Reklama

Niedziela na Podbeskidziu

Hałcnowska świątynia bazyliką. Tu Maryja wysłuchuje

Niedziela bielsko-żywiecka 29/2016, str. 4-5

[ TEMATY ]

sanktuarium

PB

Figurę Matki Bożej procesyjnie przeniesiono z kościoła do ołtarza polowego

Figurę Matki Bożej procesyjnie przeniesiono z kościoła do ołtarza polowego

Nie ma większych honorów niż pocieszenie i pomoc, jakich udziela nam tutaj Matka Boża Bolesna. Maryja uczestniczy codziennie w życiu mieszkańców tutejszych miast i wiosek. Swoim spojrzeniem dogląda wszystkich szczegółów życia rodzinnego, poszczególnych osób i całej społeczności. Pozostaje do dyspozycji, aby słuchać naszych zwierzeń i modlitw – mówił nuncjusz apostolski w Polsce abp Celestino Migliore podczas hałcnowskich uroczystości podniesienia tamtejszej świątyni do godności bazyliki mniejszej.

2 lipca 2016 r. w kalendarium diecezji bielsko-żywieckiej pozostanie datą wyjątkową. Od tego momentu wspólnota Kościoła na Podbeskidziu cieszy się tytułem bazyliki mniejszej, jakim papież Franciszek uhonorował kościół pw. Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny w Hałcnowie, gdzie od wieków czczona jest łaskami słynąca figura Matki Bożej Bolesnej – Hałcnowska Pieta. Uroczystościom przewodniczył Nuncjusz Apostolski. Dziękczynną Eucharystię celebrował razem z biskupem ordynariuszem Romanem Pindlem, bp. Piotrem Gregerem oraz biskupem seniorem Tadeuszem Rakoczym. Przy ołtarzu polowym razem z hierarchami modliło się 120 kapłanów z naszej i innych diecezji. W modlitwie wzięli udział przedstawiciele władz państwowych na czele z reprezentująca Premier RP posłanką Beatą Kempą, samorządowcy, wojsko, policja, poczty sztandarowe wielu organizacji, siostry zakonne i liczni wierni.

Uroczystość rozpoczęła się procesją z kościoła w kierunku polowego ołtarza. W procesji niesiono figurę Matki Bożej ubranej w nową sukienkę ofiarowaną przez wiernych na okoliczność podniesienia świątyni w Hałcnowie do godności bazyliki mniejszej. Na początku Mszy św. bp Pindel przywitał uczestników i przypomniał najważniejsze wydarzenia z dziejów kultu maryjnego w Hałcnowie. Podkreślił również zasługi tych, którzy przyczynili się do rozwoju pobożności maryjnej w tym miejscu. Następnie wikariusz generalny naszej diecezji bp Greger odczytał Dekret Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów Stolicy Apostolskiej z 28 sierpnia 2015 r. nadający tytuł bazyliki mniejszej świątyni. Z kolei B. Kempa odczytała słowa pozdrowień premier Beaty Szydło dla uczestników uroczystości.

Reklama

W homilii abp Migliore przypomniał cele dla jakich nadaje się świątyniom tytuł bazyliki mniejszej: pogłębienie więzi, jaką każdy kościół ma z biskupem Rzymu oraz nowy impuls duszpasterski w głoszeniu słowa Bożego i formowaniu wspólnoty chrześcijańskiej. – Co to znaczy uhonorować jakąś świątynię? – pytał. – Kościół jest uhonorowany, gdy można publicznie uznać, że w nim dokonywane są akty kultu, czci dla Tego, który w nim mieszka. To znaczy wobec Jezusa Eucharystycznego, który żyje i mieszka w kościele, a także wobec patronki świątyni – Matki Bożej Bolesnej, która przez lata wysłuchiwała tu liczne prośby, ocierała łzy, dodawała sił i odwagi ludziom doświadczającym desperacji, porzucenia, wyrzutów sumienia – mówił Nuncjusz.

Po błogosławieństwie asysta liturgiczna przeszła przed główne wejście nowej bazyliki. Tam abp Migliore poświecił i razem z bp. Pindlem odsłonił tablicę upamiętniającą historyczne wydarzenie nadania tytułu świątyni.

Kościół pw. Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny w Hałcnowie jest pierwszą bazyliką mniejszą w diecezji bielsko-żywieckiej i ważnym ośrodkiem kultu maryjnego. Przez wieki wierni oddawali cześć Maryi trzymającej w ramionach martwe ciało umęczonego Syna, a maryjnej pobożności nie przerwał nawet pożar, który pochłonął drewnianą figurę, którą w 1946 r. zastąpiono nową.

Papieska decyzja nadania tytułu bazyliki mniejszej sanktuarium w Hałcnowie jest kolejnym aktem podkreślającym ważność tego miejsca dla wiary i religijności regionu. W 1926 r. figura Matki Bożej Bolesnej została koronowana koronami biskupimi, a w 1993 r., po powstaniu naszej diecezji, koronami papieskimi.

Wraz z tytułem bazyliki wierni nawiedzający hałcnowską świątynię, którzy będą uczestniczyć w niej w jakimś obrzędzie lub pomodlą się przynajmniej modlitwą „Ojcze nasz” i odmówią Wyznanie wiary, mogą pod zwykłymi warunkami dostąpić odpusty zupełnego w rocznicę poświęcenia bazyliki, w dniu liturgicznego obchodu tytułu, w uroczystość Świętych Apostołów Piotra i Pawła, w rocznicę nadania kościołowi tytułu bazyliki, w dniu wyznaczonym przez biskupa ordynariusza i raz w roku w dowolnie wybranym dniu.

2016-07-14 08:55

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Czeka na każdego…

Niedziela małopolska 37/2016, str. 6

[ TEMATY ]

odpust

sanktuarium

Janusz Pasik

Kaplica Krzyża to miejsce największych cudów duchowych i fizycznych

Kaplica Krzyża to miejsce największych cudów duchowych i fizycznych

Potrzebujemy nieustannie się nawracać, ponieważ życie człowieka to ciągła walka ze słabościami i grzechem. Jest to trudny, ale niezbędny moment naszego rozwoju duchowego i zbliżania się do Jezusa

Kościół daje nam taką możliwość poprzez wiele świąt i religijnych wydarzeń. Do nich należą również uroczystości odpustowe ku czci Podwyższenia Krzyża Świętego w sanktuarium w Mogile. W ciągu trwającego tydzień odpustu będziemy mieli nieograniczoną możliwość skorzystania z darów Bożej łaski.

CZYTAJ DALEJ

Realizm duchowy św. Teresy od Dzieciątka Jezus

Niedziela Ogólnopolska 28/2005

[ TEMATY ]

święta

Ks. Bogdan Blajer

Wielką zasługą św. Teresy jest powrót do ewangelicznego rozumienia miłości do Boga. Niewłaściwe rozumienie świętości popycha nas w stronę dwóch pokus. Pierwsza - sprowadza się do tego, iż kojarzymy świętość z nadzwyczajnymi przeżyciami. Druga - polega na tym, że pragniemy naśladować jakiegoś świętego, zapominając o tym, kim sami jesteśmy. Można do tego dołączyć jeszcze jedną pokusę - czekanie na szczególną okazję do kochania Boga. Ulegając tym pokusom, często usprawiedliwiamy swój brak dążenia do świętości szczególnie trudnymi okolicznościami, w których przyszło nam żyć, lub zbyt wielkimi - w naszym rozumieniu - normami, jakie należałoby spełnić, sądząc, iż świętość jest czymś innym aniżeli nauką wyrażoną w Ewangelii.
Teresa nie znajdowała w sobie dość siły, aby iść drogą wielkich pokutników czy też drogą świętych pełniących wielkie czyny. Teresa odkrywa własną, w pełni ewangeliczną drogę do świętości. Jej pierwsze odkrycie dotyczy czasu: nie powinniśmy odsuwać naszego kochania Boga na jakąś nawet najbliższą przyszłość. Któraś z sióstr w klasztorze w Lisieux „oszczędzała” siły na męczeństwo, które notabene nigdy się nie spełniło. Dla Teresy moment kochania Boga jest tylko teraz. Ona nie zastanawia się nad przyszłością, gdyż może się czasami wydawać zbyt odległa lub zbyt trudna. Teraz jest jej ofiarowane i tylko w tym momencie ma możliwość kochania Boga. Przyszłość może nie nadejść. „Dobry Bóg chce, bym zdała się na Niego jak maleńkie dziecko, które martwi się o to, co z nim będzie jutro”. Czasami myśl o wielu podobnych zmaganiach w przyszłości nie pozwala nam teraz dać całego siebie. Zatem właśnie chwila obecna i tylko ta chwila się liczy. Łaska ofiarowania czegoś Bogu lub przezwyciężenia jakiejś pokusy jest mi dana teraz, na tę chwilę. W chwili wielkiego duchowego cierpienia Teresa pisze: „Cierpię tylko chwilę. Jedynie myśląc o przeszłości i o przyszłości, dochodzi się do zniechęcenia i rozpaczy”. Rozważanie, czy w przyszłości podołam podobnym wyzwaniom, jest brakiem zdania się na Boga, który mnie teraz wspomaga. „By kochać Cię, Panie, tę chwilę mam tylko, ten dzień dzisiejszy jedynie” - pisze Teresa. Jest to pierwsza cecha realizmu jej ducha - realizmu ewangelicznego, gdyż Chrystus mówi nieustannie o gotowości i czuwaniu. Ten, kto zaniedbuje teraźniejszość, nie czuwa, bo nie jest gotowy. Wkłada natomiast energię w marzenia, a nie w to, co teraz jest możliwe do spełnienia. Chrystus przychodzi z miłością teraz. To skoncentrowanie się na teraźniejszości pozwala Teresie dostrzec wszystkie możliwe okazje do kochania oraz wykorzystać je. Do tego jednak potrzebne jest spojrzenie nacechowane wiarą, iż ten moment jest darowany mi przez Boga, aby Go teraz, w tej sytuacji kochać. Nawet gdy sytuacja obecna jawi się w bardzo ciemnych barwach, Teresa nie traci nadziei. „Słowa Hioba: Nawet gdybyś mnie zabił, będę ufał Tobie, zachwycały mnie od dzieciństwa. Trzeba mi jednak było wiele czasu, aby dojść do takiego stopnia zawierzenia. Teraz do niego doszłam” - napisze dopiero pod koniec życia.
Teresa poznaje, że wielkość czynu nie zależy od tego, co robimy, ale zależy od tego, ile w nim kochamy. „Nie mając wprawy w praktykowaniu wielkich cnót, przykładałam się w sposób szczególny do tych małych; lubiłam więc składać płaszcze pozostawione przez siostry i oddawać im przeróżne małe usługi, na jakie mnie było stać”. Jeśli spojrzeć na komentarz Chrystusa odnośnie do tych, którzy wrzucali pieniądze do skarbony w świątyni, to właśnie w tym kontekście możemy uchwycić zamysł Teresy. Nie jest ważne, ile wrzucimy do tej skarbony, bo uczynek na zewnątrz może wydawać się wielki, ale cała wartość uczynku zależy od tego, ile on nas kosztuje. Zatem należy przełamywać swoją wolę, gdyż to jest największą ofiarą. Przezwyciężając miłość własną, w całości oddajemy się Bogu.
Były chwile, gdy Teresa chciała ofiarować Bogu jakieś fizyczne umartwienia. Taki rodzaj praktyk był w czasach Teresy dość powszechny. Jednak szybko się przekonała, że nie pozwala jej na to zdrowie. Było to dla niej bardzo ważne odkrycie, gdyż utwierdziło ją w przekonaniu, że nie trzeba wiele, aby się Bogu podobać. „Dane mi było również umiłowanie pokuty; nic jednak nie było mi dozwolone, by je zaspokoić. Jedyne umartwienia, na jakie się zgadzano, polegały na umartwianiu mojej miłości własnej, co zresztą było dla mnie bardziej pożyteczne niż umartwienia cielesne”. Teresa nie wymyślała sobie jakichś ofiar. Jej zadaniem było wykorzystanie tego, co życie jej przyniosło.
Umiejętność docenienia chwili, odkrycia, że wszystko jest do ofiarowania - tego uczy nas Teresa. My sami albo narzekamy na trudny los i marnujemy okazję do ofiarowania czegoś trudnego Bogu, albo czynimy coś zewnętrznie dobrego, ale tylko z wygody, aby się komuś nie narazić lub dla uniknięcia wyrzutów sumienia. Intencja - to jest cały klucz Teresy do świętości. Jak wyznaje, w swoim życiu niczego Chrystusowi nie odmówiła, tzn. że widziała wszystkie okazje do czynienia dobra jako momenty wyznawania swojej miłości.
Inną cechą, która przybliża ją do nas, jest naturalność jej modlitwy. Teresa od Dzieciątka Jezus, która jest córką duchową św. Teresy od Jezusa, jest jej przeciwieństwem odnośnie do szczególnych łask na modlitwie. Złożyła nawet z tych łask ofiarę, bo czuła, że w nich można szukać siebie. Jej życie modlitwy było często bardzo marne, gdyż zdarzało się jej zasypiać na modlitwie. Po przyjęciu Komunii św. zamiast rozmawiać z Bogiem, spała. Nie dlatego, że chciała, ale dlatego, że nie potrafiła inaczej. Ważny jest fakt, iż nie martwiła się za bardzo swoją nieumiejętnością modlenia się. Wierzyła, że i z takiej modlitwy Chrystus jest zadowolony, gdyż ona nie może Mu ofiarować nic więcej poza swoją słabością.
Aby się przekonać, jak daleko lub jak blisko jesteśmy przyjmowania Ewangelii w całej jej głębi, zastanówmy się, jak podchodzimy do niechcianych prac, mniej wartościowych funkcji, momentów, gdy nie jesteśmy doceniani, a nawet oskarżani. Czy widzimy w tym okazję, aby to wszystko ofiarować Chrystusowi, czy też walczymy o to, aby postawić na swoim lub zwyczajnie zachować twarz? Jak postępujemy wobec osób, które są dla nas przykre? Czy je obgadujemy, czy też widzimy w tym okazję, aby im pomóc w drodze do Boga? Teresa powie, gdy nie może już przyjmować Komunii św. ze względu na zaawansowaną chorobę, że wszystko jest łaską. Czy każda trudna sytuacja, trudny człowiek jest dla mnie łaską?

CZYTAJ DALEJ

Unikatowe nagrania prymasa Wyszyńskiego na Festiwalu NNW w Gdyni

2022-10-01 15:48

[ TEMATY ]

film

kard. Stefan Wyszyński

KUL

Gdynia

Instytut Prymasowski Stefana Kardynała Wyszyńskiego

Na Festiwalu NNW w Gdyni pokazano dziś film dokumentalny „KUL był zawsze w jego sercu”. Obraz w reżyserii Grażyny i Bogdana Czermińskich ukazuje związki błogosławionego - najpierw księdza, później biskupa i kardynała - Stefana Wyszyńskiego z Katolickim Uniwersytetem Lubelskim. W filmie wykorzystano unikalne i nieznane szerszej publiczności materiały archiwalne z czasów pobytu późniejszego Prymasa Tysiąclecia na KUL.

„Kiedy zobaczyliśmy te materiały, to wiedzieliśmy, że one będą podstawą tego filmu, bo w końcu większa widownia będzie mogła je zobaczyć” – powiedziała Family News Service Grażyna Czermińska. Jak dodała, na bogate archiwum twórcy natrafili przy okazji realizacji poprzedniego filmu o lubelskich wątkach życia kardynała Stefana Wyszyńskiego. Bogdan Czermiński podkreślił, że film „KUL był zawsze w jego sercu” to wspólna produkcja TVP3 Lublin i KUL-u, stąd możliwe było korzystane z archiwów katolickiej uczelni. „Głównie opieraliśmy się na tym, co w przepastnych archiwach KUL-u nie zawsze odkryte, trochę zakurzone leżało” – zaznaczył współtwórca dokumentu, wyrażając wdzięczność kadrze uniwersytetu za pomoc w dotarciu do interesujących materiałów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję