Reklama

Niedziela Częstochowska

Przyjaciel „Niedzieli” uhonorowany

2 grudnia po raz pierwszy w Częstochowie, a nie w Katowicach, wręczono Krzyże Wolności i Solidarności, przyznawane działaczom opozycji wobec dyktatury komunistycznej z lat 1956-89. Wśród laureatów tego zaszczytnego wyróżnienia znalazł się nagrodzony pośmiertnie, zaprzyjaźniony z „Niedzielą” dr inż. Adam Banaszkiewicz

Niedziela częstochowska 51/2016, str. 7

[ TEMATY ]

odznaczenia

Bożena Sztajner/Niedziela

Uroczystość miała miejsce w sali reprezentacyjnej Muzeum Częstochowskiego. Odznaczenia w imieniu Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Andrzeja Dudy wręczał przybyły specjalnie do Częstochowy dr Jarosław Szarek, prezes Instytutu Pamięci Narodowej.

Po dobrej stronie

Dziękując za poświęcenie i często heroiczne decyzje, zwrócił się do zgromadzonych, stojących wtedy – jak zaznaczył – po dobrej stronie słowami: – Państwo podczas swojej działalności mieliście o tyle łatwiej, a może trudniej, że działaliście w cieniu, a może lepiej powiedzieć w blasku Jasnej Góry. Wystarczyło pokonać kilkaset metrów, aby poczuć się wolnym. Szkoda tylko, że na tę chwilę musieliście czekać tak długo, a niektórzy w ogóle tej chwili nie doczekali, bo nasi poprzednicy nie dostrzegali potrzeby podziękowania, mówiąc o styropianie i kombatantach – podkreślił prezes IPN. W imieniu odznaczonych przemówił Marek Dziubek. Choć – jak mówił – odznaczeni pochodzą z różnych środowisk, łączy ich idea walki o godność człowieka, upominanie się o wolność, suwerenność i podmiotowość państwa. – Bez pamięci nie ma narodu. Dalej będziemy stać na straży chrześcijaństwa i dziedzictwa narodowego! – podkreślił.

Cenne uhonorowanie

– To cenne uhonorowanie tego, co robił mój mąż – mówiła tuż po uroczystości Maria Banaszkiewicz, przez wiele lat pracująca w naszym tygodniku. – Pierwszym, jakże ważnym wyróżnieniem było to, co zrobiła „Niedziela”, która tuż po jego śmierci – dla uczestników pogrzebu i czytelników wydała okolicznościowy wspomnieniowy dodatek. To dzisiejsze wyróżnienie, mające charakter ogólnopaństwowy, jest dla mnie równie ważne. Razem z dziećmi cieszę się niezmiernie – podkreśliła.

Reklama

Znali go wszyscy

Nie ma w redakcji osoby, która nie znałaby Adama Banaszkiewicza. Często pojawiał się w naszych progach, służąc nam swoją radą i doświadczeniem (p. Adam przez jakiś czas był redaktorem „Wiadomości Częstochowskich”), i na łamach jako autor cennych, bo popartych praktyką, artykułów o problematyce społecznej i samorządowej. Zaprzyjaźniony z wieloletnim redaktorem naczelnym „Niedzieli” ks. inf. Ireneuszem Skubisiem i działający aktywnie w częstochowskim Duszpasterstwie Akademickim pod jego przewodnictwem. Zresztą z tego powodu w czasach komunistycznych – w 1979 r. po raz pierwszy p. Adam stracił pracę. Sytuacja powtórzyła się w 1987 r. Tym razem ówczesne władze ukarały go za działalność w Solidarności, do której przystąpił we wrześniu 1980 r., oraz w Diecezjalnym Komitecie Pomocy Bliźniemu, kierowanym przez bp. Franciszka Musiela przy parafii katedralnej Świętej Rodziny w Częstochowie (jedną z wyróżnionych tego dnia była też zaprzyjaźniona z p. Adamem działaczka komitetu Bibianna Preisler-Trzmiel). P. Adam to także współzałożyciel i wieloletni prezes Klubu Inteligencji Katolickiej w Częstochowie, notabene razem z Barbarą Popiołek autor monografii częstochowskiego KIK, wydanej w serii Biblioteka „Niedzieli” w 2012 r.

Pracownik naukowy Politechniki Częstochowskiej, samorządowiec, częstochowski radny, a nawet – od 2002 r. wiceprzewodniczący Rady Miasta, za działalność samorządową i społeczną odznaczony w 1996 r. Złotym Krzyżem Zasługi, a w 2009 r. przez Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego – Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Odszedł po długiej chorobie 5 marca 2013 r. w wieku 67 lat.

Idea odznaczenia

Krzyż Wolności i Solidarności to polskie państwowe odznaczenie cywilne, ustanowione przez Sejm 5 sierpnia 2010 r. To zaszczytne wyróżnienie przyznawane jest osobom które podejmowały walkę z dyktaturą komunistyczną w czasach PRL, tzn. od 1 stycznia 1956 r. do 4 czerwca 1989 r., na rzecz odzyskania przez Polskę niepodległości i suwerenności lub respektowania praw człowieka w PRL. Po raz pierwszy przyznano je w czerwcu 2011 r., przy okazji obchodów 35. rocznicy protestów społecznych w Radomiu. Krzyż nadawany jest przez prezydenta na wniosek prezesa IPN.

2016-12-15 10:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

USA: Prezydent Duda upamiętnił pośmiertnie o. Królikowskiego

2020-06-24 18:38

[ TEMATY ]

USA

odznaczenia

Andrzej Duda

Marie Romanagno

W waszyngtońskiej rezydencji ambasadora RP z udziałem polskiego prezydenta Andrzeja Dudy odbyła się w środę uroczystość upamiętniająca o. Łucjana Królikowskiego, polskiego franciszkanina i zesłańca syberyjskiego odznaczonego pośmiertnie Orderem Orła Białego.

Najwyższym państwowym odznaczeniem prezydent Duda wyróżnił polskiego zakonnika pośmiertnie na początku czerwca. Podczas środowej uroczystości w Waszyngtonie z udziałem przedstawicieli Polonii polski prezydent przekazał Order Orła Białego Jamesowi McCurry'emu, prowincjałowi amerykańskiej prowincji Matki Bożej Anielskiej Zakonu Braci Mniejszych.

Przed uroczystością w rezydencji ambasadora RP Duda mówił, że o. Łucjan Królikowski to "piękna postać w historii Polaków, Polonii i naszego kraju".

"Człowiek, który nie tylko był zakonnikiem, duchownym, żołnierzem armii gen. Andersa, ale przede wszystkim był wspaniałym człowiekiem, który pomagał młodzieży, dzieciom; który zajął się 150 polskich dzieci, które po II wojnie światowej pozostały poza granicami, znajdowały się pod opieką armii gen. Andersa" - mówił o odznaczonym Duda.

Przypominał, że po wojnie "chciano te dzieci z powrotem odesłać do Polski, przekazać komunistycznym władzom", ale "o. Łucjan się na to nie zgodził, objął nad dziećmi opiekę, także opiekę prawną i wraz z nimi wyemigrował do Kanady".

"Można powiedzieć, że wychował w Kanadzie takie pokolenie młodych Polaków, które później współtworzyło państwo kanadyjskie" - powiedział polski prezydent.

O. Królikowski otrzymał najwyższe odznaczenie państwowe "w uznaniu znamienitych zasług w działalności społecznej i charytatywnej na rzecz polskich sierot wojennych, ofiar przymusowych wysiedleń z Kresów Wschodnich w głąb ZSRR, za pracę duszpasterską i ofiarną postawę w niesieniu pomocy drugiemu człowiekowi" - czytamy w komunikacie Kancelarii Prezydenta RP.

Łucjan Królikowski urodził się w 1919 r. w Nowym Kramsku. Jako student filozofii we Lwowie został w 1940 r. aresztowany przez NKWD i wywieziony na Syberię. Po zwolnieniu skończył Szkołę Podchorążych Artylerii w Kirgistanie po czym trafił na Bliski Wschód. Po studiach teologicznych w Libanie służył w armii gen. Andersa, gdzie był kapelanem. Później znalazł się pośród byłych zesłańców syberyjskich w polskim obozie w Tanzanii.

Po likwidacji obozu przebywające w nim dzieci miały zostać przewiezione do komunistycznej wówczas Polski. Aby temu zapobiec, o. Łucjan przemycił 150 sierot oraz półsierot najpierw do Włoch i Niemiec, a ostatecznie do Kanady. Kiedy zostały tam rozmieszczone w różnych szkołach, opiekował się nimi do aż pełnoletniości.

Franciszkanin jest autorem książek: "Pamiętnik sybiraka i tułacza", "Skradzione dzieciństwo" oraz "Miłość mi wszystko wyjaśniła. Przygody ducha".

W uznaniu za zasługi o. Łucjan otrzymał w 2007 r. Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski. Przyznano mu też honorowy tytuł Przyjaciela Szkoły Kultury i Języka Polskiego w Bridgeport. We wrześniu 2019 roku prezydent Duda spotkał się z o. Łucjanem Królikowskim podczas wizyty w Stanach Zjednoczonych w miejscowości New Britain w stanie Connecticut.

Polski franciszkanin zmarł 11 października 2019 r. w klasztorze w Chicopee w Stanach Zjednoczonych. Był jednym z ostatnich świadków życia św. Maksymiliana Kolbego, w którego obecności składał śluby zakonne w Niepokalanowie.

Z Waszyngtonu Mateusz Obremski (PAP)

mobr/ kar/

CZYTAJ DALEJ

Turcja: Bazylika stanie się meczetem. Ból chrześcijan, UNESCO ostrzega

2020-07-11 12:54

[ TEMATY ]

muzułmanie

Turcja

wikipedia.org

Turcy ponownie urządzą sobie meczet w najwspanialszej bazylice chrześcijańskiego Wschodu. Turecka Rada Stanu anulowała decyzję z 1934 r. o przekształceniu bazyliki Hagia Sophia w muzeum, a prezydent Turcji wydał dekret, który przekształca ją w meczet. Recep Erdogan oznajmił tę decyzję w przemówieniu do narodu, zapowiadając, że pierwsze muzułmańskie nabożeństwo odbędzie się tam 24 lipca.

Hagia Sophia została konsekrowana w 537 r. Do czasu wybudowania nowej Bazyliki św. Piotra w Rzymie była największą chrześcijańską świątynią na świecie. Kiedy w 1453 r. Turcy podbili Konstantynopol, bazylikę przywłaszczyli sobie muzułmanie. W 1934 r. Hagia Sophia stała się muzeum.

Decyzja o ponownym zaadoptowaniu starożytnej chrześcijańskiej bazyliki dla potrzeb kultu muzułmańskiego budzi sprzeciw i oburzenie zwłaszcza wśród chrześcijan wschodnich, dla których Hagia Sophia jest w pewnym sensie kościołem macierzystym. Patriarcha Konstantynopola Bartłomiej już dwa tygodnie temu ostrzegał, że taka decyzja wzbudzi wrogość do islamu w milionach chrześcijan na całym świecie. Patriarchat Moskiewski wyraził ubolewanie, że odczucia milionów chrześcijan nie zostały wzięte pod uwagę. „Ta decyzja może mieć poważne konsekwencje dla całej ludzkiej cywilizacji” – oświadczył rzecznik patriarchatu.

Przeciwko przekształceniu bazyliki w meczet ostro zaprotestowały władze Grecji. W ich przekonaniu zachowanie Erdogan to prowokacja, krok, który cofa Turcję o sześć wieków wstecz. Zdaniem premiera Mitsotakisa decyzja ta negatywnie odbije się na relacjach tego kraju z Unią Europejską.

UNESCO z kolei przypomina, że Hagia Sophia należy do powszechnego dziedzictwa ludzkości. Dlatego przestrzega rząd Erdogana przed wprowadzaniem jakichkolwiek modyfikacji w tej świątyni. Wszelkie zmiany muszą być uprzednio konsultowane z Komitetem Światowego Dziedzictwa – przypomina dyrektor UNESCO, odnosząc się w ten sposób do obaw o los chrześcijańskich wizerunków, które są obecne w świątyni. Jeśli Hagia Sophia stanie się meczetem, wszystko, co narusza wiarę muzułmanów zostanie zasłonięte.

CZYTAJ DALEJ

Simoncelli: bez zawieszenia broni trudno będzie wygrać z koronawirusem

2020-07-12 16:32

[ TEMATY ]

wojna

koronawirus

Vatican News/ANSA

W starożytności przerywano wojny na czas igrzysk olimpijskich. W tym roku pandemia spowodowała przeniesienie olimpiady, ale wojny trwają nadal. W wielu krajach działania zbrojne uniemożliwiają walkę z koronawirusem, leczenie chorych, a nawet dostarczanie podstawowej pomocy humanitarnej.

Najtrudniejsza sytuacja jest obecnie w Jemenie i Syrii. Podobnie jest w Kamerunie, Republice Środkowoafrykańskiej czy Nigerii. Stąd niedawny apel papieża Franciszka o bezwarunkowe i natychmiastowe zawieszenie broni. „Bez poważnego potraktowania tego wezwania będzie trudno wygrać z pandemią” – uważa prof. Maurizio Simoncelli, specjalista w dziedzinie rozbrojenia, współzałożyciel międzynarodowego instytutu badawczego IRIAD zajmującego się promowaniem wiedzy naukowej na temat praw człowieka, rozbrojenia i zarządzania konfliktami bez użycia przemocy.

„Wojny nigdy nie wybuchają bez powodów, a powody są zazwyczaj takie same: kontrola terytoriów i ich zasobów. Tak stało się w Libii, gdzie pragnienie pokoju ustąpiło przed konfliktem międzynarodowym. Spójrzmy na Zatokę Perską i Syrię. Te konflikty nie mogłyby trwać tyle lat, gdyby wciąż nie była tam dostarczana broń i amunicja. Warto pamiętać, że konflikty są również poważnym biznesem. W historii wiele razy widzieliśmy, jak państwa, które domagały się zawieszenia broni, kończyły na eksporcie uzbrojenia na tereny objęte wojną – powiedział w wywiadzie dla Radia Watykańskiego Maurizio Simoncelli. – Dlatego bardzo trudne będzie wprowadzenie zawieszenia broni, aby pomóc ludności zagrożonej koronawirusem na terenach objętych konfliktem. Jest ich bardzo wiele, od Afryki po Bliski Wschód. Niedobór leków, słaba kondycja zdrowotna mieszkańców, brak wody i żywności sprawiają, że zagrożenie jest niezwykle poważne. Nie wystarczy potakiwać papieżowi, kiedy mówi o rozbrojeniu. Wiele państw to robi, ale nie zachowują się niestety konsekwentnie”.

W ubiegłym miesiącu biskupi Kamerunu i Republiki Środkowoafrykańskiej potępili kontynuację działań wojennych w obu tych krajach. Podobna sytuacja ma miejsce w Nigerii. „Wciąż jesteśmy na łasce bojówek terrorystycznych Boko Haram, zwłaszcza na północy kraju”– alarmuje arcybiskup Abudży, Ignatius Ayau Kaigama, podkreślając również zagrożenie koronawirusem, który jest jego zdaniem najniebezpieczniejszy dla najbiedniejszej części populacji.

Sytuacja jest tragiczna także w Syrii i w Jemenie, borykającymi się z najpoważniejszym kryzysem humanitarnym na świecie. Bp Paul Hinder, wikariusz apostolski w Arabii Południowej, zwraca uwagę na zniszczenie połowy infrastruktury medycznej w Jemenie oraz na brak bezpieczeństwa, który „utrudnia, a czasem uniemożliwia transport pomocy”. „Bez rozejmu między walczącymi stronami wszystkie operacje humanitarne pozostaną sparaliżowane” – uważa bp Hinder.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję