Reklama

Jan Paweł II

Jan Paweł II wskazywał rodzinę jako drogę ku świętości

Hasło tegorocznego Dnia Papieskiego: „Jan Paweł II - świętymi bądźcie!” skłania do poszukiwania dróg świętości na dziś, jakie proponował ten święty papież. Jedną z takich dróg - które wskazywał nieustannie - jest rodzina. Z tej okazji przypominamy jego nauczanie o rodzinie.

[ TEMATY ]

Jan Paweł II

rodzina

GRZEGORZ GAŁĄZKA

Temat ten jest tym bardziej aktualny, że tegoroczny Dzień Papieski zbiega się z obradami Nadzwyczajnego Zgromadzenia Synodu Biskupów o miejscu rodziny w duszpasterstwie Kościoła i ewangelizacji.

Rodzina i miłość małżeńska to jeden z wielkich tematów Jana Pawła II, bardzo mocno obecny w jego 27-letnim pontyfikacie. Sam Papież – niedługo po swym wyborze – przyzna w rozmowie z André Frossardem: „Miłość ludzka: narzeczeńska, małżeńska, rodzicielska, stała się w związku z całym doświadczeniem mojego życia – naprzód wyboru własnej drogi, a potem towarzyszenia ludziom, którzy wybierali inną drogę – szczególnym tematem mojej refleksji. Tak było dawniej – i tak jest również teraz. Jest to wielki temat, którym nie przestaję się zajmować”.

Szczególnie silne zainteresowanie Karola Wojtyły sprawami ludzkiej miłości wiąże się z początkami jego kapłaństwa. W parafii św. Floriana w Krakowie od 1949 r. prowadził katechezy dla studentów i przygotowywał pary do małżeństwa. „Jako młody kapłan nauczyłem się miłować ludzką miłość” – wyzna po latach. Niebawem wokół niego ukształtowała tzw. Rodzinka, nieformalny zespół młodych przyjaciół. Stali się oni swoistym laboratorium jego posługi duszpasterskiej i refleksji intelektualnej. W tym czasie powstaje jego pierwsza książka „Miłość i odpowiedzialność”, której tezy wielokrotnie dyskutowane były na górskich wycieczkach i spływach kajakowych.

Reklama

Książka ta wyrasta z przemyśleń akademickiego duszpasterza, który był przekonany, że głoszona przez Kościół etyka seksualna wymaga właściwej prezentacji i rozwinięcia. Autor zaznacza, że nie jest to nauka łatwa, ale wymagająca poświęcenia i heroizmu. W tym samym czasie, co „Miłość i odpowiedzialność” ukazuje się jego dramat „Przed sklepem jubilera. Medytacja o sakramencie małżeństwa”.

Od 1957 r. Karol Wojtyła prowadził na KUL wykłady skoncentrowane wokół tej tematyki. Kiedy Paweł VI przygotowywał encyklikę „Humanae vitae” – o zasadach moralnych w dziedzinie przekazywania życia ludzkiego - abp Wojtyła znalazł się w grupie teologów, z którymi papież konsultował ten dokument.

Teologia ciała

Reklama

Gdy w 1978 r. został wybrany Następcą św. Piotra, był jednym z najlepiej przygotowanych w tej dziedzinie hierarchów, gotowych do dalszego jej rozwijania. Dlatego jako temat pierwszego cyklu swych katechez wybrał „teologię ciała”. „Człowiek, mężczyzna i kobieta – przypomina w cyklu katechez «Mężczyzną i niewiastą stworzył ich» – są osobami, które manifestują się przez ciało”. Ma ono charakter oblubieńczy, a człowieczeństwo realizuje się poprzez wzajemne oddanie się osób. Małżeństwo jest bezinteresownym darem z siebie, przymierzem, w którym kobieta i mężczyzna wzajemnie się obdarowują. W zdecydowany sposób przypomina etykę seksualną zdefiniowaną w „Humanae vitae”. Opowiada się przeciwko aborcji oraz antykoncepcji. Najwybitniejszy biograf Jana Pawła II, George Weigel uważa zbiór tych katechez za jedną z najśmielszych od stuleci redefinicji teologii katolickiej.

W 1981 r. Jan Paweł II ogłasza adhortację „Familiaris consortio” – o zadaniach rodziny w świecie współczesnym. Powstaje w ten sposób jedna z najważniejszych w dziejach Kościoła katolickiego syntez na temat zadań rodziny, jej roli, odpowiedzialnego rodzicielstwa i miejsca w społeczeństwie. 13 maja 1981 r., w dniu zamachu na papieża, zostaje powołana Papieska Rada ds. Rodziny.

Prawa rodziny

W 1983 r. Stolica Apostolska ogłasza „Kartę praw rodziny”. Wyliczone są w niej prawa - do godnego miejsca w społeczeństwie, decydowania o czasie narodzin i liczbie dzieci, do wychowywania zgodnie z wyznawaną przez siebie hierarchią wartości. Państwo powinno pamiętać o poszanowaniu autonomii rodziny i nie ingerować w jej funkcje.

Pięć lat później w liście apostolskim o godności kobiet „Mulieris dignitatem” Jan Paweł II kreśli zadania kobiety we współczesnym świecie i Kościele. Apeluje o poszanowanie jej godności oraz przeciwstawia się uproszonej wizji kobiety, prezentowanej przez środowiska feministyczne.

Kryzys rodziny

W końcu lat 80. sytuacja rodziny – patrząc z perspektywy Kościoła – staje się coraz bardziej zagrożona. W odpowiedzi na niebezpieczeństwa wynikające z niekontrolowanych eksperymentów Kongregacja Nauki Wiary w 1987 r. wydaje instrukcję „Donum vitae” o warunkach przekazywania życia. Przypomina, że „dar ludzkiego życia powinien być podejmowany tylko w małżeństwie poprzez akty właściwe małżonkom, według praw wpisanych w ich osoby i w ich zjednoczenie”. Oznacza to stanowcze odrzucenie metod sztucznej prokreacji.

W kilku krajach zachodnioeuropejskich wysunięte zostają propozycje legalizacji eutanazji. W 1993 r. parlament holenderski przyjął ustawę, która zezwalała na nią pod pewnymi warunkami. W tym samym roku w Waszyngtonie sklonowano pierwszy ludzki embrion. W 1994 r. Parlament Europejski uchwalił rezolucję wzywającą do przyznania homoseksualistom praw małżeńskich, w tym do adopcji dzieci. Te narastające problemy zbiegły się z ogłoszeniem przez Organizację Narodów Zjednoczonych Międzynarodowego Roku Rodziny, przypadającego na 1994 r.

Rozpoczął się on od burzliwej debaty na tematy przeludnienia i regulacji urodzin, co było związane z przygotowywaną przez ONZ na wrzesień tego roku międzynarodową konferencją w Kairze. Wiele miesięcy wcześniej ONZ opublikowała projekt dokumentu, w którym szczególne zaniepokojenie Stolicy Apostolskiej wywołał projekt rozdziału poświęconego planowaniu rodziny. Chodziło o pojęcie tzw. „praw reprodukcyjnych” i „zdrowia reprodukcyjnego”. Używając tych pojęć niczym „ słów-wytrychów” postulowano aborcję, sterylizację i antykoncepcję jako dopuszczalne środki planowania rodziny i ograniczania przyrostu naturalnego. Stolica Apostolska zdecydowanie przeciw temu protestowała. Podjęła też polemikę z „mitem o przeludnieniu”, który uzasadniać miał tak radykalne środki w dziedzinie kontroli urodzeń. Sam papież reagował jak biblijny prorok, mówiąc, że „nie można iść ku przyszłości z planem systematycznej śmierci nienarodzonych”. „Możemy iść jedynie z cywilizacją miłości” - dodawał Jan Paweł II.

Rodzina „pierwszą” drogą Kościoła

W takiej atmosferze powstał „List do rodzin” podpisany przez papieża 2 lutego 1994 r. Zdaniem Jana Pawła II, rodzina znajduje się dziś „pośrodku wielkiego zmagania między dobrem a złem, między życiem a śmiercią, między miłością a wszystkim, co jest jej przeciwieństwem”. Dokument adresowany jest nie tylko do chrześcijan, ale do „wszystkich braci, którzy należą do wielkiej rodziny wierzących w jednego Boga, uczestnicząc w ofierze Abrahama: do tych, którzy są dziedzicami innych tradycji duchowych i religijnych; do każdego człowieka dobrej woli”. Jan Paweł II zawarł w nim przede wszystkim syntezę swej antropologicznej i teologicznej wizji rodziny.

Papież stwierdza wprost, że pośród wielu zadań Kościoła we współczesnym świecie: „Rodzina jest drogą pierwszą i z wielu względów najważniejszą”.

Sięgając do biblijnych korzeni, pierwowzór życia rodzinnego znajduje w trynitarnej tajemnicy obecności Boga. „Boskie jest przedwiecznym prawzorem ludzkiego - tego przede wszystkim, jakie mają stanowić mężczyzna i kobieta, stworzeni na obraz i podobieństwo Boga Samego”.

Odwołuje się dalej do rdzenia swej nauki o miłości małżeńskiej, rozumianej w kategorii „daru”. „Zjednoczenie małżeńskie, biblijne, nie może być w pełni zrozumiane, jak tylko w kategoriach «osoby» i «daru». Każdy mężczyzna i każda kobieta nie urzeczywistnia się w pełni inaczej, jak tylko przez bezinteresowny dar z siebie”. „Moment zjednoczenia małżeńskiego – wyjaśnia - jest najbardziej szczególnym doświadczeniem tego właśnie daru. Mężczyzna i kobieta w całej swej męskości i kobiecości, stają się w tym momencie wzajemnym darem dla siebie”.

Tłumaczy cierpliwie, że gotowość do otwarcia na nowe życie należy do samej istoty małżeństwa. „Dwa aspekty zjednoczenia małżeńskiego: jednoczący oraz prokreacyjny nie mogą być rozdzielane w sposób sztuczny bez naruszenia wewnętrznej prawdy samego aktu”.

Stąd – nieodłączny dla małżeństwa – postulat otwarcia na nowe życie, a więc i zakaz antykoncepcji. Papież podejmuje zdecydowaną polemikę z mitem, zakładającym, że środki antykoncepcyjne są środkiem ułatwiającym racjonalne planowanie urodzin. Zdaniem Jana Pawła II – ich stosowanie powoduje odwrotne skutki. Wygasza otwartość małżonków na nowe życie, co otwiera drogę mentalności przeciwnej życiu, prowadząc do jego świadomej likwidacji, w samym zarodku.

Cywilizacja miłości i cywilizacja śmierci

W dalszych partiach dokumentu Jan Paweł II expressis verbis mówi o dwóch walczących ze sobą cywilizacjach: cywilizacji miłości oraz chorej, destrukcyjnej i zagrażającej człowiekowi „cywilizacji śmierci”. Polem ich szczególnej walki jest właśnie rodzina.

„O ile rodzina jest tak ważna dla cywilizacji miłości – wyjaśnia Jan Paweł II - to z uwagi na specjalną bliskość i intensywność więzi, jakie w niej zachodzą równocześnie jest ona łatwa do zranienia i może szczególnie łatwo doznawać zagrożeń, które osłabiają czy wręcz niszczą jej spójność i trwałość. Rodzina w wyniku tych zagrożeń, nie tylko przestaje świadczyć na rzecz cywilizacji miłości, ale może stawać się jej zaprzeczeniem, przeciwświadectwem”.

Wśród szczególnych zagrożeń „cywilizacji miłości”, Papież wymienia przede wszystkim zredukowaną wizję człowieka, taką, która pomija jego osobowy wymiar jak i fałszywą wizję samej miłości. „Utylitaryzm to cywilizacja skutku, użycia – cywilizacja rzeczy, a nie osób; cywilizacja, w której osoby stają się przedmiotem użycia, podobnie jak używa się rzeczy. Tak więc - na gruncie cywilizacji użycia kobieta bywa przedmiotem dla mężczyzny. Dzieci stają się przeszkodą dla rodziców”.

„Cały ten program utylitaryzmu – czytamy dalej – związany z indywidualistycznie zaprogramowaną wolnością – wolnością bez odpowiedzialności – jest antytezą miłości, również jako wyrazu ludzkiej cywilizacji, jej całościowego i spójnego kształtu. O ile takie pojęcie wolności natrafia w społeczeństwie na podatny grunt, można się obawiać, iż sprzymierzając się łatwo z każdą ludzką słabością, stanowi ono systematyczne i permanentne zagrożenie dla rodziny”.

Instytucja podstawowa

Wiele miejsca Papież poświęca przypominaniu praw, jakimi cieszyć się winna rodzina w każdym społeczeństwie. W ślad za watykańską „Kartą praw rodziny” przypomina, że rodzina winna być traktowana jako „instytucja podstawowa” życia społecznego. Oczekuje ona od społeczeństwa przede wszystkim „uznania swej tożsamości i zaakceptowania jako społeczna podmiotowość”, zgodnie z głoszoną przez Kościół zasadą pomocniczości. Państwo winno wyręczać rodzinę jedynie w sytuacji, kiedy ona sama tego potrzebuje. „Wszędzie tam, gdzie rodzina jest samowystarczalna, należy ją pozostawić samej sobie; co więcej, interwencjonizm państwowy byłby w tym zakresie szkodliwy, byłby wyrazem nie poszanowania, a deptania praw rodziny. Pomoc państwa zaczyna się dopiero tam, gdzie rodzina naprawdę sobie nie wystarcza” – pisze.

Zdecydowanie przeciwstawia się nowej, a coraz bardziej modnej tendencji do prawnego zrównania z małżeństwem związków homoseksualnych. „Żadne społeczeństwo ludzkie nie może ryzykować permisywizmu w sprawach tak podstawowych” - ostrzega.

Kreśli też rolę rodziny jako „Kościoła domowego”, środowiska, które jest żywym ośrodkiem wiary, dzięki czemu jest ona przekazywana dalej. Przypomina, że wychowanie religijne jest podstawowym prawem rodziny i nikt nie może jej tego prawa odebrać. Zatem rodzina ma bezwzględne prawo do współdecydowania o treści programów wychowawczych.

„List do rodzin” – pisany z wyraźną świadomością dramatyzmu sytuacji – jest też jednym wielkim apelem o modlitwę za rodzinę oraz wezwaniem do żywej obecności modlitwy w rodzinie. „Trzeba się modlić, ażeby małżonkowie pokochali drogę swego powołania, także wówczas, gdy staje się ona trudna, gdy staje się wąska i stroma, pozornie nie do pokonania” – apeluje papież.

2014-10-10 13:36

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Matka, która wszystko rozumie…

2020-05-20 11:39

Niedziela podlaska 21/2020, str. II

[ TEMATY ]

rodzina

matka

Dzień Matki

Archiwum prywatne

Joanna Denisiuk z rodziną

Wykonują różne zawody, na pełnych obrotach mierzą się z różnymi zadaniami i wyzwaniami, gotują tak, jak nikt inny, a przy tym są największą podporą dla swoich dzieci. W obchodzony 26 maja Dzień Matki głos oddajemy trzem kobietom, które w różny sposób realizują wielki dar – macierzyństwo.

Znane sformułowania: ,,Jestem mamą. A jaka jest Twoja supermoc?” czy ,,Nie wiem, zapytaj mamę” idealnie oddają znaczenie i rolę mamy. Świadectwa trzech na pozór różnych kobiet łączy jedno – każda z bohaterek stanowi oazę bezpieczeństwa i czułości dla swoich dzieci, tych rodzonych jak i oddanych duchowej opiece.

CZYTAJ DALEJ

Rotmistrz Pilecki

Niedziela Ogólnopolska 9/2015, str. 16-17

[ TEMATY ]

Pilecki

ipn.gov.pl

Rotmistrz Witold Pilecki

Witold Pilecki – ochotnik do Auschwitz, utożsamiany jest także z oporem Polaków przed czerwonym zniewoleniem po II wojnie światowej.

Życiorys Witolda Pileckiego, dramatyczny, heroiczny, poruszył wielu Polaków. Marsze upamiętniające tę piękną postać odbywają się rokrocznie w całym kraju i poza jego granicami w maju – w rocznicę zamordowania rotmistrza w więzieniu mokotowskim z wyroku komunistycznego „sądu”. Polacy, przybliżając sobie osobę Pileckiego, mogą przyjrzeć się trudnym losom Polski w XX wieku.

Potomek patriotów

Przyszedł na świat 13 maja 1901 r. w Ołońcu w Karelii, należącej do Rosji. Rodzina, pochodząca z Nowogródczyzny, szlachecka – herbu Leliwa, była bardzo patriotyczna. Dziadek Witolda, Józef, został zesłany na Syberię za udział w powstaniu styczniowym, a rodzinie zabrano część majątku. Ojciec Witolda, Julian, zmuszony był podjąć pracę w administracji lasów w Ołońcu. Władze carskie celowo przydzielały Polakom posady w najodleglejszych zakątkach imperium. W 1910 r. zdecydowali z żoną Ludwiką, że przeniesie się ona z dziećmi do Wilna, by wzrastały na ojczystej ziemi. Witold – jak się okazało – wkroczył na drogę wytyczaną niegdyś przez swoich przodków powstańców. Nie sposób w krótkim artykule przedstawić wszystkich jego patriotycznych poczynań; odnotować trzeba jego udział w obronie Wilna przed Sowietami na przełomie 1918 i 1919 r. oraz w wojnie polsko-bolszewickiej w 1920 r.

Kochał kawalerię i sztukę. Rozpoczął studia na Wydziale Sztuk Pięknych Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie. Jednak obowiązek kazał mu zająć się odzyskanym, lecz podupadającym rodzinnym majątkiem Sukurcze nieopodal Lidy na Wileńszczyźnie i pomóc choremu ojcu. W 1931 r. ożenił się z nauczycielką Marią Ostrowską. Z tego małżeństwa narodziły się dzieci – pierworodny Andrzej oraz Zofia. Witold dał się poznać jako energiczny, dobry zarządca, szanujący pracowników, społecznik; w wolnych chwilach malował, pisał wiersze. Po odbyciu służby w 26. Pułku Ułanów Wielkopolskich tworzył formacje konnego przysposobienia wojskowego.

Wojna i konspiracja

W kampanii 1939 r. walczył w składzie szwadronu kawalerii 19. Dywizji Piechoty Armii „Prusy”, a po jej rozbiciu przez Niemców – w kawalerii 41. Dywizji Piechoty Rezerwy na przedmościu rumuńskim. W listopadzie 1939 r., po przedostaniu się do Warszawy, założył wraz z kilkoma innymi oficerami Tajną Armię Polską (w 1941 r. podporządkowała się Związkowi Walki Zbrojnej). W 1940 r. powstał plan, zgodnie z którym Pilecki, zgłaszając się na ochotnika, trafił do KL Auschwitz jako więzień. Miał tam stworzyć konspirację oraz sporządzić raport o zbrodniach niemieckich. Posługując się nazwiskiem Tomasz Serafiński, dał się schwytać 19 września 1940 r. w czasie łapanki na Żoliborzu.

W piekle Auschwitz

W KL Auschwitz otrzymał numer 4859. Był tam 947 dni. Zawsze podkreślał, że przeżyć pomogła mu wiara. Założył na terenie obozu Tajną Organizację Wojskową oraz Związek Organizacji Wojskowej. Udało mu się zjednoczyć konspirację obozową. Organizował m.in. żywność i lekarstwa dla współwięźniów. Konspiratorzy w obozie przemyślnymi metodami ratowali skazanych na śmierć. Pilecki jednocześnie prowadził przygotowania do powstania przeciwko Niemcom w obozie, stworzył nawet tajny magazyn broni. Po utworzeniu obozu Birkenau również tam on i jego współpracownicy zaczęli wciągać nowych ludzi w krąg konspiracji. Różnymi drogami przekazywał także pierwsze meldunki o ludobójstwie w Auschwitz do Komendy Głównej ZWZ-AK w Warszawie, przesyłane do przywódców mocarstw zachodnich. W 1943 r. Pilecki został ostrzeżony, że Niemcy wpadli na jego trop. Zdecydował się zbiec z obozu w nocy z 26 na 27 kwietnia. Pokłosiem jego misji był obszerny, szczegółowy raport złożony zwierzchnikom. Jego lektura porusza do głębi – świat Auschwitz przedstawiony na jego kartach to przestrzeń jakby nierzeczywista, z nocnego koszmaru. Mordercza praca, głód, biegunka, wszy, tyfus. Odbywa się obłąkańczy taniec śmierci. Zabija się często dla zabawy. Ta codzienna czynność staje się dla niemieckich katów polem jakiejś rywalizacji. Sposobów jest bez liku – pistolet, drąg, igła z trucizną, komora gazowa, krematorium. Pilecki domagał się przeprowadzenia akcji uwolnienia więźniów. Przełożeni ocenili, że Niemcy są za silni.

Znów pod bronią!

W Warszawie przydzielono go do Kedywu i grupy tworzącej antykomunistyczną organizację „NIE”. Posługiwał się nazwiskiem Roman Jezierski. W 1944 r. walczył w Powstaniu Warszawskim. Po jego klęsce był więźniem m.in. oflagu w Murnau. Tam doczekał wyzwolenia i końca wojny. W 1945 r. wyjechał do Włoch, gdzie stacjonował 2. Korpus Polski. Na rozkaz m.in. gen. Andersa w grudniu 1945 r. powrócił do kraju, by przekazywać oddziałom partyzanckim instrukcje władz emigracyjnych o konieczności zaprzestania walki. Sam uważał jednak, że należy walczyć nadal, stawiać opór zniewoleniu narodu.

Ofiara mordu

8 maja 1947 r. został aresztowany przez bezpiekę. Trafił do więzienia przy ul. Rakowieckiej. Mimo brutalnych tortur nie załamał się w śledztwie. 3 marca 1948 r. w Warszawie rozpoczął się proces tzw. grupy Witolda. Oskarżono Pileckiego m.in. o szpiegostwo na rzecz gen. Andersa i przygotowywanie zamachu na dygnitarzy komunistycznych. Proces miał charakter pokazowy, by zastraszyć przeciwników czerwonej władzy.

Pilecki został skazany na karę śmierci. Zbrodniczy wyrok – strzał w potylicę wykonał 25 maja 1948 r. Piotr Śmietański, zwany Katem z Mokotowa. Przed śmiercią Pilecki prosił żonę, by codziennie czytała córce fragmenty książki Tomasza à Kempis „O naśladowaniu Chrystusa”.

Ciała rotmistrza nie wydano rodzinie, zostało potajemnie zakopane „na Łączce”. Dopiero w 1990 r. nastąpiło sądowe „uniewinnienie” Pileckiego. W 2006 r. prezydent RP Lech Kaczyński odznaczył go pośmiertnie Orderem Orła Białego w uznaniu zasług w służbie dla Polski. W 2008 r., w związku z 60. rocznicą śmierci rotmistrza, Senat RP podjął uchwałę, w której uczcił jego heroiczne czyny, stwierdzając m.in., że należy on do najodważniejszych ludzi na świecie i powinien stać się dla Europy i świata wzorem bohaterstwa oraz symbolem oporu przeciw systemom totalitarnym. Polska powinna się nim szczycić.

CZYTAJ DALEJ

Msza św., która pozostanie na zawsze w pamięci. Wspomnienie papieskiej wizyty

2020-05-25 23:31

[ TEMATY ]

papież

Jan Paweł II

sumienie

odpust

Podbeskidzie

MJscreen

Biskup Roman Pindel nawiązał w Skoczowie do tematyki sumienia podjętej przez Papieża na skoczowskiej Kaplicówce w 1995 r.

Papieskie słowa, wypowiedziane 25 lat temu na skoczowskiej Kaplicówce, przypomniał biskup Roman Pindel w okolicznościowej homilii wygłoszonej na diecezjalnym odpuście ku czci św. Jana Sarkandra, który 400 lat temu zmarł śmiercią męczeńską, dochowując tajemnicy spowiedzi. Biskup podkreślił, że Msza św., którą odprawił Papież 22 maja 1995 r. w Skoczowie, pozostanie na zawsze w pamięci diecezji.

Człowiek wierzący powinien pamiętać, że w jego sumieniu przemawia Duch Święty. Ten Duch mówi nie tylko, co jest dobre i złe, ale też skłania człowieka do żalu i ufności w miłosierdzie Boże. Duch Święty daje więcej, niż sam zapis przykazań Bożych. On także daje moc do wypełniania przykazań Bożych, czasami aż do umocnienia w gotowości na śmierć męczeńską i dawania świadectwa o swej wierze – mówił bp Roman Pindel na Mszy św. odpustowej, sprawowanej w niedzielę 24 maja w Skoczowie. W tym dniu na Kaplicówce miał się odbyć tradycyjny odpust ku czci św. Jana Sarkandra, poprzedzony procesją na wzgórze i połączony z uroczystym dziękczynieniem za jubileusze – 25-lecia wizyty papieskiej i 25-lecia kanonizacji św. Jana Sarkandra.

(Na skoczowskim wzgórzu Kaplicówka Papież Jan Paweł II odprawił 22 maja 1995 r. Mszę św. dziękczynną za kanonizację św. Jana Sarkandra, której dokonał dzień wcześniej w czeskim Ołomuńcu).

Stało się jednak inaczej – uroczystość była skromna, bez procesji na wzgórze z udziałem setek kapłanów i wiernych z całej diecezji. Odbyła się w kościele parafialnym Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Skoczowie przy udziale niewielkiego grona kapłanów i wiernych. W związku z panującą sytuacją epidemiczną pozostali uczestnicy łączyli się przez transmisję internetową.

Mszy św. przewodniczył biskup Roman Pindel w koncelebrze z miejscowym proboszczem ks. Witoldem Grzombą i sekretarzem biskupa ks. Piotrem Górą. – Msza św. sprawowana przez Papieża nazajutrz po kanonizacji św. Jana Sarkandra w Ołomuńcu pozostanie na zawsze w pamięci naszej diecezji. Usłyszeliśmy wtedy programowe i zarazem ponadczasowe słowo na temat sumienia. Wypowiedział je w określonych warunkach politycznych i społecznych, w początkach nowego kształtu społeczno-politycznego naszej ojczyzny. Dziś także słowo Papieża powinno nas pouczać – zwłaszcza wtedy, gdy dostrzegamy głębokie podziały w społeczeństwie, zawziętość i agresję, a nawet tworzenie fałszywych wiadomości dla dyskredytowania przeciwnika. Z wdzięcznością wspominamy podjęte przez Papieża na Kaplicówce tematy, takie jak sumienie i nasze posłuszeństwo wobec jego głosu oraz konieczność podejmowania decyzji w sprawach osobistych i społecznych według dobrze ukształtowanego sumienia – powiedział bp Roman Pindel.

Zauważył przy tym, że odpowiedzialność w sumieniu człowieka polega też na tym, że kiedy człowiek stanie na końcu swojego życia przed Bogiem, zobaczy zestawienie wszystkich głosów swojego sumienia i odpowiadające im czyny. Dlatego wielka jest odpowiedzialność chrześcijanina za posłuszeństwo wobec sumienia i za jego stan.

MJscreen


Na zakończenie uroczystości biskup otrzymał od skoczowskiej parafii w darze kopię obrazu z wizerunkiem św. Jana Sarkandra, który znajduje się na co dzień w kaplicy – miejscu narodzenia Świętego. Otrzymał również kopię medalika z 1860 r. wybitego w Ołomuńcu z okazji beatyfikacji męczennika, reprint wydawnictw wydanych z okazji 300-lecia śmieci Jana Sarkandra i dary od związku pszczelarzy. Po Mszy św. biskup wraz z kapłanami i wiernymi odmówił Litanię do św. Jana Sarkandra przed ołtarzem i relikwiami męczennika.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję