Reklama

Niedziela Legnicka

Niedziela bez handlu w marketach

Niedziela 11 marca br. jest pierwszą z niedziel, w którą ma obowiązywać ustawowy zakaz handlu. Wielu obserwatorów życia społecznego zapewne bacznie będzie się przyglądać, jak ten dzień będzie wyglądał w życiu Polaków. A jakie znaczenie ma on dla nas, katolików?

Ocena Związków Zawodowych

– Na tę marcową chwilę Solidarność czekała dość długo, to prawda, ale przede wszystkim czekało na to milion dwieście tysięcy pracowników, którzy do dnia dzisiejszego są zmuszani do pracy w niedzielę. To oni i ich rodziny oczekiwali z utęsknieniem tego rozwiązania, które na drodze ustawy weszło w życie od marca bieżącego roku, a z każdym rokiem będzie dopełnienie tego, że każda niedziela powinna być czasem dla Pana Boga i rodziny – mówi Bogdan Orłowski, przewodniczący Zarządu Regionu Zagłębie Miedziowe NSZZ „Solidarność” w Legnicy. – Nie liczymy tu na żadne podziękowania, jesteśmy pokorni w swojej pracy, bo statutowo jesteśmy zobowiązani do dbania na co dzień o pracowników. Cieszymy się natomiast, że mogliśmy przekonać do tego rząd, parlamentarzystów – choć jak wiemy, nie wszyscy głosowali za tym rozwiązaniem.

Pracownicy marketów od wielu lat, w wielu rozmowach powtarzali, że chcieliby po prostu dobrze odpocząć, żeby dać możliwość prawidłowego funkcjonowania pełnej rodziny. Czasami są to też rodziny niepełne. Czasami brakuje też bliskiej obecności babci czy dziadka, którzy mogliby się zająć dziećmi wtedy, kiedy ich mama czy tata, samotnie wychowujący swe pociechy, muszą iść do pracy w niedziele. Wtedy ten dramat rodzin jest większy, a wychowaniem dzieci zajmuje się przysłowiowa „ulica”, czy też wszechobecny Internet.

Jest to grono, jak już wspomniałem wcześniej, ponad miliona pracowników, którzy – co z całą świadomością podkreślam – są zmuszani do pracy w niedziele. Ci pracownicy za tę pracę nie otrzymywali zwiększonego wynagrodzenia, tylko inny dzień wolny. Dla nich „niedziela” była np. we wtorek, środę itd. – dodaje Przewodniczący.

Reklama

Pracownicy o wolnych niedzielach

Przy okazji pewnego wydarzenia duszpasterskiego byliśmy świadkami rozmowy, która dotyczyła niedziel wolnych od pracy.

– Uważam, że we wszystkie niedziele sklepy powinny być zamknięte. Jest to dzień święty, a rodzina powinna spędzać go razem: pójść do kościoła, pójść na spacer, spędzić czas w domu, a absolutnie nie w markecie – mówiła jedna z osób pracująca jako pielęgniarka. – Nie chciałabym jednak, żeby ktoś też z tego powodu stracił pracę. Myślę, że można to w jakiś sposób rozwiązać. Wiemy, że są kraje zachodnie, gdzie markety są w niedziele zamknięte, np. w Niemczech i jakoś ludzie funkcjonują. Sama pracuję w służbie zdrowia i mam dyżury. Czasami idę na dyżur w soboty i niedziele, ale wtedy jest mi przykro, że jestem w pracy, a chciałabym być w domu. W szpitalu, ponieważ są u nas Msze św., zachęcam chorych, którzy mogą, do uczestnictwa w niej. Często ich podwożę na wózku, choć sama czasami nie mogę na Mszy św. zostać, bo jest mało personelu i mam w tym czasie jeszcze obowiązki do wykonania.

– Nie robię zakupów w niedziele. Również uważam, że markety powinny być tego dnia zamknięte. Pracuję od 15 lat i przez ten czas tylko raz byłem w pracy w niedzielę, choć wiele razy otrzymywałem takie propozycje, ale je odrzucałem. Stąd mój przełożony któregoś razu stwierdził, że jestem „jakiś inny” i już mi nie proponuje takiej pracy. Natomiast niektórzy z moich kolegów chodzą do pracy w niedziele. A dlaczego? Najczęściej mówią, że potrzebują pieniędzy – dodaje jeden z mężczyzn.

Reklama

Inny rozmówca mówi: – Niedziela powinna być dla rodziny. Zamiast chodzić po galeriach – lepiej wspólnie spędzać czas ze sobą w domu. Tym bardziej, że tak często słyszymy, szczególnie ze strony młodych rodzin, że brakuje im czasu dla siebie i swoich dzieci. A niedziela jest tym dniem, w którym rodziny mogą wiele dla siebie zrobić. Tak ważny jest chociażby wspólny posiłek, wspólny stół, przy którym mówi się o swoich sprawach, problemach. Wtedy rodzice mogą wesprzeć swoje dzieci w ich problemach i siebie nawzajem, czy też cieszyć się z osiąganych w rodzinie sukcesów.

– Też jestem za zamykaniem marketów w niedziele. Nie będzie to łatwe, bo dużo ludzi przyzwyczaiło się już do tych wyjść w niedziele, do sklepów, na zakupy, do galerii handlowej. Jakiś czas pracowałem w Niemczech i też widziałem, że nie było z tym problemów. Kiedy ludzie wiedzą, że w niedziele sklepy są nieczynne, to robią zakupy wcześniej – przekonuje nasz kolejny rozmówca.

Zdaniem proboszczów

Ks. Tomasz Hęś, proboszcz parafii w Gwizdanowie, pytany, jak wygląda ten problem z perspektywy parafii, mówi: – Uważam, że jest to duży problem. Wiele osób chciałoby uczestniczyć we Mszy św., a nie może. Kiedy czasem spotykam niektórych parafian i mówię, że od dawna nie widziałem ich na niedzielnej Mszyśw., to słyszę w odpowiedzi: Wie ksiądz, ja teraz pracuję w markecie. Chciałabym, ale mam tylko jedną wolną niedzielę w miesiącu. To, że ludzie pracują w niedziele, widać chociażby po frekwencji w naszej wspólnocie. Nie jest to problem dla tych, którzy nie są we wspólnocie Kościoła. Oni może nawet nie czują potrzeby żeby świętować, ale dla nas jest to problemem, kiedy czujemy, że ten dzień jest dniem świętym.

Pozamykajcie wszystko

Pytamy Bogdana Orłowskiego, przewodniczącego Solidarności, co może zmienić się w życiu rodzin od chwili wprowadzenia ustawy. – Kiedy chodzimy do tych dużych sklepów w ciągu tygodnia widzimy, że większość kas jest wtedy pustych. A kolejki większe, ludzie zdenerwowani, bo dłużej czekają. Tym zniechęca się do zakupów w ciągu tygodnia. Natomiast pracowników straszy się, że będą zwolnienia, mówi się, że to się odbije na gospodarce. A popatrzmy na sąsiadów Niemców: rozwijają się wzorcowo, a weekend w Niemczech zaczyna się w piątek po południu. Sklepy są pozamykane, natomiast otwarte są kina, restauracje, ośrodki użyteczności publicznej itp. Mówię o tym, bo są i tacy, którzy konstatując te działania na rzecz wolnej niedzieli, mówią: No to wszystko pozamykajcie, szpitale, kościoły też! A przecież nie o to chodzi. Przypomnijmy, że skoro większość z nas cieszy się wolnością, wolną niedzielą, to dajmy też tej wolności naszym koleżankom, kolegom, bliskim z rodziny czy znajomym, a nie mówmy: Niech sobie zmienią pracę. Co prawda bezrobocie nam spadło, z czego się cieszymy, ale jeszcze nie jest tak, że można tak łatwo pracę zmienić. W świecie chrześcijańskim niedziela jest Dniem Pańskim, dniem wolnym. Nawet osoby, które nie są wierzące, też korzystają z tego. Skoro urzędnicy, pracownicy różnych zakładów mają tego dnia wolne, pytam, dlaczego nie mieliby mieć dnia wolnego pracownicy marketów?

Z perspektywy SRŚN

W diecezji legnickiej narodził się Społeczny Ruch Świętowania Niedzieli (SRŚN), którego uroczysta inauguracja miała miejsce w marcu 2011 r. Każdy, kto przyjmuje zasady świętowania niedzieli, może w jego ramach podpisać osobistą deklarację, przypominającą, co możemy w tej dziedzinie uczynić.

– Mam szczęście być przewodniczącym Społecznego Ruchu Świętowania Niedzieli – dodaje Bogdan Orłowski. – Zwracamy w ten sposób uwagę na duchowy charakter przeżywania niedzieli. Często słyszymy o osobach popadających w różne choroby, depresje, co bywa też skutkiem przemęczenia, wypalenia, nieumiejętnego wypoczynku. Stąd przypominamy o zawiązywaniu i pogłębianiu wspólnoty rodzinnej przez wspólną modlitwę, posiłek, pójście na spacer, odwiedziny, zabawy czy aktywny wypoczynek z dziećmi. Praca nad uświadomieniem sobie tego na nowo zapewne będzie jeszcze trwała długo.

W podobnym duchu wypowiada się pytany o to ks. Bogusław Wolański, koordynator SRŚN.

– Mam poczucie, że wraca to, co zawsze być powinno. Czyli, ludzie w niedziele powinni odpoczywać i świętować, a nie pracować. Nie chodzić na zakupy do sklepów i marketów, ale spędzać czas ze swoją rodziną i bliskimi. To każdy z nas wie i ludzie w moim wieku tak byli wychowywani. Był czas pewnego zachwiania równowagi, kiedy niby zachłysnęliśmy się „powiewem z Zachodu”, gdzie tak naprawdę markety są zamknięte w niedziele, a myśmy się zachłysnęli, otwierając je, a tym samym wykorzystano nas jako siłę roboczą, dodajmy tanią siłę roboczą. Z czasem w Polsce stało się „normą” to, że w niedziele wszystko jest otwarte i wszędzie można iść i nie świętować.

Dlatego cieszę się bardzo, że wraca normalność, że wraca to, czego oczekuje też od nas Pan Jezus. Mamy 6 dni, które dał nam Pan Bóg do pracy, do różnych zajęć, a jeden rezerwujemy dla Boga.

Mam w pamięci jedno z kazań św. Jana Marii Vianneya, który swoim parafianom mówił: „Oprócz tego, że nie świętujemy, to jeszcze jesteśmy złodziejami. Dlatego, że Pan Bóg dał nam 6 dni za darmo, a jeden zostawił dla siebie, a my Mu go i tak kradniemy”. Dlatego jest ta radość, że praca którą wykonaliśmy, w kooperacji z innymi ludźmi przyniosła swoje owoce. Faktem jest, że temat ten wnieśliśmy najpierw do Senatu, a potem do Sejmu, jako Społeczny Ruch Świętowania Niedzieli. Powstał on na kanwie programu duszpasterskiego Kościoła w Polsce, kiedy o to zabiegał też bardzo abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Komisji Duszpasterskiej KEP i to u nas, w Legnicy, utworzyło się jakoś tak naturalnie, angażując wiele osób z różnych środowisk.

To jest naturalne, że kiedy się coś sieje, to po jakimś czasie przyniesie owoc. My sialiśmy, mówiliśmy o tym, wnosiliśmy ten temat w sposób bardzo kulturalny, pokazując różne argumenty za tym: biblijne, z nauczania Kościoła katolickiego, w ogóle argumenty „pro ludzkie”. Widocznie to wszystko powoli w Sejmie i Senacie dojrzewało, dojrzewało i przyniosło swoje owoce.

Oprócz ludzi zaangażowanych w ten Ruch, warto też podkreślić wielkie zasługi Senator Doroty Czudowskiej, która podjęła się zorganizowania pierwszej konferencji w Senacie, gdzie wówczas jego marszałkiem był pan Borusewicz. Wtedy robiono wszystko, żeby się ona nie odbyła, żeby ten temat nie był podejmowany. Pani Senator niejako wyrzucona jednymi drzwiami weszła drugimi i przez obecnego marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego, dzięki jego działaniom, udało się wtedy tą konferencję zorganizować (29 stycznia 2013 r.). Później Marzena Machałek, dzisiejsza wiceminister Edukacji Narodowej, zorganizowała taką konferencję w Sejmie. Tę konferencję (23 października 2013 r.) organizowaliśmy także we współpracy z Solidarnością, z Alfredem Bujarą i ten zasiew przynosi dziś owoce.

Chcę też podkreślić, że naszym głównym celem nie było zabieganie o „wolne niedziele”, ale o świętość, świętowanie niedzieli. Na nowo więc musimy uczyć niektórych ludzi świętowania, przypominać, że to nie tylko czas na rodzinną Mszę św., ale i na wspólne spędzanie czasu w domu, wśród znajomych, odwiedzenie chorych, pójście do kina czy na jakieś inne wydarzenie kulturalne – dodaje ks. Bogusław.

Wobec gróźb zmian regulaminów

Przed wejściem ustawy w życie pojawiły się w mediach informacje o zmianie w wewnętrznych regulaminach pracy niektórych sklepów, na niekorzyść pracowników. Czy można temu jakoś zaradzić?

– Jako Solidarność, pokazaliśmy już i przy tej ustawie i przy innych, np. o najniższym wynagrodzeniu czy o wieku emerytalnym, że jesteśmy skutecznym związkiem zawodowym. Jeżeli pojawi się jakaś „nadgorliwość” pracodawców, żeby jakoś dokuczyć pracownikom, to możemy obiecać, że poszukamy wypracowania porozumienia, czy to w ramach Rady Dialogu Społecznego, czy to przez parlamentarzystów, czy rządzących, aby znaleźć rozwiązania prawne, żeby nie było takich możliwości nadużyć. Jako katolicy, nie zapominajmy więc o tym, że każda niedziela jest święta i wykorzystajmy ją jak najowocniej.

Więcej o Ruchu na: www.swietowanieniedzieli.pl .

2018-03-07 11:21

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Redaktor naczelny „Niedzieli”: czas epidemii pokazał przywiązanie i wierność naszych czytelników

[ TEMATY ]

Niedziela

Niedziela

Ks. Jarosław Grabowski

koronawirus

Piotr Dłubak

Ks. Jarosław Grabowski

Niewątpliwie to sytuacja bez precedensu, która jest sprawdzianem przywiązania i wierności czytelników. Doświadczyliśmy tego w redakcji – powiedział ks. dr Jarosław Grabowski. Redaktor naczelny „Niedzieli” opowiedział KAI m.in. o wyzwaniach jakie stworzył czas epidemii koronawirusa, a także o nowej odsłonie pisma, które w tym roku obchodziło swoje 94. urodziny.

Anna Rasińska (KAI): W ostatnim czasie „Niedziela” przeszła sporo pozytywnych zmian, m.in. w zakresie szaty graficznej. Czy można tę metamorfozę nazwać nowym otwarciem?

– Ks. dr Jarosław Grabowski, redaktor naczelny „Niedzieli”: Niewątpliwie jest to nowe otwarcie. Odkąd zostałem redaktorem naczelnym w kwietniu 2019 r., bardzo zależało mi na tym, by nasza 94-letnia, dostojna jubilatka, którą jest „Niedziela”, nie pozostała tylko prasową jubilatką. Chciałem, by to pismo, tak zasłużone dla Kościoła i dla naszej ojczyzny, stało się jeszcze ciekawsze. Chodziło nie o drobny retusz, ale o nowy styl, dostosowany do odbioru współczesnego człowieka. Niewątpliwie „Niedziela” wymagała adaptacji i usprawnienia. Ten nowy update uczynił z niej pismo przejrzyste, interesujące i wciąż wierne nauce Kościoła i Ewangelii. Odświeżony layout (nowa winieta, lepszy papier, przejrzysta czcionka, uporządkowanie działów) miał duży wpływ na tę zmianę wizerunku. Wiemy już, że spotkało się to z dużą życzliwością czytelników.

KAI: W nowej odsłonie została zaprezentowana także strona internetowa „Niedzieli”.

- Unowocześnianie portalu to w dzisiejszych czasach konieczność. Trzeba to robić co kilka lat. Strona musi być przede wszystkim czytelna, dynamiczna i funkcjonalna. Nowa szata graficzna ma odpowiednio uporządkowane działy – portal pokrywa się z tym, co jest w gazecie. Nowe otwarcie ma na celu przede wszystkim urozmaicenie „Niedzieli”, tak by każdy znalazł coś dla siebie.

Stawiam sobie za cel, by „Niedziela” nie tylko formowała i informowała. Podjęliśmy współpracę z Polską Agencją Prasową, od lat współpracujemy też z Katolicką Agencją Informacyjną. Zatrudniliśmy nowych felietonistów, zamieszczamy świadectwa ważnych osób Kościoła, stworzyliśmy działy, m.in.: rodzinny, naukowy, podróżniczy. Dużym zainteresowaniem cieszy się także nowy dział poradnikowy, w który zamieszczamy przepisy kulinarne, porady lekarskie, prawne, a wkrótce policyjne. Mamy ponadto nowe wkładki stałe.

KAI: Co Ksiądz Redaktor uważa za największe w ostatnim czasie dokonania pisma?

- Niewątpliwie największymi osiągnięciami docenionymi przez czytelników są urozmaicenie tematyki i zmiana szaty graficznej. Ważne jest też przeprowadzenie analizy statystycznej naszych czytelników – to dało nam obraz, kim oni są i co ich interesuje. Pozyskaliśmy także nowych publicystów oraz wprowadziliśmy comiesięczne dodatki do pisma.

Dla mnie niewątpliwym osiągnięciem jest fakt, że po moich wybitnych poprzednikach, ludziach oddanych Kościołowi, podtrzymuję to, co można nazwać „integracją środowiska” wokół „Niedzieli”.

KAI: Wszyscy zmagamy się obecnie z pandemią koronawirusa. Jak radzi sobie z tym problemem redakcja „Niedzieli”? Co się zmieniło w obecnej sytuacji?

- Przyznam, że nie lubię oceniać rzeczywistości jako „problemu”, wolę pojęcie: „wyzwanie”. Ograniczenia związane z pandemią niewątpliwie postawiły pisma katolickie w trudnej sytuacji, ale nie jest to sytuacja dramatyczna czy beznadziejna. Dla ludzi wierzących nie ma sytuacji beznadziejnych. Tygodniki sprzedawane dotychczas w kościołach na pewno odczuły ograniczenia liczby wiernych podczas nabożeństw. Niektóre z pism zawiesiły nawet wersję drukowaną, by wydawać jedynie tę elektroniczną. „Niedziela” nie zawiesiła wydawania. Doszliśmy do wniosku, że tylko II wojna światowa i okres komunizmu mogły zmusić „Niedzielę” do czasowego zawieszenia nakładu.

Niewątpliwie to sytuacja bez precedensu, która jest sprawdzianem przywiązania i wierności czytelników. Doświadczyliśmy tego w redakcji. Wiele osób zapewniło sobie dostęp do pisma, wykupując prenumeratę zaraz po wprowadzeniu ograniczeń w kościołach. Wzmocniliśmy działania promujące wydanie elektroniczne i dzięki temu zwielokrotniliśmy nakład tego wydania. Oczywiście nie jest to ilość zapewniająca utrzymanie, ale stanowi cenną część sprzedaży. Wielu czytelników deklarowało zakup wersji zarówno elektronicznej, jak i papierowej, by wspomóc „swój tygodnik”. To dla nas bardzo zobowiązujące i cenne. Plusem tej sytuacji jest fakt, że wiele osób dowiedziało się o tym, że „Niedzielę” można też kupić w kiosku. Zanotowaliśmy wzrost sprzedaży w tym kanale dystrybucji.

Dostaję wiele maili i telefonów z podziękowaniami za to, że nie wstrzymaliśmy działalności i byliśmy z naszymi czytelnikami w tym trudnym czasie.

KAI: W jaki sposób „Niedziela” zachęca czytelników do wsparcia pisma?

- Czytelnicy prasy katolickiej są bardzo wymagający. Oczekują od nas rzetelności, prawdomówności, autentyczności. Myślę, że nas wspierają, ponieważ mają dość manipulacji i fałszu. Najważniejsze, by rzetelnie pisać o Kościele.

Każdy z nas czeka na dobre wiadomości. Wszędzie spotykamy się z przekazem negatywnym, pełnym dramatu i tragedii. A przecież dobro też się dzieje i jest go bardzo dużo. Media niekatolickie karmią się w znacznej mierze dramatami. Media katolickie muszą przede wszystkim pozostać wierne nauce Kościoła, Chrystusa i karmić się Słowem Bożym. Czytelnicy nas wspierają, bo tacy właśnie jesteśmy.

Warto dodać, że jednym z czytelników „Niedzieli” był Jan Paweł II. To dla redakcji duża nobilitacja, ale i zobowiązanie, by być wiernym jego nauce. Stworzyliśmy w piśmie stały cykl poświęcony jego osobie, w którym przypominamy jego nauczane. Jan Paweł II w 1996 r. podczas spotkania z zespołem redakcyjnym „Niedzieli” powiedział, że przed dziennikarzami stoją ważne zadania: „bronić i promować te wartości, które są podważane przez prasę propagującą fałszywy obraz wolności”. Za tym wskazaniem stajemy na straży wartości, dlatego nazywani jesteśmy „wiary-godnym medium”.

KAI: Jak wygląda praca redakcji w tym czasie? Czy niesie za sobą wiele trudności?

- Jak tylko wybuchła pandemia, oczywiście dostosowaliśmy się do zaleceń rządowych, większość pracowników została skierowana do pracy zdalnej. Powoli wychodzimy już z tego trybu, aczkolwiek przekonaliśmy się, że przy dobrym sprzęcie można tę pracę spokojnie wykonywać dzięki różnym komunikatorom. Mamy w redakcji przyjazne stosunki, dlatego tęskniliśmy za sobą nawzajem.

Obecnie jesteśmy na etapie powolnego powrotu do codzienności. Na szczęście w naszej redakcji nie ma otwartych przestrzeni i pracujemy po dwie, trzy osoby w jednym pokoju, zachowana jest przepisowa odległość, tak że nie mamy problemu z przestrzeganiem bezpieczeństwa i higieny pracy.

KAI: A może epidemia jest okazją do podjęcia większej współpracy z innymi redakcjami katolickimi?

- Współpraca między redakcjami katolickimi trwa od wielu lat. Tym, co łączy tygodniki katolickie, to wartości, wiarygodność przekazu, odpowiedzialność za Kościół. Każdy tytuł katolicki jest więc narzędziem ewangelizacji. Współpraca ta jest na pewno szczególnie widoczna na poziomie diecezji, gdzie dziennikarze redakcji katolickich pomagają sobie nawzajem, dzielą się informacjami.

W stałym kontakcie są również redaktorzy naczelni pism katolickich, m.in. po to, by wspólnie podejmować decyzje czy wypracowywać stanowiska w ważnych dla Kościoła kwestiach. Nazwałbym to współdziałaniem dla dobra, którym jest ewangelizacja.

CZYTAJ DALEJ

Zmiany wikariuszy i proboszczów w 2020 r.

Niedziela warszawska 28/2004

Adobe.Stock

Czerwiec to miesiąc personalnych zmian wśród duchownych. Biskupi kierują poszczególnych księży na nowe parafie. Przedstawiamy bieżące zmiany księży proboszczów i wikariuszy w poszczególnych diecezjach.

•Zmiana księży w archidiecezji BIAŁOSTOCKIEJ
• Zmiana księży w diecezji BIELSKO-ŻYWIECKIEJ
• BYDGOSKA – diecezja
• CZĘSTOCHOWSKA – archidiecezja
• DROHICZYŃSKA diecezja
• ELBLĄSKA diecezja
• EŁCKA diecezja
• Zmiana księży w archidiecezji GDAŃSKIEJ
• Zmiana księży w diecezji GLIWICKIEJ
• Zmiana księży w archidiecezji GNIEŹNIEŃSKIEJ
• KALISKA diecezja
• KATOWICKA archidiecezja
• KIELECKA diecezja
• KOSZALIŃSKO – KOŁOBRZESKA diecezja
• Zmiany księży w archidiecezji KRAKOWSKIEJ
• Zmiana księży w diecezji LEGNICKIEJ
• Zmiana księży w archidiecezji LUBELSKIEJ
• ŁOMŻYŃSKA diecezja
• ŁOWICKA diecezja
• Zmiana księży w archidiecezji ŁÓDZKIEJ
• Zmiana księży w diecezji OPOLSKIEJ
• PELPLIŃSKA diecezja
• Zmiana księży w diecezji PŁOCKIEJ
• Zmiana księży w archidiecezji POZNAŃSKIEJ
• PRZEMYSKA archidiecezja
• RADOMSKA diecezja
• RZESZOWSKA diecezja
• SANDOMIERSKA diecezja
• SIEDLECKA diecezja
Zmiana księży w diecezji SOSNOWIECKIEJ
• SZCZECIŃSKO-KAMIEŃSKA archidiecezja
• ŚWIDNICKA diecezja
• Zmiana księży w diecezji TARNOWSKIEJ

• TORUŃSKA diecezja
Zmiana księży w archidiecezji WARMIŃSKIEJ
Zmiana księży w archidiecezji WARSZAWSKIEJ
Zmiana księży w diecezji WARSZAWSKO-PRASKIEJ
Zmiana księży w diecezji WŁOCŁAWSKIEJ
• WROCŁAWSKA archidiecezja
Zmiana księży w diecezji ZAMOJSKO-LUBACZOWSKIEJ
Zmiana księży w diecezji ZIELONOGÓRSKO-GORZOWSKIEJ

CZYTAJ DALEJ

Sudan: apostazja nie będzie już karana śmiercią

2020-07-12 18:49

Adobe Stock

Apostazja nie będzie już karana śmiercią w Sudanie. Chrześcijanie będą mogli pić kupować i sprzedawać alkohol – ogłosiły to tymczasowe władze tego w większości muzułmańskiego państwa we wschodniej Afryce. Zostało też całkowicie zakazane obrzezanie kobiet.

Oznacza to odchodzenie od islamskiego prawa szariatu, obowiązującego tam od 1983 roku. Władze zdecydowały się na te rewolucyjne zmiany, by dokonać demokratyzacji, wymaganej przez międzynarodowe instytucje finansowe jako warunek udzielenia Sudanowi pomocy, której ten kraj potrzebuje.

Od tej pory nikt już nie będzie mógł zostać skazany na śmierć za wyrzeczenie się wiary islamskiej. Najgłośniejszym w ostatnim czasie był przypadek lekarki, 27-letniej Mariam Yehya Ibrahim Ishag, którą w maju 2014 roku skazano z oskarżenia o apostazję. Jej matka była chrześcijanką i w tej wierze wychowała córkę. Jednak jej ojciec, nieobecny od dziecka w jej życiu, był muzułmaninem, dlatego także ona w świetle islamskiego prawa była uważana za muzułmanką. Ponieważ wyszła za mąż za chrześcijanina, została uznana za apostatkę.

Choć była w ósmym miesiącu ciąży, Ishag została aresztowana, skazana i miała być powieszona. Po międzynarodowych protestach, w czerwcu 2014 r. uwolniono ją, jednak już następnego dnia została ponownie aresztowana na lotnisku w Chartumie, gdy chciała wyjechać z kraju. Po 48 godzinach została ostatecznie zwolniona. Po kilku tygodniach, dzięki staraniom m.in. dyplomacji włoskiej, mogła wyjechać z mężem i dziećmi do Rzymu, gdzie spotkała się z papieżem Franciszkiem, a następnie wyemigrowała do USA.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję