Reklama

Polityka

Dobre dla Śląska – dobre dla Polski

O przywracaniu właściwego znaczenia słowom „wspólnota samorządowa” i o Śląsku XXI wieku z Jerzym Polaczkiem rozmawia Wiesława Lewandowska

Niedziela Ogólnopolska 26/2017, str. 36-37

[ TEMATY ]

polityka

Grzegorz Boguszewski

Jerzy Polaczek

Jerzy Polaczek

WIESŁAWA LEWANDOWSKA: – W 2018 r. Katowice będą gospodarzem najważniejszego globalnego forum poświęconego światowej polityce klimatycznej – 24. sesji Konferencji Stron Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych (UNFCCC) w sprawie zmian klimatu (COP24), wraz z 14. sesją Spotkania Stron Protokołu z Kioto (CMP14). Czy to znaczy, że na kojarzonym zazwyczaj z wyjątkowo dużą emisją zanieczyszczeń przemysłowych Śląsku (to pytanie z podtekstem polityczno-społecznym) klimat się poprawił?

JERZY POLACZEK: – Poprawia się. Z pewnością nadal nie tylko symboliczne znaczenie ma to, że pomimo wielu lat ciągłej redukcji wydobycia węgla w Polsce – a więc przede wszystkim na Śląsku – i ograniczania zatrudnienia w górnictwie dzisiaj na tym małym kawałku Górnego Śląska pracuje połowa górników zatrudnionych w całej Unii Europejskiej. A zatem jest to jak najbardziej dobre miejsce do prezentowania polskich uwarunkowań polityki klimatycznej. Warto również pokazać Europie, że w tym najtrudniejszym „klimatycznie” miejscu Polski już bardzo wiele się zmieniło na skutek odpowiednich działań proekologicznych i społecznych.

– Jak wiele?

– Można śmiało i obiektywnie stwierdzić – i to bez żadnych politycznych podtekstów – że klimat na Śląsku i środowisko naturalne codziennego życia człowieka są tu lepsze niż choćby w Krakowie, gdzie smog od wielu lat wydaje się nieprzezwyciężalny... A wziąwszy pod uwagę trudny punkt wyjścia tutejszych zabiegów proekologicznych – czyli skutki historyczne przemysłu górniczego, hutniczego i chemicznego, które tkwią do dziś w śląskiej ziemi, na składowiskach poprzemysłowych odpadów – trzeba by podkreślić nie tylko konieczność trwałych działań państwa i samorządów terytorialnych, ale także wagę systematycznego budowania świadomości społecznej. Tego rodzaju nauczanie „ekologiczne” prowadzi od lat Kościół na Górnym Śląsku, przekonując wiernych do proekologicznych zachowań, np. segregowania śmieci, niepalenia w piecach plastikowymi odpadami itp.

– Można więc powiedzieć, że edukacja i świadomość ekologiczna mają dziś na Śląsku wyjątkowo konkretny kształt?

– Sądzę, że tak. A to dlatego, że musimy się tu wciąż odnosić do bardzo szkodliwych skutków, również zdrowotnych, pozostałych po czasach PRL-u, w których człowiek był tylko trybikiem systemu pracy i w których za nic miano środowisko naturalne człowieka jako dobro wspólne. Dzisiaj, zarówno przez inwestycje środowiskowe państwa, jak i przez sumę polityk lokalnych miast Śląska i Zagłębia, zauważalnie poprawia się stan środowiska naturalnego.

– Przez co konkretnie?

– Na terenach rekultywowanych po zniszczeniach przemysłowych mamy nie tylko zieleń, ale też służące mieszkańcom różnego rodzaju instytucje komercyjne, kulturalne. Ludziom pamiętającym dawne czasy takie zmiany przynoszą wielką ulgę w życiu codziennym. A najważniejsze, że umiemy w sposób praktyczny – na Śląsku zawsze cechował nas trochę większy pragmatyzm – przełożyć dzisiejsze ekologiczne cele i ambitne hasła na zadania dnia powszedniego, czyli np. na rzetelną segregację odpadów, na naturalną dbałość o własne obejście i otoczenie, systematyczną rewitalizację terenów poprzemysłowych. Warto jednakże dodać, że na Śląsku wyjątkowo małą popularnością cieszą się radykalne hasła tzw. zielonych, bo – co zrozumiałe – Ślązacy cenią sobie swój „brudny” węgiel, który stanowi ich rację bytu.

– W jaki sposób cały wielkoprzemysłowy Śląsk radzi sobie z większymi systemowymi działaniami proekologicznymi?

– Kluczowa kwestia to kontynuacja ogromnego i skomplikowanego procesu likwidacji zagrożeń płynących ze składowisk różnych odpadów chemicznych, hutniczych oraz ze skutków wydobywania węgla kamiennego – czyli szkód górniczych. Jest to ogromne wyzwanie, z którym pojedyncze miasta na Śląsku sobie nie poradzą.

– Stąd pomysł systemowo-administracyjnego ujednolicenia śląskiej aglomeracji?

– I te względy m.in. trzeba brać pod uwagę, choć zaproponowane rozwiązanie będzie z pewnością korzystne nie tylko dla śląskiego środowiska naturalnego. Nowym otwarciem na przyszłość jest podjęta przez rząd premier Beaty Szydło i przyjęta przez Sejm prawie jednogłośnie ustawa o stworzeniu związku metropolitalnego w województwie śląskim. To przykład polityki konkretu, realnie odniesiony do nowoczesnego myślenia o Górnym Śląsku XXI wieku. To jest wreszcie konkluzja wieloletniej dyskusji i budowania niełatwego konsensusu w ramach społeczności przekraczającej 2 mln mieszkańców.

– Wreszcie?!

– Wreszcie, bo przecież już w latach 2006-07 pierwszy rząd PiS zainicjował tego rodzaju debatę „metropolitalną”. Zaprosił do niej środowiska samorządowe i akademickie, aby wypracować model nowoczesnego przejęcia przez samorządy części zadań publicznych, bez potrzeby budowania nowej zbiurokratyzowanej struktury samorządowej. Niestety, rząd PO-PSL o tym „zapomniał”, na osiem lat zaniechano też kontynuacji przygotowanych dekadę temu przez nasz rząd założeń ustrojowych nowoczesnej metropolii w województwie śląskim. Dziś mamy wreszcie dedykowaną specjalnie dla województwa śląskiego ustawę. I jest to dla Śląska i Polski naprawdę dobre rozwiązanie.

– Dlaczego dla Śląska dobre, ale dla innych wielkich aglomeracji już niekoniecznie?

– Dlatego, że o ile np. w aglomeracji warszawskiej dominującą rolę w relacji do sąsiednich gmin odgrywa miasto stołeczne, o tyle w aglomeracji katowickiej istnieje większa równowaga między tworzącymi ją miastami. To rozwiązanie ma zatem większą szansę sprawniej służyć integracji równorzędnych wspólnot samorządowych w prowadzeniu ponadlokalnych przedsięwzięć. Chodzi tu zwłaszcza o nowe zadania, które dzięki ustawowym narzędziom – dzięki powołaniu Związku Metropolitalnego – będą zmierzać do kształtowania przyszłości Śląska w bardziej nowoczesny sposób niż ten, który znamy z przeszłości, czyli wyłącznie w kategoriach górniczo-przemysłowych.

– Śląsk nie musi być wyłącznie „czarny”, choć przy swoim węglu pozostanie?

– Nie musi. Jesteśmy już na dobrej drodze. Dziś ważne jest to, że Śląsk czuje bardzo realne wsparcie obecnego rządu. Atmosferę i moc swego rodzaju obustronnej przychylności można było odczuć podczas największej w Europie pielgrzymki męskiej do Piekar Śląskich, w której w tym roku uczestniczył prezydent Andrzej Duda. Jako piekarzanin z urodzenia dawno nie pamiętam takich żywych i naturalnych oklasków na powitanie Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Takie wydarzenia są społecznym barometrem.

– Ludzie na Śląsku najlepiej wiedzą, że aby móc optymistycznie patrzeć w przyszłość, trzeba solidnie pracować. Jakie mają dziś widoki na to, że będą mogli spokojnie żyć i pracować?

– Obecny rząd stara się robić wszystko, by mieszkańcy na Śląsku mogli ze spokojem patrzeć w przyszłość. Jednym z takich konkretnych działań jest właśnie ustawa o utworzeniu śląsko-zagłębiowskiej metropolii, dzięki czemu będzie możliwe usprawnienie zarządzania obszarem tej ogromnej, choć rozproszonej administracyjnie aglomeracji – trzeba tu przypomnieć, że zdecydowana większość mieszkańców metropolii zamieszkuje miasta na prawach powiatu grodzkiego, nie istnieje więc w tym miejscu Polski 3-stopniowy podział administracyjny – integrowanie wielu istotnych ze społecznego punktu widzenia zadań poszczególnych samorządów. Szczególnie ważne dla przyszłości będą te likwidujące różnice w poziomie życia. Choćby to, że możliwa i łatwa stanie się wreszcie kompleksowa integracja i poprawa jakości transportu publicznego, co ma kluczowe znaczenie w prowadzeniu polityki prorozwojowej, bo pomoże nie tylko wydatnie ograniczyć zanieczyszczenie powietrza spalinami, ale także wesprze reanimację podupadłej w ostatnich kilku latach śląskiej oferty przewozowej. Jednym z ważniejszych celów rozwiązania metropolitalnego jest zniwelowanie różnic w poziomie bezrobocia między poszczególnymi częściami metropolii; obecnie bezrobocie w Katowicach wynosi ok. 3 proc., a np. w Bytomiu prawie 14 proc.

– Od pewnego czasu, w związku z unijnymi naciskami na likwidację górnictwa węglowego, nad Górnym Śląskiem wisi groźba wielkiego bezrobocia. Czy i w jakim stopniu to niebezpieczeństwo zostało zażegnane w związku z PiS-owską „dobrą zmianą”?

– Trzeba tu przypomnieć, że sytuacja na Śląsku zastana przez obecny rząd była od 2014 r. stanem kodeksowej upadłości dwu największych pracodawców – Kompanii Węglowej i Katowickiego Holdingu Węglowego. W ciągu półtora roku jednak udało się odwrócić ten bardzo negatywny scenariusz: zarówno Kompania Węglowa, jak i Jastrzębska Spółka Węglowa odzyskują równowagę, która pozwala w perspektywie najbliższych lat zrealizować ich zaległe zobowiązania (podatkowe i bankowe). Faktem jest jednak, że polskie Ministerstwo Energii mierzy się dziś z problemem niemającym precedensu w całej Europie. Poniekąd nie ma wyjścia, ponieważ chodzi tu o najistotniejsze kwestie polityki energetycznej państwa, głównie o bezpieczeństwo energetyczne, którego jedynym gwarantem są dla Polski obecnie własne zasoby węglowe.

– Czy jednak na pewno można powiedzieć, że rodziny górnicze mogą dziś z większym niż półtora roku temu optymizmem patrzeć w przyszłość?

– Od wielkich protestów górników na początku 2015 r. – a jak sięgam pamięcią, tak wielkiego wzburzenia społecznego na Śląsku nie było od dawna – na pewno sytuacja społeczna oraz stan podmiotów gospodarczych wyraźnie się poprawiły. Wartością samą w sobie jest to, że konieczne zmiany realizowane są tu w warunkach spokoju społecznego. Ponadto sądzę, że znani z solidności i uczciwości ludzie Śląska bardzo sobie cenią aktywną rolę państwa w zwalczaniu wszelkich nadużyć podatkowych, zwalczanie przez aparat skarbowy tzw. karuzel podatkowych itp. Znaczący jest na Śląsku pozytywny skutek wpływu programu rządowego „Rodzina 500+”; prezydenci miast metropolii katowickiej zwracają uwagę na to, że gwałtownie spadła liczba dzieci objętych dotowaniem szkolnych obiadów, co pozwala samorządom dofinansować inne zadania ze sfery opieki społecznej. A w związku z udogodnieniami, jakie niesie ze sobą ustawa metropolitalna dla Śląska, wierzę, że w ofercie kierowanej do mieszkańców przez samorządy pojawi się również wiele nowych „dobrych zmian”.

– O tym właśnie warto by chyba nieco podebatować przed zbliżającymi się wyborami samorządowymi...

– Moim zdaniem, w Polsce musimy wrócić do podstaw samorządności; trzeba pilnie przywrócić właściwe znaczenie słowom „wspólnota samorządowa”. To przecież ustrojowa definicja tego, czym powinien być samorząd terytorialny dla mieszkańców.

– I pewnie ma Pan nadzieję, że Śląsk da w tej mierze przykład reszcie kraju?

– Jestem pewien, że dobry przykład i tym razem pójdzie właśnie ze Śląska, choć oczywiście ten nasz tutejszy świat nie jest idealny...

– I tym razem?

– Tak. Dlatego że samorządność i jej znaczenie ustrojowe mają na Górnym Śląsku pewien dodatkowy specyficzny, pozytywny rys, wynikający z historii tej ziemi. Otóż Druga Rzeczpospolita już w 1920 r. dzięki ustawie o nadaniu statutu organicznego dla ówczesnego województwa śląskiego dała szerokie prerogatywy tutejszej społeczności lokalnej, i to się dobrze sprawdziło. A właśnie w tym roku, po raz drugi w minionym stuleciu, głosowaliśmy w parlamencie wolnej Polski nad ustawą dedykowaną specjalnie tej właśnie części kraju. Jako polityk jestem szczęśliwy, że dane mi było prowadzić w Sejmie ten historyczny dla naszej śląskiej ziemi projekt. Jest on myśleniem o przyszłości, jest wyrazem polityki jako troski o dobro wspólne, ale przede wszystkim jest działaniem na rzecz dobrej przebudowy całego kraju.

* * *

Jerzy Polaczek
Polityk, prawnik, samorządowiec, poseł na Sejm III, IV, V, VI , VII i VIII kadencji, w latach 2005-07 minister transportu, pomysłodawca i założyciel Centrum Kreowania Liderów „Kuźnia”, członek Opus Dei.

2017-06-21 10:04

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Premier: nowy szef połączonych resortów edukacji i szkolnictwa wyższego, a także ministerstwa rolnictwa

2020-09-30 15:59

[ TEMATY ]

polityka

PAP/Radek Pietruszka

Poseł PiS Przemysław Czarnek będzie odpowiadał za połączone ministerstwa edukacji narodowej oraz nauki i szkolnictwa wyższego; poseł PiS Grzegorz Puda za resort rolnictwa i leśnictwa - poinformował w środę premier Mateusz Morawiecki, prezentując zmiany w składzie Rady Ministrów.

"Chciałbym zaprezentować kilku nowych ministrów, którzy obejmą w większości przypadków jednostki powiększone" - oświadczył na konferencji prasowej w KPRM premier Morawiecki.

"To pan minister Grzegorz Puda, który obejmie ministerstwo rolnictwa i leśnictwa, minister Przemysław Czarnek, który będzie odpowiadał za połączone ministerstwo edukacji narodowej i ministerstwo nauki i szkolnictwa wyższego" - mówił premier.

Przedstawił też Michała Cieślaka, jako kandydata na ministra - członka Rady Ministrów. (PAP)

autor: Monika Zdziera

mzd/ par/

CZYTAJ DALEJ

Św. Teresa z Lisieux

[ TEMATY ]

św. Teresa z Lisieux

Archiwum Niedzieli

Św. Teresa od Dzieciątka Jezus

Św. Teresa od Dzieciątka Jezus

Drodzy bracia i siostry,
Dziś chciałbym opowiedzieć wam o świętej Teresie z Lisieux - Teresie od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza, która przeżyła na tym świecie zaledwie 24 lata, u schyłku XIX wieku, wiodąc życie bardzo zwyczajne i ukryte, która jednak po śmierci i ogłoszeniu jej pism, stała się jedną z najbardziej znanych i kochanych świętych. „Mała Tereska” nigdy nie przestała pomagać duszom najprostszym, maluczkim, ubogim i cierpiącym, które ją o to prosiły, ale rozświetliła również cały Kościół swoją głęboką nauką duchową, i to do tego stopnia, że w 1997 r. czcigodny Jan Paweł II zechciał obdarzyć ją tytułem doktora Kościoła, dodanym do tytułu patronki misji, jaki nadał jej Pius XI w 1939 r. Mój umiłowany Poprzednik określił ją jako „ekspertkę od scientia amoris” (Novo Millennio ineunte, 27). Naukę tę, która widzi, jak cała prawda wiary jaśnieje w miłości, Teresa wyraża głównie w opowieści o swoim życiu, ogłoszonej w rok po jej śmierci pod tytułem „Dzieje duszy”.

Jest to książka, która odniosła szybko ogromny sukces, którą przetłumaczono na wiele języków i która rozeszła się po całym świecie. Chciałbym wezwać was do ponownego odkrycia tego małego-wielkiego skarbu, tego świetlistego komentarza do Ewangelii, przeżytego w pełni! „Dzieje duszy” są bowiem cudowną historią Miłości, opowiedzianą w sposób tak prawdziwy, prosty i świeży, że czytelnik nie może nie zostać nią porwany! Ale cóż to jest ta Miłość, która przepełniła całe życie Teresy - od dzieciństwa aż po śmierć? Drodzy przyjaciele, owa Miłość ma Oblicze, ma Imię - jest nią Jezus! Święta nieustannie mówi o Jezusie. Chcemy więc przemierzyć znów wielkie etapy jej życia, aby wejść w serce jej nauki.

Teresa urodziła się 2 stycznia 1873 w Alençon - mieście we francuskiej Normandii. Była najmłodszą córką Ludwika i Zelii Martinów, przykładnych małżonków i rodziców, ogłoszonych wspólnie błogosławionymi 19 października 2008 r. Mieli oni dziewięcioro dzieci, z których czworo zmarło w młodym wieku. Pozostało pięć córek, z których wszystkie wybrały życie zakonne. Teresę, gdy miała 4 lata, głęboko zraniła śmierć jej matki (Rkps A, 13r). Ojciec z córkami przeniósł się wówczas do miasta Lisieux, gdzie Święta spędzi całe swoje życie. Później Teresa, dotknięta poważną chorobą nerwową, została uzdrowiona dzięki łasce Bożej, którą sama określiła jako „uśmiech Madonny” (tamże, 29v-30v). Przyjęła następnie Pierwszą Komunię, którą głęboko przeżyła (tamże, 35r) i umieściła Jezusa Eucharystycznego w centrum swego istnienia.

„Łaska Bożego Narodzenia” w 1886 r. oznacza wielki zwrot, nazwany przez nią jej „wielkim nawróceniem” (tamże, 44v-45r). Zostaje mianowicie całkowicie wyleczona ze swej dziecięcej nadwrażliwości i rozpoczyna „bieg jako gigant”. W wieku 14 lat Teresa zbliża się coraz bardziej, z wielką wiarą, do Jezusa Ukrzyżowanego i bierze sobie do serca przypadek, pozornie rozpaczliwy, pewnego przestępcy, skazanego na śmierć i powieszonego (tamże, 45v-46v). „Chciałam za wszelką cenę nie dopuścić do tego, by poszedł do piekła” - pisze Święta, mając pewność, że jej modlitwa sprawiła, iż wszedł on w kontakt ze zbawczą Krwią Jezusa. Jest to pierwsze i podstawowe doświadczenie macierzyństwa duchowego, o którym napisała, że „zaufała niezłomnie nieskończonemu miłosierdziu Jezusa”. Wraz z Najświętszą Maryją Panną młoda Teresa „sercem matki” kocha, wierzy i ma nadzieję (por. PR 6/10r).

W listopadzie 1887 Teresa udaje się z pielgrzymką do Rzymu razem z ojcem i siostrą Celiną (tamże, 55v-67r). Szczytowym punktem jest dla niej audiencja u papieża Leona XIII, którego prosi o zezwolenie na wstąpienie - w wieku zaledwie 15 lat - do Karmelu w Lisieux. W rok później jej pragnienie się spełnia: staje się karmelitanką, „aby zbawiać dusze i modlić się za kapłanów” (tamże, 69v). Równocześnie rozpoczyna się także bolesna i upokarzająca choroba umysłowa jej ojca. Jest to wielkie cierpienie, które prowadzi Teresę do rozważania Oblicza Jezusa w Jego Męce (tamże, 71rv). W ten sposób jej imię jako zakonnicy - siostra Teresa od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza - wyraża program całego jej życia, we wspólnocie z podstawowymi tajemnicami Wcielenia i Odkupienia. Jej śluby zakonne, złożone w święto Narodzenia Maryi - 8 września 1890 - są dla niej prawdziwym małżeństwem duchowym w „maleńkości” ewangelicznej, charakteryzującej się symbolem kwiatu: „Narodzenie Maryi! Jakież to piękne święto na to, by stać się w nim oblubienicą Jezusa... W tym dniu mała Najświętsza Dziewica ofiarowała małemu Jezusowi swój mały kwiatek” - napisała Teresa (tamże, 77r). Dla niej bycie zakonnicą oznacza bycie oblubienicą Jezusa i matką dusz (por. Rkps B, 2v). W tym samym dniu Święta układa modlitwę, która wskazuje całe ukierunkowanie jej życia: prosi Jezusa o dar Jego nieskończonej Miłości, bycia najmniejszą, a zwłaszcza prosi o zbawienie wszystkich ludzi: „Żeby dziś nie potępiła się ani jedna dusza” (Modl. 2). Wielkie znaczenie ma jej ofiarowanie się Miłości Miłosiernej, dokonane w uroczystość Trójcy Przenajświętszej w 1895 (Rkps A, 83v-84r; Modl. 6): jest ofiara, którą Teresa będzie dzieliła wkrótce ze swymi współsiostrami, będąc już wicemistrzynią nowicjatu.

Dziesięć lat po „Łasce Bożego Narodzenia”, w 1896 nadchodzi „Łaska Wielkanocy”, otwierająca ostatni okres życia Teresy wraz z rozpoczęciem jej męki w głębokiej jedności z Męką Jezusa; chodzi o cierpienie ciała, wraz z chorobą, która doprowadzi ją do śmierci przez wielkie cierpienia, przede wszystkim jednak chodzi o cierpienie duszy z niezwykle bolesnymi doświadczeniami wiary (Rkps C, 4v-7v). Wraz z Maryją pod Krzyżem Jezusa Teresa przeżywa wówczas wiarę bardziej heroiczną, niczym światło w ciemnościach, które ogarniają jej duszę. Karmelitanka ma świadomość, że przeżywa tę wielką próbę dla zbawienia wszystkich ateistów współczesnego świata, których nazywa „braćmi”. Przeżywa więc jeszcze intensywniej miłość braterską ( 8r-33v): do sióstr ze swej wspólnoty, do swych braci duchowych - misjonarzy, do kapłanów i do wszystkich ludzi, szczególnie tych najdalszych. Staje się prawdziwie „siostrą powszechną”! Jej czuła i uśmiechnięta miłość wyraża głęboką radość, której tajemnicę nam ujawnia: „Jezu, moją radością jest kochać Ciebie” (Poezja 45/7). W owym kontekście cierpienia, żyjąc największą miłością w najdrobniejszych sprawach codziennego życia, Święta doprowadza do wypełnienia swe powołanie bycia Miłością w sercu Kościoła (por. Rkps B, 3v).

Teresa zmarła wieczorem 30 września 1897, wypowiadając proste słowa: „Boże mój, kocham Cię!”, spoglądając na krucyfiks, który trzymała w swych dłoniach. Te ostatnie słowa Świętej są kluczem całej jej nauki, jej odczytywania Ewangelii. Akt miłości, wyrażony w tym ostatnim tchnieniu, był jakby nieustannym oddechem jej duszy, jak uderzenie serca. Proste słowa „Jezu, kocham Cię” znajdują się w centrum wszystkich jej pism. Akt miłości do Jezusa zanurza ją w Trójcę Przenajświętszą. Pisze ona: „Ach, wiesz to, Boski Jezus, że Cię kocham, Duch Miłości rozpala mnie swoim płomieniem, a kochając Ciebie, przyciągam Ojca” (Poezje 17/2).
Drodzy przyjaciele, również my wraz ze świętą Teresą od Dzieciątka Jezus powinniśmy móc powtarzać codziennie Panu, że chcemy żyć w miłości do Niego i do innych, uczyć się w szkole świętych oraz kochać prawdziwie i całkowicie. Teresa jest jedną z tych „maluczkich” z Ewangelii, którzy pozwalają, aby Bóg prowadził ich w głębię swej tajemnicy. Jest przewodniczką dla wszystkich, przede wszystkim zaś dla tych, którzy w ludzie Bożym pełnią posługę teologów. Z pokorą i miłością, wiarą i nadzieją Teresa wkracza ciągle w serce Pisma Świętego, które otwiera na nowo Tajemnicę Chrystusa. I taka lektura Biblii, karmiona nauką miłości, nie przeciwstawia się nauce akademickiej. Nauka świętych bowiem, o której ona sama opowiada na ostatniej stronie „Dziejów duszy”, jest nauką najwyższą. „Rozumieli to wszyscy święci, a najlepiej może ci, którzy na cały świat roznieśli światło nauki ewangelicznej. Czyż św. Paweł, Augustyn, Jan od Krzyża, Tomasz z Akwinu, Franciszek, Dominik i tylu innych wybitnych Przyjaciół Boga, nie w modlitwie czerpali ową mądrość Bożą, wprawiającą w zdumienie największych geniuszy?” (Rkps C, 36 r). Eucharystia, nierozdzielna od Ewangelii, jest dla Teresy Sakramentem Miłości Boga, który uniża się aż do końca, aby wznieść nas aż do Siebie. W swym ostatnim Liście - na temat obrazu, który przedstawia Dzieciątko Jezus w konsekrowanej hostii, Święta pisze następujące proste słowa: „Nie mogę lękać się Boga, który dla mnie stał się tak mały (...) Kocham Go!... ponieważ On jest tylko miłością i miłosierdziem!” (List 266).
W Ewangelii Teresa odkrywa przede wszystkim Miłosierdzie Jezusa, tak iż stwierdza: „Mnie obdarzył On swoim nieskończonym Miłosierdziem, w świetle którego rozważam i adoruję wszystkie pozostałe doskonałości Boże. Wszystkie one ukazują mi się opromienione miłością, nawet sama Sprawiedliwość (ona może nawet bardziej niż inne) wydaje mi się przyodziana miłością...” (Rkps A, 84r). Tak oto wypowiada się również w ostatnich wierszach „Dziejów duszy”: „Zaledwie skieruję wzrok na świętą Ewangelię, a natychmiast czuję wonności życia Jezusa i wiem, z której strony płyną... Nie jest to pierwsze miejsce, ale ostatnie, na które się rzucam... Czuję to, nawet gdybym miała na sumieniu wszystkie grzechy, jakie można popełnić, poszłabym z sercem złamanym przez pokutę, aby rzucić się w ramiona Jezusa, wiem bowiem, jak bardzo kochasz syna marnotrawnego, który wraca do Ciebie” (Rkps C 36v-37r). „Ufność i Miłość” są zatem ostatnim punktem opowieści o jej życiu, dwoma słowami, które niczym latarnie morskie rozświetliły całą jej drogę świętości, aby mogła prowadzić innych tą samą swoją „małą drogą zaufania i miłości”, od dziecięctwa duchowego (por. Rkps C, 2v-3r; List 226). Chodzi o ufność, taką jak u dziecka, gdy oddaje się w ręce Boga, nieodłączną od mocnego, radykalnego zaangażowania się prawdziwej miłości, będącej całkowitym darem z samego siebie, jak mówi Święta, kontemplując Maryję: „Kochać to dawać wszystko wraz z sobą bez miary!” (Dlaczego kocham Cię, Maryjo!; Poezje 54/22). Tak oto Teresa wskazuje nam wszystkim, że życie chrześcijańskie polega na pełnym przeżywaniu łaski Chrztu w całkowitym dawaniu siebie Miłości Ojca, aby przeżywać jak Chrystus, w ogniu Ducha Świętego, tę samą Jego miłość ku innym.

CZYTAJ DALEJ

Abp Kupny: "Dziękuję Bogu za tak wielu szlachetnych ludzi..."

2020-10-01 21:39

ks. Łukasz Romańczuk

Ks. abp Józef Kupny przewodniczył dziś w Katedrze wrocławskiej, Mszy św. w intencji mieszkańców Wrocławia. W sposób szczególny pamiętano o zmarłych w wyniku COVID-19 i tych, służących innym w czasie pandemii. Uroczystość ta odbyła się w ramach 38. Wrocławskiej Księgi Pamięci.

Wszystkich zgromadzonych na liturgii przywitał proboszcz katedry, ks. kan. Paweł Cembrowicz. W wygłoszonej homilii, ks. abp Józef Kupny przestrzegał przed spostrzeganiem Pisma Świętego jako dzieła historyczne, co może prowadzić do odbierania go jako wydarzenia minione, nie mające żadnego odniesienia do współczesności.

Przy takim podejściu gubi się kerygmatyczny charakter Pisma Świętego. Przestaje ono być orędziem Boga skierowanym do człowieka każdej epoki i czasu - mówił.

Odnosząc się do przeczytanej chwilę wcześniej Ewangelii o wyznaczeniu 72 uczniów, metropolita wrocławski zwrócił uwagę na posłanie wybranych uczniów, których zadaniem była pomoc apostołom w ich działaniu.

- Tamto wydarzenie uświadamia nam jak ważna jest dzisiaj, w czasie trwającej pandemii, współpraca, wzajemna pomoc, solidarność - powiedział.

W swoich dalszych słowach, abp Kupny skierował słowa szacunku do osób, które służą chorym, narażając przy tym swoje życie i zdrowie.

– Dziękuję Bogu za tak wielu szlachetnych ludzi, którzy w ostatnim czasie wypełniali misję, jaką jest troska o zdrowie innych i walka z epidemią. Być może byli wśród nich tacy, z którymi w wielu sprawach się nie zgadzaliśmy. Być może dzieliły nas poglądy, przekonania, a nawet różniła nas wyznawana wiara - zauważył ks. abp i kontynuując powiedział - Jednak to, co się wydarzyło, wspólna służba chorym, nauczyła nas szacunku dla każdego człowieka i dobrze by było, gdyby ta postawa w naszym mieście i społeczeństwie przetrwała.

Metropolita wrocławski przywołał trudny czas lockdownu i tych, którzy angażowali się w pomoc, a niekoniecznie byli związani ze służbą zdrowia.

- Myślę o tych, którzy przygotowywali i dowozili posiłki dla pracowników służby zdrowia, szyli maseczki. Myślę o dziennikarzach, którzy dbali o to, by głos lekarzy słyszało społeczeństwo. Myślę o tych, którzy zgłaszali się jako wolontariusze do opieki nad chorymi, kupowali sprzęt medyczny, robili zakupy dla pozostających w domu - wyliczał abp Kupny.

Kontynuując, hierarcha zwrócił uwagę, że zaangażowanie wielu ludzi, w tym trudnym czasie, uzmysłowiło potrzebę pomocy drugiemu człowiekowi i pokazało pewnego rodzaju zależność od siebie.

Ks. Arcybiskup odniósł się także do kwestii duchowych.

- Zaczęliśmy dostrzegać wartość prostych gestów i słów. Przekonaliśmy się, że rzeczywistość wirtualna nie zastąpi spotkania z drugim twarzą w twarz. A oglądanie Mszy św. w telewizji nie nakarmi naszej duszy - mówił.

Podczas Mszy św. zbierane były pieniądze na zakup nawilżaczy z jonizatorem dla jednego z domów pomocy społecznej. Po zakończonej Eucharystii wręczone zostały statuetki SuperDiament i Laury Wrocławia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję