Reklama

Edukacja

Odbudujemy autorytet nauczyciela

Z Anną Zalewską – minister edukacji narodowej – rozmawia Artur Stelmasiak

Niedziela Ogólnopolska 41/2016, str. 40-41

[ TEMATY ]

szkoła

rozmowa

Artur Stelmasiak

ARTUR STELMASIAK: – 14 października obchodzimy Święto Edukacji Narodowej. Pani Minister wielokrotnie mówiła, że chciałaby przywrócić etos zawodu nauczyciela. Czy obecnie nauczyciel nie cieszy się takim uznaniem, jak kiedyś?

MINISTER ANNA ZALEWSKA: – Przez wiele lat wmawiano Polakom, że dziecko w szkole jest tylko klientem. A klient może mieć postawę roszczeniową, co często widać także w postawach rodziców. Teraz próbujemy przywrócić prawdziwe relacje w systemie edukacyjno-wychowawczym. Mówimy więc o dzieciach i młodych osobach, które potrzebują opieki, wychowania i relacji mistrz – uczeń. Ufam, że w ten sposób uda nam się odbudować należyty autorytet zawodu nauczyciela.

– Jak chce Pani zrealizować ten szczytny cel?

– Już rozpoczęliśmy proces odbiurokratyzowywania szkoły, która upokarzała nauczycieli, bo zamiast zajmować się dziećmi i młodzieżą musieli wypełniać sterty nikomu niepotrzebnych papierów. Ale na tym nie koniec, bo przecież trzeba zadbać także o lepsze wynagrodzenie nauczycieli. Od 2017 r. przewidujemy waloryzację pensji, której nie było od wielu lat. Chcę też lepiej zadbać o wychowanie w szkole, które wymaga zaangażowania, czasu i sił. Będę zabiegała o specjalne dodatki ministra edukacji dla nauczycieli i wychowawców.

– Skąd ministerstwo weźmie na to wszystko pieniądze?

– Nie będzie z tym problemów. W systemie znajduje się dużo środków, a dzieci jest coraz mniej. W tej chwili mamy odpowiedni czas na to, aby naprawić popełnione błędy i wesprzeć finansowo oświatę. Chcemy wzmocnić jakość doskonalenia zawodowego nauczycieli i zadbamy np. o to, aby studia kierunkowe były finansowane przez MEN. Musimy także podnieść poziom placówek, które zajmują się doskonaleniem zawodowym nauczycieli, bo do tej pory bywało z tym bardzo różnie.

– Wydaje mi się, że pojawiło się wiele instytucji i firm, które nieźle zarabiały na szkoleniach nauczycieli. Czy nie jest tak, że na nauczycielach robiono całkiem dobry biznes?

– Oczywiście, że tak. Brano duże pieniądze za szkolenia, które często były na bardzo słabym poziomie. Efektem tego jest niechęć nauczycieli do szkoleń w ramach doskonalenia zawodowego, bo one nic, albo prawie nic, nie wnoszą. Często najważniejszym elementem szkolenia było podpisanie listy, która służyła do rozliczania z jakiegoś grantu edukacyjnego. Dla nauczycieli, którzy często mają większą wiedzę niż ci, którzy ich szkolili, to zwykła strata czasu i duże rozczarowanie.

– Tuż po objęciu stanowiska szefowej MEN wywołała Pani temat reformy edukacji. Prace są już mocno zaawansowane, a ustawa ma wejść w życie jeszcze przed Bożym Narodzeniem. Czy nauczyciele mają się czego obawiać?

– Liczba dzieci w systemie się nie zmieni, a więc i liczba etatów będzie podobna. Zrobię wszystko, aby uchronić nauczycieli przed niżem demograficznym. Naszym głównym celem jest jednak dobro dzieci i musimy wziąć odpowiedzialność za ich kształcenie i wychowanie.

– Przypomnę, że cofnięcie obowiązku szkolnego dla 6-latków jest wydłużeniem edukacji dzieci. Poprzednicy Pani Minister skrócili ten czas, aby zaoszczędzić na oświacie. Czy dzięki temu w systemie będzie więcej pracy dla nauczycieli?

– Ministerstwo wspiera 6-latki w przedszkolu, samorządy dostaną taką samą subwencję oświatową na ich naukę w przedszkolach, jaką mają szkoły. Jeżeli obowiązek nauki został wydłużony, to naturalne jest, że etatów dla nauczycieli też mamy proporcjonalnie więcej.

– Zastanawiam się, dlaczego Związek Nauczycielstwa Polskiego protestuje dziś przeciwko zmianom w oświacie, a nie protestował, gdy tak naprawdę skracano okres edukacji dzieci. Czy Pani Minister zna odpowiedź?

– Związki zawodowe są bardzo ważne i potrzebne. W ZNP jest bardzo wielu znakomitych ludzi, którzy z troską patrzą na edukację. Problem stanowi postawa prezesa ZNP Sławomira Broniarza, który wydaje się, że zapomniał o nauczycielach i stał się politykiem. Stoi on na czele protestów Komitetu Obrony Demokracji razem z Mateuszem Kijowskim, Grzegorzem Schetyną i Ryszardem Petru. Co ciekawe, idzie obok lidera .Nowoczesnej, który chciał zlikwidować Kartę Nauczyciela.

– Ale przecież prezes ZNP broni Karty Nauczyciela?

– Oficjalnie może i tak. Ale z jednej strony broni on miejsc pracy dla nauczycieli, a z drugiej – osobiście zlikwidował szkołę pedagogiczną, która działała przy ZNP. Wcale nie troszczył się o to, co stanie się z nauczycielami i uczniami, którzy dzięki niemu nie skończyli studiów.

– Rozmawialiśmy o szkoleniach dla nauczycieli, które pozostawiają wiele do życzenia. Czy nie jest tak, że instytucje związane z ZNP prowadziły wiele takich programów szkoleniowych z grantów unijnych, a teraz prezes Broniarz protestuje m.in. dlatego, że one się skończyły?

– ZNP rzeczywiście prowadził wiele takich szkoleń dla nauczycieli. Ma Pan dobrą intuicję.

– Przez ludzi, którzy od lat pracują w edukacji, jest Pani chwalona za odwagę, a krytyka idzie głównie ze strony osób związanych z poprzednią władzą. Zapytam więc przewrotnie: dlaczego Pani Minister nie lubi gimnazjów?

– Bardzo lubię, ale patrzę na gimnazja przez pryzmat dzieci, które bez przerwy zmieniają szkoły i nie są w stanie nawiązać prawdziwych przyjacielskich relacji. Co więcej, prawie cały czas przygotowują się do egzaminów końcowych. Po ostatniej reformie podstawy programowej liceum zostało całkowicie zmarginalizowane, bo można powiedzieć, że gimnazjum kończyło się w I klasie szkoły średniej, a kolejne 2 lata były tylko kursem przygotowawczym do matury. Przez całe 17 lat funkcjonowania gimnazjów były one modyfikowane i poprawiane. Nie możemy bezustannie naprawiać czegoś, co źle funkcjonuje. Powtarzam, że gimnazja wygasiły się samoistnie.

– Dlaczego?

– Mamy w Polsce 7 tys. gimnazjów, z czego większość jest w budynkach razem z podstawówkami. Rodzice mają dobrą intuicję i naciskają, aby te same klasy ze szkoły podstawowej przenoszone były później do gimnazjów. Statystyki pokazują, że właśnie w takich zżytych klasach są najlepsze wyniki w nauce. Chcemy zatem naprawić cały system, aby uczniowie od I do VIII klasy kształcili się w tej samej szkole. Naukowcy podkreślają, że system zmieniania szkół wpływa demotywująco na naukę, bo uczniowie cały czas zajmują się organizacją życia społecznego i usytuowaniem się w nowej grupie rówieśników. Po za tym obecny system edukacji ma bardzo negatywną opinię zarówno wśród pracodawców, jak i wśród rektorów wyższych uczelni. Ten system działa źle i trzeba go zmienić.

– Instytucje katolickie wyspecjalizowały się właśnie w gimnazjach, które obejmują najtrudniejszy okres dojrzewania młodego człowieka. Na tym polu Kościół ma wiele sukcesów, bo gimnazja katolickie uchodzą za najlepsze i przede wszystkim bezpieczne. Co z nimi teraz będzie?

– Szkoły katolickie mają doskonałe metody wychowawcze i z tego miejsca bardzo im dziękuję za wsparcie. Moim zdaniem, reforma jeszcze wzmocni ich pozycję, będą mogły wziąć odpowiedzialność za dłuższy okres edukacji dzieci. W związku z niżem demograficznym istniało niebezpieczeństwo, że samorządy mogłyby troszczyć się tylko o te szkoły, którymi bezpośrednio kierują. Realna byłaby groźba podejmowania przez samorządy decyzji o wygaszaniu szkół katolickich, które odbierają im uczniów. Dlatego też wprowadzamy 5-letni okres ochronny. W tym czasie samorząd nie będzie miał prawa odmówić uzupełnienia wniosku o przyznanie subwencji edukacyjnej.

– Czyli katolickie gimnazja mogą sobie wybrać, czy będą szkołą podstawową, czy liceum?

– Dokładnie tak. Wystarczy, że w przyszłym roku zgłoszą się one jako szkoła podstawowa lub liceum ogólnokształcące. Przez 5 lat takie placówki będą mogły spokojnie funkcjonować, a kuratorzy oświaty pomogą im przy planowanych przekształceniach.

– W wielu miejscach Polski placówki katolickie działają tak jak szkoły publiczne. Dla samorządu jest to korzystne i tańsze rozwiązanie, bo nie musi troszczyć się o budynki, a katolickie rodziny mogą wybrać, w jakiej szkole kształcą się ich dzieci. Niestety, często słyszę – np. w Warszawie – że władze lokalne są niechętne powstawaniu takich szkół, choć cieszą się one wielką popularnością. Co Pani sądzi o takich praktykach?

– Jeżeli jest taka możliwość, to nie widzę przeszkód, aby szkoły katolickie działały na takich samych prawach jak samorządowe. Jest to korzystne rozwiązanie dla samorządu, rodziców i dzieci. Jeżeli rodzice zapisują swoje dziecko do szkoły katolickiej, to te dzieci mają prawo dostać takie samo wsparcie jak w przypadku nauki w zwykłej szkole publicznej. Sytuacji w Warszawie przyjrzę się dokładniej. Traktuję to jako kolejne konsultacje społeczne.

– Wróćmy na chwilę do tego, co rząd PiS zrobił już w pierwszych miesiącach po objęciu władzy, czyli do sprawy 6-latków. Czy po reformie rodzice nadal będą mogli wybierać, gdzie będą uczyć się ich dzieci?

– Wielokrotnie mówiłam, że przywracamy rodzicom wolność wyboru. To oni decydują o tym, czy ich dzieci będą się uczyć w przedszkolu, czy w szkole. Ale przypomnę jeszcze inne pytania z referendum, pod którymi podpisało się prawie milion Polaków. Oprócz kwestii 6-latków były to także sprawy likwidacji gimnazjów i przywrócenia nauczania historii. Wszystkie trzy postulaty są obecnie realizowane.

– Pani Minister stała się bohaterką w przedszkolach. Nauczycielki mogły w salach powywieszać literki i cyferki, które w czasach rządów Platformy Obywatelskiej zostały zakazane. Teraz, gdy w przedszkolach można normalnie uczyć dzieci czytać i liczyć, zapisywanie 6-latka do I klasy w szkole jest skróceniem edukacji dziecka o rok.

– Tak to wygląda. Moim zdaniem, 6-latek w przedszkolu ma czas na przygotowanie się intelektualnie i emocjonalnie do kolejnego etapu nauki – w szkole. Dzieci mogą uczyć się w przedszkolach, a samorządy dostają subwencję oświatową tak, jakby dzieci 6-letnie chodziły do szkoły. Nauczyciele w przedszkolach, szkołach podstawowych, gimnazjach i liceach ogólnokształcących są wybitnymi pedagogami w danym przedziale wiekowym. Moi poprzednicy natomiast twierdzili, że dzieci w przedszkolu niczego się nie nauczą.

– Poruszę jeszcze jedną kwestię, która przez lata bulwersowała katolicką opinię publiczną. Czy Pani Minister gwarantuje, że lewicowe pomysły nie wrócą do systemu edukacji? Mam na myśli to wszystko, co kryło się pod tzw. ideologią gender.

– Mam nadzieję, że nasi eksperci, którzy piszą teraz podstawy programowe, nie dopuszczą do jakichkolwiek obcych nam kulturowo ideologii. Naszym celem jest połączenie edukacji na wysokim poziomie z wychowaniem do wartości i zapewniam, że nie dopuścimy do żadnej indoktrynacji.

– Ale będzie można mówić na lekcjach, że rodzina jest czymś wartościowym i społecznie pożądanym?

– Oczywiście, że tak. Podczas konsultacji społecznych pierwszy raz w historii rodzice mogli zgłaszać swoje oczekiwania. My nie robimy reformy edukacji wbrew rodzicom, ale razem z nimi.

– Ostatnio wiele mówi się o tym, że szkoła ma również kształtować postawy patriotyczne w młodym pokoleniu. Jak to ma wyglądać?

– Sporo miejsca będziemy poświęcać wartościom w życiu publicznym, wspólnocie narodowej oraz tłumaczyć zasady życia w społeczeństwie. Tu najważniejsze jest uczenie młodych Polaków o przeszłości. Powrócą lekcje historii, na każdym etapie kształcenia. Najcenniejsze jest, oczywiście, dyskutowanie o historii na poziomie szkoły średniej. Tam skupimy się na wiekach XIX i XX, czyli na wydarzeniach, które mają największe odniesienie do współczesności. Młody człowiek musi być zakorzeniony, aby mógł czuć się bezpiecznie we współczesnej Europie. Powinien samodzielnie wyciągać wnioski z historii, która pomaga w dyskusji nad bieżącymi wydarzeniami politycznymi i pozwala unikać manipulacji. Będziemy starać się rozwijać wolontariat wśród młodzieży i współpracować z różnymi stowarzyszeniami.

– Na zakończenie zapytam o całkiem sporą grupę nauczycieli, którzy mają specjalną misję w szkołach. Mam na myśli katechetów. Jaka jest ich rola w systemie edukacji i jak się z niej wywiązują?

– Katecheci są pełnoprawnymi członkami rady pedagogicznej i tak jak pozostali nauczyciele powinni mieć wpływ na program wychowawczy w szkole. Lekcje religii są bardzo ważne w całym systemie edukacji. Nie może on abstrahować od wartości, które od zawsze były w Polsce obecne i ciągle są niezwykle potrzebne.

2016-10-05 08:29

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Piontkowski: uczniowie, którzy wrócą do szkoły będą mieli częściowo zajęcia dydaktyczne, pozostali nadal zdalne

2020-05-25 09:30

[ TEMATY ]

szkoła

PAP

Uczniowie klas I-III szkół podstawowych, którzy wrócą do szkoły będą mieli częściowo zajęcia dydaktyczne, a ci wszyscy, którzy do szkoły nie wrócą będą mieli nadal nauczanie na odległość - powiedział w poniedziałek minister edukacji narodowej Dariusz Piontkowski.

Od poniedziałku w szkołach podstawowych będą organizowane zajęcia dla klas I-III i konsultacje dla ósmoklasistów. Forma zajęć dla uczniów klas I-III będzie uzależniona od warunków epidemicznych panujących na terenie danej gminy, w której szkoła się znajduje oraz od możliwości spełnienia wytycznych ministra edukacji, ministra zdrowia i Głównego Inspektora Sanitarnego.

Minister edukacji pytany był w poniedziałek w Polskim Radu 24 m.in. o to jak będzie organizowana opieka i nauka dla uczniów, którzy wrócą do szkoły.

"Przypomnę, że od 25 marca obowiązek szkolny w Polsce realizowany jest poprzez nauczanie na odległość. Ze względu na epidemię koronawirusa musieliśmy inaczej zorganizować naukę. Ten obowiązek nadal będzie w ten sposób realizowany zwłaszcza wobec tych dzieci, które nie zostaną posłane do szkół. Przypomnę, że to nie jest pierwszy etap, kiedy dzieci mogą wracać do placówek opiekuńczo-wychowawczych, czy dydaktycznych, bo od 6 maja umożliwiliśmy otwarcie przedszkoli, a teraz otwarcie szkół dla klas I-III" - powiedział Piontkowski.

"Nie zgodzę się z opinią, że nie wiadomo jak ta opieka ma wyglądać, jak ma wyglądać pobyt dzieci w szkole. Zarówno przy otwieraniu przedszkoli, jak i teraz przy otwieraniu szkół dla klas I-III wydaliśmy bardzo szczegółowe wytyczne, które są uzgodnione z Głównym Inspektorem Sanitarnym oraz Ministrem Zdrowia, gdzie wskazaliśmy, że chociażby grupy dzieci, które znajdą się w szkołach powinny być zdecydowanie mniejsze niż tradycyjnie. Będę one liczyły nie więcej niż 12 dzieci, a w szczególnych przypadkach 14 dzieci. Mówimy też o takiej zmianowości pobytu dzieci w przestrzeniach wspólnych, jak korytarze, stołówki, sale gimnastyczne, bądź boiska szkolne, bo dzieci będą mogły tam być" - przypomniał szef MEN.

Jak mówił, zakładane jest, że w pierwszej kolejności poślą dzieci do szkoły ci rodzice, którzy mają kłopot z połączeniem życia zawodowego, pracy lub powrotu do pracy z opieką nad dzieckiem. "To oni w pierwszej kolejności powinni z tej możliwości skorzystać" - wskazał.

"Dzieci, które trafią do szkoły będą miały częściowo zajęcia dydaktyczne, a ci wszyscy, którzy do szkoły nie wrócą będą mieli nadal nauczanie na odległość" - powiedział minister.

Pytany o możliwość pogodzenia tych dwóch rodzajów nauczania zaznaczył, że "od początku wyraźnie mówiliśmy w rozporządzeniach dotyczących zdalnego nauczania, że to nie zawsze musi być nauczania tylko i wyłącznie on-line przed komputerem". Zwrócił uwagę na to, że w domach uczniów jest różna możliwość dostępu do komputera, gdy jest kilkoro dzieci i rodzice pracujący zdalnie. "Nie da się tego zorganizować tak, że zajęcia będą tylko i wyłącznie w czasie rzeczywistym przed ekranem monitora" - zaznaczył.

"Wyraźnie mówiliśmy, że praca na odległość, to także kontakt z dziećmi w innej formule, czy poprzez dziennik elektroniczny, przez pocztę mailową. Część zadań dziecko może wykonać samodzielnie, czy we współpracy z rodzicami i dopiero potem jakimś efektem swojej pracy może dzielić się przez maila wysłanego z powrotem do nauczyciela" - zaznaczył Piontkowski. Przypomniał, że także telewizja i radio oferują cykl programów dla dzieci, które można wykorzystać w nauczaniu.

Minister edukacji odniósł się też do tego, że małe dzieci trudniej jest upilnować tak by zachowały dystans. "My nie zakładamy, że dzieci będą cały czas w odległości dwóch metrów od siebie, bo wydaje się to absurdalne i nie do spełnienia. Dlatego zakładamy, że będzie to ta sama, stała grupa uczniów, którą będzie się opiekowała podobna grupa nauczycieli, tak, aby był to kontakt tej samej grupy ludzi. Gdyby - nie daj Boże - doszło do zarażenia, któregoś z dzieci, czy nauczyciela, to będzie to wąska grupa osób, a nie całe przedszkole, czy cała szkoła" - mówił Piontkowski.

Zaznaczył, że "podobne metody wprowadzają inne kraje w Europie, tylko nieliczne, tak jak kraje skandynawskie, próbują w pełni wracać do szkół". "W większości krajów europejskich jest jakaś forma ograniczenia czy to liczby dzieci, czy sposobu prowadzenia zajęć" - powiedział szef MEN. (PAP)

CZYTAJ DALEJ

USA: szczepionka na koronawirusa ma być dobrowolna

2020-05-20 08:33

[ TEMATY ]

szczepionka

koronawirus

Prezydent USA Donald Trump zapowiedział, że przyszła szczepionka przeciwko Covid-19 będzie dobrowolna. Przedstawiając szczegóły operacji „Warp Speed”, mającej na celu wyprodukowanie i dystrybucję ponad 500 milionów ampułko-strzykawek do stycznia 2021 r., przy wykorzystaniu zasobów naukowych, medycznych, wojskowych i wsparciu sektora prywatnego, prezydent zapewnił, że nowa szczepionka będzie dla tych, „którzy chcą ją dostać”. Dodał, że „nie każdy będzie chciał ją dostać”.

Obawy o możliwe ograniczenie podstawowych wolności wzbudziły wcześniejsze informacje, o tym, że nową szczepionkę wdrażać ma amerykańska armia, co miało sugerować, że lek będzie podawany przymusowo. Opinia publiczna w USA nie kryła zaniepokojenia w tej sprawie.

W ciągu zaledwie jednego tygodnia prawie 440 000 osób podpisało petycję portalu obrońców życia LifeSiteNews skierowaną do światowych przywódców sprzeciwiających się obowiązkowemu szczepieniu na koronawirusa.

CZYTAJ DALEJ

Msza św., która pozostanie na zawsze w pamięci. Wspomnienie papieskiej wizyty

2020-05-25 23:31

[ TEMATY ]

papież

Jan Paweł II

sumienie

odpust

Podbeskidzie

MJscreen

Biskup Roman Pindel nawiązał w Skoczowie do tematyki sumienia podjętej przez Papieża na skoczowskiej Kaplicówce w 1995 r.

Papieskie słowa, wypowiedziane 25 lat temu na skoczowskiej Kaplicówce, przypomniał biskup Roman Pindel w okolicznościowej homilii wygłoszonej na diecezjalnym odpuście ku czci św. Jana Sarkandra, który 400 lat temu zmarł śmiercią męczeńską, dochowując tajemnicy spowiedzi. Biskup podkreślił, że Msza św., którą odprawił Papież 22 maja 1995 r. w Skoczowie, pozostanie na zawsze w pamięci diecezji.

Człowiek wierzący powinien pamiętać, że w jego sumieniu przemawia Duch Święty. Ten Duch mówi nie tylko, co jest dobre i złe, ale też skłania człowieka do żalu i ufności w miłosierdzie Boże. Duch Święty daje więcej, niż sam zapis przykazań Bożych. On także daje moc do wypełniania przykazań Bożych, czasami aż do umocnienia w gotowości na śmierć męczeńską i dawania świadectwa o swej wierze – mówił bp Roman Pindel na Mszy św. odpustowej, sprawowanej w niedzielę 24 maja w Skoczowie. W tym dniu na Kaplicówce miał się odbyć tradycyjny odpust ku czci św. Jana Sarkandra, poprzedzony procesją na wzgórze i połączony z uroczystym dziękczynieniem za jubileusze – 25-lecia wizyty papieskiej i 25-lecia kanonizacji św. Jana Sarkandra.

(Na skoczowskim wzgórzu Kaplicówka Papież Jan Paweł II odprawił 22 maja 1995 r. Mszę św. dziękczynną za kanonizację św. Jana Sarkandra, której dokonał dzień wcześniej w czeskim Ołomuńcu).

Stało się jednak inaczej – uroczystość była skromna, bez procesji na wzgórze z udziałem setek kapłanów i wiernych z całej diecezji. Odbyła się w kościele parafialnym Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Skoczowie przy udziale niewielkiego grona kapłanów i wiernych. W związku z panującą sytuacją epidemiczną pozostali uczestnicy łączyli się przez transmisję internetową.

Mszy św. przewodniczył biskup Roman Pindel w koncelebrze z miejscowym proboszczem ks. Witoldem Grzombą i sekretarzem biskupa ks. Piotrem Górą. – Msza św. sprawowana przez Papieża nazajutrz po kanonizacji św. Jana Sarkandra w Ołomuńcu pozostanie na zawsze w pamięci naszej diecezji. Usłyszeliśmy wtedy programowe i zarazem ponadczasowe słowo na temat sumienia. Wypowiedział je w określonych warunkach politycznych i społecznych, w początkach nowego kształtu społeczno-politycznego naszej ojczyzny. Dziś także słowo Papieża powinno nas pouczać – zwłaszcza wtedy, gdy dostrzegamy głębokie podziały w społeczeństwie, zawziętość i agresję, a nawet tworzenie fałszywych wiadomości dla dyskredytowania przeciwnika. Z wdzięcznością wspominamy podjęte przez Papieża na Kaplicówce tematy, takie jak sumienie i nasze posłuszeństwo wobec jego głosu oraz konieczność podejmowania decyzji w sprawach osobistych i społecznych według dobrze ukształtowanego sumienia – powiedział bp Roman Pindel.

Zauważył przy tym, że odpowiedzialność w sumieniu człowieka polega też na tym, że kiedy człowiek stanie na końcu swojego życia przed Bogiem, zobaczy zestawienie wszystkich głosów swojego sumienia i odpowiadające im czyny. Dlatego wielka jest odpowiedzialność chrześcijanina za posłuszeństwo wobec sumienia i za jego stan.

MJscreen


Na zakończenie uroczystości biskup otrzymał od skoczowskiej parafii w darze kopię obrazu z wizerunkiem św. Jana Sarkandra, który znajduje się na co dzień w kaplicy – miejscu narodzenia Świętego. Otrzymał również kopię medalika z 1860 r. wybitego w Ołomuńcu z okazji beatyfikacji męczennika, reprint wydawnictw wydanych z okazji 300-lecia śmieci Jana Sarkandra i dary od związku pszczelarzy. Po Mszy św. biskup wraz z kapłanami i wiernymi odmówił Litanię do św. Jana Sarkandra przed ołtarzem i relikwiami męczennika.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję