Reklama

Niedziela Wrocławska

Z pasją i Panem Bogiem na wakacjach

Z ks. dr. Bolesławem Orłowskim, doktorem prawa kanonicznego, wikariuszem sądowym Metropolitalnego Sądu Duchownego we Wrocławiu, rozmawia Lilianna Sicińska

– Czy w wakacje faktycznie można odpocząć od codziennych obowiązków?

– Czas wolny jest odpoczynkiem przede wszystkim od obowiązków zawodowych, bo przecież nie od wszystkiego można się oderwać. Nie można odpocząć od obowiązków stanu, od męża czy żony, od wychowania dzieci, od codziennych czynności. Wreszcie, człowiek wierzący nie „odpoczywa” od swojej wiary i wynikających z niej powinności. To kwestia świadomości: jestem człowiekiem wierzącym. Co to znaczy? Na przykład to, że modlitwa musi pozostać na swoim miejscu; mogę modlić się w plenerze, może być to także chwila refleksji choćby nad tym, kim jestem? co robię? jaka jest moja relacja do Pana Boga, do wiary? jaki stosunek do bliźniego?

– Wybieramy się w wakacyjne podróże i …?

– Z wielka pasją przygotowujemy się do wyjazdu, a później z równie wielką pasją realizujemy zaplanowaną trasę, zwiedzamy atrakcyjne miejsca, które nas fascynują. Zadbajmy zatem – także z pasją! – o Pana Boga na wakacjach. Znajdźmy kościół, wejdźmy do niego, pomódlmy się. Jeśli wakacje spędzamy w Polsce – wszędzie znajdziemy kościoły.

– W podróżach problemem bywa uczestnictwo we Mszy św. niedzielnej. Jak się wywiązać z tego obowiązku w wakacje?

– Podstawą jest zrozumienie, dlaczego uczestniczę we Mszy św.? Dlaczego uważam to za swój obowiązek? Jeśli jest to dla mnie tylko obowiązek, to jest to bardzo mało. W obowiązku często nie ma miłości. Jeśli zaś moja postawa wypływa z wiary, czyli mojego bezpośredniego stosunku do Pana Boga, to zmienia się zupełnie moje podejście do udziału we Mszy św. w ogóle, a zwłaszcza do Mszy św. niedzielnej. Wówczas kocham, bo jestem kochany, a wyrazem mojej miłości jest uczestnictwo w Eucharystii, tak jak Eucharystia jest największym wyrazem miłości Boga do człowieka.
Stąd też, jeśli jestem człowiekiem wierzącym i mam ścisłą relację z Jezusem, z moim Bogiem, to chcę być Mu posłuszny. Uczestniczę we Mszy św. i nie ma dla mnie znaczenia, czy to okres Bożego Narodzenia, czy wakacje. Moja wiara wyznacza moją codzienność i moje zachowanie: mój strój, mój stosunek do bliźnich, rzetelne podejmowanie moich obowiązków w pracy.

Reklama

– Wróćmy do niedzielnej Mszy św. Co robić, jeśli mamy problemy ze znalezieniem kościoła?

– To wymówka. Podróżując po całej Europie, nie ma najmniejszego problemu ze znalezieniem kościoła, gdzie sprawowana jest Msza św. niedzielna. Przy współczesnych możliwościach wyszukanie takiego miejsca zajmuje kilka chwil.

– Co jeśli planujemy w niedzielę całodzienną podróż, albo znajdziemy się w tym dniu poza jakimkolwiek kościołem?

– Pamiętajmy w takim przypadku, by pójść na Mszę św. w sobotę – wieczorna sobotnia Eucharystia liczy się dla nas wówczas jak niedzielne uczestnictwo we Mszy św. i nie popełniamy wtedy grzechu.

– Jak się zachować w kościele za granicą, kiedy nie najlepiej znamy język, nie rozumiemy, co mówi kapłan. Czy taka modlitwa jest ważna?

– Najważniejsze, by uczestniczyć we Mszy św., drugorzędną kwestią jest język. Nie musimy rozumieć języka celebracji Eucharystii ani tego, co mówią czy śpiewają ludzie obok nas. Znając przecież części stałe Mszy św., można modlić się w myślach w swoim języku, można przystąpić do Komunii św., jeśli znajdujemy się w stanie łaski.

– Co robić, jeśli nie znajdziemy świątyni obrządku łacińskiego?

– W innych obrządkach w obrębie Kościoła katolickiego jedynie liturgia jest inna, ofiara Mszy św. pozostaje taka sama. Jeśli chodzi o kościoły prawosławne, to jeśli nie mamy możliwości i dostępu do świątyni czy szafarza katolickiego – możemy uczestniczyć we Mszy św. i nawet przyjąć tam Komunię św., zwłaszcza jeśli przewidujemy, że pozostaniemy w takim miejscu dłuższy czas. W świątyni prawosławnej Eucharystia, podczas której następuje przeistoczenie – zmiana chleba w Ciało i Krew Pana Jezusa, jest ważnie sprawowaną Mszą św. Kościół katolicki pozwala na takie uczestnictwo.

– A jeśli na dwa tygodnie wyjeżdżamy do Egiptu, Tunezji, Turcji czy Maroka?

– Gdy znajdziemy się w krajach muzułmańskich – rzeczywiście nie będziemy mieli takiej możliwości, by pójść do kościoła katolickiego. Jeśli jestem człowiekiem wiary, trudno mówić tu o grzechu, bo jest to czyn niezawiniony. W takiej sytuacji dla człowieka wierzącego ważne jest zaakcentowanie świętości niedzieli. Można na przykład pomodlić się – choćby cząstką różańca. Chodzi o to, by stając przed tajemnicą Eucharystii i zmartwychwstania, która dokonuje się właśnie w niedzielę, stanąć przed Bogiem i uczcić ten dzień – choćby w myślach, w sercu.

– Jesteśmy rodzicami i wysyłamy dziecko na kolonie, ale nie sprawdziliśmy, czy będzie miało możliwość uczestniczenia we Mszy św. w niedzielę...

– Jeśli rodzice zapewniają dziecku kurs języka obcego czy balet, ale wybierając kolonie nie sprawdzą, czy dziecko będzie uczestniczyło we Mszy św., nie dopilnują, jak zachowa się w kościele, nie sprawdzą, w jakim środowisku dziecko przebywa i czym nasiąka – mamy do czynienia z nieodpowiedzialnością i brakiem wychowania tego dziecka. Wracamy zatem do fundamentalnego pytania, co wynika z ich wiary?

– W wakacje także wielu młodych ludzi odchodzi od Kościoła…

– To prawda, ale to nie czas wakacji sam w sobie jest przyczyną odejścia młodych ludzi od Kościoła; wakacje są tylko dodatkową okolicznością sprzyjającą temu odejściu. Odejście od Kościoła to pewien proces, który zaczyna się dużo wcześniej, zanim nastąpi formalna deklaracja albo po prostu praktyczne zerwanie wszelkich więzi nie tylko z Kościołem jako instytucją czy budynkiem. Najogólniej mówiąc, jeśli człowiek, każdy człowiek, nie tylko młody, nie doświadczy w swoim życiu Boga, Jego miłości, a przede wszystkim tego, że On jest, to prędzej czy później stanie się praktycznym ateistą.
To, co możemy uczynić, to przede wszystkim świadectwo życia nas katolików: moje, pani, itd. Poza tym, młodym ludziom należy pokazywać Boga, ale powinniśmy czynić również to, czego już w zasadzie nie praktykujemy, bo uważamy to za wtrącanie się do spraw innych, jest upomnienie braterskie. Zwrócenie uwagi nie jest „mieszaniem się” do czyjegoś życia, to jest współodpowiedzialność za dobro bliźniego. Matka, ojciec mają obowiązek zwrócić uwagę, nawet pełnoletniemu dziecku. Niestety oduczyliśmy się tego, a to jest współodpowiedzialność za dobro. Proszę zauważyć: nieudzielenie pomocy człowiekowi np. podczas wypadku według obowiązującego prawa jest popełnieniem przestępstwa. Tak samo obowiązkiem katolika jest współodpowiedzialność za bliźniego.

– Jak w wakacyjnym rozprężeniu świadczyć o Bogu? W wielu środowiskach panuje przyzwolenie na zachowania, które godzą w moralność. Czy w takich sytuacjach mają znaczenie proste gesty – np. przeżegnanie się na widok kościoła, zrobienie znaku krzyża przed posiłkiem lub na czole dziecka przed wyjściem czy przed snem?

– Takie gesty są bardzo ważne, bo to jest konkretny przejaw wiary. To jest właśnie wiara wyznawana, a nie wiara jako idea.

– Nawet te długie spodnie w kościele zamiast krótkich szortów?

– Tak, bo w ten sposób okazujemy szacunek wobec miejsca świętego, wobec Chrystusa w sakramencie, jak i wobec uczestniczących we Mszy św. Na gali, premierze teatralnej, w operze nie spotykamy przecież ludzi w szortach czy sandałach. Są imprezy i wydarzenia o wysokiej randze, na które nie można wejść nieodpowiednio ubranym i nie chodzi tu o przekonania, po prostu nie można sobie pozwolić na pewne zachowania w określonych okolicznościach. Natomiast zachowanie człowieka wierzącego w każdej sytuacji powinno wynikać z wiary. Niestety, bywa, że brakuje nam zwyczajnie wychowania, kultury bycia. A przecież wejście do kościoła to zetknięcie ze świętością. Zawsze mocno to akcentuję: czy ja Chrystusa uznaję za Boga, czy jest On dla mnie tylko reliktem z przeszłości?

– Zatem zachowanie w kościele powinno wynikać z osobistej wiary?

– Tak, ale też proszę zwrócić uwagę, że wiara nie jest tylko moją osobistą kwestią. Wiarę wyznajemy we wspólnocie, zatem moje przyznanie się do Chrystusa, moje uczestnictwo we Mszy św. jako odpowiedź Panu Jezusowi na jego miłość – jest jednocześnie świadectwem. Mój udział we Mszy św. i moja postawa albo kogoś pociąga, albo kogoś odpycha i wówczas staje się złym przykładem.

– Czyli niegodne zachowanie się na przykład w kościele to sianie zgorszenia?

– Albo przyciągamy do kościoła, do wiary, albo odpychamy i siejemy zgorszenie. Jeżeli na moje zachowanie patrzy ktoś letni – tak, wówczas można być przyczyną zła drugiego człowieka. I przeciwnie: dobry przykład jest umocnieniem w wierze. Podobnie umacnia wspólnota: jesteśmy we wspólnocie, widzimy, że jest nas tylu, i ta wspólnota nas niesie.

– Czyli jesteśmy odpowiedzialni za siebie?

– Zawsze jestem odpowiedzialny za siebie, za wspólnotę, za Chrystusa. Papież Franciszek mówi, że mamy się pochylać nad ubogimi, wykluczonymi, ale dlaczego? Z pobudek religijnych, nie ze względu na humanitaryzm. Dlatego, że dostrzegamy w tym drugim człowieku Chrystusa.
Przyczyną dzisiejszego kryzysu wiary, o którym także przypominał Benedykt XVI – jest to, że nie patrzymy na świat przez pryzmat Jezusa. Popatrzmy na zakochanych: są wpatrzeni w siebie. W świadomości jego – istnieje tylko ona; w jej świadomości – istnieje tylko on. Analogicznie, tak jak zakochani są wpatrzeni w siebie i widzą świat przez pryzmat drugiej osoby, tak człowiek wiary ma patrzeć na świat przez Jezusa Chrystusa.

* * *

W kościołach katolickich innego obrządku możemy w pełni uczestniczyć w Eucharystii

– W obrządku grekokatolickim
katolik może uczestniczyć we Mszy św. i przystąpić do Komunii św. pod takimi samymi warunkami, co w swoim obrządku (post eucharystyczny, stan łaski uświęcającej).

– W kościele prawosławnym
jeśli trudno dotrzeć do świątyni katolickiej i nie ma innej możliwości katolik może wziąć udział w Eucharystii prawosławnej, a nawet przyjąć Komunię. Należy jednak wiedzieć, że w rozumieniu prawosławia wierny przyjmujący Komunię św. w kościele prawosławnym przyznaje się do jedności z Kościołem prawosławnym, zatem w oczach chrześcijan prawosławnych intencja takiej osoby może być inaczej rozumiana

2016-06-30 10:10

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Młodzież z Borysławia w parafii Świętej Rodziny

W Wałbrzychu spędzali wakacje uczniowie Polskiej Sobotniej Szkoły w Borysławiu na Ukrainie, dla których przygotowano 10-dniowy pobyt na przełomie czerwca i lipca

Dla większości uczestników był to pierwszy przyjazd do Polski. Szkoła ta, co warto podkreślić, zajmuje się nauczaniem języka polskiego oraz polskiej historii. Jest bardzo popularna wśród uczniów nie tylko z rodzin o polskim pochodzeniu. Grupa spotkała się wałbrzyskim Ratuszu z prezydentem miasta Romanem Szełemejem, który ją uroczyście przywitał i życzył bogatych wrażeń w poznawaniu atrakcji miasta i regionu. W programie pobytu młodzieży z Borysławia znalazło się też spotkanie z członkami Stowarzyszenia Przyjaciół Ziemi Drohobyckiej Oddziału w Wałbrzychu, które zostało przygotowane na terenie parafii Świętej Rodziny na Białym Kamieniu – u ks. proboszcza Mirosława Krasnowskiego, kapelana koła borysławiaków. Wraz z Księdzem Proboszczem młodych gości w parafii w niedzielne popołudnie 2 lipca powitali uroczyście: prezes stowarzyszenia Irena Froch, wiceprezes Tadeusz Skrężyna oraz Adam Piotrowski, członek Zarządu stowarzyszenia – urodzeni w Borysławiu, dawni mieszkańcy tego przedwojennego polskiego miasta, a także wiceprezydent Wałbrzycha Zygmunt Nowaczyk. Spotkanie odbywało się w świetlicy i w parafialnym ogrodzie. Dzięki hojności gospodarzy na młodzież oczekiwał smakowity słodki poczęstunek, a po powrocie grupy ze spaceru – do szczawieńskiego Parku Zdrojowego i na Słoneczną Polanę – także pieczone kiełbaski przygotowane na grillu. Starsi podczas tego spotkania opowiadali o mieście swojego dzieciństwa i młodości, a młodzież z Borysławia, wysłuchując tych wspomnień, rewanżowała się piosenkami.

CZYTAJ DALEJ

Alicja z krainy dobra

Niedziela Ogólnopolska 51/2019, str. 52-54

[ TEMATY ]

miłosierdzie

wolontariat

Klaudia Zielińska

Nie lubi mówić o sobie. Unika udzielania wywiadów. Ratuje ludzi od śmierci, głodu, cierpienia i chorób. Misjonarka w Kenii i Tanzanii. Nazywana przez bliskich „Aniołem Afryki” lub „Matką Teresą z Polski”.

Krzysztof Tadej: Trzy lata temu w wywiadzie dla tygodnika Niedziela powiedziała Siostra m.in.: „Kiedyś pojechałam do jednej z wiosek. Witałam się z ludźmi i nagle usłyszałem dziwny pisk. Spytałam: «Co to takiego?». Wskazano mi jeden z domów. Wczołgałam się, bo nie było drzwi. Zobaczyłam dziecko leżące na liściach od banana. Piszczało z bólu. W jego uchu zagnieździły się robaki i wyjadały błonę bębenkową. Obok leżała matka i nie miała siły wstać. Umierała z głodu. Udało się uratować dziecko i matkę w ostatniej chwili”. Opowiadała Siostra również o innych dramatycznych sytuacjach w kenijskiej miejscowości Laare. Czy od tego czasu sytuacja się poprawiła?

CZYTAJ DALEJ

Tysiąc uchodźców przyjętych przez Wydział Duszpasterstwa Rodzin Archidiecezji Przemyskiej

2022-07-01 09:54

Duszpasterstwo Rodzin Archidiecezji Przemyskiej

Ks. Marek Machała z rodziną imigrantów

Ks. Marek Machała z rodziną imigrantów

Wydział Duszpasterstwa Rodzin Archidiecezji Przemyskiej wobec dramatu wojny w Ukrainie stworzył profesjonalne struktury pomocy uchodźcom. W 15 ośrodkach recepcyjnych z ekipą lekarzy, psychologów, logistyków, bazą transportową i zespołem wolontariuszy z wielu krajów świata, udzielono pomocy ponad 1000 osobom z Ukrainy. Większość z nich została wysłana do zaprzyjaźnionych organizacji i środowisk w krajach Europy Zachodniej. Duszpasterstwo Rodzin utrzymuje z nimi stały kontakt.

Na początku wojny pomoc Duszpasterstwa była indywidualna. Z każdym dniem jej zakres gwałtownie się zwiększał i strukturyzował. W drugiej połowie marca rozpoczęto przyjmowanie uchodźców w organizowanych na bieżąco centrach recepcyjnych. Były nimi domy rekolekcyjne, hotele i inne obiekty turystyczne Archidiecezji Przemyskiej. W Wielkanoc w siedmiu budynkach goszczono 300 osób. Do dzisiaj próg ośrodków przekroczyło ponad 1000 osób.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję