem się, aby Wielki Czwartek, Piątek i Sobotę pójść do jednego z Kościołów Wschodnich. Bardzo spodobała mi się Liturgia w kościele ormiańskim. Oni łączą muzykę z tradycji orientalnej z muzyką europejską. Do tego dochodzi przepiękny, przejmujący śpiew. Harmonia muzyki i śpiewu przenika człowieka na wskroś. Nawet kiedy nie zna się słów, to można poczuć się bliżej Boga.

– Niedziela Wielkanocna to pewnie Plac św. Piotra?

– Oczywiście. Jak przyjechałem do Rzymu, to papieżem był Jan XXIII. Wkrótce zastąpił go Paweł VI. Był szczupły i niewielkiego wzrostu, przez co wydawał się niepozorny. Jednak kiedy zaczynał mówić, to była w jego przekazie siła i głęboka treść. Może nie zawsze trafiało to do ludzi, ale do teologów już tak.

– Jaka tradycja jest we Włoszech, której nie ma w naszym kraju?

– Podczas studiów mieszkałem w Kolegium Polskim. Tam bezpośrednio po Wielkanocy była kolęda. Księża chodzili po mieszkaniach i święcili je.

– Po powrocie do Polski pełnił Ksiądz wiele ważnych funkcji oraz był wykładowcą na kilku uczelniach. Teraz jest Ksiądz emerytem. Które z tych pięknych tradycji udało się Księdzu przenieść przez wszystkie lata?

– Zaczęliśmy rozmowę od wielkopiątkowego postu w moim domu rodzinnym. Muszę powiedzieć, że powstrzymywałem się od jedzenia jakichkolwiek pokarmów niemal przez całe życie. Dopiero w ostatnich latach z powodu słabości pozwalam sobie na kromkę chleba i herbatę po powrocie z katedry warszawskiej, gdzie jeżdżę na Ciemną Jutrznię. Natomiast kiedy jadę na Wielkanoc do córki bratanka, to zaczynamy spotkanie od wspólnej modlitwy. A potem idę z wodą święconą i święcę wszystkie pomieszczenia. Dopiero potem zasiadamy do śniadanie. Jest to więc kolejny zwyczaj, który udało mi się zachować. Mam też swój osobisty zwyczaj, który pielęgnuję.

– Opowie Ksiądz o nim Czytelnikom „Niedzieli”?

– Jako biblista specjalizujący się w Starym Testamencie, swoje przygotowania do Świąt zawsze rozpoczynam od czytania tej części Biblii, która mówi o Święcie Paschy. Robię tak dlatego, aby medytować na głębią zapisanej tam treści. W największym skrócie mówi ona o tym, że krew baranka broniła Izraelitów przed śmiercią. Natomiast Pan Jezus jest zapowiedziany, jako Baranek Paschalny. A więc tak, jak Baranek zachował stare przymierze, tak Chrystus zachowuje nas od śmierci wiecznej. To pokazuje, że Bóg stwarzając człowieka, stworzył go po to, by nas zbawić. Tą ważną prawdę powinniśmy sobie gruntownie przemyśleć w czasie Świąt Wielkanocnych.

2018-03-28 10:57

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Odsłony nowego ateizmu

Niedziela Ogólnopolska 30/2014, str. 24

[ TEMATY ]

wywiad

abp Marek Jędraszewski

Archiwum

O współczesnych wyzwaniach dla Kościoła i ludzkiego sumienia, o szacunku dla życia i odsłonach nowego ateizmu z abp. Markiem Jędraszewskim – metropolitą łódzkim – rozmawia Anna Cichobłazińska

ANNA CICHOBŁAZIŃSKA: – Księże Arcybiskupie, Episkopat Polski zajmuje zdecydowane stanowisko wobec postępującego ateizmu. Wydaje się, że bardziej niż kiedyś jego wypowiedzi są podstawą w toczących się medialnych dyskusjach.

CZYTAJ DALEJ

Ivan Rupnik autorem obrazu na 10. Światowe Spotkanie Rodzin

2021-07-29 13:17

[ TEMATY ]

obraz

obraz

spotkanie rodzin

Światowe Spotkanie Rodzin

www.diocesidiroma.it

W Watykanie zaprezentowano oficjalny obraz, który będzie towarzyszył Światowemu Spotkaniu Rodzin 2022 w Rzymie. Namalowane farbami winylowymi dzieło zatytułowane „To wspaniałe misterium” przedstawia kilka scen z biblijnego wesela w Kanie Galilejskiej. Jego autorem jest Marko Ivan Rupnik, ksiądz i artysta ze Słowenii.

10. Światowe Spotkanie Rodzin będzie przebiegać pod hasłem "Miłość rodzinna: powołanie i droga do świętości”. Spotkanie, w którym weźmie udział także papież, zaplanowano na 22-26 czerwca 2022 i ma stanowić zamknięcie ogłoszonego przez papieża Franciszka w marcu „Roku Rodziny Amoris-laetitia”. Początkowo miało się ono odbyć w tym roku, zostało jednak przesunięte na 2022 ze względu na pandemię koronawirusa.

CZYTAJ DALEJ

Sześć medali zdobyli polscy uczniowie na 62. Międzynarodowej Olimpiadzie Matematycznej

2021-07-29 17:48

[ TEMATY ]

uczniowie

medal

olimpiada matematyczna

Karol Porwich

Jeden złoty i pięć srebrnych medali zdobyli polscy uczniowie na Międzynarodowej Olimpiadzie Matematycznej – poinformowało w czwartek MEiN. Z powodu pandemii odbyła się ona w formule zdalnej. Rywalizowali w niej uczniowie ze 107 krajów.

Złoty medal zdobył Radosław Żak z V Liceum Ogólnokształcącego im. Augusta Witkowskiego w Krakowie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję