Reklama

Wiadomości

Uwięzieni w biedzie

Bieda powoduje przeźroczystość. Niektórzy mówią, że potrafi też uwięzić. Zmęczyć tak, że nie ma się sił na cokolwiek. Najgorzej, że odbiera też nadzieję. Wiarę w to, że ktokolwiek zauważy i pomoże. Potraktuje jak człowieka. Najtrudniej znieść świadomość, że ta bieda pojawiła się z przyczyn niezależnych. Nie ma w niej alkoholu, lenistwa, narkotyków ani hulaszczego życia. A bieda jest. Bliska krewna starości, samotności, opuszczenia, choroby i kalectwa.

Niedziela Ogólnopolska 51/2016, str. 20-21

[ TEMATY ]

reportaż

Szlachetna Paczka/Piotr Woźniakiewicz

Szlachetna Paczka wydała w tym roku własny Raport o biedzie w Polsce. Raport ten jest efektem ciężkiej pracy wolontariuszy Paczki, którzy od 15 lat docierają do najbiedniejszych ludzi i pukają do zapomnianych drzwi biednych rodzin. Znają miejskie i wiejskie oblicza biedy. Wiedzą, gdzie szukać i jakie zadawać pytania. Z każdą rodziną spotykają się dwa razy. Rozeznają powody złego położenia i potrzeby. Dopiero potem zapada decyzja, czy dana rodzina lub osoba zostaną włączone do projektu. W 2015 r. wolontariusze Paczki odwiedzili 35 tys. rodzin. W ciągu ostatnich 5 lat gościli w domach ponad 143 tys. rodzin. Od 2001 r. włączono do projektu łącznie ok. 112 tys. rodzin. To daje im prawo do tego, by podsumować swoje obserwacje, usystematyzować je i opisać.

Raport nie opowiada jedynie o tych, o których się nie mówi, których nikt nie słucha, ale stawia krok dalej – proponuje próbę naprawienia sytuacji, często po ludzku nie do zniesienia. I za tę iskierkę nadziei, za pomysły należy się Szlachetnej Paczce podwójne uznanie. Choć zapewne na uznaniu i brawach im nie zależy. Woleliby, żebyśmy razem zrobili coś z polską biedą. Żeby było jej coraz mniej, a w nas – coraz więcej empatii, chęci działania i niesienia pomocy. Dlaczego to tak ważne, zwłaszcza teraz, u progu Bożego Narodzenia?

Kilka faktów na temat biedy

1,6 zł – tyle dziennie przypada na jedną osobę w 15 proc. rodzin dotkniętych chorobą lub niepełnosprawnością. Co druga rodzina ma długi, a co trzeci senior może wydać 7 zł dziennie, żeby nie popaść w zadłużenie. Tyle samo starych i schorowanych ludzi nie ma łazienki. Co 5. rodzina wielodzietna w Polsce mieszka w jednym pokoju, często nawet bez kuchni. Co 5. rodzina wydaje na mieszkanie połowę swoich dochodów. Większość rodzin, zwłaszcza tych wielodzietnych, jest zadłużona. Inaczej: nie stać ich np. na kupno butów zimowych. W rodzinach tych rodzic musi wybrać, które z dzieci dostanie ciepłą odzież czy buty. W co 5. rodzinie dochód na osobę to 200 zł, co oznacza, że po zapewnieniu dzieciom jedzenia i środków czystości niewiele zostaje na inne potrzeby, jak choćby zabawki, albo pasje. Z ogromnie trudnym startem w dorosłość zmagają się młodzi po opuszczeniu domów dziecka albo domów samotnej matki.

Reklama

Twarze biedy

Pani Zofia, lat 83, w domu ma zimno przez nieszczelne okna i wybitą szybę. Najgorzej jest zimą, bo w mieszkaniu wieje jak na dworze. Starsza pani boi się wysokich rachunków za ogrzewanie, więc włącza piecyk tylko na 2 godziny dziennie.

Pani Irena ma troje dzieci. Najmłodsze nie mówi i nie chodzi. Wychowuje je sama. Mieszkają w starym domu w małej wiosce. Pani Irena najbardziej boi się głodu, więc robi, co może, żeby wykarmić dzieciaki – zbiera grzyby, robi przetwory, a nocami wyszywa obrusy na handel. A i tak nie ma za co kupić dzieciom butów.

Pan Kazimierz zachorował na raka krtani na 4 lata przed emeryturą. Dziś żyje z zasiłku – 600 zł miesięcznie. – Emeryturę to będzie pan miał w niebie – powiedział do niego lekarz. Choroba odebrała mu także głos i słuch. Jest zupełnie samotny.

Reklama

Pani Danuta utrzymuje się tylko z zasiłku, na życie ma 50 gr dziennie.

Pani Czesia też jest zupełnie sama. Mąż odebrał sobie życie, syn przebywa w zakładzie psychiatrycznym. Kobieta utrzymuje się z renty. Niemal nie chodzi, nie widuje ludzi, z nikim nie rozmawia. Na śniadanie zjada kromkę chleba, kubek mleka przynosi jej sąsiad.

Budżet pana Władysława to: 153 zł zasiłku pielęgnacyjnego i 380-złotowy bon żywnościowy. Wydatki: rachunki 100 zł, dla sąsiadki, która robi zakupy – 50 zł. I 2 zł dla listonosza przynoszącego pieniądze. Na życie zostaje 1 zł. Pan Władysław od 21 lat ma sparaliżowaną połowę ciała. Żona nie żyje.

Pani Magda i pan Stanisław mieszkają w altance. Bez wody i prądu. Jedzenie wkładają do garnków i zakopują w ziemi, żeby się nie zepsuło. Pan Stanisław ma amputowane obie nogi, więc od 3 lat nie wychodzi z altanki, żona nie ma siły go dźwigać. Mężczyzna pracował bez umowy, więc zostali z niczym. Znajomi pozwolili im zamieszkać w altance. Pierwsi zapukali do ich drzwi wolontariusze Paczki.

Pani Magda samotnie wychowuje 5 dzieci. Jest jej ciężko, musiała sprzedać obrączkę, żeby kupić jedzenie. Mąż umarł, ona sama popadła w depresję. Jedna z córek ma dziecięce porażenie mózgowe. W domu jest tak zimno, że śpią w jednym łóżku.

Monika ma dwóch synów. Samotna matka przez lata budowała dom na kredyt i pracowała na dwóch etatach. Czyli dzień i noc. W sierpniu dom był gotów do zamieszkania, miesiąc później spłonął. Do fundamentów. Do wylewki.

Daria miała 4 lata, gdy pijani rodzice wyrzucili ją z 4. piętra. Wychowała się w domu dziecka. W wieku 20 lat weszła w samodzielne życie z wyprawką w postaci kompletu pościeli. Mieszka w schronisku. Wspólna łazienka i kuchnia z 20 osobami. Chciałaby mieć własny czajnik... Chce zdać maturę, pracuje dorywczo. Chciałaby jakoś pomóc młodszym siostrom, wszystkie są w domach dziecka, żeby miały lepiej niż ona.

Nie poddają się, walczą

Ludzie włączeni do projektu Paczki wykazują się bohaterstwem najczystszej próby. Mimo poczucia niskiej wartości i przekonania, że społeczeństwo – czyli my wszyscy – dawno ich odrzuciło, nie przestają walczyć z przeciwnościami.

Jak Grażyna i Marek, którzy jeszcze 13 lat temu wiedli dostatnie, spokojne życie. Najpierw pani Grażyna na skutek wypadku straciła nogę, a po kilku latach pan Marek doznał udaru. Rozległego. Wymaga całodobowej opieki, umieszczono go w zakładzie pielęgnacyjnym. U pani Grażyny lekarze zdiagnozowali raka piersi, przeprowadzono amputację, a potem chemio- i radioterapię. Mimo to kobieta nie załamała się. Ciężko haruje przy remoncie domu. Tak ciężko, że pozrywała sobie nadgarstki.

Mateusz, lat 22, jest prawnym opiekunem młodszej siostry i ciężko chorej mamy. Ojciec ich zostawił, gdy mama zaczęła chorować. Mieszkają teraz w lokalu socjalnym. Mama wymaga stałej opieki, nie ma z nią już kontaktu. Mateuszowi marzy się czasem chwila wytchnienia, np. chciałby rozegrać mecz z kumplami.

Ona niedowidzi, on stracił wzrok na skutek wypadku. Marek i Ewa: wielka miłość i wielka pasja – taniec towarzyski. Mają 80 pucharów i kilkunastokrotne mistrzostwo Polski w tańcu sportowym niewidomych i słabowidzących. Ich wielką dumą jest jedynak Kamil. Ewa pracuje jako telemarketer. Marek ostatnio stracił pracę. Przedtem zarabiał 500 zł, choć pracodawca za zatrudnienie niepełnosprawnego dostawał od PFRON-u 1800 zł.

Ryba i (czy) wędka

Wiadomo, że lepiej biednego nauczyć łowić ryby niż ciągle przynosić mu ryby. Starania Paczki idą właśnie w tym kierunku. Pracuje się już nad tym, jak wesprzeć kolejny krok w wychodzeniu z biedy niezawinionej. Paczka to nie tylko pomoc materialna, jak czytamy w raporcie. Są już: Paczka Lekarzy, Paczka Prawników, Paczka Seniorów (pomoc dla seniorów). Od tego roku zaczyna działać Paczka Biznesu – czyli szkolenie wolontariuszy, którzy będą pomagali rodzinom w zarabianiu pieniędzy i w rozsądnym gospodarowaniu nimi.

Z dotychczasowych doświadczeń wolontariuszy Paczki wynika, że np. ludziom samotnym i starszym potrzebna jest nie tylko pomoc materialna, ale i nasza obecność. Ktoś, kto wysłucha, pójdzie po zakupy i do apteki, a potem zrobi herbatę i usiądzie, żeby pogadać. Gdy rodzinę dotyka choroba lub niepełnosprawność, najcenniejszym wsparciem okazuje się pomoc w opiece nad chorym. Podobnie jak w przypadku samotnych rodziców. Czas w ten sposób otrzymany pozwoli na szukanie pracy, podnoszenie kwalifikacji, czasem także na zwyczajne wyspanie się, chwilę dla siebie.

Biednym ludziom najbardziej dokucza brak płynności finansowej, nieumiejętność zarządzania skromnymi dochodami. Bywa, że wystarczy pomoc w pisaniu podań czy wskazaniu instytucji, które oferują wsparcie.

Bez względu na rodzaj biedy, wszystkim doskwiera poczucie niskiej wartości, odrzucenia, poniżenia, poczucie wyobcowania – cała sztuka polega na tym, by przestali tak o sobie myśleć.

Marzenia na święta

– Duży garnek oraz obrus, żeby mieć czym nakryć stół – pani Alina, mama 5 dzieci.

– Talerze, żeby mogli zjeść wigilię razem, a nie na dwie tury – rodzina z 7 dzieci.

– Maszynka do mielenia mięsa i występ w profesjonalnym teatrze – pani Maria, lat 71.

– Metalowe wiadro – niewidoma pani Teresa, która mieszka w domu bez wody i łazienki.

– Więcej siły, żeby dojść do kościoła – pan Krzysztof, lat 80.

– Dużo kości na zupę. Żeby ugotować cały garnek zupy – Mateusz, lat 22, opiekun rodziny.

Marzenia na święta: brak – pani Czesia.

* * *

Oblicza biedy:

• Starość i samotność.

• Choroba, niepełnosprawność.

• Nieszczęście.

• Samodzielny rodzic.

• Rodzina wielodzietna.

• Start w dorosłość.

Silny ból fizyczny i silne doświadczenie odrzucenia społecznego są odczuwane w taki sam sposób – wynika z badań przeprowadzonych przez amerykański Narodowy Instytut Zdrowia Psychicznego i Narodowy Instytut ds. Nadużywania Narkotyków.

Więcej o możliwościach zaangażowania się w projekty Szlachetnej Paczki na: www.szlachetnapaczka.pl

2016-12-14 10:18

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Chwila w raju

Niedziela Ogólnopolska 7/2019, str. 18-19

[ TEMATY ]

reportaż

Panama

Archiwum Magdaleny Wolińskiej-Riedi

Parze Polaków, którzy wzięli ślub w Monagrillo, jako prezent podarowano sesję zdjęciową w tradycyjnych panamskich strojach. Sam wianek panny młodej ma wartość 14 tys. dolarów, a kapelusz pana młodego – 500 dolarów

Tłum wiernych zgromadzonych w kaplicy lotniska Okęcie powoli kierował się ku pozostawionym przed wejściem w nieładzie walizkom i plecakom. Pielgrzymi po zakończonej Eucharystii udawali się do stanowisk linii lotniczych, aby odprawić bagaż i rozpocząć długą podróż. Był poranek 14 stycznia. Za mniej więcej 24 godziny dotrą do celu – diecezji Chitré, aby uczestniczyć w Dniach w Diecezjach, poprzedzających główne wydarzenia Światowych Dni Młodzieży w Panamie

Panama nazywana jest przez swoich mieszkańców „Mostem Ameryk” i „Sercem wszechświata”. To pierwsze określenie odnosi się do niewielkiego przesmyku, który zajmuje ten kraj, a który jest łącznikiem między ogromnymi połaciami terenu Ameryk Północnej i Południowej. Drugie zaś wynika z historii naszej planety, bo jak z pełnym przekonaniem donoszą Panamczycy, to wtedy, gdy z wody wynurzył się ich kraj, zmieniły się prądy morskie, a tym samym klimat całej Ziemi.

Różnice pogodowe natomiast między Polską a Panamą były równie zaskakujące dla Polaków i dla Panamczyków. – Naprawdę u was teraz jest śnieg? Jak on wygląda? Jest miękki, twardy?  – pytali z niedowierzaniem. Jednym z marzeń ludzi mieszkających w kraju o tropikalnym klimacie, w którym średnia temperatura to +25°C, jest na własnej skórze poczuć biały puch.

Polska ziemia w Ameryce

Chłód w kraju naszych gospodarzy nie utrzymałby się długo, bo ich serca momentalnie stopiłyby każdy lód. W relacjach pielgrzymów przybyłych do Chitré powtarzają się zachwyty nad gościnnością miejscowej ludności. – Uderza wielka otwartość Panamczyków. Od powitania, przez otwarcie swoich domów, serwowane posiłki (w takich ilościach, że na pewno wróciłam z Panamy z małym nadbagażem), uśmiech i ciekawość poznania nas, Polaków, i naszych tradycji – opowiada Kasia, która na ŚDM udała się ze wspólnotą karmelitańską. – Jest to naród dumny ze swojej kultury, pełen wiary. Rodzina, która przyjęła mnie w Chitré, mieszka skromnie, ale gościnność jej członków może niejednokrotnie zawstydzić naszą polską. Od samego początku traktowali mnie jak swoją córkę – dodaje.

Dni w Diecezjach to okazja do poznania życia codziennego i tradycji lokalnej ludności. Obok tego, że śpiewaliśmy pieśni uwielbienia po hiszpańsku, mieliśmy okazję obejrzeć całą paletę panamskich tradycyjnych tańców – od najbardziej reprezentatywnego el punto, przez la espinę, mającą na celu przyciągnięcie uwagi kobiety, po baile diabolico, czyli ukazanie walki dobra ze złem, tańczone na Boże Ciało. Oprócz tego słuchaliśmy improwizacji w stylu torente, w którym śpiewak na bieżąco wymyśla tekst do podkładu gitarowego. W naszym przypadku wychwalał piękno ŚDM w Panamie.

Polacy nie pozostali dłużni w promowaniu własnej kultury. – Ja poprowadziłam poloneza w domu gospodarzy, pokazałam też filmy z krakowiakiem oraz tańcem góralskim. Największe wrażenie zrobiły jednak energiczne pieśni lednickie – wspomina Kasia z grupy karmelitańskiej. Panamczyków zaskoczyły także nasze zwyczaje związane z wiarą: – Zdziwiło mnie, że nie jecie mięsa w piątki. My czynimy tak tylko w Wielkim Poście – przyznaje Oris, gospodyni przyjmująca pielgrzymów. Dużo radości sprawiała też nauka podstaw języka polskiego, niezwykle wymagającego dla Panamczyków. – Gdy mówicie między sobą, nie mamy pojęcia, o co chodzi! Słychać tylko jakieś „sz” i „cz” – śmieje się Dario de Gracia, mąż Oris. Dużym sukcesem było nauczenie gospodarzy słowa „smaczne”, odnoszącego się do przygotowanych dla nas dań. Mała Keyrin, u której w domu także mieszkali pielgrzymi, od tej chwili używa tego zwrotu przy rodzinnych posiłkach. – Byłam bardzo szczęśliwa, że przyjechał do nas papież Franciszek i nas błogosławił. Ze Światowych Dni Młodzieży zapamiętam przepiękny hymn – dodaje 6-latka, która z zainteresowaniem słuchała także polskiej wersji tej pieśni.

Wspomnienia z Chitré to przede wszystkim lawina dobra, którą zostali zasypani Polacy. – To najlepiej spędzony czas w moim życiu. Mnóstwo nowych przyjaciół, wspólnych zabaw, śpiewów – mówi Tomasz, inżynier mechaniki, który pielgrzymował z grupą z archidiecezji warszawskiej. – Poznaliśmy wspaniałą osobę, Anę, która codziennie spędzała z nami czas, chciała cieszyć się tym świętem. To dla mnie typowa przedstawicielka panamskiej społeczności: wesołe oczy, hart ducha i wspaniałe serce, które okazywała nam każdego dnia. Gdy wyjeżdżaliśmy z Chitré, niektórzy płakali – tak byliśmy zżyci.

Jednym z najbardziej wzruszających momentów była adoracja Najświętszego Sakramentu w kościele w Monagrillo. Chór śpiewający w dwóch językach i prawdziwa obecność Jezusa, którą nagradzano oklaskami, potęgowały przeżycia. Na wielu twarzach łzy wzruszenia pojawiły się także po pięknym geście ze strony polskich pielgrzymów, którzy przeprowadzili zrzutkę dla wolontariuszy z Chitré, bo nie stać ich było na wyjazd na główne obchody. – Niech pieniądze nigdy nie będą problemem dla spotkania z Bogiem!  – nawoływali polscy księża. Proboszcz tamtejszej parafii, żegnając nas, z mocą podkreślał, że ziemia Monagrillo to teraz także nasza ziemia.

Rzeczywistość nie istnieje

W stolicy kraju można było doświadczyć Kościoła globalnego, którego każdy z nas jest częścią. – Kościół naprawdę jest powszechny. Chciałbym, by młodzi w Polsce wystrzegali się jakichkolwiek uprzedzeń w stosunku do innych nacji. Każdy człowiek to niesamowita historia i jako ludzie jesteśmy sobie bardzo bliscy – przekonuje Maciej, 24-letni student z Warszawy. – Nie bójcie się wyjść do świata i zanieść Jezusa tam, gdzie żyjecie. Po ŚDM jestem przekonany, że drzemie w nas ogromna siła. Trzeba tylko przestać się bać i żyć Ewangelią na 100 procent – dodaje.

Na ulicach Panama City nieustannie słyszeliśmy klaksony samochodów. Nie oznaczało to jednak, że zaburzaliśmy ruch uliczny – po prostu w taki sposób panamscy kierowcy wyrażali radość z widoku spacerujących z flagami pielgrzymów z całego świata. W Panamie można było odkryć inną radość od tej, którą znamy z naszych stron. – Na własne oczy mogłem zaobserwować, jak pięknie uwielbia się Boga w Ameryce Łacińskiej. Masa energii, śpiew i tańce do białego rana przy dźwiękach gitary czy bębnów to tutaj codzienność. Do tego dochodzą niewiarygodna otwartość i życzliwość ludzi gotowych dzielić się swoimi doświadczeniami związanymi z wiarą i wysłuchać, co w tej kwestii do powiedzenia mamy my. W takich okolicznościach zdecydowanie łatwiej się otworzyć i pozwolić Duchowi Świętemu wlać radość, by potem przekazywać ją innym ludziom – tłumaczy Jan, student prawa z Warszawy.

Święto młodych to okazja do zawarcia nie tylko nowych znajomości. My spotkaliśmy się z Justinem z RPA, którego poznaliśmy na ŚDM w Krakowie. Od jego znajomych usłyszeliśmy doniesienia, jakoby następne po Lizbonie dni młodych miały się odbyć w Durbanie w RPA, gdzie organizuje się na razie Mini-ŚDM dla Afryki. Bo każdy chciałby gościć ten festiwal miłości u siebie. Panamczycy z żalem żegnali się ze swoją rolą. – Dziękuję za bycie od teraz częścią Panamy i za przybycie do naszego malutkiego kraju na spotkanie z Ojcem Świętym – mówi wzruszony David, wolontariusz. Nathalie, także wolontariuszka, dodaje: – Wy, pielgrzymi, daliście mi mnóstwo miłości i radości, pogłębiłam swoją wiarę. To, co pozostanie po ŚDM, to pewność, że Chrystus jest w moim sercu, i że poznałam wiele osób, o których zawsze będę pamiętała.

Podczas tego święta rzeczywistość została jakby zachwiana. Nie ma barier, granic, języków. Jeden z dziennikarzy opowiadał, że spotkał chłopaka, który nie rozumiał hiszpańskiego, a mimo to twierdził: – Wystarczy, że spojrzę w twarz Papieża i już odczytuję ten spokój, który chce przekazać!

Zgodnie potwierdzają to inni. – Nie liczył się czas ani trud. Cieszyliśmy się tym wszystkim, jakbyśmy byli przez chwilę w raju – przekonuje Tomasz. I dodaje dla niezdecydowanych na kolejne edycje ŚDM: – Jeśli ktoś szuka Boga lub podważa Jego istnienie, to musi przeżyć COŚ TAKIEGO. Nie da się przejść obojętnie przez Światowe Dni Młodzieży!

CZYTAJ DALEJ

PKW apeluje o niepowielanie nieprawdziwych informacji dot. głosowania w II turze wyborów

Uprawnionymi do udziału w głosowaniu w II turze wyborów prezydenckich, są wszyscy wyborcy; sposób głosowania wyborcy 28 czerwca nie ma na to uprawnienie żadnego wpływu - podkreśla w swoim stanowisku PKW, apelując jednocześnie o niepowielanie nieprawdziwych informacji ws. głosowania.

PKW opublikowała w czwartek stanowisko w sprawie informacji mogących wprowadzać wyborców w błąd.

"Państwowa Komisja Wyborcza wyjaśnia, że pojawiające się w serwisach społecznościowych informacje o tym, jakoby wyborcy głosujący w dniu 28 czerwca 2020 r. na kandydata, który uzyskał największą liczbę głosów, mieli nie uczestniczyć w ponownym głosowaniu w dniu 12 lipca 2020 r. (tzw. II turze wyborów), a w głosowaniu tym uczestniczą wyłącznie wyborcy, którzy oddali głosy na innych kandydatów, są nieprawdziwe" - czytamy w piśmie podpisanym przez szefa PKW Sylwestra Marciniaka.

Jak podkreślono, uprawnionymi do udziału w głosowaniu ponownym, czyli w II turze, są wszyscy wyborcy, a sposób głosowania wyborcy 28 czerwca br. nie ma na to uprawnienie żadnego wpływu.

W stanowisku wyjaśniono, że wynika to z zasad przeprowadzania wyborów prezydenta RP określonych w konstytucji oraz w Kodeksie wyborczym. "Ponadto tajność głosowania gwarantuje, że sposób głosowania wyborcy w dniu 28 czerwca 2020 r. nie może wpływać na jego uprawnienie do udziału w głosowaniu ponownym, ani na uwzględnienie jego głosu oddanego w tym głosowaniu" - podkreślił szef PKW.

"Państwowa Komisja Wyborcza uznaje za wysoce szkodliwe rozpowszechnianie informacji mogących wprowadzać wyborców w błąd, bez względu na to, czy są one kolportowane jako +instrukcje dla wyborców+, żarty czy w jakiejkolwiek innej formie. Za szczególnie naganne należy przy tym uznać powoływanie się w takich materiałach na rzekome rozstrzygnięcia Państwowej Komisji Wyborczej, a także rozpowszechnianie takich informacji przez osoby piastujące funkcje publiczne" - głosi stanowisko PKW.

"Państwowa Komisja Wyborcza apeluje o niepowielanie nieprawdziwych informacji, przypominając jednocześnie, że wiarygodne wyjaśnienia dotyczące zasad przeprowadzania wyborów i udziału wyborców w głosowaniu dostępne są na stronach internetowych www.pkw.gov.pl oraz wybory.gov.pl" - informuje Komisja.

W II turze wyborów prezydenckich 12 lipca ubiegający się o reelekcję prezydent Andrzej Duda zmierzy się z kandydatem Koalicji Obywatelskiej Rafałem Trzaskowskim. (PAP)

autor: Karol Kostrzewa

kos/ par/

CZYTAJ DALEJ

Zawierzyli swe życie Maryi

2020-07-04 20:01

Marzena Cyfert

Podczas uroczystej Eucharystii w parafii Miłosierdzia Bożego w Brzegu

Niezwykła uroczystość miała miejsce w Brzegu w parafii pw. Miłosierdzia Bożego. 4 lipca grupa parafian wraz ze swym proboszczem ks. Marcinem Czerepakiem dokonała uroczystego aktu ofiarowania się Jezusowi przez Maryję na podstawie „Traktatu o doskonałym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny” św. Ludwika Marii Grignion de Montforta.


Akt ofiarowania poprzedziły 33-dniowe rekolekcje, które rozpoczęły się w parafii 31 maja. Zorganizowała je ksiądz proboszcz razem ze Wspólnotą Duchowych Niewolników Maryi „Ad Iesum per Mariam”.

Fotorelacja z uroczystości: 

 


Legalne niewolnictwo

Rekolekcje odbywają się według autorskiego programu pt. „Jedynemu Bogu przez Niepokalaną Maryję” opartego na wskazaniach św. Ludwika Marii de Montforta wyłożonych w „Traktacie…” oraz na wezwaniu Matki Bożej z Fatimy do modlitwy, ofiary i pokuty. Do zawierzenia może przystąpić każdy, niezależnie czy jest osobą świecką, konsekrowaną, czy też kapłanem. Istotne jest głębokie przygotowanie.

W ramach każdej edycji wspólnota zaprasza uczestników na 6 wspólnych spotkań, 2 nabożeństwa pokutne, przygotowanie do spowiedzi generalnej oraz uroczystą Mszę św. z Aktem Ofiarowania.

Misją WDNM jest propagowanie duchowej i apostolskiej drogi niewolnictwa maryjnego. Wspólnota realizuje ją m.in. przez przygotowywanie i towarzyszenie wiernym, którzy zostali zaproszeni na tę drogę przez Matkę Najświętszą i zaangażowanie w przygotowywanie oraz prowadzenie grup dorosłych i młodzieży do całkowitego oddania się Maryi w macierzyńską niewolę miłości. Wspólnota podejmuje swoją posługę na zaproszenia kierowane przez kapłanów, bądź to prowadząc przygotowania, bądź pomagając kapłanowi. Członkowie wspólnoty służą swoim doświadczeniem, animacją nabożeństw rekolekcyjnych, posługą muzyczną oraz świadectwem życia oddanego Maryi.

Uroczysta Eucharystia

Przed Eucharystią w parafii Miłosierdzia Bożego w Brzegu prowadzący przygotowanie Anna i Zbigniew Kozikowscy dokonali wprowadzenia do mającego nastąpić Aktu Ofiarowania. – Kiedy będziecie wypowiadać słowa zawierzenia, przejdzie między Wami Maryja. Zasieje w waszych sercach ziarenka, z których wyrosną owoce miłości. Aby to nastąpiło trzeba było swoje serce przygotować, tak jak przygotowuje się rolę – właśnie przez 33-dniowe rekolekcje, nabożeństwo pokutne, spowiedź generalną. W akcie oddania staniemy wszyscy razem, nawet jeśli nasz współmałżonek czy współmałżonka są przeciwni, musimy o nich pamiętać i modlić się za nich. To, co kiedyś tak bardzo mocno mnie uderzyło, to stwierdzenie, że dusza poświęcona Maryi jest stracona dla szatana i tym samym wyciąga kolec z Serca Maryi – mówiła Anna Kozikowska.

Zachęciła następnie do modlitwy za wszystkich swoich bliźnich. – Jeśli modlimy się za męża, to módlmy się za wszystkich mężów. Jeśli modlimy się za żonę, módlmy się za wszystkie żony. Módlmy się za kapłanów. Kapłani potrzebują naszej modlitwy a my tak bardzo potrzebujemy kapłanów. A Kościół jest dzisiaj tak mocno zraniony. Módlmy się i ofiarowujmy nasze posty i cierpienia. Dzisiaj jest taki dzień, w którym powinniśmy złożyć Bogu daninę. Nie musi to być danina finansowa, może być duchowa. Maryja nam pokaże, gdzie i w jaki sposób. A dziś świętujmy to, co się już dokonało i to, co Bóg dla nas jeszcze przygotował – mówiła Anna Kozikowska.

Eucharystię rozpoczęła procesja, w której parafianie szli z białymi różami i składali je przed ołtarzem, przed figurą Matki Bożej Fatimskiej. Swoją różę złożył również ksiądz proboszcz, który przewodniczył Mszy św. Jak powiedział w homilii: – Jesteśmy uczestnikami i świadkami wyjątkowego nabożeństwa, które kończy 33-dniowe rekolekcje i 24-godzinne nabożeństwo pokutne. Każdy z nas jest tutaj z potrzeby serca. To, że zdecydowaliśmy się tutaj być, znaczy, że chcemy zrobić krok do przodu, chcemy głębszej więzi z Bogiem. Jest to więź z Ojcem, więź z Odkupicielem, który dotknął naszej rzeczywistości.

Następnie ksiądz proboszcz nawiązał do czytań i do historii Izraela, który nie zawsze był wierny Bogu. – Ale Bóg nie zapomniał o Izraelu. Nawet wówczas, gdy prorok Eliasz prosił Go o śmierć. I przez słowo Boga otrzymał nadzieję. Jakże to aktualne w sytuacji wiszącego nad nami lęku związanego z epidemią. Historia Izraela pokazuje nam Boga, który mówi, że przyjdzie czas na odbudowę wszystkiego – mówił ksiądz proboszcz. Następnie zauważył, że Jezus nam mówi, że czas Jego obecności z nami to czas wesela. Gdy Go dotykamy, przyjmujemy do serc, jesteśmy na weselu. – Pewnie przyjdzie choroba, cierpienie, krzyż. Tak też było w życiu Świętej Rodziny. Maryja z Józefem zmagali się z cierpieniem aż po śmierć i krzyż. Jeśli popatrzymy na życiorysy świętych, to też widzimy, że ich droga życia nie była łatwa. Ale z nami od dzisiaj jest Maryja, nie jesteśmy sami – zakończył ks. Marcin Czerepak.

Parafianie uroczyście odczytali Akt Ofiarowania, własnoręcznie napisany i podpisany, po czym każdy osobiście złożył go w ręce księdza proboszcza. Na zakończenie Eucharystii ksiądz proboszcz poświęcił łańcuszki niewolnika Maryi, które otrzymali wierni i udzielił uroczystego błogosławieństwa relikwiami I stopnia św. Ludwika Marii Grignion de Montforta.

Źródła

W „Traktacie o doskonałym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny” św. Ludwika M. Grignion de Montforta czytamy: „Bóg pragnie, by Jego Najświętsza Matka była obecnie więcej znana, bardziej kochana i czczona bardziej niż kiedykolwiek. Bez wątpienia nastąpi to, gdy wybrani rozpoczną za łaską Ducha Świętego tę wewnętrzną i doskonałą praktykę; którą im zaraz przedstawię. Wtedy ujrzą, o ile wiara na to pozwala, tę piękną Gwiazdę Morza, by pod Jej kierunkiem mimo burz i rozbojów morskich dopłynąć szczęśliwie do portu. Wtedy poznają wspaniałość tej Królowej i poświęcą się całkowicie Jej służbie jako poddani i niewolnicy z miłości. Doświadczą Jej słodyczy i pieszczot matczynych i kochać Ją będą czule jako ukochane dzieci. Poznają miłosierdzie, którego Maryja jest pełna; poznają, jak bardzo potrzebują Jej pomocy i będą we wszystkim uciekać się do Niej, jako do swojej ukochanej Orędowniczki i Pośredniczki u Jezusa Chrystusa. Zrozumieją, że Maryja jest najpewniejszym, najkrótszym i najdoskonalszym środkiem, by dojść do Jezusa Chrystusa, i oddadzą się Jej z duszą i ciałem, niepodzielnie i bez zastrzeżeń, by zupełnie i niepodzielnie należeć do Jezusa Chrystusa.”

Słowa te potwierdziła sama Matka Boża podczas drugiego objawienia w Fatimie, 13 czerwca 1917:

„Pan Jezus pragnie się tobą posłużyć, abym była bardziej znana i kochana. Pragnie ustanowić na świecie kult mojego Niepokalanego Serca. Tym, którzy przyjmą to nabożeństwo obiecuje zbawienie. Te dusze będą przez Boga kochane, jak kwiaty przeze mnie postawione dla ozdoby Jego tronu”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję