Reklama

W Wieluniu zaczęła się II wojna Światowa

Współczesny świat, postawiony w obliczu poprawności politycznej, powinien odkłamać rzeczywistość, porzucić kłamstwo, fałsz i manipulację. Potrzeba spowiedzi całych narodów

Niedziela Ogólnopolska 36/2016, str. 24-25

Muzeum Ziemi Wieluńskiej w Wieluniu

Pojęcie poprawności politycznej obecne jest dość często w różnych wypowiedziach. Jest ono pewnym sposobem określania rzeczywistości, pewnym schematem oceny różnych wydarzeń, zarówno historycznych, jak i bieżących. Zawiera się w nim specyficzne odniesienie do prawdy: poprawność polityczna jest narzucaniem form kwalifikacji spraw i wydarzeń.

Solidarnośćw dążeniu do prawdy

Właściwie jesteśmy w obręczach różnych tego typu postaw, podczas gdy człowiek wciąż zmaga się z poszukiwaniem prawdy. Ocena zatem życiowych wydarzeń ma wymiar nie tylko ontologiczny, ale przede wszystkim moralny. Kiedy mówi się o różnych sprawach, trzeba zauważyć, że ludzie chcieliby, aby rzeczywistość była określana w kategorii: dobrze – źle. Dlatego istnieje pewien zgrzyt między tym, co określamy jako poprawność polityczna, a tym, co jest prawdą.

Niektórzy ludzie i środowiska dopuszczają do pozytywnego wartościowania tylko pewien określony sposób myślenia. Istnieją tzw. salony – np. redakcje prasowe, radiowe czy telewizyjne lub portale społecznościowe – w których odbywają się dyskusje, debaty. I następuje ocena rzeczywistości, często spraw bardzo ważnych, mających ogromne znaczenie historyczne i moralne, ocena, która waży na późniejszym wieloletnim odniesieniu do tych spraw – np. do rewolucji francuskiej, do epoki oświecenia, II wojny światowej, gułagów itp. Żyjemy w okresie takich ocen wiążących się m.in. z 77. rocznicą wybuchu II wojny światowej. I ciągle jesteśmy w szponach pewnej poprawności politycznej, która niejednokrotnie mija się z prawdą albo nawet celowo chce tę prawdę zamazać. Wydaje się, że potrzeba tu jakiejś spowiedzi świata, żeby doprowadzić do prawdziwych ocen faktów. Jesteśmy bowiem wciąż świadkami jakiejś cichej manipulacji, dążenia do tego, by pewne sprawy ukryć, zamieść głęboko pod dywan – m.in. to, że wojnę wywołali niemieccy naziści, że obozy koncentracyjne były wytworem hitlerowców, a gułagi zakładali komuniści. Tymczasem za tymi określeniami kryją się konkretne narody i konkretne nazwiska. Dlaczego mamy to zatajać?

Reklama

Prawdą jest, że w latach 30. ubiegłego wieku w Niemczech Hitler doszedł do władzy – jego partia uzyskała mandat do rządzenia państwem. To Niemcy pod wodzą Hitlera doprowadzili do wybuchu wojny. Dlaczego o tym nie mówić – ku przestrodze!? Podobnie jest z raz po raz pojawiającymi się określeniami: „polskie obozy koncentracyjne”. Wielu młodym ludziom na świecie, którzy nie sięgają do historii, wydaje się, że to Polacy są sprawcami tego piekła na ziemi, a przecież i pomysł, i realizacja były czysto niemieckie.

Pierwsze bomby spadły na Wieluń

Jesteśmy świadkami zamyślenia historycznego dotyczącego m.in. obrony Westerplatte w 1939 r. – to tam odbywają się uroczystości związane z kolejnymi rocznicami wybuchu II wojny światowej. Trzeba jednak pamiętać, że wojna rozpoczęła się w bezbronnym Wieluniu, który pierwszy został zaatakowany przez niemieckie lotnictwo. Wieluń nie miał żadnego garnizonu wojskowego, ale to tutaj padły pierwsze bomby, w zbombardowanym szpitalu zginęli przebywający w nim chorzy, zburzony został kościół – zginęło 2 tys. niewinnych ludzi, którzy nie mieli żadnej obrony. Niemieccy żołnierze filmowali atak na miasto, w niemieckich archiwach są zdjęcia i filmy dotyczące początków wojny, ale pewnie jakaś poprawność polityczna kazała naszym władzom obchody wybuchu wojny organizować na Westerplatte, wspominać bohaterskich obrońców. Tymczasem tam żołnierz polski walczył z niemieckim. Wymiar moralny wybuchu II wojny światowej widać jednak w cichym i spokojnym polskim miasteczku, jakim był Wieluń. To w nim ujawnia swe oblicze cały hitlerowski bandytyzm. Chodzi o mord dokonany na ludności cywilnej, która nie mogła się bronić i została bestialsko potraktowana przez najeźdźcę. Poza tym – napaści dokonały samoloty niemieckie, a nie, jak się mówi, nazistowskie czy hitlerowskie. Trzeba o tym przypominać, a wtedy prawdziwe oceny działań Niemców na terenie Polski będą wyglądały inaczej.

Reklama

Z wojennych wspomnień

Przypomnę też bardzo poruszającą mnie osobiście sytuację, która dotyczy 74. pułku lublinieckiego. Jego dzieje sięgają 1920 r., czasów obrony Polski przed bolszewickim (czytaj: rosyjskim) najeźdźcą. W 1939 r. żołnierze z 74. pułku szli jako armia polska w kierunku Kielc. W pobliżu Częstochowy, w Złotym Potoku, rozegrała się bitwa polsko-niemiecka, w której zginęli żołnierze tego pułku. Szczegółowe wspomnienia z tej bitwy przekazał mi mój ojciec, Marian Skubiś, który wyszedł na wojnę z Lublińca w kierunku Złotego Potoku. Bitwa kosztowała życie wielu żołnierzy. Ojciec wraz z dwoma kolegami ukryli się pod skałą jurajską i przeżyli. Ojciec wrócił do domu, ale nie wiedział, co stało się z jego kolegami, którzy poszli dalej na front. W sierpniowych dniach bieżącego roku znalazłem się w niewielkiej miejscowości Smogorzew (pow. Przysucha). Obok – w Mariówce – mieści się prowadzony przez siostry służki dobrze wyposażony i funkcjonujący zakład rehabilitacyjny. Przy okazji pobytu w nim zobaczyliśmy z bratem cokół, na którym widnieje napis: 74. pułk lubliniecki. Twórcom tego pomnika udało się umieścić zdjęcia żołnierzy tego pułku, którzy zostali rozstrzelani. Takie były dalsze dzieje pułku, w którym służył mój ojciec. Po bitwach, m.in. pod Złotym Potokiem, pułk szedł dalej szlakiem wojennym. Pod Smogorzewem 300 polskich żołnierzy, kolegów mojego ojca, zostało wziętych przez Niemców do niewoli i brutalnie rozstrzelanych. Opis zamieszczony na obelisku stanowi dokumentację tych wydarzeń i zbrodni dokonanych przez regularną armię niemiecką – Wehrmacht. To nie gestapo, nie naziści, ale dowódcy oficjalnej formacji niemieckiej zdecydowali o rozstrzelaniu Polaków!

Dzisiaj, gdy przeżywamy 77. rocznicę wybuchu II wojny światowej, widzimy potrzebę solidnego wyspowiadania się Niemców przed światem. Także Rosjan. Bo to nie formacje partyjne: hitlerowska czy stalinowska dokonywały zbrodni. W zbrodniczej działalności uczestniczyły całe narody. Tak należy też mówić o rzezi wołyńskiej z 1943-44 r. – Ukraińcy wymordowali wówczas ok. 50-60 tys. polskiej ludności.

Reklama

Skażeni poprawnością polityczną

Przez wiele lat tkwiliśmy w poprawności politycznej. Z jakichś powodów mówiło się o armiach wyzwoleńczych czy powstańczych, a przecież były to formacje ludzi, którzy byli zwykłymi mordercami i oprawcami. Trzeba wreszcie odejść od języka poprawności politycznej. Jest on obecny także w określeniach działalności Związku Radzieckiego. To kraj, którego nazwa jest czysto polityczna, partyjna, za nią natomiast kryją się poszczególne narody i konkretne nazwiska. Istnieje jakiś parasol poprawności politycznej nad tym państwem, ale jest to wielki kamuflaż i zatajanie prawdy. Trzeba odkłamać rzeczywistość, porzucić kłamstwo, fałsz i manipulację, by móc budować tak, aby już nigdy ideologie nie przesłoniły nam rzeczywistości. Bo tylko prawda ma moc wyzwalającą.

Jesteśmy świadkami zakłamywania prawdy w wielu sprawach. Na świecie mówi się m.in., że to my, Polacy, jesteśmy współodpowiedzialni za zagładę Żydów. Żeruje się na niedouczeniu albo bezmyślności ludzi i chce okłamać świat, by przy okazji załatwić jakieś interesy. A przecież na wydarzenia historyczne oraz na rzeczywistość należy patrzeć przez pryzmat prawdy. Trzeba się zatem starać o solidarność w poszukiwaniu i głoszeniu prawdy. Jest ona czymś pięknym i – co ważne – ma wymiar moralny.

Budować na prawdzie

Solidarność w dążeniu do prawdy w mówieniu o rzeczywistości historycznej jest ważna szczególnie dla nas, Polaków. Jako naród bardzo ucierpieliśmy bowiem w czasie II wojny światowej, tak wielu Polaków zginęło, zniszczono nasze państwo.

Nową Polskę, naszą nową rzeczywistość trzeba budować w oparciu o prawdę. Trzeba więc dokonać głębokiego rachunku sumienia także z tego wszystkiego, co działo się po II wojnie z udziałem Polaków. Należy nazwać po imieniu różne formacje komunistyczne i mieć świadomość, że za to wszystko trzeba wziąć odpowiedzialność. Moralnośc nie jest partyjna, ale dotyczy poszczególnych ludzi, narodu. Jest podstawowym elementem budowania dobrego życia wspólnot ludzkich. Idea poprawności politycznej natomiast, obecna we współczesnym świecie, musi być jak najprędzej odsunięta i oceniona. Rolę wiodącą winna odegrać czysta prawda.

2016-08-31 08:35

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Dziewczyna z nieba

Niedziela Ogólnopolska 3/2020, str. 46-47

[ TEMATY ]

wywiad

pasja

Krzysztof Tadej

Skromna, życzliwa i odważna. W 2019 r. zdobyła mistrzostwo świata w akrobacji szybowcowej. Pokonała zawodników z 13 państw. Jest pierwszą kobietą w historii, która zdobyła ten tytuł.

Krzysztof Tadej: Szybowce kojarzą się ze spokojnymi, cichymi i wolnymi lotami. Czy tak jest również, gdy wykonujesz akrobacje szybowcowe?

CZYTAJ DALEJ

Adwentowe inspiracje

Niedziela Ogólnopolska 48/2021, str. 50-51

[ TEMATY ]

adwent

Karol Porwich/Niedziela

Przed nami Adwent. Kolejny w życiu, ale nadal niezmiennie wyjątkowy. Czekanie na Boga jest warte uwagi, zaangażowania i doświadczania tu i teraz tego, co się dzieje, wrażliwości na ludzi, których spotykamy. Każdy ma swój Adwent do przeżycia. Tylko jak go przeżyć dobrze?

Który to już o Adwent w naszym życiu? Którykolwiek by nie był –nawet ten pięćdziesiąty ósmy jest zupełnie nowy. Jak to w życiu bywa, rutyna przeplata się z ciekawością i nadzieją, bo to przecież jakiś początek.

CZYTAJ DALEJ

Belgijscy biskupi po wizycie ad limina: doceniono nasze doświadczenia

2022-11-29 14:32

[ TEMATY ]

Watykan

Włodzimierz Rędzioch

Belgijscy biskupi spotkali się w Watykanie z dobrym przyjęciem i zrozumieniem. Co więcej, prefekt jednej z dykasterii przyznał nawet, że Stolica Apostolska uczy się od Kościoła w Belgii. Wskazuje na to w rozmowie z Radiem Watykańskim biskup diecezji Liège. Tamtejszy episkopat przebywał w Rzymie z wizytą ad limina, pierwszą od 12 lat. Biskupi zostali przyjęci przez Papieża na trwającej ponad dwie godziny audiencji. Zorganizowano też dla nich spotkanie z szefami różnych dykasterii.

Bp Jean-Pierre Delville przyznał, że biskupi zabiegali w Watykanie o dopuszczanie kobiet do diakonatu oraz o możliwość wyświęcania na kapłanów żonatych mężczyzn. Zachwalali też belgijski model relacji państwo-Kościół. Ich zdaniem to dzięki ingerencji państwa i ustanowieniu parlamentarnej komisji Kościół uporał się z problemem nadużyć seksualnych. Ordynariusz Liège zauważa, że w Belgii plaga ta miała wyraźne ramy czasowe. Dotyczyła zasadniczo ostatnich 40 lat minionego stulecia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję