Na Starym Rynku w Makowie Podhalańskim 26 maja proboszcz tutejszej parafii ks. dziekan Tadeusz Różałowski poświęcił kapliczkę z wizerunkiem Matki Bożej. To pozornie nieduże wydarzenie, ma jednak symboliczną i historyczną wymowę. Stary Rynek, nazywany też przez mieszkańców „Młynami” (które znajdowały się tam w przeszłości), to najstarsza część Makowa Podhalańskiego.
Historycznym symbolem tego placu była wielowiekowa lipa, cenny zabytek przyrody, którego wiek był porównywalny do obecności cudownego obrazu Matki Bożej Opiekunki i Królowej Rodzin w makowskiej świątyni. Pod lipą, na której od dawna znajdowała się kapliczka z figurką Matki Bożej, gromadziły się pokolenia tamtejszych mieszkańców, pragnących wypraszać potrzebne łaski. Szczególnie żywe było tam odprawianie nabożeństw majowych ku czci Matki Bożej. 3 czerwca 2001 r. nieznani sprawcy podpalili starą lipę. Na wiele lat Stary Rynek pozostał bez kapliczki z Matką Bożą. Z tym faktem trudno było pogodzić się miejscowym mieszkańcom, a szczególnie Marianowi Rączce, który zawsze wykazywał wielką troskę o makowskie zabytki i o pielęgnowanie wartości religijnych oraz historycznych Makowa Podhalańskiego.
4 kwietnia 2003 r. p. Marian, przy współpracy z miejskimi władzami samorządowymi, Krzysztofem Nosalikiem i z pomocą Antoniego Pabisa, doprowadził do posadzenia w miejscu spalonego drzewa – młodej lipy. Pielęgnowane przez Mariana Rączkę drzewo po kilkunastu latach wyrosło pięknie i mogło znów służyć za podstawę dla kapliczki z figurką Matki Bożej. Drewnianą kapliczkę wykonał stolarz Józef Miehle, znany lokalny twórca i równocześnie człowiek zaangażowany na rzecz krzewienia wartości religijnych i historycznych Ziemi Makowskiej.
Kapliczka wróciła na Stary Rynek, co nastąpiło 8 maja 2014 r. i dało impuls mieszkańcom do odnowienia tradycji odprawiania „majówek”. Pierwsze majowe nabożeństwo odprawiono 14 maja br. Uczestniczy w nich coraz więcej mieszkańców Starego Rynku i sąsiednich ulic, w tym także dzieci. Zaproszony do poświęcenia kapliczki ks. T. Różałowski przekazał wyrazy uznania i podziękowania mieszkańcom, a szczególnie p. Marianowi Rączce i Józefowi Miehle, za podjęty trud, który zaowocował przywróceniem kapliczki z figurką Matki Bożej na Starym Rynku i ożywieniem w tym miejscu pięknych tradycji kultu maryjnego. Ponieważ wydarzenie miało miejsce w Dniu Matki, Ksiądz Dziekan powierzył mieszkańców Makowa Podhalańskiego opiece Matki Bożej. Przekazał również serdeczne życzenia wszystkim matkom.
Na posesji Stefana Lubery z Cmolasu znajduje się niewielka, prawie stuletnia kapliczka. Jej losy dobrze obrazują szczerą wiarę oraz cmolaską i szerzej – polską religijność. Może są także przyczynkiem do zrozumienia fenomenu, że w 1918 r., po 123 latach zaborczej niewoli, Polska – zawsze wierna Chrystusowi – znowu wybiła się na niepodległość.
Wszystko zaczęło się od dziadka p. Stefana, urodzonego w 1880 r. w Cmolasie Jana Lubery. Jak na przełom XIX i XX wieku był gospodarzem co się zowie. Miał ponad 10-hektarowe gospodarstwo. Razem z żoną Marią doczekali się ośmiorga dzieci: Franka, Anieli, Mili, Stefy, Ludwika, Bronka, Hanki i Staszka, z których troje zmarło, w tym jedna trzymiesięczna córka na rękach matki, gdy Jan był już na froncie I wojny światowej. Maria została wtedy sama z gromadką dzieci. Najmłodszym z nich był Stanisław, urodzony w 1926 r. ojciec Stefana.
Opowiadanie o uzdrowieniu niewidomego od urodzenia odzwierciedla przekonanie, że każde cierpienie i choroba stanowią karę za grzech. Wybrzmiewa to również w pytaniu uczniów Jezusa, które do Niego skierowali: „Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomy – on czy jego rodzice?”. Skoro jest kalectwo, musi być ktoś, kto jest tego winny, na skutek popełnionego grzechu. W ten sposób dociekania nad przyczynami cierpienia i niepełnosprawności zamieniają się w oskarżenia pod adresem cierpiących lub ich bliskich. Bólu, jaki z tego wynika, mocno doświadczył starotestamentowy Hiob. Przecież Elifaz, Bildad i Sofar przybyli do Niego jako przyjaciele, ale rychło przeobrazili się w surowych oskarżycieli. Takie podejście znalazło też wyraz w pytaniu zadanym Jezusowi przez Jego uczniów. Co więcej, ono wciąż odżywa w zetknięciu się z ludźmi, którzy cierpią i są niepełnosprawni. Widząc ich albo spotykając się z nimi, ulegamy tej samej pokusie, co przyjaciele Hioba i uczniowie Jezusa. Wynika ona z założenia, że każdy, kto cierpi, cierpi za grzechy swoje albo innych ludzi.
Cały Liban przestał być bezpiecznym miejscem. Ostrzeliwane są nie tylko tereny zajmowane przez bojówki Hezbollahu, ale wioski i miasta w całym kraju. „Wśród przesiedleńców panuje ogromny strach, bo nigdy nie wiadomo, co może się wydarzyć, sprawiając, że bezpieczne miejsce w jednej chwili stanie się śmiertelną pułapką” - mówi brat Tony Choukri. Franciszkanin z Kustodii Ziemi Świętej jest gwardianem klasztoru św. Józefa w Bejrucie.
Od pierwszych godzin wojny, franciszkanie otworzyli swój klasztor i przylegające do niego budynki duszpasterskie dla potrzebujących. „Będziemy nadal przyjmować tych, którzy są w potrzebie - zapewnia zakonnik. - Dość już tego cierpienia, człowiek nie jest przedmiotem, śmierć nie jest ani środkiem, ani narzędziem do zmiany strategii, demografii i granic”.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.