Reklama

Wspólnota wspólnot

Niedziela kielecka 11/2003

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Na Szydłówku w Kielcach jest parafia św. Józefa. Powstała w 1958 r., wyłączona z parafii św. Wojciecha. W krótkim czasie wierni wraz ze swoim duszpasterzem, pierwszym proboszczem ks. Tadeuszem Cabańskim, wybudowali kaplicę. W 1975 r. rozpoczęto budowę nowej świątyni, która trwała do roku 1994. Uroczystego jej błogosławieństwa w 1995 r. dokonał ks. abp Józef Kowalczyk, nuncjusz apostolski w Polsce.
Świątynia wygląda imponująco, nic dziwnego, że znalazła się w Albumie Architektury Sakralnej Europy. Dobra widoczność ołtarza z każdej strony świątyni zapewniona jest dzięki nowoczesnym rozwiązaniom architektonicznym. Projekt świątyni to dzieło warszawskich architektów: W. Pieńkowskiego, M. Szymanowskiego oraz K. Pieńkowskiej-Owsińskiej.
Świątynia wybudowana jest z kamienia pińczowskiego, granitu strzegomskiego i cegły palonej. A solidność tej budowy jest godna podziwu. Proboszcz parafii ks. kan. Jan Iłczyk podkreśla ogromną wdzięczność i podziw dla budowniczego kościoła i wieloletniego proboszcza ks. prałata Jana Kudelskiego. Obecnie jest to jedna z większych parafii w Kielcach. Liczy ponad 20 tys. mieszkańców.
Co stanowi o sile parafii św. Józefa? Wieloletnia budowa zespoliła parafian, tak że wszyscy czują się prawdziwymi jej gospodarzami. To przynosi piękne owoce duszpasterskie. Liczne, stale rozrastające się wspólnoty są siłą duszpasterskiego życia w parafii. Wielką zasługę w tym ma śp. ks. prałat Jan Kudelski, który mimo budowy kościoła parafialnego czynnie tworzył różne wspólnoty modlitewne i charytatywne. Dzięki współpracy księży i świeckich udało się w parafii wytworzyć klimat życzliwości dla różnych inicjatyw duszpasterskich. To godne naśladowania, kiedy ludzie czekają, aby parafie były nie tylko punktami posług duszpasterskich, ale miejscem, gdzie mogą odnaleźć zagubiony skarb wiary, a przez posługę sakramentalną i uczestniczenie w różnych wspólnotach rozwijać swoje charyzmaty.
Długą listę wspólnot parafii rozpoczyna Ruch Światło-Życie. Jego opiekunem jest ks. Waldemar Wiśniewski. Ponad 100 osób liczy inna wspólnota - Odnowa w Duchu Świętym, której parafialnym moderatorem jest ks. Antoni Balik. Działa tu również Stowarzyszenie Rodzin Katolickich oraz Rycerstwo Niepokalanej, dzięki któremu powstało wiele modlitewnych Róż Różańca Świętego. Nie można zapomnieć o Czcicielach Bożego Miłosierdzia wraz z opiekunem ks. Dariuszem Matuszewskim, czy członkach Grona Przyjaciół Seminarium, lub Grupie AA angażującej się na rzecz trzeźwości w parafii. Nie dziwi więc fakt, że Nowenny, Różaniec czy nabożeństwa w dniu powszednim potrafią gromadzić jednorazowo kilkaset osób na wspólnej modlitwie.
Radością parafii jest siedem Wspólnot Neokatechumenalnych. Dodajmy, iż jest tu największa Wspólnota Neokatechumenalna w diecezji kieleckiej. Ogromny Ruch, który trwa już prawie od 20 lat przy parafii,jest jej siłą i stale zyskuje nowych członków. Z kolei Stowarzyszenie Życia Ewangelicznego prowadzone przez s. Lidię to piękny przykład posługi najuboższym, chorym, potrzebującym. Codziennie rozdaje się przy kościele chleb, który podany z miłością jest pięknym czynem dojrzałego chrześcijańskiego życia wiernych. Pamiętamy słowa Jezusa Chrystusa, który mówi: "Wszystko co uczyniliście jednemu z tych braci Moich najmniejszych, Mnieście uczynili" (Mt 25, 40).
Naszą uwagę przyciągają również rozwijające się dzięki staraniom duszpasterskim Sióstr Pasjonistek Koła Misyjne Dzieci. Duży podziw budzi również grupa dzieci niepełnosprawnych "Muminki", których opiekunem jest ks. Stanisław Strycharczyk. Liczną i dynamiczną grupę parafialną stanowią ministranci i służba liturgiczna. Ich opiekunem jest ks. Paweł Wojtynek. Wśród ministrantów licznie reprezentowani są studenci. Ksiądz Proboszcz podkreśla ich zaangażowanie, otwartość i niezwykłą wrażliwość. Co roku organizują oni Wigilię dla osób samotnych i chorych.
Niezwykłą siłą parafii jest chór parafialny, prowadzony od 1965 r. przez Józefa Jędrocha oraz ks. Grzegorza Szlenka. Działa także chór młodzieżowy i chór dziecięcy, który prowadzi Maria Ściegienna oraz Siostry Pasjonistki. Na podkreślenie zasługuje istnienie parafialnej orkiestry dętej. Jej dyrygentem jest Józef Janaszek.
Wszystkie wymienione tu wspólnoty i stowarzyszenia jednoczą setki wiernych parafii. Jest to ogromna siła duszpasterska, która przybliża do Boga.
Na co dzień dzieci z parafii mogą spędzać czas w świetlicy parafialnej. Przychodzą tu bezinteresownie nauczyciele różnych przedmiotów i pomagają dzieciom w przygotowaniu pracy domowej, a także do matury i na studia. Jej opiekunem jest ks. Grzegorz Pałys. Parafia posiada bogato wyposażoną bibliotekę.
To wszystko, co dzieje się dobrego w parafii, cieszy jej duszpasterzy, cieszy i nas mieszkańców Kielc. Jest zachętą, aby nasze wspólnoty parafialne były miejscem pełnego życia religijnego i duszpasterskiego. To przecież jest zasadniczym celem parafii, aby była wspólnotą wspólnot. Przy tak dużej liczbie wiernych tej parafii wspólnoty są jedynym i najlepszym sposobem ewangelizowania i tworzenia środowisk, w których głosi się Chrystusa i żyje zgodnie z Jego wolą. Receptą na duszpasterski sukces jest oczywiście ciężka i długoletnia współpraca całej wspólnoty parafialnej z jej duszpasterzami. Ksiądz Proboszcz nieustannie podkreśla dobrą współpracę ze wszystkimi kapłanami pracującymi w parafii, składając im podziękowanie za ich trud codziennej posługi kapłańskiej. Wzajemne relacje budowane podczas wspólnych codziennych posiłków, modlitwy, rozmów owocują wspaniałą atmosferą, w której rodzą się liczne pomysły i dzieła.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2003-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Św. Franciszek Salezy

[ TEMATY ]

media

dziennikarze

św. Stanisław

Edycja Świętego Pawła

Drodzy bracia i siostry, „Dieu est le Dieu du coeur humain » [Bóg jest Bogiem serca ludzkiego] (Traktat o miłości Bożej, 1, XV): w tych pozornie prostych słowach znajdujemy pieczęć duchowości wielkiego nauczyciela, o którym chciałbym wam dzisiaj opowiedzieć - św. Franciszka Salezego, biskupa i doktora Kościoła. Urodzony w 1567 r. w nadgranicznym regionie francuskim był synem Pana z Boisy - starożytnego i szlacheckiego rodu z Sabaudii. Żyjąc na przełomie dwóch wieków - szesnastego i siedemnastego - zgromadził w sobie to, co najlepsze z nauczania i zdobyczy kulturalnych stulecia, które się skończyło, godząc spuściznę humanizmu z właściwym nurtom mistycznym bodźcem ku absolutowi. Otrzymał bardzo dobrą formację; w Paryżu odbył studia wyższe, zgłębiając także teologię, a na Uniwersytecie w Padwie studiował nauki prawne, na życzenie ojca, zakończone świetnym dyplomem „in utroque iure” - z prawa kanonicznego i prawa cywilnego. W swej pogodnej młodości, skupiając się na myśli św. Augustyna i św. Tomasza z Akwinu, doświadczył głębokiego kryzysu, który doprowadził go do postawienia pytań o własne zbawienie wieczne i o przeznaczenie Boże względem siebie, przeżywając jako prawdziwy dramat duchowy podstawowe problemy teologiczne swoich czasów. Modlił się gorąco, ale wątpliwości wstrząsały nim tak mocno, że przez kilka tygodni prawie zupełnie nie mógł jeść ani spać. W szczytowym okresie tych doświadczeń udał się do kościoła dominikanów w Paryżu, otworzył swe serce i tak się modlił: „Cokolwiek się wydarzy, Panie, to Ty trzymasz wszystko w swych rękach, a Twoimi drogami są sprawiedliwość i prawda; cokolwiek postanowiłeś wobec mnie...; Ty, który zawsze jesteś sprawiedliwym sędzią i Ojcem miłosiernym, będę Cię kochał, Panie [...], będę Cię tutaj kochał, mój Boże i będę zawsze pokładał nadzieję w Twoim miłosierdziu i zawsze będę powtarzał Twoją chwałę... Panie Jezu, będziesz zawsze moją nadzieją i moim zbawieniem na ziemi żyjących” (I Proc. Canon., t. I, art. 4). Dwudziestoletni Franciszek znalazł spokój w radykalnej i wyzwalającej rzeczywistości miłości Bożej: kochać Go, nie chcąc nic w zamian i ufać w miłość Bożą; nie chcieć nic ponad to, co uczni Bóg ze mną: kocham Go po prostu, niezależnie od tego, ile mi to da czy nie da. Tak oto znalazł spokój a zagadnienie przeznaczenia [predestynacji] - wokół którego dyskutowano w owym czasie - zostało rozwiązane, gdyż nie szukał już tego, co mógł mieć od Boga; kochał Go po prostu, zdawał się na Jego dobroć. Będzie to tajemnicą jego życia, która pojawi się w jego głównym dziele: Traktacie o Bożej miłości.
CZYTAJ DALEJ

Uczeń Jezusa spotyka czasem niezgodę najbliższych

2026-01-14 20:57

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

wikipedia.org

Opowiadanie stoi na progu nowej epoki. Dawid wraca do Siklag, a z pola bitwy przychodzi posłaniec z rozdartą szatą i ziemią na głowie. Tak Biblia opisuje człowieka dotkniętego śmiercią. Przynosi znaki władzy: koronę i naramiennik Saula. Znaki królewskie zmieniają właściciela, a Dawid nie traktuje ich jak łupu. Rozdziera szaty, płacze i pości aż do wieczora. Żałoba obejmuje Saula, Jonatana i poległych Izraela. Potem rozbrzmiewa pieśń żałobna (qînâ). Otwiera ją wołanie o „ozdobie Izraela” zabitej na wyżynach. Hebrańskie (haṣṣəḇî) niesie sens splendoru, czegoś drogiego i kruchego. Refren „Jakże polegli mocarze” oddaje hebrajskie (’êk nāpelû gibbōrîm) i spina pamięć całego narodu. Dawid nie pozwala, aby wieść stała się pieśnią triumfu w miastach Filistynów. W pochwałach dla Saula i Jonatana nie ma pochlebstwa. Jest uznanie prawdy: byli złączeni w życiu i w śmierci, szybsi niż orły i mocniejsi niż lwy. Słowo „mocarze” (gibbōrîm) obejmuje tu odwagę i odpowiedzialność za lud. Dawid pamięta także dobro, które Izrael otrzymał za Saula, szczególnie bezpieczeństwo i dostatek. W końcu głos staje się osobisty. Dawid opłakuje Jonatana jak brata i mówi o miłości „przedziwnej”. Ta przyjaźń wyrasta z przymierza i wierności. Tekst ukazuje królewskość Dawida zanim otrzyma tron. Objawia się w panowaniu nad odwetem i w czci dla pomazańca Pana, także podczas jego prześladowania. Dawid nie buduje swojej przyszłości na upokorzeniu poprzednika. Wypowiedziany żal oczyszcza przestrzeń władzy i uczy, że królowanie zaczyna się od słuchania Boga, a nie od gromadzenia łupów.
CZYTAJ DALEJ

Helena Kmieć. Dziewczyna, która stała się wzorem

2026-01-24 09:58

[ TEMATY ]

Helena Kmieć

Fundacja Heleny Kmieć

24 stycznia przypada dziewiąta rocznica śmierci, tragicznej śmierci Heleny Kmieć, służebnicy Bożej. W rozmowie z ks. Łukaszem Aniołem SDS, duszpasterzem Wolontariatu Misyjnego "Salvator" przybliżamy osobę tej młodej wolontariuszki misyjnej, a także rozmawiamy o tym, jak staje się ona wzorem do naśladowania na młodych ludzi.

Helena Kmieć pochodziła z Libiąża, mieście w Małopolsce, ale sympatyzowała z Ruchem Młodzieży Salwatoriańskiej i była zaangażowana w działania Wolontariatu Misyjnego "Salwator". - W 2012 roku nawiązała ona z nami kontakt i stała się wolontariuszką naszego wolontariatu misyjnego. Pomimo swojego młodego wieku, była osobą bardzo ambitną, pracowitą, zaangażowaną, a przede wszystkim była głęboko wierząca. Angażując się w nasz wolontariat postanowiła wyjechać na wolontariat do Boliwii - podkreśla ks. Anioła, przywołując tragiczny moment śmierci młodej misjonarki. - Była tam bardzo krótko, dopiero, co rozpoczęła swoją posługę misyjną. 24 stycznia 2017 roku dwóch napastników weszło do ochronki, gdzie posługiwała Helena. Jeden z nich zaatakował ją nożem, zadając jej 14 ciosów nożem.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję