Prawie co trzeci maturzysta nie zdał w tym roku matury. W państwie Tuska rekord goni rekord.
Zwracają kasę
Niestety, nie będziemy chyba mogli wpisać sobie do CV, że fundnęliśmy sute kolacje naszym ministrom i prezesom. Panowie, pod presją ludu, oddają pieniądze za ośmiorniczki i ogony wołowe, bo gdyby jeszcze jedli żurek i bigos, to może by to uszło. Tłumaczyliby np., że promowali polską kuchnię.
Marszałek Ewa Kopacz musi oglądać mecze z Donaldem Tuskiem, bo już nie ma za bardzo kto dotrzymywać towarzystwa wodzowi. Dawna ekipa się rozleciała - jedni musieli odejść, inni popadli w niełaskę. Pani Marszałek stara się wykazać, że jest zainteresowana piłką. Dała nawet przeciek do prasy, że kibicuje Holendrom, chociaż z nieoficjalnych informacji wynika, że nie za bardzo wiedziała, na którą grają bramkę.
Wyciszanie Polski
Jak grzyby po deszczu powstawały przy budowie autostrad ekrany akustyczne. Nawet tam, gdzie nie były potrzebne, co odkrył NIK. Zgodnie z zasadą, że od przybytku głowa nie boli.
Państwo w teorii
I jeszcze jeden rekord. Po zapowiedzi premiera o skróceniu kolejek do onkologa czas oczekiwania na wizytę wydłużył się z 27 do 33 dni. Potwierdza to tylko diagnozę konstytucyjnego ministra Bartłomieja Sienkiewicza, że polskie państwo działa jedynie teoretycznie.
Kadr z filmu Odzyskany – Janek z ojcem, Filip Gurłacz i Andrzej Mastalerz
„Po wyjściu z kina ciężko było dojść do siebie”, „film, który na długo zostaje w głowie”, „prawdziwe kino, prawdziwe życie” – takie opinie pojawiają się po przedpremierowych pokazach „Odzyskanego”. Pełnometrażowy debiut reżyserski Marcina Kwaśnego od dziś, 14 sierpnia, można oglądać w kinach w całej Polsce. Film o uzależnieniu, rodzinnych ranach i przebaczeniu szczególnie mocno porusza widzów tym, że mimo trudnej historii pozostawia miejsce na nadzieję.
„Niesamowity film, po wyjściu z kina ciężko było dojść do siebie, brakowało słów, a łzy leciały ciurkiem... Prawdziwe kino, prawdziwe życie” – napisał jeden z widzów po seansie.
Gdy kalendarz liturgiczny wiedzie nas przez dni pełne świątecznych treści: Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny, a dzień później niedziela, przypomina mi się ostatni apel papieża Leona XIV, by nie „wirtualizować niedzieli”.
Kilkanaście sekund wystarczy, by uruchomić transmisję Mszy św. Telefon jest pod ręką, internet działa, a algorytm podpowiada: „Msza na żywo”. Można włączyć celebrację z własnej parafii, ze znanego sanktuarium, 15 sierpnia najlepiej z Jasnej Góry, można połaczyć się nawet z innego kraju. Można słuchać homilii „przy okazji”, na przykład między śniadaniem a pakowaniem na wyjazd. Technicznie wszystko się zgadza: jest ołtarz, kapłan, czytania, modlitwa, śpiew.
Tak jak szyszki niektórych kalifornijskich sosen otwierają się dopiero pod wpływem ognia, tak czasem dopiero „pożar” życiowych doświadczeń uwalnia ukryte w nas ziarna wiary. To, co miało nas zniszczyć, w rękach Boga może stać się początkiem owocowania.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.