Reklama

Jan Paweł II

Z heroizmem świętego niósł światu wiarę

Kazanie kard. Angelo Comastriego – archiprezbitera watykańskiej Bazyliki św. Piotra – wygłoszone 28 kwietnia 2014 r. na Placu św. Piotra w Rzymie podczas Mszy św. dziękczynnej za kanonizację Jana Pawła II

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

8 kwietnia 2005 r. – zaledwie dziewięć lat temu – wielu z nas było tutaj, na tym placu, aby oddać ostatni hołd Janowi Pawłowi II. Nasze oczy, mokre od łez, patrzyły zdumione – pamiętacie to? – obserwując ewangeliarz leżący na prostej trumnie, umieszczonej w centrum placu przed bazyliką. Nagle, ku zdziwieniu wszystkich, wiatr zaczął przewracać karty księgi.

Wszyscy w tym czasie zastanawialiśmy się: Kim był Jan Paweł II? Dlaczego tak bardzo go kochaliśmy?

Reklama

Niewidzialna ręka przewracająca karty ewangeliarza zdawała się mówić: Odpowiedź jest w Ewangelii! Życie Jana Pawła II było nieustannym posłuszeństwem Ewangelii Jezusa – powiedział nam wiatr. – Za to go kochaliście! Rozpoznaliście w jego życiu odwieczną Ewangelię, która dała światło i nadzieję wielu pokoleniom chrześcijan!

Wiemy dziś, że to przeczucie było inspiracją, ponieważ Kościół poprzez Papieża wczoraj uznał świętość Jana Pawła II, a my dzisiaj radujemy się i wspólnie dziękujemy Bogu, niestrudzonemu Twórcy świętych.

Pamiętając jednak o słowach Jana Pawła II: „Święci nie żądają od nas oklasków, ale byśmy ich naśladowali”, musimy postawić sobie pytanie: Czego uczy nas świętość tego niezwykłego ucznia Jezusa w XX wieku?

Reklama

Wielka lekcja odwagi wiary...

Natychmiast przychodzi na myśl pierwsza odpowiedź: Jan Paweł II miał odwagę otwarcie wyrażać wiarę w Jezusa w epoce „«milczącej apostazji» człowieka sytego, który żyje tak, jakby Bóg nie istniał” („Ecclesia in Europa”, nr 9). Wieczorem 16 października 1978 r., kiedy dopiero co został wybrany na papieża, ukazując się z loggii tej bazyliki, Jan Paweł II zawołał: „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!”. Było to wołanie jego wiary, to był cel jego życia, były to pierwsze słowa jego pontyfikatu.

3 kwietnia 2006 r. na tym samym placu o swoim poprzedniku Benedykt XVI powiedział: „Nieodżałowany Papież, którego Bóg obdarzył wielorakimi darami ludzkimi i duchowymi, przechodził próbę ogniową trudów apostolskich i choroby, coraz bardziej jawił się jako «skała» w wierze. Kto miał sposobność obcować z nim, mógł niemal namacalnie stwierdzić, jak szczera i niezłomna była jego wiara, która jeśli wywierała wrażenie na kręgu współpracowników, niewątpliwie miała – w czasie jego długiego pontyfikatu – wielki dobroczynny wpływ na cały Kościół, zwłaszcza w ostatnich miesiącach i dniach jego życia. Była to wiara świadoma, mocna i autentyczna, wolna od lęków i kompromisów”. Tak zaświadczył Benedykt XVI.

Słusznie zatem, podczas choroby Jana Pawła II pewien francuski dziennikarz inteligentnie zauważał: „Podczas gdy Papież stawał się słabszy cieleśnie, jego świadectwo stawało się bardziej skuteczne: Jego wiara jaśniała jak pochodnia w nocy”.

Dziś jesteśmy tu, by powiedzieć mu: dziękuję! A przede wszystkim jesteśmy tutaj, by zebrać to, co nam pozostawił, oraz przykład jego mężnej wiary. Jakie dziedzictwo i jaki przykład?

...odwagi w obronie rodziny

Jan Paweł II miał odwagę bronienia rodziny, która jest Bożym planem, wyraźnie wypisanym w księdze życia: bronił rodziny, kiedy coraz bardziej upowszechniały się zamęt i publiczna agresja w stosunku do rodziny, w szalonej próbie napisania jakiejś „anty-Księgi Rodzaju”, wymierzonej przeciw Stwórcy. W adhortacji apostolskiej „Familiaris consortio” Jan Paweł II wyraźnie powiedział: „W obecnym momencie historycznym, gdy rodzina jest przedmiotem ataków ze strony licznych sił, które chciałyby ją zniszczyć lub przynajmniej zniekształcić, Kościół jest świadom tego, że dobro społeczeństwa, i jego własne, związane jest z dobrem rodziny, czuje silniej i w sposób bardziej wiążący swoje posłannictwo głoszenia wszystkim zamysłu Bożego dotyczącego małżeństwa i rodziny” (nr 3).

Mówił o tym 29 maja 1994 r. podczas modlitwy „Anioł Pański”, gdy wrócił ze szpitala: „Chciałbym wyrazić dziś przez Maryję moją wdzięczność za dar cierpienia. Zrozumiałem, że ten dar był potrzebny. Zrozumiałem wtedy, że mam wprowadzić Kościół Chrystusowy w trzecie tysiąclecie przez modlitwę i wieloraką działalność, ale przekonałem się później, że to nie wystarcza: trzeba było wprowadzić go przez cierpienie – przez zamach 13 lat temu i dzisiaj przez tę nową ofiarę. Dlaczego właśnie teraz, dlaczego w tym roku, w Roku Rodziny? Właśnie dlatego, że rodzina jest zagrożona, rodzina jest atakowana. Także papież musi być atakowany, musi cierpieć, aby każda rodzina, by cały świat ujrzał, że istnieje Ewangelia – rzec można – «wyższa»: Ewangelia cierpienia, którą trzeba głosić, by przygotować przyszłość, trzecie tysiąclecie rodzin, każdej rodziny i wszystkich rodzin”.

Św. Janie Pawle II, wyjednaj nam z nieba dar wielkiego światła, by odnaleźć drogę Bożego planu w odniesieniu do rodziny. Jest to jedyna droga dająca rodzinie godność, prawdę miłości oraz przyszłość małżonkom i przyszłość dzieciom.

...w obronie życia

Jan Paweł II miał też odwagę, by bronić życia ludzkiego – i to każdego życia ludzkiego – w czasach, w których upowszechnia się kultura odrzucenia, jak wielokrotnie mówił papież Franciszek: tak, we współczesnym głodzie miłości najsłabsi są odrzucani, ponieważ nie znosi ich egoizm, odczuwając ich jako ciężar. Fakt straszliwy, będący oznaką cofania się cywilizacji!

Encyklika „Evangelium vitae”, która jest zaangażowanym krzykiem obrony życia, kończy się piękną modlitwą do Maryi, w której odnajdujemy całego Jana Pawła II. Mówi on tak:

„O Maryjo,
jutrzenko nowego świata,
Matko żyjących,
Tobie zawierzamy sprawę życia:
spójrz, o Matko, na niezliczone rzesze
dzieci, którym nie pozwala się
przyjść na świat,
ubogich, którzy zmagają się z trudnościami
życia,
mężczyzn i kobiet – ofiary nieludzkiej
przemocy,
starców i chorych zabitych przez obojętność
albo fałszywą litość.
Spraw, aby wszyscy wierzący w Twojego Syna
potrafili otwarcie i z miłością głosić
ludziom naszej epoki
Ewangelię życia...”
(nr 105).

Jakże prawdziwe są te słowa, jakże aktualne, prorocze: są cennym dziedzictwem. Ale pasja obrony życia ludzkiego stała się prawdziwym krzykiem w Dolinie Świątyń w Agrigento. Papież Jan Paweł II, wstrząsany dreszczem godnym Amosa czy Izajasza, wołał: „Bóg powiedział raz: nie zabijaj. Nie może człowiek – ktokolwiek, jakakolwiek ludzka organizacja... – nie może zmienić i podeptać tego najświętszego prawa Boga! (...) Konieczna jest kultura życia! W imię Chrystusa, ukrzyżowanego i zmartwychwstałego (i oczyma wskazał na krucyfiks, który trzymał w rękach), w imię Chrystusa, który jest Życiem, który jest Drogą, Prawdą i Życiem, zwracam się do odpowiedzialnych: nawróćcie się! Pewnego dnia przyjdzie sąd Boży!”.

Jakaż wiara, jaka moc, jaki heroizm krył się za tymi słowami! Był to heroizm świętego.

...w obronie pokoju

Ale mężna wiara Jana Pawła II oznaczała coś więcej.

Miał odwagę, by bronić pokoju, gdy wiały posępne wiatry wojny. W 1991 i 2003 r. próbował ze wszystkich sił zapobiec dwóm wojnom w Zatoce Perskiej: nie został wysłuchany, ale nieustannie wołał o pokój. 16 marca 2003 r., w ostatniej próbie zatrzymania machiny wojennej zechciał powiedzieć: „Ja wiem, co to jest wojna, lecz muszę powiedzieć, że wojna nie rozwiązuje problemów, ale je mnoży”. Święte słowa, słowa prawdziwe i aktualne.

Lekcja szczerego dialogu z młodzieżą

Jan Paweł II miał odwagę wyjść do ludzi młodych, aby ich wyzwolić z kultury pustki i tego, co efemeryczne, zachęcające ich do przyjęcia Chrystusa, jedynego światła życia i jedynego, który może dać pełnię radości ludzkiemu sercu.

15 sierpnia 2000 r., witając nieprzebrany tłum młodzieży tutaj, na Placu św. Piotra, powitał ich w ten sposób: „Czego szukacie?...Pozwólcie, że jeszcze raz zapytam: czego szukacie? Albo lepiej – kogo szukacie?... Odpowiedź może być tylko jedna: szukacie Jezusa Chrystusa! Jezusa Chrystusa, który jednak wychodzi pierwszy na poszukiwanie was... Nie sądźcie nigdy, że w Jego oczach jesteście nieznajomymi, niczym puste liczby tworzące anonimowy tłum. Chrystus ceni każdego z was, każdego osobiście zna i gorąco kocha”.

Młodzi z całego świata rozpoznali w Janie Pawle II prawdziwego ojca, autentycznego przewodnika, prawego wychowawcę. Któż może zapomnieć uścisk Papieża z młodym człowiekiem, który podczas czuwania na Tor Vergata pokonał wszystkie kordony bezpieczeństwa, podbiegł do niego, aby mu po prostu powiedzieć: „Dziękuję! Kocham cię!”. To scena, która weszła do naszych serc i w dzieje ludzkości.

...odwagi w obronie kapłaństwa

Jan Paweł II w trudnych czasach kryzysu powołań do kapłaństwa miał odwagę żyć wobec świata radością z powodu bycia kapłanem, radością z przynależności do Chrystusa i całkowitego poświęcenia się dla sprawy Jego królestwa.

Pewien były ksiądz, który doprowadził się do tego, że żył jako bezdomny, pewnego dnia w towarzystwie zaprzyjaźnionego współbrata udał się na papieską audiencję do Sali Klementyńskiej. Papież został poinformowany o tej szczególnej obecności i na zakończenie audiencji poprosił o spotkanie z byłym księdzem. Co się stało? Papież ukląkł i poprosił o możliwość spowiedzi, aby obudzić w sercu kapłana świadomość wielkości kapłaństwa.

Witając go, powiedział: „Zobacz, jak wielkie jest kapłaństwo! Nie niszcz go!”. Słowa i gesty godne świętego.

...w obronie pobożności maryjnej

W końcu Jan Paweł II miał odwagę zmierzyć się z oziębieniem pobożności maryjnej, cechującym pierwszą fazę posoborową.

Zdecydowanie i z przekonaniem zaproponował na nowo pobożność maryjną: pobożność będącą nieodłączną częścią Ewangelii, tzn. dzieła zbawienia, tak jak było ono i jest dokonywane przez Boga w Jezusie Chrystusie.

Sam powiedział: „13 maja 1981 r. jedna ręka trzymała pistolet, a inna prowadziła kulę... Odczułem ową niezwykłą macierzyńską troskę i opiekę, która okazała się mocniejsza od śmiercionośnej kuli”.

A 24 lutego 2005 r. po tracheotomii, która pozbawiła go głosu, napisał na kartce: „Co mi zrobiliście! Ale – «Totus Tuus»”.

Aż do końca Jan Paweł II dał się prowadzić Maryi po drodze wiary, zawierzenia, całkowitego daru z siebie.

Był świętym!



Św. Janie Pawle II, módl się za Kościół, który tak bardzo umiłowałeś i pchnąłeś śmiało na drodze heroicznej wierności Jezusowi.

Św. Janie Pawle II, módl się za nas, abyśmy, zgromadzeni wokół papieża Franciszka, tworzyli – zgodnie z życzeniem i modlitwą Jezusa – jedno serce i jedną duszę, aby świat uwierzył. Amen.

Tłum. KAI/Watykan

2014-05-06 15:06

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Obok Charlesa de Foucauld nie można przejść obojętnie

2020-05-28 17:48

[ TEMATY ]

kanonizacja

Afryka

Charles de Foucauld

Vatican News

Kanonizacja Charles de Foucauld będzie ważnym wydarzeniem w życiu Kościoła. Jego postać odznacza się bowiem wielką siłą oddziaływania. Świadczy o tym pokaźna liczba zgromadzeń i instytucji, które się do niego odwołują.

Wskazuje na to ks. Bernard Ardura, przewodniczący Papieskiego Komitetu Nauk Historycznych i postulator w procesie kanonizacyjnym francuskiego pustelnika. Wczoraj zatwierdzony został cud za jego wstawiennictwem, co otwiera drogę do jego kanonizacji.

Ks. Ardura przypomina on, że Charles de Foucauld żył na pustyni nie tylko w sensie geograficznym, ale również wyznaniowym.
Wokół siebie z jednej strony miał muzułmanów, a z drugiej francuski garnizon wojskowy, który w tamtej epoce odznaczał się wrogością względem Kościoła. Tym samym jako chrześcijanin był sam. Był on jednak człowiekiem, wobec którego nie można przejść obojętnie. On niejako wymaga, abyśmy potraktowali go na serio. Dzieje się tak dzięki temu, że jego życie było w pełni konsekwentne, głęboko zakorzenione w Chrystusie. On rzeczywiście żył według tego, w co wierzył – mówi ks. Ardura.

„Charles de Foucauld uczy nas, że nie powinniśmy się spodziewać natychmiastowych rezultatów naszej działalności. W istocie on sam nikogo nie ochrzcił. Ale żył cnotą nadziei, zaufaniem w działanie Boga w duszy człowieka. Charles de Foucauld potrafił rozpoznać to działanie Boga. On przypomina nam, że nasz sposób bycia ma istotne znaczenie w misyjnym świadectwie o naszej wierze – powiedział Radiu Watykańskiemu ks. Bernard Ardura. – Najbardziej podstawowym rysem Charlesa de Foucauld, tym co się nigdy nie starzeje, jest spotkanie z Chrystusem w Piśmie Świętym i w Eucharystii. Był człowiekiem adoracji. Dla niego obecność Chrystusa jest centralna. A dla tych, którzy na kilka miesięcy zostali ostatnio pozbawieni możliwości udziału w Eucharystii, jest to przypomnienie, aby skoncentrować całe swoje życie na tym spotkaniu z Chrystusem w Ewangelii i Eucharystii. To wciąż pozostaje aktualne. To jest istota życia chrześcijańskiego i to było też istotą życia Charlesa de Foucauld.“

CZYTAJ DALEJ

Majówka na Wiśle

2020-05-30 22:27

ks. Wojciech Kania

Nabożeństwo majowe na statku, stało się już sandomierską tradycją i chociaż w tym roku liczba jego uczestników musiała być dostosowana do przepisów epidemicznych, nie zabrakło chętnych. W rejsie po Wiśle wzięli udział duchowni i świeccy, siostry zakonne i klerycy oraz młodzież z Sandomierza i Osieka.

Przed wyruszeniem statku, biskup Krzysztof Nitkiewicz nawiązał do wigilii Zesłania Ducha Świętego, zachęcając do wspólnej modlitwy z Maryją o Jego dary. Przypomniał jednocześnie powódź, która przed dziesięciu laty dotknęła Sandomierz oraz wiele innych miejscowości. Powiedział, że tak jak wiara dodawała wówczas siły w zmaganiach z żywiołem, potrzeba jej również dzisiaj, aby z nadzieją patrzeć w przyszłość.

Statek zrobił pętlę na Wiśle od Starego Portu przez wzgórze Salve Regina i Góry Pieprzowe. Przy akompaniamencie scholii młodzieżowej z Osieka, śpiewana była Litania Loretańska oraz pieśni maryjne.

– Pływam po Wiśle od 1996 roku – powiedział kapitan Tadeusz Prokop. – Kiedy rozpoczynając żeglugę nabyłem pierwszy statek, nazwałem go „Maria”, oddając się pod opiekę Matki Bożej. Ten statek również nosi imię „Maryja. Cały czas czuję opiekę Matki Bożej. Cieszę się, że możemy ją wspólnie wielbić podczas tej majówki.

Z racji na epidemię, tegoroczne nabożeństwa majowe w Diecezji Sandomierskiej miały nieco inny charakter. Ich uczestnicy modlili się głównie w intencji chorych oraz pracowników Służby Zdrowia. Przez orędownictwo Maryi, prosili także o deszcz, gdyż panująca susza zagroziła uprawom rolnym oraz lasom.

CZYTAJ DALEJ

Czuwanie przed Zesłaniem Ducha Świętego

2020-05-31 17:30

Joanna Ferens

Czuwanie przed wystawionym Najświętszym Sakramentem

W kościele pw. Św. Jerzego w Biłgoraju w nocy z soboty (30.05) na niedzielę (31.05) odbyło się czuwanie przed uroczystością Zesłania Ducha Świętego.

Nabożeństwo rozpoczęło się od modlitwy Akatystem do Ducha Świętego przed wystawionym Najświętszym Sakramentem. Następnie miał miejsce wieczór uwielbienia, podczas którego posługę muzyczną pełnił Zespół „Kanaan” oraz Wspólnota „Przyjaciół Oblubieńca”. – Czuwanie miało przede wszystkim na celu uwielbienie Boga, ale także przygotowanie naszych serc do przyjęcia Darów Ducha Świętego. Pismo Święte mówi, że Duch Święty przyjdzie po uwielbieniu Jezusa Chrystusa. Każdy więc, kto uwielbia Jezusa w swym sercu, może liczyć na to, że dany zostanie mu Duch Święty, zarówno w Jego Darach jak i w charyzmatach, jakich potrzebuje do życia. Dlatego cieszymy się, że mogliśmy uczestniczyć zarówno w Akatyście skierowanym do Ducha Świętego, jak i we wspólnym uwielbieniu Pana Boga – mówił ks. Jerzy Frankiewicz, wikariusz parafii św. Jerzego w Biłgoraju.

Kulminacyjnym punktem nocnego czuwania była Msza św. sprawowana o północy, podczas której wierni modlili się siedem darów Ducha Świętego i Boże błogosławieństwo: – O tej godzinie zazwyczaj dawno już śpimy, a dziś wszyscy gromadzimy się w kościele, aby wzywać Ducha Świętego. I właśnie takich „szaleńców” Duch Boży wynagradza. Wierzymy bardzo mocno, że nasze oczekiwanie na Ducha Świętego i to, że witamy Go na samym początku tego dnia będzie dla nas przyczyną tego, że możemy się spodziewać Jego wielkich owoców. Właśnie z tego powodu tu jesteśmy, aby oczekiwać i myślę, że każdy z was ma jakąś potrzebę w sercu i jakąś nadzieję w swoim życiu Więc teraz niech to wszystko dokona się przez Ducha Świętego. Powierzcie Panu Bogu te intencje, z którymi tu przyszliście – mówił na wstępie do Eucharystii ks. Jerzy Frankiewicz.

– Przyszłam dziś w nocy do kościoła, ponieważ chcę prosić Ducha Świętego o dary, które są nam wszystkim tak bardzo potrzebne. W dzisiejszym świecie musimy być odważnymi chrześcijanami, umieć przyznać się Pana Boga, do naszej wiary i przynależności do Kościoła. Dlatego też siedmiorakie dary, które zsyła na nas Duch Święty są wyjątkową i wręcz nieodzowną pomocą, aby być mądrym, mężnym i pełnym sił, pobożnym i wytrwałym wyznawcą Jezusa Chrystusa – wyjaśniała Anna, jedna z uczestniczek wydarzenia.

Podobne czuwania połączone z modlitwą uwielbienia odbyły się również m.in. w parafii pw. WNMP w Obszy w sanktuarium i w św. Marii Magdaleny w Biłgoraju, gdzie po Eucharystii wierni wysłuchali katechezy o Duchu Świętym, połączonej z adoracją i modlitwą o Dary Ducha Świętego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję