Reklama

Niedziela Sosnowiecka

Walka z dopalaczami trwa

Jak pokazują wypadki ostatnich tygodni, z dopalaczami nie ma żartów – uzależniają szybciej niż narkotyki i robią wielkie spustoszenie w organizmie. W Sosnowcu za walkę z dopalaczami wziął się prezydent miasta Arkadiusz Chęciński, o czym niedawno pisaliśmy na łamach „Niedzieli Sosnowieckiej”

Używanie dopalaczy stanowi realne zagrożenie życia, a lista niepożądanych objawów, jakie mogą wywoływać, jest bardzo długa. Właściwie nie ma narządu, którego nie mogą uszkodzić. Do najmniej groźnych objawów zatrucia dopalaczami należą: zaburzenia rytmu serca czy stany lękowe. Do poważniejszych, stanowiących już zagrożenie życia, należą: zawał serca, udar mózgu, śpiączka, niewydolność nerek, wątroby, stany agresji, które mogą zakończyć się próbą samobójstwa lub zabójstwa. Dopalacze są szczególnie niebezpieczne dla osób, które cierpią na schorzenia przewlekłe np. alergików, cukrzyków, dla osób z osłabionym układem odpornościowym i dla tych wszystkich, którzy znajdują się jeszcze w okresie rozwojowym, a więc dla dzieci i młodzieży.

Potrzebna pomoc

Jak rozpoznać, że ktoś zażył dopalacze? Dopalacze wywołują w organizmie stany odurzenia, pobudzenia, euforii, halucynacje. Należy zwrócić uwagę na rozszerzone źrenice, nieobecny wzrok, oczopląs, zaburzenia słuchowe, nudności, wymioty, ból głowy, szczękościsk, nadciśnienie, przyśpieszone bicie serca; może pojawić się także lęk, panika czy urojenia. To tylko niektóre z sygnałów świadczących o tym, że osoba jest pod wpływem środków psychoaktywnych.

Gdzie szukać pomocy, kiedy jest się uzależnionym bądź podejrzewamy, że ktoś z naszych najbliższych zażywa substancje psychoaktywne? Ministerstwo Spraw Wewnętrznych przygotowało listę numerów, pod którymi można uzyskać wszelkie niezbędne informacje i otrzymać pomoc: 800 060 800 – to bezpłatna, całodobowa infolinia Głównego Inspektora Sanitarnego. Pod tym numerem telefonu możemy uzyskać informacje na temat negatywnych skutków zażywania dopalaczy oraz o możliwościach leczenia. Infolinia jest także przeznaczona dla rodziców, którzy mają wątpliwości, czy ich dzieci zażywają dopalacze. Na infolinię Głównego Inspektora Sanitarnego można przekazywać także informacje, które mogą ułatwić służbom dotarcie do osób handlujących tymi nielegalnymi substancjami. 116 111 – Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży. Służy on młodzieży i dzieciom potrzebującym wsparcia, opieki i ochrony. Zapewnia dzwoniącym możliwość wyrażania trosk, rozmawiania o sprawach dla nich ważnych oraz kontaktu w trudnych sytuacjach. Telefon prowadzi Fundacja „Dzieci Niczyje”. Linia jest dostępna codziennie w godzinach od 12.00 do 22.00.

Reklama

800 100 100 – telefon dla rodziców i nauczycieli w sprawach bezpieczeństwa dzieci. To bezpłatna i anonimowa pomoc telefoniczna i online dla rodziców i nauczycieli, którzy potrzebują wsparcia i informacji w zakresie przeciwdziałania i pomocy dzieciom przeżywającym kłopoty i trudności wynikające z problemów i zachowań ryzykownych, takich jak: agresja i przemoc w szkole, cyberprzemoc i zagrożenia związane z nowymi technologiami, wykorzystywanie seksualne, kontakt z substancjami psychoaktywnymi, uzależnienia, depresja, myśli samobójcze, zaburzenia odżywiania. Linia dostępna jest od poniedziałku do piątku w godzinach od 12.00 do 18.00. Pomoc online dostępna pod adresem: pomoc@800100100.pl.

W Dąbrowie Górniczej mieszkańcy mogą skorzystać z pomocy i wsparcia specjalistów dyżurujących w Punkcie Konsultacyjno-Informacyjnym, mieszczącym się przy ul. Adamieckiego 13, pokój nr 6, którego zadaniem jest wspieranie, motywowanie oraz kierowanie osób uzależnionych od alkoholu i współuzależnionych do leczenia odwykowego. Porad udzielają w godzinach od 16.00 do 18.00, w czwartki: psycholog, a w piątki: specjalista psychoterapii uzależnień, tel. 32 262 97 02.

2015-08-06 10:03

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Mocarz w świecie iluzji

Niedziela Ogólnopolska 44/2015, str. 46-47

[ TEMATY ]

uzależnienia

nałóg

dopalacze

© igor/Fotolia.com

Ucichł w mediach temat dopalaczy, do niedawna porażający opinię publiczną, ale czy to oznacza, że mamy o nim zapomnieć do czasu kolejnych tragedii? O „mocarzu”, nałogowym myśleniu, „ćpaniu na sucho” i różnych przyczynach uzależnień rozmawiamy z ks. Rafałem Kowalskim, psychologiem, socjoterapeutą pracującym w Ośrodku Rehabilitacyjno-Readaptacyjnym dla Osób Uzależnionych „Betania” w Mstowie k. Częstochowy

AGNIESZKA CHADZIŃSKA: – Porozmawiamy o dopalaczach?

KS. RAFAŁ KOWALSKI: – Mam do tego tematu bardzo emocjonalny stosunek. Zobacz, siedzimy przy stole, pachnie kawa, z okna mamy widok na Jasną Górę, i jednocześnie ten nastrój psuje myśl, że pół kilometra stąd małolaty kupują paczkę suszu do palenia.

– Czy dostęp do dopalaczy jest tak łatwy?

– Może nie tak jak zakup cukierków miętowych w kiosku, ale jest łatwy. Od lipcowej afery medialnej wokół „mocarza” mamy codziennie kilka telefonów z prośbą o przyjęcie na leczenie. Wiele ze zgłoszeń to czynni uzależnieni od tych substancji – nie słyszałem, żeby od lipca mieli do nich trudniejszy dostęp.

– Ale przecież przez kilka dni media, politycy i my, społeczeństwo, byliśmy mocno poruszeni...

– W efekcie tej kampanii powstały bodajże dwa spoty ostrzegające przed narkotykami, jeden fatalny, zrobiony chyba dla młodzieży oazowej, drugi trochę ostrzejszy w przekazie. Nie wiem, jakie skutki przyniesie rządowa kampania: „Dopalacze kradną życie”. Ośrodki terapeutyczne na pewno nie są zainteresowane jednorazową akcją polityków, ale systematyczną i merytoryczną współpracą. Praca z uzależnionymi to przecież codzienna harówa, miesiąc po miesiącu.

– Wszystkim nam zależy, a ciągle coś robimy nie tak...

– Jeśli my, dorośli, będziemy jedynie straszyć narkotykami, to szybko uruchomimy przekorę. Zresztą bardzo naturalną w wieku dorastania. Bo jak często wygląda nasz przekaz? „Nie bierz, bo się uzależnisz”. A niejeden małolat widział już, że ktoś zapalił kilka razy i się nie uzależnił. I to nie jest mit. Oczywiście są substancje, które faktycznie uzależniają bardzo szybko, taką siłę ma np. heroina. Ale są ludzie, u których kontakt z używką skończył się na pojedynczym eksperymencie i pozostał jedynie wspomnieniem. Bliższy prawdy jest przekaz: „Nie wszyscy się uzależniają, to prawda, tylko skąd wiesz, że akurat twoja konstrukcja psychiczna okaże się odporna na siłę nałogu?”. Dla uczciwości powiem, że z tą odpornością wcale nie jest jakoś świetnie.

– Co na to wpływa?

– Brak odporności na stres i brak bliskich więzi, kompleksy, nadwrażliwość na krytykę i kiepska samoocena plus brak pokory i chęci do pracy nad sobą. To mieszanka wybuchowa, i wcale nie mówię tylko o młodzieży, ale także o dorosłych, bardzo zacnych nawet – co z tego, skoro w dorosłym opakowaniu w środku jest mentalność narkomańska? Jeśli taki człowiek niczego w sobie nie zmieni, to tylko kwestią czasu jest, że znajdzie sobie jakąś ucieczkę: wódkę, pornografię albo władzę.

– Władza jako narkotyk?

– Absolutnie tak. Daje możliwość odreagowania emocji na ludziach, podtrzymuje iluzję o możliwości kontroli swojego życia, co więcej – daje możliwość kontroli innych. Daje namiastkę życia społecznego i wspiera mechanizm zaprzeczania: „Jakie ja mogę mieć problemy, skoro pełnię tak odpowiedzialną funkcję?”. Władza wreszcie ma to do siebie, że może zablokować każdą krytykę, bo kto powie przełożonemu: „Człowieku, ogarnij się, bo ewidentnie z czymś sobie nie radzisz i wyżywasz się na ludziach”?

– Sam sposób myślenia może być zgubny?

– Niedawno dzwonił do nas chłopak z pytaniem o możliwość leczenia. Zapytaliśmy go m.in., czy próbował też „mocarza”. W odpowiedzi usłyszeliśmy coś, co w całej rozciągłości pokazuje nałogowy sposób myślenia: „No nie, to jest dla tych głupich. Ja się od takich rzeczy trzymam z dala, ja kupuję rzeczy bezpieczne”.

– Dlaczego to jest myślenie nałogowe?

– Bo to, co mówi, to jest iluzja. Jeśli to, co kupuje, jest „bezpieczne”, to dlaczego dzwoni do takiego miejsca jak nasze: przed trzydziestką, z rozwalonym życiem; z długami, rozbitą rodziną i kiepskim zdrowiem? Zresztą nie zdecydował się na terapię. Iluzja jest jednym z podstawowych mechanizmów każdego uzależnienia, czy to jest alkohol, narkotyki, zachowania seksualne, hazard czy inne. Iluzja pod tytułem: „kontroluję, nic się nie dzieje, jak będę chciał, to przestanę, odczepcie się ode mnie”.

– Nie da się tego kontrolować?

– Można być narkomanem także bez narkotyku, uzależnionym bez substancji. Nasi ludzie w ośrodku mówią czasem o „ćpaniu na sucho”. Można prowadzić tak odrealniony styl życia, pełen iluzji, zaprzeczeń, codziennych zaniedbań, że jest się narkomanem, nie biorąc nic.

– Przykład?

– Wstajesz rano. Albo nie wstajesz, nie myjesz się, nie oddzwaniasz, nie płacisz rachunków, nie dbasz o zdrowie, o żadne swoje sprawy. Odkładasz je, racjonalizujesz, obtłumaczasz. Coś, co kiedyś było ważne, dzisiaj ignorujesz: wywiadówki dziecka, brewiarz, dbanie o przyjaciół. Substancja to tylko ostatni etap. Do tego prowadzi całe koło nałogowego myślenia.

– Jak ten proces wygląda?

– Początek jest prosty i dotyczy wszystkich – to są trudności i problemy: kłopoty w domu, ból zęba, coś się nie układa. Czyli codzienne trudności, które ma każdy i które u każdego budzą napięcie i stres. One wywołują w nas jakieś przykre emocje: złość, zniecierpliwienie albo smutek i poczucie winy. Jeśli to się przedłuża, ludzie w miarę zdrowi próbują rozwiązywać problemy: szukają wsparcia, idą po radę, do spowiedzi albo uciekają od sytuacji i ludzi, którzy ich krzywdzą. Czyli realnie coś zmieniają. Nałogowe myślenie polega na tym, że nie robisz nic, nie podejmujesz żadnych decyzji, tylko próbujesz uniknąć przykrych uczuć.

– A patologia kwitnie...

– Patologia kwitnie, kolejne pokolenie zaczyna w niej dorastać, a ciebie interesuje tylko to, żeby tę chwilę tu i teraz jakoś sobie uprzyjemnić. Tabletka na byle ból głowy, tabletka na stres, kieliszek przed snem, awantura na rozładowanie emocji – to jest narkomania pełną gębą. W niczym to się nie różni od zachowania dzieciaka, który kupował dopalacze w – podobno zamkniętym już – sklepie w Alejach Najświętszej Maryi Panny. W każdym z tych przypadków chodzi o to, żeby nie brać odpowiedzialności i w mózgu uwolnić neuroprzekaźnik odpowiedzialny za odczuwanie przyjemności. Czyli nie zrobię nic, ale przez kwadrans poczuję się jak król.

– Nie brać odpowiedzialności, czyli znaleźć winnych: smutne dzieciństwo, rodzina...

– Z jednej strony – powiedz mi, kto miał dzieciństwo i dorastanie bez kłopotów, bez trudności? Gdybyśmy zapytali, każdy odpowiedziałby, że miał coś, co było trudne. Każdy ma w życiorysie, miał w domu rodzinnym coś, z czym musiał się mierzyć, co było przykre, ciężkie, nad czym się zdarzy popłakać. Jednak nie wszyscy, którzy mieli trudną przeszłość, idą ścieżką patologiczną. To nie jest odpowiedź ostateczna. To jest odpowiedź, która interesuje terapeutów, diagnostów, kiedy próbują uchwycić genezę uzależnienia. W ich rękach jest to narzędzie bezpieczne. W rękach samego uzależnionego może służyć jako pewne zwolnienie siebie z odpowiedzialności. Stara zasada brzmi: trudne dzieciństwo wiele wyjaśnia, ale niewiele usprawiedliwia.

– A z drugiej strony?

– Czy 14-latek, który bierze dopalacze, wagaruje, wpada w długi, robi to, ponieważ cierpi i nie radzi sobie z życiem, czy może po prostu z głupoty, dla zabawy? Owszem, wziął z głupoty, chciał się zabawić. Tylko dlaczego ten 14-latek szuka zabawy w takim miejscu, z takimi ludźmi, na ulicy, na imprezie, a nie np. w kinie, w górach albo na fajnym wyjeździe z rodzicami na Mazury? Czyli pod tą głupotą najczęściej da się dokopać do trudności. Do tego, że z czymś sobie ten dzieciak nie radzi. Choćby z tak prozaiczną rzeczą, że kiedy ma czas wolny, to nie umie go wykorzystać.
Niekoniecznie nie radzi sobie z jakąś wielką traumą z dzieciństwa, ale np. z tym, że ma sześć godzin wolnego popołudnia i nie wie, co z tym czasem zrobić. To prowadzi do kolejnych pytań: czemu nikt go tego nie nauczył? Albo czego on się naoglądał u dorosłych? Oczywiście pojawia się morze odpowiedzi, które już nie są tak powierzchowne jak ta, że „bierze z głupoty”.

– Czy tylko z zainteresowania?

– Na pewno nie. Być może te sześć godzin wolnego czasu, który ten dzieciak ma po szkole, to jest sześć godzin strachu albo samotności. I nie umie sobie z nimi poradzić.

– Porozmawiamy o tym jeszcze?

– Nie ma sprawy!

* * *

Ks. Rafał Kowalski
Psycholog, pracuje w Ośrodku Terapii Uzależnień „Betania”. Posługuje w Wyższym Seminarium Duchownym w Częstochowie, związany ze Wspólnotą Bożego Ojcostwa i z parafią akademicką w Częstochowie.

CZYTAJ DALEJ

Papież na „Anioł Pański”: bądźmy żyzną glebą dla Słowa Bożego

2020-07-12 12:35

[ TEMATY ]

papież

Franciszek

Anioł Pański

youtube.com/vaticannews

Bądźmy dla Słowa Bożego żyzną glebą, „bez cierni i kamieni, byśmy mogli wydać dobry owoc dla siebie i dla naszych braci” – zaapelował papież Franciszek w rozważaniu poprzedzającym modlitwę „Anioł Pański”, jaką odmówił z wiernymi zgromadzonymi na placu św. Piotra w Watykanie.

Komentując przypowieść o siewcy, który sieje ziarno na różnych rodzajach gleby, papież wskazał, że „Słowo Boże, symbolizowane przez ziarna, nie jest słowem abstrakcyjnym, ale to sam Chrystus, Słowo Ojca”. - Zatem przyjęcie Słowa Bożego oznacza przyjęcie osoby Chrystusa – wskazał Franciszek.

Omawiając różne sposoby przyjmowania Słowa Bożego, zwrócił uwagę, że najpierw utrudnia nam je „rozproszenie będące wielkim zagrożeniem naszych czasów”. - Nękani licznymi plotkami, wieloma ideologiami, nieustannymi możliwościami rozrywki wewnątrz i na zewnątrz domu, możemy zatracić smak ciszy, skupienia, dialogu z Panem, tak bardzo, że grozi nam utrata wiary – przestrzegł papież.

Inną przeszkodą jest chwilowy entuzjazm, „który pozostaje jednak powierzchowny, nie przyswaja Słowa Bożego”. W obliczu „pierwszej trudności, cierpienia, zaburzeń życiowych ta jeszcze słaba wiara się rozpływa, podobnie jak usycha ziarno, które pada między kamienie”.

Z kolei tam, gdzie Słowo Boże pada pomiędzy „ułudy bogactwa, sukcesu, trosk światowych”, zostaje „zagłuszone i nie przynosi żadnych owoców”.

- Możemy je w końcu przyjąć jak żyzna gleba. Tutaj i tylko tutaj ziarno się zakorzenia i wydaje owoce. Ziarno, które padło na tę żyzną glebę, przedstawia tych, którzy słuchają Słowa, przyjmują je, zachowują w swoich sercach i wprowadzają je w czyn w codziennym życiu - podkreślił Franciszek.

Zachęcił po raz kolejny do noszenia przy sobie kieszonkowego wydania Ewangelii i czytania codziennie jej fragmentu.

Zwrócił uwagę, że przypowieść o siewcy przypomina nam, że „Słowo Boże jest ziarnem, które samo w sobie jest owocne i skuteczne, a Bóg rozrzuca je wszędzie szczodrze, bez względu na straty”. - Takie jest serce Boga! Każdy z nas jest glebą, na którą pada ziarno Słowa, nikt nie jest wykluczony! – przekonywał papież.

Wezwał do zadani sobie pytania, jakim każdy z nas jest rodzajem gleby. - Czy przypominam drogę, grunt skalisty, ciernisty krzew? Ale jeśli chcemy, możemy stać się żyzną glebą, troskliwie uprawianą i pielęgnowaną, aby doprowadzić ziarno Słowa do dojrzałości. Jest już ono obecne w naszych sercach, ale sprawienie, by dojrzało zależy od nas, zależy od tego, jak przyjmiemy to ziarno. Często jesteśmy rozproszeni przez zbyt wiele interesów, przez zbyt wiele przynęt i trudno nam rozeznać pośród wielu głosów i wielu słów, Słowo Pana, jedyne, czyniące nas wolnymi – powiedział Ojciec Święty.

CZYTAJ DALEJ

Badanie: co szósty Polak kupuje on-line

2020-07-14 08:31

[ TEMATY ]

zakupy

handel

Adobe Stock

Pandemia sprawiła, że w sieci kupuje co szósty Polak - wynika z badania Santander Consumer Banku. Na wsi zakupy online robi 17 proc. mieszkańców, w średnich miastach, jak np. Kielce czy Radom odsetek ten wynosi 9 proc. - czytamy.

Według najnowszego raportu Santander Consumer Banku (SCB) "Polaków portfel własny – wyjątkowe lato", co szósty Polak deklaruje, że kupuje w sieci więcej niż przed pandemią (16,3 proc.), a ponad 4 proc. zamawia w ten sposób zakupy spożywcze z dostawą do domu.

Jak wskazała Agnieszka Kociemska z Consumer Banku, zwiększone zainteresowanie e-zakupami widać szczególnie wśród najmłodszych badanych w wieku 18-29 lat. "Niemal co trzeci z nich kupuje teraz częściej online, a prawie 13 proc. korzysta z opcji dowozu zamówionych w ten sposób artykułów spożywczych" - podała.

Według badania, w czasie pandemii e-zakupy zyskały na popularności także wśród 30-latków i 50-latków (odpowiednio 17,2 i 15,6 proc.).

Najmniej entuzjazmu handlem online wykazują seniorzy powyżej 70. roku życia (niecałe 2 proc.), co nie przeszkadza im korzystać z sieci w celu zamówienia zakupów z dostawą do domu (ok. 8 proc.). Co ciekawe, są oni drugą grupą wiekową po najmłodszych badanych, która najchętniej korzysta z tego rozwiązania - czytamy.

Jak wynika z danych zebranych przez SCB, e-zakupy zyskują na popularności przede wszystkim wśród mieszkańców większych aglomeracji. Wskazało tak 27 proc. badanych mieszkających w dużych miastach, takich jak Katowice, Wrocław, Gdańsk i niemal 26 proc. osób z metropolii – Warszawy, Łodzi czy Krakowa. To również tam najczęściej kupuje się przez internet żywność z dowozem do domu, o czym świadczy 10 proc. wskazań.

"Co ciekawe, z badania wynika, że na wsi zakupy online robi 17 proc. mieszkańców, tymczasem w miastach średniej wielkości, np. Kielcach czy Radomiu, odsetek ten wynosi niespełna 9 proc" - czytamy.

Autorzy raportu wskazują ponadto, że mimo zniesienia części obostrzeń takich jak np. limity liczby klientów w sklepach stacjonarnych, strach wywołany koronawirusem sprawia, że Polacy chętnie dostosowują się do nowego reżimu sanitarnego.

Ponad połowa ankietowanych deklaruje, że stara się kupować jak najwięcej produktów w jednym sklepie (56 proc.). W miarę możliwości unikamy również płatności gotówką (48,3 proc.).

Trzy czwarte badanych deklaruje, że każdorazowo przy wejściu do sklepu zakłada rękawiczki i korzysta z dostępnych tam płynów dezynfekujących (niecałe 73 proc.).Jednak z przestrzeganiem tej zasady największy problem mają ludzie młodzi w wieku 18-29 lat (57,1 proc. wskazań) oraz stanowiący tzw. grupę ryzyka seniorzy (69,5 proc.) - czytamy.

Ogólnopolskie badanie, na potrzeby raportu "Polaków portfel własny – wyjątkowe lato", przeprowadzone zostało przez Instytut Badań Rynkowych i Społecznych (IBRIS) na reprezentatywnej próbie dla ogółu dorosłej populacji Polski, wynoszącej (N=1100 osób). Badanie realizowane było na przełomie maja i czerwca 2020, metodą telefonicznych, standaryzowanych wywiadów kwestionariuszowych, wspomaganych komputerowo (CATI).(PAP)

autorka: Longina Grzegórska-Szpyt

lgs/ je/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję