Reklama

Subiektywnie

Wolę mikrokosmos

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Sobotni wieczór nie zapowiadał się szczególnie interesująco. Termometr za oknem i chylące się pod naporem wiatru drzewa stanowczo zniechęcały do wyściubiania nosa z domu. Gazeta przeczytana, książki żadnej, pozostała telewizja. Mając do wyboru kilka teleturniejów i seriali, zdecydowaliśmy się z żoną na film dokumentalny o historii podboju kosmosu - chcieliśmy poszerzyć humanistyczne horyzonty. Dokument wciągnął nas od samego początku, dotyczył ciemnych stron eksploracji przestrzeni kosmicznej: eksperymentów, nieudanych prób, startów okupionych ludzkim życiem. Oglądając, zastanawialiśmy się nad powodami, dla których życie ludzkie zostało wpisane w stałe koszty odkrywania kosmosu.
W latach 50. ubiegłego wieku, wraz z zimną wojną, rozpoczął się wyścig między Związkiem Radzieckim a Stanami Zjednoczonymi o palmę pierwszeństwa w podboju kosmosu. Człowiek zawsze zastanawiał się co "tam" jest, "tam" ponad chmurami, "tam", gdzie kończy się niebo. Astronomiczne odkrycia pozostawały jedynie w księgach i traktatach, a to stanowczo za mało. Zaspokoić ciekawość można było tylko w jeden sposób - dotknąć nieznanego, znaleźć się wśród gwiazd i planet. Pragnienia te wyraził w powieściach Juliusz Verne czy Georges Melies, pionier kinematografii i efektów specjalnych w kinie, w pełnych uroku, baśniowych filmach. W sobotnim dokumencie nie było jednak ani śladu marzeń z początku wieku. Kołem zamachowym podboju przetrzeni kosmicznej była rywalizacja, szaleńcza i wyniszczająca. Dominacja jednego z imperiów: USA czy ZSRR w kosmosie miała służyć propagandzie, obwieszczaniu wyższości jednego lub drugiego systemu politycznego. Przerost ambicji, szczególnie w Związku Radzieckim, prowadził do tragedii - kolejne katastrofy w Bajkonurze, radzieckim kosmodromie, niczego nie zmieniały, niczego nie uczyły. Wiele niepowodzeń władze ukrywały, a kolejne ofiary kosmicznego wyścigu w glorii bohaterów narodowych zajmowały kwatery dla zasłużonych na Placu Czerwonym.
- No i po co to wszystko? - zapytała żona. Próbowałem powiedzieć coś mądrego, że to niespokojna natura człowieka pcha nas do nowych odkryć, że to ze względu na propagandę, ale sam zacząłem się zastanawiać. Dlaczego właściwie chcemy oswoić kosmos? "Czyńcie sobie ziemię poddaną" - powiedział Bóg do Adama i Ewy, czyżby zapomniał dodać: "... i niebo gwiaździste też"?
Dokument kończył się katastrofą promu kosmicznego Challenger w 1986 r., w której zginęło 7 osób. Nowe nazwiska na czarnej liście ofiar podboju kosmosu pojawiły się tymczasem po kilkunastu latach. Szczątki promu kosmicznego Columbia przypomniały kilka tygodni temu, że wyprawy poza atmosferę ziemską ciągle wiążą się z niewyobrażalnym ryzykiem, mimo nieustannego rozwoju techniki.
Czy jesteśmy skazani na bezustanne odkrywanie, zaspokajanie ciekawości? Czy przestrzeń kosmiczna jest nam naprawdę potrzebna? Co takiego jest w lodowatych, nieprzyjaznych przestworzach, że usprawiedliwia setki ofiar?
Pojawiła się reklama, a my jeszcze przez chwilę zastanawialiśmy się, czy i dlaczego warto podejmować ryzyko podróży w kosmos. - Obiecujesz, że nie będziesz chciał zostać kosmonautą? - spojrzała na mnie badawczo żona. - Obiecuję, zresztą w NASA obowiązuje limit wagi. I tak bym nie został z moimi kilogramami! Wybuchnęliśmy śmiechem. Bezkresna, obca przestrzeń w jednej chwili opuściła nasze mieszkanie, a my wróciliśmy na ziemię, do naszego mikrokosmosu w M-2.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2003-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Jarosław: atak nożownika miał miejsce przed Mszą św., ks. Stanisław zmarł w szpitalu

2026-09-24 13:12

[ TEMATY ]

opactwo

atak nożownika

Diecezja Przemyska

Atak nożownika miał miejsce przed Mszą św., która miała być sprawowana w kościele rektoralnym św. Mikołaja i św. Stanisława Biskupa przy Ośrodku Formacji i Kultury Chrześcijańskiej. Ośrodek znajduje się na terenie Opactwa Benedyktynek w Jarosławiu - precyzuje w rozmowie z KAI s. Barbara Dendor OSB, przełożona jarosławskiej wspólnoty benedyktynek. Jeden z zaatakowanych duchownych - ks. Stanisław - zmarł w szpitalu.

- Wszystko wydarzyło się przed Mszą św., która miała być sprawowana w działającym przy ośrodku kościele rektoralnym pw. św. Mikołaja i św. Stanisława Biskupa - relacjonuje w rozmowie z KAI s. Barbara Dendor OSB. Na teren kościoła miał wtargnąć napastnik z 80 cm nożem. - Rozpoczął bójkę z jednym z kapłanów, którego ugodził - opowiada s. Dendor. - Zaatakowane zostały też kolejne osoby, w tym, ks. Stanisław, który zmarł w szpitalu. Jeden z kapłanów, ks. Marek, wyszedł z konfesjonału, próbując zaradzić sytuacji. Został również zaatakowany i przebywa w szpitalu stanie ciężkim.
CZYTAJ DALEJ

Zobaczyć Go naprawdę potrafi tylko wiara

„Marność nad marnościami - wszystko jest marnością”. Hebrajskie hebel oznacza dosłownie tchnienie, obłok pary, coś, czego nie da się uchwycić w dłoń. Wulgata utrwaliła przekład vanitas vanitatum. Kohelet jest mędrcem, który postanowił zmierzyć życie „pod słońcem” samym doświadczeniem, bez sięgania po obietnice, i uczciwie zapisał wynik pomiaru. Zysku brak. „Cóż przyjdzie człowiekowi z całego trudu, jaki zadaje sobie pod słońcem?” Wielka pieśń o kołowrocie natury, pokolenia przychodzą i odchodzą, słońce wschodzi i zachodzi, wiatr kołuje, rzeki płyną do morza, które nie może się napełnić, ma w sobie hipnotyczny rytm i celowo prowadzi donikąd. Wszystko się porusza, nic nie dochodzi do celu. Nawet pamięć zawodzi: „nie ma pamięci o tych, co dawniej żyli”. Starożytność pogańska znała ten zawrót głowy wiecznego powrotu. Kohelet wypowiada go wewnątrz Izraela, jakby chciał doprowadzić czytelnika do ściany, za którą może być już tylko Bóg. Kościół czyta Koheleta po to, by przejść jego szkołę odwyku od iluzji. Hieronim, który tej księdze poświęcił osobny komentarz, wspomina, że czytał ją z uczennicą Blezyllą właśnie po to, by nauczyć ją pogardy dla świata przemijającego. „Marność” nie jest ostatnim słowem Objawienia, ale jest słowem koniecznym. Dopóki człowiek liczy na to, że „coś pod słońcem” go nasyci, dopóty nie zapyta o to, co ponad słońcem. Vanitas jest przedsionkiem Ewangelii.
CZYTAJ DALEJ

Mądrość, moc, miłość. O beatyfikacji abp. Fultona Sheena

2026-09-24 19:35

[ TEMATY ]

Jasna Góra

beatyfikacja

Abp Fulton Sheen

BPJG

Bp Patrick Zurek

Bp Patrick Zurek

Arcybiskup Fulton Sheen pokazywał, że każda metoda ewangelizacji musi być głęboko osadzona w Ewangelii – mówił w rozmowie z @JasnaGóraNews dyrektor Papieskich Dzieł Misyjnych w Polsce, ks. Maciej Będziński.

W Stanach Zjednoczonych odbędzie się dziś beatyfikacja arcybiskupa Fultona Sheena – jednego z najbardziej znanych katolickich kaznodziejów XX wieku.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję