Reklama

Watykan

Papiescy „Aniołowie Stróże”

31 stycznia 2015 r. płk Rudolf Anrig zakończył pracę jako komendant Gwardii Szwajcarskiej. Na jego miejsce Papież Franciszek mianował Christopha Grafa, dotychczasowego wicekomendanta. Graf ma 53 lata i pochodzi z miejscowości Pfaffnau w kantonie Lucerna. Swoją służbę w Gwardii rozpoczął jako prosty halabardzista w 1987 r. W ciągu 28 lat pracy piął się przez wszystkie stopnie hierarchii – instruktora, starszego sierżanta, wicekomendanta, aby w końcu otrzymać prestiżowe stanowisko komendanta w randze pułkownika. Graf stał się znaną postacią Gwardii Szwajcarskiej, bo to właśnie on przez wiele lat nosił flagę korpusu podczas uroczystych ceremonii składania przysięgi przez rekrutów, które odbywają się 6 maja każdego roku.
Z okazji nominacji na komendanta Gwardii papieskiej przeprowadziłem z płk. Christophem Grafem serdeczną rozmowę

Niedziela Ogólnopolska 18/2015, str. 14-15

[ TEMATY ]

Watykan

Włodzimierz Rędzioch

– Dlaczego to robię? Oczywiście – dla Papieża, dla Kościoła, ale jeśli masz wiarę, to wierzysz, że jest to również służba Bogu – podkreśla Christoph Graf

WŁODZIMIERZ RĘDZIOCH: – Jak to się stało, że młody człowiek urodzony w szwajcarskim miasteczku Pfaffnau wstąpił do Gwardii Szwajcarskiej? Czy była to rodzinna tradycja?

PŁK CHRISTOPH GRAF: – Służenie w Gwardii Szwajcarskiej nie było tradycją mojej rodziny. To był mój osobisty wybór. Mając 25 lat, pracowałem na poczcie, w pobliżu mojego domu. Pewnego dnia pomyślałem: „Czy tak muszę spędzić kolejnych 40 lat mojego życia? Czy muszę się pogodzić z taką codziennością?”. Stwierdziłem, że powinienem podjąć inne wyzwania. Kiedyś w Lucernie zwiedziłem wystawę nt. Gwardii Szwajcarskiej. Dostałem tam broszurę, którą trzymałem na biurku. Pewnego razu, gdy wpadła mi w ręce ponownie, zadałem sobie pytanie: „Może to jest właśnie wyzwanie, które mam podjąć?”. Postanowiłem więc złożyć podanie o przyjęcie do Gwardii. Ku memu zaskoczeniu mój wniosek został przyjęty – 2 marca 1987 r. przyjechałem do Rzymu, aby rozpocząć służbę.

– Pańskie życie zmieniło się radykalnie – spokój szwajcarskiego miasteczka zastąpił Pan chaosem Rzymu i intensywną służbą w Watykanie...

– To prawda. Ja żyłem praktycznie na wsi, podobała mi się przyroda, często chodziłem w góry (kocham szwajcarskie góry!). Dlatego zmiana była radykalna, ale od początku czułem się dobrze w nowym środowisku.

– Czy nie ciążył Panu wojskowy rygor w koszarach?

– Nie. Przyzwyczaiłem się do tego rodzaju życia podczas służby wojskowej w Szwajcarii. Byłem zadowolony z tego, co życie mi dawało.

– Rozpoczął Pan służbę w Watykanie podczas wielkiego pontyfikatu Jana Pawła II. Kim jest dla Pana ten Papież, którego Kościół ogłosił świętym?

– Jan Paweł II jest „moim” Papieżem. Służyłem mu przez 18 lat, u jego boku dorastałem jako człowiek i jako osoba wierząca. Jan Paweł II był człowiekiem silnej wiary i modlitwy – dzięki niemu ja też zacząłem się modlić więcej. Śledząc go z bliska, podziwiałem go za to, jak potrafił wypełniać swoje liczne obowiązki – niekończące się obowiązki – pracując nawet w niedziele, bez odpoczynku. Był przykładem dla wszystkich chrześcijan, również dla mnie.

– Wspomniał Pan Komendant o wierze. Czy młodzi Szwajcarzy, którzy decydują się służyć Papieżowi, robią to również z motywów religijnych?

– Tak było w moim przypadku – pochodzę z praktykującej rodziny katolickiej. Moi rodzice przekazali mi wiarę. Chodziliśmy regularnie na Mszę św., a ja, jako młody chłopak, prawie codziennie przed pójściem do szkoły szedłem do kościoła – nikt mnie do tego nie zmuszał, po prostu czułem taką potrzebę. Dlatego zaciągnięcie się do Gwardii Szwajcarskiej oznaczało dla mnie również służyć Papieżowi i Kościołowi.
Dla gwardzisty wiara jest bardzo ważną rzeczą. Kiedy jesteś na służbie w nocy – sześć godzin sam w tym samym miejscu, co jest dużym poświęceniem – zaczynasz zadawać sobie pytanie: Dlaczego to robię? Oczywiście – dla Papieża, dla Kościoła, ale jeśli masz wiarę, to wierzysz, że jest to również służba Bogu.

– Wracając do Jana Pawła II – jaki był dla Pana najważniejszy moment jego pontyfikatu?

– Piękne i wzruszające było moje pierwsze spotkanie z Papieżem w Sali Królewskiej Pałacu Apostolskiego po Mszy św. celebrowanej przez niego w Kaplicy Pawłowej. A najsmutniejszym okresem były na pewno dni jego choroby i śmierci.

– W 2005 r. rozpoczął się pontyfikat Benedykta XVI, papieża niemieckojęzycznego. Czy gwardziści posługujący się językiem niemieckim, tak jak Pan, postrzegali tego Papieża jako kogoś bliższego?

– My, gwardziści, znaliśmy go jako kardynała i mieliśmy z nim dobre stosunki. Dlatego byliśmy szczęśliwi, kiedy został wybrany na konklawe po śmierci Jana Pawła II. Postrzegaliśmy go jako kogoś „z naszych”. My, Szwajcarzy – jeżeli chodzi o kulturę i mentalność – bardzo przypominamy Bawarczyków.

– Oczywiście wszystko się zmieniło, gdy rozpoczął się pontyfikat Franciszka. Jego spontaniczność stwarza nieco problemów ludziom, którzy mają dbać o jego bezpieczeństwo...

– Za pontyfikatu Benedykta XVI wszystko było zaplanowane i dzień Papieża był starannie zorganizowany. Natomiast Franciszek jest rzeczywiście bardzo spontaniczny.

– A co za tym idzie, nieprzewidywalny...

– To prawda, a to staje się wyzwaniem dla nas, którzy musimy go chronić. Przede wszystkim musimy przyzwyczaić się do jego bycia wśród tłumu, ponieważ Papież nie chce zrezygnować z bezpośredniego kontaktu z ludźmi. W czasach, w których żyjemy, to jest duży problem i wyzwanie.

– Papież Franciszek zdecydował się zamieszkać w Domu św. Marty. Jak w związku z tym zmieniła się Wasza służba?

– Musieliśmy zorganizować nowe miejsca służby w Domu św. Marty. Ale było to możliwe, ponieważ zmniejszyła się liczba gwardzistów pełniących służbę w Pałacu Apostolskim.

– Został Pan nowym komendantem Gwardii Szwajcarskiej – 35. w historii korpusu – w trudnym momencie: w ostatnich miesiącach krytykowano byłego komendanta za nadmierny autorytaryzm, pojawiły się plotki, że Franciszek chce rozwiązać Gwardię, nie mówiąc już o rzekomych napięciach między Wami a Żandarmerią Watykańską. W ten sposób wokół Gwardii Szwajcarskiej wytworzyła się ciężka atmosfera. Co Pan, jako nowy komendant, sądzi o tym wszystkim?

– Przede wszystkim chciałbym powiedzieć, że chodzi o bezpodstawne plotki. Mój poprzednik musiał odejść, ponieważ skończył się okres 5 lat przewidzianych regulaminem; pozostał półtora roku więcej, a następnie Papież zdecydował się mianować nowego komendanta. Jednym słowem – była to normalna zmiana personelu. Tak samo fałszywa jest wiadomość o rozwiązaniu korpusu – Franciszek bardzo sobie ceni gwardzistów i lubi ich, dlatego sądzę, że nigdy nie myślał o rozwiązaniu Gwardii. Jeżeli natomiast chodzi o Żandarmerię, możemy mówić o dobrej współpracy. Znam dobrze komendanta Domenica Gianiego, ponieważ uczestniczyliśmy razem w wielu papieskich podróżach. Jestem z nim w przyjaznych stosunkach, a to pomaga również dobrze współpracować. Dlatego wiadomości o rzekomej rywalizacji Gwardii i Żandarmerii nie mają żadnych podstaw.

– Zna Pan doskonale życie gwardzistów – rozpoczął Pan służbę jako halabardzista, by po latach stanąć na czele korpusu. Teraz, jako komendant, co chciałby Pan zmienić, aby poprawić jakość życia młodych Szwajcarów, którzy służą Papieżowi?

– Moim celem jest stworzenie w koszarach atmosfery domu. Młodzi ludzie, którzy odbywają tutaj służbę, opuszczają swoje rodzinne domy, przyjaciół, kraj, aby przeprowadzić się dobrowolnie do Watykanu. Naszym obowiązkiem jest stworzyć im tutaj rodzinną, domową atmosferę. Chciałbym również zorganizować dla nich wycieczki: Włochy to piękny kraj, pełen miejsc naznaczonych historią i duchowością, jak Asyż, Cascia, Subiaco czy San Giovanni Rotondo. Chcę ich zabierać również w góry.
Drzwi mojego biura wicekomendanta były zawsze otwarte dla wszystkich, którzy chcieli ze mną rozmawiać – tak będzie również teraz, gdy jestem komendantem.

2015-04-28 11:36

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Watykan: Niezwykła pamiątka Cudu nad Wisłą w kaplicy w Castel Gandolfo

2020-08-14 09:52

[ TEMATY ]

sztuka

Watykan

Castel Gandolfo

adoyle / Foter.com / CC BY

W kaplicy papieskiej rezydencji w Castel Gandolfo pod Rzymem, zamienionej ostatnio na muzeum można zobaczyć fresk przedstawiający symboliczne wydarzenie Cudu nad Wisłą ­- bitwę pod Ossowem z centralną postacią księdza Ignacego Skorupki z krzyżem w ręce. W piątek, 14 sierpnia, mija sto lat od bitwy pod Ossowem.

Malowidło ścienne wykonał w 1933 roku Jan Henryk Rosen (1891-1982) na prośbę papieża Piusa XI, którego osobista historia i posługa były w niezwykły sposób związane z pierwszymi latami niepodległości Polski.

Późniejszy papież, Achille Ratti został mianowany w kwietniu 1918 roku przez Benedykta XV wizytatorem apostolskim w Polsce i na Litwie. W czerwcu 1919 roku, ponad pół roku po odzyskaniu niepodległości przez Polskę arcybiskup Ratti został nuncjuszem apostolskim w Warszawie.

Podczas Bitwy Warszawskiej w 1920 roku abp Ratti, jako jeden z dwóch przedstawicieli dyplomatycznych innych państw, obok ambasadora Turcji, pozostał w stolicy i nie wyjechał z zagrożonego miasta w obliczu ofensywy Armii Czerwonej.

Historycy podkreślają, że nuncjusz jako naoczny świadek tych dramatycznych wydarzeń, zakończonych polskim zwycięstwem nad nacierającymi Sowietami rozumiał jego znaczenie i wpływ na losy Europy.

W uznaniu dla jego postawy, uznanej za heroizm oraz dowód wielkiego przywiązania do Polski, kardynał Achille Ratti został odznaczony Orderem Orła Białego nadanym mu przez Naczelnika Państwa Józefa Piłsudskiego 2 lutego 1922 roku. Cztery dni później purpurat został wybrany na konklawe i jako papież przyjął imię Piusa XI.

O talencie młodego malarza z Warszawy Jana Henryka Rosena opowiedział papieżowi podczas wizyty w Watykanie zwierzchnik archidiecezji ormiańskokatolickiej we Lwowie arcybiskup Józef Teodorowicz, który zlecił mu wykonanie fresków w swojej świątyni.

Pius XI, który jako biskup Rzymu dalej czuł się bardzo związany z Polską i był nawet nazywany przez Polaków „polskim papieżem” postanowił zaprosić Rosena. Powierzył mu wyjątkowe zadanie: wykonania dwóch malowideł w kaplicy letniej rezydencji w Castel Gandolfo. Papież poprosił artystę o to, aby jego prace w tym szczególnym miejscu miały wymowę chrześcijańską i zarazem historyczną.

Rosen namalował w 1933 roku dwa freski. Przedstawiają one księdza przeora Augustyna Kordeckiego podczas obrony Jasnej Góry w czasie potopu szwedzkiego w 1655 roku i księdza Ignacego Skorupkę z wysoko podniesionym w górę krzyżem na czele żołnierzy polskich podczas walk z Armią Czerwoną w 1920 r.

Artysta pracował nad malowidłami rok i to pod czujnym, jak relacjonują historycy, okiem samego papieża.

Bohaterem fresku upamiętniającego Cud nad Wisłą Rosen uczynił urodzonego w 1893 roku w Warszawie księdza Ignacego Skorupkę, który był kapelanem 236. ochotniczego pułku piechoty, złożonego przede wszystkim z gimnazjalistów i studentów. Ten młody ksiądz ochotniczo wstąpił do wojska na wiadomość o tym, że Warszawa jest zagrożona przez bolszewików. Ze swoim oddziałem stacjonował na Pradze. 13 sierpnia 1920 roku wyruszył z koszar na front; przez Ząbki i Rembertów przedostał się do Ossowa. Przyłączył się do bitwy, w której zginął 14 sierpnia ranny od strzału w głowę.

Śmierć 27-letniego kapłana, który według przekazów trzymał do ostatniej chwili życia krzyż w ręku, stała się jednym z symboli Bitwy Warszawskiej.

O nadzwyczajnej pamiątce w kaplicy w Castel Gandolfo przypominał Jan Paweł II, który wiele czasu spędzał w tej rezydencji.

Podczas pielgrzymki do Polski 13 czerwca 1999 roku powiedział w trakcie Liturgii Słowa na warszawskiej Pradze po wizycie w Radzyminie: „Nie mógłbym stąd odjechać, nie wspominając jeszcze jednego ważnego szczegółu. Wielu Polaków przyjeżdża do Rzymu, niektórzy odwiedzają też Castel Gandolfo. Kiedy znajdą się w kaplicy domowej w tej rezydencji papieża, o dziwo, spotkają się tam z freskami na ścianach bocznej kaplicy, upamiętniającymi dwa wydarzenia z dziejów naszych, polskich”.

„Pierwszy- mówił- to Obrona Jasnej Góry, a drugi to Cud nad Wisłą. Jak się to stało, jak do tego doszło? Otóż te malowidła kazał w kaplicy w Castel Gandolfo wymalować Papież Pius XI, który podczas Bitwy Warszawskiej w 1920 roku był nuncjuszem apostolskim w Warszawie”.

„Ta jego decyzja, jego inicjatywa sprawiła, że papież Polak zastał tam w swej kaplicy dzieje swojego narodu, a w szczególności wydarzenia tak bardzo mi bliskie, bo – jak już powiedziałem w Radzyminie – właśnie wtedy, w 1920 r., gdy bolszewicy szli na Warszawę, wtedy się urodziłem”- dodał Jan Paweł II.

Podkreślił również: „Wobec tych, którzy polegli w bitwie o Warszawę, w Cudzie nad Wisłą, zaciągnąłem szczególny dług wdzięczności. I to chciałem wam powiedzieć, a raczej wyznać tu właśnie, w waszej nowej diecezji warszawsko-praskiej, gdzie znajduje się Radzymin i gdzie ślady tego olbrzymiego wysiłku żołnierzy, oficerów, generałów, marszałka, wszystko to razem jest tam wpisane w te mogiły, które po nich pozostały”.

Z Rzymu Sylwia Wysocka(PAP)

CZYTAJ DALEJ

Watykan: Niezwykła pamiątka Cudu nad Wisłą w kaplicy w Castel Gandolfo

2020-08-14 09:52

[ TEMATY ]

sztuka

Watykan

Castel Gandolfo

adoyle / Foter.com / CC BY

W kaplicy papieskiej rezydencji w Castel Gandolfo pod Rzymem, zamienionej ostatnio na muzeum można zobaczyć fresk przedstawiający symboliczne wydarzenie Cudu nad Wisłą ­- bitwę pod Ossowem z centralną postacią księdza Ignacego Skorupki z krzyżem w ręce. W piątek, 14 sierpnia, mija sto lat od bitwy pod Ossowem.

Malowidło ścienne wykonał w 1933 roku Jan Henryk Rosen (1891-1982) na prośbę papieża Piusa XI, którego osobista historia i posługa były w niezwykły sposób związane z pierwszymi latami niepodległości Polski.

Późniejszy papież, Achille Ratti został mianowany w kwietniu 1918 roku przez Benedykta XV wizytatorem apostolskim w Polsce i na Litwie. W czerwcu 1919 roku, ponad pół roku po odzyskaniu niepodległości przez Polskę arcybiskup Ratti został nuncjuszem apostolskim w Warszawie.

Podczas Bitwy Warszawskiej w 1920 roku abp Ratti, jako jeden z dwóch przedstawicieli dyplomatycznych innych państw, obok ambasadora Turcji, pozostał w stolicy i nie wyjechał z zagrożonego miasta w obliczu ofensywy Armii Czerwonej.

Historycy podkreślają, że nuncjusz jako naoczny świadek tych dramatycznych wydarzeń, zakończonych polskim zwycięstwem nad nacierającymi Sowietami rozumiał jego znaczenie i wpływ na losy Europy.

W uznaniu dla jego postawy, uznanej za heroizm oraz dowód wielkiego przywiązania do Polski, kardynał Achille Ratti został odznaczony Orderem Orła Białego nadanym mu przez Naczelnika Państwa Józefa Piłsudskiego 2 lutego 1922 roku. Cztery dni później purpurat został wybrany na konklawe i jako papież przyjął imię Piusa XI.

O talencie młodego malarza z Warszawy Jana Henryka Rosena opowiedział papieżowi podczas wizyty w Watykanie zwierzchnik archidiecezji ormiańskokatolickiej we Lwowie arcybiskup Józef Teodorowicz, który zlecił mu wykonanie fresków w swojej świątyni.

Pius XI, który jako biskup Rzymu dalej czuł się bardzo związany z Polską i był nawet nazywany przez Polaków „polskim papieżem” postanowił zaprosić Rosena. Powierzył mu wyjątkowe zadanie: wykonania dwóch malowideł w kaplicy letniej rezydencji w Castel Gandolfo. Papież poprosił artystę o to, aby jego prace w tym szczególnym miejscu miały wymowę chrześcijańską i zarazem historyczną.

Rosen namalował w 1933 roku dwa freski. Przedstawiają one księdza przeora Augustyna Kordeckiego podczas obrony Jasnej Góry w czasie potopu szwedzkiego w 1655 roku i księdza Ignacego Skorupkę z wysoko podniesionym w górę krzyżem na czele żołnierzy polskich podczas walk z Armią Czerwoną w 1920 r.

Artysta pracował nad malowidłami rok i to pod czujnym, jak relacjonują historycy, okiem samego papieża.

Bohaterem fresku upamiętniającego Cud nad Wisłą Rosen uczynił urodzonego w 1893 roku w Warszawie księdza Ignacego Skorupkę, który był kapelanem 236. ochotniczego pułku piechoty, złożonego przede wszystkim z gimnazjalistów i studentów. Ten młody ksiądz ochotniczo wstąpił do wojska na wiadomość o tym, że Warszawa jest zagrożona przez bolszewików. Ze swoim oddziałem stacjonował na Pradze. 13 sierpnia 1920 roku wyruszył z koszar na front; przez Ząbki i Rembertów przedostał się do Ossowa. Przyłączył się do bitwy, w której zginął 14 sierpnia ranny od strzału w głowę.

Śmierć 27-letniego kapłana, który według przekazów trzymał do ostatniej chwili życia krzyż w ręku, stała się jednym z symboli Bitwy Warszawskiej.

O nadzwyczajnej pamiątce w kaplicy w Castel Gandolfo przypominał Jan Paweł II, który wiele czasu spędzał w tej rezydencji.

Podczas pielgrzymki do Polski 13 czerwca 1999 roku powiedział w trakcie Liturgii Słowa na warszawskiej Pradze po wizycie w Radzyminie: „Nie mógłbym stąd odjechać, nie wspominając jeszcze jednego ważnego szczegółu. Wielu Polaków przyjeżdża do Rzymu, niektórzy odwiedzają też Castel Gandolfo. Kiedy znajdą się w kaplicy domowej w tej rezydencji papieża, o dziwo, spotkają się tam z freskami na ścianach bocznej kaplicy, upamiętniającymi dwa wydarzenia z dziejów naszych, polskich”.

„Pierwszy- mówił- to Obrona Jasnej Góry, a drugi to Cud nad Wisłą. Jak się to stało, jak do tego doszło? Otóż te malowidła kazał w kaplicy w Castel Gandolfo wymalować Papież Pius XI, który podczas Bitwy Warszawskiej w 1920 roku był nuncjuszem apostolskim w Warszawie”.

„Ta jego decyzja, jego inicjatywa sprawiła, że papież Polak zastał tam w swej kaplicy dzieje swojego narodu, a w szczególności wydarzenia tak bardzo mi bliskie, bo – jak już powiedziałem w Radzyminie – właśnie wtedy, w 1920 r., gdy bolszewicy szli na Warszawę, wtedy się urodziłem”- dodał Jan Paweł II.

Podkreślił również: „Wobec tych, którzy polegli w bitwie o Warszawę, w Cudzie nad Wisłą, zaciągnąłem szczególny dług wdzięczności. I to chciałem wam powiedzieć, a raczej wyznać tu właśnie, w waszej nowej diecezji warszawsko-praskiej, gdzie znajduje się Radzymin i gdzie ślady tego olbrzymiego wysiłku żołnierzy, oficerów, generałów, marszałka, wszystko to razem jest tam wpisane w te mogiły, które po nich pozostały”.

Z Rzymu Sylwia Wysocka(PAP)

CZYTAJ DALEJ

Sekretarz stanu USA przybył do Polski

Sekretarz stanu USA Michael Pompeo przybył do Polski. Pompeo, weźmie udział w obchodach stulecia Bitwy Warszawskiej; spotka się z prezydentem Andrzejem Dudą i premierem Mateuszem Morawieckim. Szef amerykańskiej dyplomacji oraz szef MON podpiszą umowę o współpracy wojskowej.

Przed południem amerykański sekretarz stanu zostanie przyjęty przez premiera Mateusza Morawieckiego. Szef polskiego rządu będzie rozmawiał z Pompeo na temat polsko-amerykańskiej współpracy w dziedzinie bezpieczeństwa. W czasie spotkania poruszone zostaną także kwestie międzynarodowe, w tym dotyczące wydarzeń na Białorusi. Politycy będą rozmawiać również o sytuacji w regionie Europy Wschodniej, relacjach transatlantyckich oraz tematach globalnych" - poinformował w komunikacie przesłanym PAP rzecznik rządu Piotr Müller.

Następnie szefa dyplomacji USA przyjmie w Pałacu Prezydenckim prezydent Andrzej Duda. Politycy omówią m.in. sytuację na Białorusi i zaangażowanie Stanów Zjednoczonych w Inicjatywę Trójmorza. Następnie w obecności prezydenta Dudy Pompeo oraz szef MON Mariusz Błaszczak podpiszą umowę o wzmocnionej współpracy obronnej (Enhanced Defence Cooperation Agreement).

Umowa ułatwi ona dalsze pogłębienie współpracy wojskowej, w tym dotyczącej zwiększenia obecności żołnierzy USA w Polsce. Na początku sierpnia zapowiedziano ulokowanie w Polsce wysuniętego dowództwa V Korpusu Wojsk Lądowych USA. Obecnie w Polsce działa amerykańskie dowództwo dywizji.

Po spotkaniu z prezydentem, Pompeo weźmie udział w uroczystej odprawie wart na pl. Piłsudskiego w Warszawie, która odbędzie się w setną rocznicę Bitwy Warszawskiej.

Popołudniu Pompeo spotka się z szefem polskiej dyplomacji Jackiem Czaputowiczem. Po rozmowie obaj dyplomaci spotkają się z mediami na konferencji prasowej.

Mike Pompeo przebywa obecnie z wizytą w Europie, a przed przyjazdem do Polski jego program obejmuje wizyty w Czechach, Słowenii i Austrii.(PAP)

autor: Marzena Kozłowska

mzk/ mhr/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję