Reklama

Niedziela Świdnicka

Kościoły pełne modlitwy i folkloru

Niedziela świdnicka 36/2016, str. 4-5

[ TEMATY ]

festiwal

folklor

Strzegom

Krystyna Smerd

Na festiwal folkloru przyjechały zespoły z całego świata

W Strzegomiu trwał od 11 do 14 sierpnia 25. Międzynarodowy Festiwal Folkloru, na którym zaprezentowało się blisko trzydzieści zespołów folklorystycznych z kraju i zagranicy. Ku zadowoleniu mieszkańców muzyką i pięknem folkloru reprezentowanego przez zaproszone zespoły zagraniczne, m.in. z Tajwanu, Serbii, Rumunii, Chorwacji, Słowacji i Włoch, Zespołu Folklorystycznego „Przodkowianie” z Kaszub oraz zespołów dolnośląskich, „Wałbrzych” i „Kostrzanie” z gminy Strzegom można było też się zachwycać w niedzielę na Mszach św. w bazylice mniejszej oraz kościele pw. Zbawiciela Świata i Matki Boskiej Szkaplerznej kończących się po godz. 11.

Udział zespołów ludowych przyjeżdżających na festiwal folkloru z całego świata w Eucharystii to już strzegomska tradycja. Jest ona nie tylko wielką ucztą dla oczu, bo grupy folklorystyczne zawsze przychodzą na nie do kościołów w regionalnych strojach, ale i uszu, ponieważ zespoły chętnie dołączają do tej modlitwy muzykę i religijny śpiew w swoim wykonaniu.

– Na ten dzień czekamy rok z niecierpliwością, a czas nam się bardzo dłuży – mówił proboszcz parafii pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła ks. Marek Babuśka. – Folklor gromadzi w dniach festiwalu w naszym mieście cudownych ludzi, przedstawicieli, różnych kultur, różnych języków. W tym też wyraża się wielkość Pana Boga, że możemy się z nimi razem modlić – podkreślał, witając uroczyście grupy folklorystyczne z Tajwanu, Serbii, Rumunii, Pavullo, „Przodkowian” z Kaszub, ale też zespoły dolnośląskie, jak: „Goczałkowianie”, „Dobromierzanie”, „Marzenie” z Kłodzka, „Rozmaryn” z Bogatyni i „Kostrzan”. – Cieszymy się – dodawał – z obecności wielu gości, który porę festiwalu wybierają specjalnie na przyjazd do naszego miasta. Tak dobrego festiwalu nie byłoby, gdyby nie wasze umiłowanie do narodowej kultury – podkreślał, dziękując za udział uczestnikom festiwalu oraz licznie zgromadzonym na Mszy św. parafianom. Swoje pozdrowienia skierował też do przedstawicieli władz: senatora RP Wiesława Kiliana oraz gospodarzy miasta: burmistrza Zbigniewa Suchyty i przewodniczącego Rady Miejskiej Strzegomia Tomasza Marczaka, uczestniczących w Mszy św. Po jej zakończeniu proboszcz jeszcze raz z uznaniem podkreślił piękno folkloru reprezentowanego przez zaproszone zespoły, prosząc, by nadal dbały o ten bezcenny dar, jaki jest kultura ludowa i tradycja, świadczące wraz z językiem i wyznawaną wiarą o narodowej tożsamości. W kościele pw. Zbawiciela Świata i Matki Bożej Szkaplerznej w Eucharystii, która trwała w tym samym czasie, uczestniczyły zespoły folklorystyczne: „Zeliesko” ze Słowacji, Zespół Pieśni i Tańca „Wałbrzych”, który jest zaliczany do najbardziej aktywnych dolnośląskich zespołów folklorystycznych szczycących się bogatym dorobkiem i występami na świecie na bardzo wielu festiwalach folklorystycznych, oraz zespół ludowy z Proboszczowa „Fudzijamki”. Mszy przewodniczył proboszcz parafii ks. Marek Żmuda, który członków młodego zespołu ludowego ze Słowacji – z kraju sąsiadów – przywitał bardzo uroczyście w ich języku.

Reklama

Zespoły folklorystyczne nadały Mszy św. piękną, muzyczną oprawę, a zaprezentowane na niej piękne religijne pieśni wzbudziły podziw i uznanie. Swoją wdzięczność za nie wierni okazali brawami. Po Mszach zespoły przeszły do centrum miasta, gdzie razem z gośćmi festiwalu odtańczyły na Rynku poloneza na kilkaset par. Nie oznaczało to wcale końca festiwalu, bo na mieszkańców oczekiwał jeszcze poczęstunek z regionalnych potraw i smakołyków przygotowanych przez zespoły i oferowany na ich stoiskach narodowych, a także blisko sześciogodzinny przegląd zespołów dolnośląskich na estradzie w Parku Miejskim.

W tym roku Międzynarodowy Festiwal Folkloru w Strzegomiu odbył się po raz 25. w historii miasta. Burmistrz Strzegomia Zbigniew Suchyta, który tańczył kiedyś w Zespole Pieśni i Tańca „Kostrzanie” i jest jedną z osób, które ten festiwal ćwierć wieku temu zainicjowały, ma wielki powód do dumy, bo impreza ma oddanych sercem licznych fanów nie tylko w mieście, ale też w skali regionu i kraju. Z każdym rokiem przybywa mu też przyjaciół w odległych krajach na świecie.

– Nasze zespoły uczestniczą w Mszach św. od zarania, a pierwszym zespołem ze zagranicy, który zaprowadziliśmy, by pokazać mu kościół Świętych Apostołów Piotra i Pawła był ludowy zespół z Bułgarii – wspomina Zbigniew Sychyta. – To wszystko rodziło się spontanicznie. Wcześniej byliśmy w Bułgarii i oni nas zabrali do swojego monastyru, który był zachwycający. Po ich przyjeździe do Strzegomia my pokazaliśmy im naszą bazylikę, a najwłaściwszym czasem wydała się nam wtedy Msza św., bo ta najpiękniej się prezentuje, gdy jest pełna modlących się ludzi. Od następnego festiwalu to się potoczyło już samo... i stało się cennym i powtarzanym regularnie punktem festiwalowego programu. Dał temu kiedyś światło śp. ks. prał. Stanisław Siwiec, a kontynuują teraz wraz z nami proboszczowie obu strzegomskich parafii. – Sam nie wyobrażam sobie już naszego festiwalu folkloru bez obecności zespołów na niedzielnych Mszach św. i tej barwnej parady na Rynku, na której zespoły bawią się razem z mieszkańcami – podkreśla burmistrz Strzegomia.

2016-09-01 09:56

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Warszawa: od lipca międzynarodowy festiwal muzyki organowej w katedrze

2020-06-18 17:39

[ TEMATY ]

festiwal

Warszawa

organy

archikatedra warszawska

Aw58/Wikipedia

Warszawa, bazylika archikatedralna św. Jana Chrzciciela, organy

Międzynarodowy Festiwal Muzyki Organowej „ORGANY ARCHIKATEDRY” zaliczany jest do najpoważniejszych warszawskich festiwali i najpoważniejszych festiwali organowych w Europie. Powstał w 1994 r. z inicjatywy polskiego organisty Przemysława Kapituły, który jest kierownikiem artystycznym festiwalu. Koncerty festiwalowe odbywają się każdego roku przez trzy letnie miesiące (lipiec, sierpień, wrzesień) w kolejne niedziele o godz. 16.00 w Archikatedrze św. Jana (ul. Świętojańska 8).

Festiwal rozpocznie się 5 lipca w archikatedrze św. Jana w Warszawie.
Podczas 12 koncertów usłyszymy czołówkę wybitnych muzyków z całej Europy (m.in. Włochy, Niemcy, Andora, Szwajcaria). Cały cykl potrwa do 20 września.

Międzynarodowy Festiwal Muzyki Organowej „ORGANY ARCHIKATEDRY” każdego roku gości doskonałych organistów-wirtuozów z całego niemal świata, którzy zapewniają bardzo wysoki poziom artystyczny przedsięwzięcia. Występowali w warszawskiej świątyni organiści najważniejszych katedr europejskich, znakomici profesorowie uczelni europejskich, laureaci międzynarodowych konkursów organowych, wielkie indywidualności, wspaniali improwizatorzy, prezentując repertuar przez siebie zaproponowany. Polscy organiści (P. Kapituła i J. Erdman) eksponowali twórczość polskich kompozytorów: Mieczysława Surzyńskiego i Feliksa Nowowiejskiego. Festiwal cieszy się bardzo wysoką frekwencją świadcząca o renesansie muzyki organowej we współczesnej Europie.

Festiwal jest tworem niemalże idealnym, ponieważ łączy prezentacje określonego gatunku sztuki z bardzo wysokim odbiorem społecznym. Jest bardzo lubiany przez słuchaczy, w każdym koncercie uczestniczy średnio ok. 500 osób. Dzięki dużemu zasięgowi imprezy skutecznie promowana jest twórczość kompozytorów polskich: M. Surzyńskiego, F. Nowowiejskiego i A. Freyera. Festiwal „ORGANY ARCHIKATEDRY” jest ważnym elementem warszawskiego życia kulturalnego i jest jedną z głównych letnich wizytówek stolicy. Festiwal organizuje Fundacja „Festiwal Muzyki Sakralnej”.

Archikatedra warszawska jest jednym z najważniejszych miejsc kultury i tradycji narodowej Polski. Jest również wręcz wymarzonym miejscem do prezentacji muzyki organowej. Na odbiór interpretacji muzycznych składają się tu wrażenia wynikłe z piękna i potęgi brzmienia nowoczesnych organów oraz atmosfery i sacrum świątyni. Na chórze kościoła, jedna z najznakomitszych firm niemieckich – Eule, zbudowała w 1987r. mechaniczne organy. Ten wielki 60-głosowy instrument jest przykładem znakomitego kunsztu organmistrzowskiego. Wyjątkowo trafny projekt instrumentu, jakość wykonania, walory artystyczne i uniwersalność pozwalająca na prezentacje muzyki wszystkich epok, uzasadniają zaliczenie organów do najlepiej rozumianej „ekstraklasy koncertowej”. Archikatedra św.Jana jest znaczącym centrum muzyki sakralnej o zasięgu międzynarodowym.

Usytuowana w sercu Starego Miasta bazylika archikatedralna św. Jana Chrzciciela, której początki sięgają XIV w., jest miejscem skłaniającym do szczególnej refleksji. Świątynia była świadkiem wielu ważnych wydarzeń w dziejach Polski, takich jak zaprzysiężenie Konstytucji 3 Maja czy koronacje królów. W jej podziemiach spoczywają prochy wielu sławnych Polaków m.in.: króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, prezydentów RP G. Narutowicza oraz I. Mościckiego, laureata Nagrody Nobla H. Sienkiewicza, pianisty i premiera RP I. J. Paderewskiego. Archikatedra św. Jana jest miejscem niezwykle ważnym dla Warszawy i Polski również ze względu na wkład do kultury muzycznej. Po przeniesieniu stolicy z Krakowa do Warszawy stała się głównym ośrodkiem życia muzycznego w Polsce. Z kościołem związani byli wybitni organiści i kompozytorzy polscy (B. Pękiel, M. Surzyński, S. Moniuszko) tworząc wielką tradycję muzyczną tego miejsca, której kontynuacją i nowoczesnym uzupełnieniem jest festiwal „ORGANY ARCHIKAREDRY”.

CZYTAJ DALEJ

5 pytań do… Pana Marcina Horały

2020-07-05 21:44

[ TEMATY ]

wywiad

polityka

5 pytań do...

Archiwum Marcina Horały

Marcin Horała

Centralny Port Komunikacyjny będzie nie tylko hubem przesiadkowym w skali Europy, ale będzie też ogromnym impulsem rozwojowym dla polskiej gospodarki - przekonywał prezydent Andrzej Duda. O tej ogromnej inwestycji Piotr Grzybowski rozmawia z min. Marcinem Horałą, sekretarzem stanu, pełnomocnikiem rządu ds. Centralnego Portu Komunikacyjnego dla RP.

Piotr Grzybowski: Panie Ministrze, czy może Pan przybliżyć naszym czytelnikom, czym ma być Centralny Port Komunikacyjny?

Marcin Horała: Centralny Port Komunikacyjny to program inwestycyjny, który ma stworzyć praktycznie nowy system komunikacyjny w Polsce. Jego sercem będzie duże, międzynarodowe lotnisko przesiadkowe, hubowe, port lotniczy oraz nowe inwestycje kolejowe, tzw. Szprychy, bo to nawiązuje do koncepcji organizacji komunikacji tzw. piasta- szprychy. Połączą one całą Polskę z CPK, a przez CPK z Warszawą, Łodzią, z rejonem centralnym Polski. W trochę w mniejszej skali przewidziane są inwestycje drogowe - w sumie taki wieloletni program, który można oszacować z grubsza na około 100 mld. złotych. W wyniku tego programu będziemy mieli znacznie lepszy system połączeń między różnymi częściami Polski, a dzięki lotnisku również z całym światem.

PG: Czy w Polsce ta inwestycja jest konieczna ?

MH: Jest bardzo potrzebna i bardzo korzystna. Czy niezbędna ? Oczywiście teraz żyjemy bez takich inwestycji i pewnie dalej jakoś tam byśmy żyli, ale tracimy bardzo dużo szans i możliwości rozwoju naszego kraju. Po pierwsze w całym regionie Europy Środkowo- Wschodniej nie ma dużego hubu przesiadkowego, lotniczego. Te połączenia są obsługiwane przez inne linie lotnicze. Zdarza się (kto leciał na Daleki Wschód, ten wie), że czasem się leci najpierw na zachód, żeby polecieć na wschód, żeby już tam się przesiąść na lot bezpośrednio dalekowschodni. To chociażby jeden z przykładów obecnej nieefektywności. Po drugie, już przed kryzysem koronawirusowym wyczerpywała się przepustowość portów lotniczych środkowego Mazowsza, przede wszystkim port „Okęcie” w Warszawie, który jest niemożliwy do rozbudowy, bo jest w środku miasta, więc tam za chwile po prostu zabrakłoby fizycznie możliwości obsługi rosnącego ruchu pasażerskiego w Polsce. Kolejna sprawa to kwestia naszych połączeń komunikacyjnych. Nie są one zaprojektowane na współczesną Polskę, są wynikiem pozostałości pozaborowych, planów Układu Warszawskiego – tam, gdzie sowiecka armia miała nacierać na zachód, na linii natarcia była szykowana dobra infrastruktura, dobry transport. Teraz to są połączenia często zupełnie abstrahujące od współczesnych potrzeb. Na przykład Płock- miasto mazowieckie, nie tak bardzo oddalone od Warszawy, ma jedno połączenie kolejowe dziennie - 2,5 godziny bezpośrednio, a z przesiadką ponad 3 godziny. Dzięki naszemu programowi kolejowemu przewidywane jest 45 minutowe połączenie z Warszawą prawie co godzinę, a 30 minutowe z CPK. To pokazuje skalę przełomu. Mamy duże miasta takie, jak Łomża, czy Jastrzębie Zdrój, które w ogóle są odcięte i nie mają komunikacji kolejowej, a więc jest to kolejna potrzeba, a z drugiej strony - jak to się mówi w ekonomii - nisko wiszący owoc do zerwania, korzyści łatwe do osiągnięcia, ponieważ przyspieszenie czasów przejazdu, nieraz dwu, trzykrotne, albo co najmniej o godzinę, od razu otwiera możliwości rozwoju gospodarki, tego, żeby sobie ludzie po Polsce podróżowali, studiowali, korzystali turystycznie. Mówimy o kilku godzinach przejazdu z południa Polski nad morze, albo z północy Polski w góry. To wszystko są korzyści, które możemy osiągnąć dzięki programowi inwestycyjnemu CPK.

PG: Jak ta inwestycja ma być finansowana?

MH: Wspomniane 100 mld. to bardzo orientacyjny szacunek całego programu inwestycyjnego, z czego samo lotnisko to około 25 mld. złotych. Tu w założeniu większość kwoty będzie pozyskana od inwestorów prywatnych, z budżetu państwa będzie tylko taki zaczyn na początek, dla uruchomienia projektu. Samo lotnisko jest po prostu opłacalną inwestycją, mamy analizy biznesplanu lotniska przez renomowaną światową firmę audytorską, która pokazała stopę zwrotu prawie 10% rocznie, więc to jest po prostu atrakcyjna inwestycja. Planujemy inwestora branżowego, duże, międzynarodowe lotnisko, które mogłoby objąć udziały, aczkolwiek nie więcej niż 49%, bo w założeniu jest zachowanie kontroli w rękach polskich. Drugie źródło finansowania pochodzi z rynku, po prostu od banków, instytucji finansowych: czy to linie kredytowe, czy obligacje komercyjne, czy inne instrumenty pochodne - to już będzie zależało od tego, co w danym momencie na rynkach finansowych będzie najkorzystniejszą, najbardziej dostępną formą finansowania. Mówimy o samym lotnisku. Jeżeli natomiast mówmy o inwestycjach infrastrukturalnych, zwłaszcza kolejowych, to tu w sposób oczywisty źródłem finansowania będą środki unijne, trochę środków z budżetu państwa, ale ze wsparciem środków unijnych.

W najbliższych perspektywach Unia Europejska zapowiada duży nacisk na transport szynowy, na rozwój kolei, jako bardziej ekologicznego, bardziej przyjaznego środowisku sposobu transportu. Tu nawet jest już pierwsza jaskółka, bo już w tej perspektywie spółce CPK udało się na jeden projekt na zaprojektowanie odcinka linii kolejowej przez Jastrzębie Zdrój do granicy państwa pozyskać w instrumencie „cechowskim”, czyli gdzie nie ma koszyków narodowych, gdzie konkuruje się też z projektami innych państw UE o pieniądze. Udało się taką konkurencję wygrać i pierwszą transzę finansowania na zaprojektowanie tej linii pozyskać. Tak będzie w kolejnych perspektywach unijnych, żeby zwłaszcza na połączenia kolejowe, być może też drogowe, ale głównie kolejowe pozyskiwać unijne środki. W sumie więc z tych 100 mld. na pewno zdecydowana większość to będą środki zewnętrzne, które dzięki programowi CPK pozyskamy do Polski. Będzie on narzędziem przyciągania kapitału miliardów, które będą inwestowane w Polsce.

PG: Czy znany jest już kalendarz prac?

MH: Tak, oczywiście. Harmonogram został ustalony, zasadniczo się go trzymamy i nie notujemy na ten moment opóźnień. Takie główne „kamienie milowe” to: w roku 2023 pierwsze „wbijanie łopat”, pierwsze prace budowlane na lotnisku i na pierwszych pięciu odcinkach linii kolejowych (mówię tu o nowych liniach kolejowych, bo oczywiście w skład tej szprychy będą wchodziły czasami linie już istniejące, które będą modernizowane, a niekiedy już są zmodernizowane) i rok 2027 - moment, kiedy planujemy pierwszy lot z lotniska i otwarcie pierwszych fragmentów linii kolejowych. Docelowo spójny, kompletny system, to są dwie najbliższe perspektywy unijne do roku 2030/34. Mówiąc bardziej szczegółowo, w najbliższym czasie, w tym roku finalizujemy szereg rozmów, negocjacji biznesowych i przetargów, które wyłonią kilku kluczowych partnerów.

Po pierwsze, przede wszystkim doradcę strategicznego, który w przyszłości ma zostać partnerem strategicznym, czyli właśnie duże, międzynarodowe lotnisko, z którym będziemy współpracować przy projekcie. Na tej ostatniej prostej zostały dwa lotniska konkurujące ze sobą: Incheon w Seulu i Narita z Tokio, obydwa z pierwszej dziesiątki lotnisk na świecie, obsługujące właśnie kilkadziesiąt milionów pasażerów rocznie. Takiego know-how nie mamy teraz w Polsce, nie mamy hubowego lotniska, więc chcemy we współpracy z tym partnerem pozyskać wiedzę i technologie, jak takim lotniskiem operować oraz zaprosić go też do późniejszej współpracy. Mówiąc krótko, żeby doradzał i budował, jak dla siebie. W tym roku wybierzemy również wykonawcę master planu lotniska. To jest taki powiedzmy plan-matka, zarówno w sensie budowlanym, jak i biznesowym.

On będzie zawierał rozwiązania dotyczące szczegółowego modelu biznesowego i tego, co brzydko się nazywa „montażem finansowym” dla sfinansowania projektu, ale też przede wszystkim sam projekt lotniska, z którego później - jak spod parasola - będą wyjmowane poszczególne elementy: pas startowy, terminal, etc. i będą już traktowane jako projekty budowlane. W tym roku wyłonimy wykonawcę, rozpoczną się te prace, w pierwszej połowie przyszłego roku będą zakończone i master plan będzie gotowy. Lada moment ruszają już inwentaryzacje środowiskowe na pierwszych pięciu odcinkach linii kolejowych, bo żeby dokonać ostatecznego wyboru przebiegów, trzeba dokonać (poza oczywiście konsultacjami społecznymi na miejscu, które też cały czas prowadzimy) również inwentaryzację środowiskową. Moment decyzji środowiskowej to jest już ostateczne ustalenie przebiegu dla danej inwestycji, więc te inwentaryzacje środowiskowe już w lipcu się rozpoczną. To ten krótki harmonogram na najbliższy czas.

PG: Czy wiemy już, ile miejsc pracy wygeneruje budowa, później obsługa i jak to wpłynie na rozwój gospodarki, podatki etc. ?

MH: Można szacować, że sama budowa to kilkanaście tysięcy miejsc pracy. Przy analogicznej wielkości lotniskach na świecie sama budowa generowała od kilkunastu, do 30 tysięcy miejsc pracy. Później działające lotnisko w raz z towarzyszącymi biznesami w bezpośrednim otoczeniu lotniczym szacujemy na 40 tysięcy nowych miejsc pracy, a razem z branżami pokrewnymi - taka całkowita wygenerowana liczba nowych miejsc pracy to 150 tysięcy. Tak, jak mówiliśmy o projekcie finansowym, że z tych 100 miliardów większość stanowił będzie kapitał zewnętrzny, co oznacza przyciągnięcie do Polski 60, 70, 80 miliardów złotych bezpośrednich inwestycji, których w innym wypadku w Polsce by nie było. Całkowity wpływ na gospodarkę Polski, niewątpliwie bardzo pozytywny, jest jednak praktycznie trudny i niemożliwy do oszacowania.

Wrócę jeszcze do tego Płocka, choć takich miast jest wiele, wiele więcej: Łomża, Włocławek, Sieradz, Jastrzębie Zdrój, itd.. Jeżeli np. przedsiębiorca z Płocka będzie mógł w ciągu 1,5 godziny obrócić do Warszawy i z powrotem, załatwić swoje sprawy w Warszawie w 2 godziny, co nie będzie zajmowało mu całego dnia, to dla jednoosobowej działalności gospodarczej będzie to ogromna korzyść i wzrost możliwości. Załatwienie jakiejś sprawy urzędowej nie będzie już powodowało konieczności zamknięcia biznesu na jeden dzień zamknąć. To są korzyści związane z tym, co po angielsku nazywa się conectivity , co trudno jednym polskim słowem zastąpić, ale chodzi o łatwość, możliwość, szybkość i dostępność połączeń, szybkość przemieszczania się, która pozytywnie wpływa na całą gospodarkę.

Chodzi również o walkę z bezrobociem, które jest zjawiskiem powszechnym na prowincji, odciętej i pozbawionej szybkiego transportu, podczas gdy w stosunkowo w nieodległej metropolii jest brak rąk do pracy. Tak jest przecież i w Warszawie, i w Trójmieście, gdzie brakuje rąk do pracy w wielu zawodach. Ogromna korzyść wynika z tego, że ktoś nie będzie musiał podejmować życiowej decyzji o wyprowadzeniu się ze swojego rodzinnego miasta w poszukiwaniu pracy, tylko nadal tam mieszkając będzie w stanie codziennie do niej dojechać i wrócić do domu. To jest również korzyść dla firm szukających pracowników. Poza tym ludzie mający pracę zarobią więcej, to też więcej kupią, więcej wydadzą u siebie. Może powstanie jakiś nowy sklep, nowa restauracja, nowe miejsca pracy… To w tej chwili jest bardzo trudne do zmierzenia, ale można z góry powiedzieć, że płyną ogromne, dodatkowe korzyści gospodarcze, a najłatwiej policzalne jest tych 150 tysięcy nowych miejsc pracy.

CZYTAJ DALEJ

Gran Sasso: inauguracja „Szlaku dwóch świętych”, Gabriela i Jana Pawła II

2020-07-06 14:00

[ TEMATY ]

Jan Paweł II

droga

Bractwo Jakubowe

Na camino

Uroczysta inauguracja miała odbyć się w maju, w setną rocznicę urodzin św. Jana Pawła II i zarazem w stulecie ogłoszenia św. Gabriela od Matki Bożej Bolesnej patronem włoskiej młodzieży. Pandemia wymusiła jednak zmianę planów. Uroczystości jubileuszowe przeniesiono na przyszły rok, a dziś zainaugurowano „Szlak dwóch świętych”.

39-kilometrowy szlak rozpoczyna się przy sanktuarium św. Gabriela w Isola del Gran Sasso. Jest to jedno z najchętniej odwiedzanych miejsc pielgrzymkowych w Europie. Rocznie przybywa tam ponad 2 mln pielgrzymów. Trasa wiedzie po urokliwych zakątkach Apeninów, kończąc się przy pierwszym sanktuarium św. Jana Pawła II we Włoszech, które znajduje się w miejscowości San Pietro della Ienca w Abruzji.

„Otwarcie tego szlaku to szczególnie dla ludzi młodych symboliczny znak zmartwychwstania po czasie pandemii, pokazanie, że muszą zacząć od nowa” – mówi Radiu Watykańskiemu bp Lorenzo Leuzzi, który zainaugurował „Szlak dwóch świętych”.

„Poświęcenie nowego szlaku jest ważnym znakiem nowego początku. Obchody miały mieć dużo szerszy charakter, ale pandemia zmieniła nasze plany. Część wydarzeń przenieśliśmy na przyszły rok. Zależało mi jednak na tym, by ten szlak został otwarty już teraz – mówi papieskiej rozgłośni bp Leuzzi. – Liczę, że stanie się on bardzo popularny szczególnie wśród młodzieży i pomoże jej zgłębić nauczanie tych dwóch wielkich świętych tak ważnych dla młodego pokolenia. Trasa jest dość wymagająca fizyczne. Mam nadzieję, że będzie to także szlak modlitwy, refleksji i wzajemnego dzielenia wiarą i tym, co ci dwaj święci wciąż ofiarują młodym ludziom”.

W prowadzonym przez pasjonistów sanktuarium w Isola del Gran Sasso 27 lutego 2021 r. rozpoczną się obchody Roku św. Gabriela połączone ze wspomnieniem stulecia urodzin Papieża-Polaka. Jan Paweł II odwiedził to miejsce 35 lat temu. Podczas swej pielgrzymki poświęcił kapliczkę, w której przechowywane są relikwie patrona włoskiej młodzieży. Św. Gabriel był włoskim pasjonistą, żył w XIX w., zmarł mając zaledwie 24 lata.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję