Reklama

Niedziela Sandomierska

Pomódlmy się za bezrobotnych

4 grudnia będziemy modlić się za bezrobotnych, zagrożonych utratą pracy i poszukujących zatrudnienia. Warto, nie tylko w tym dniu, przyjrzeć się bliżej bezrobociu w naszej diecezji i instytucjom, których zadaniem jest jego zwalczanie

Diecezja sandomierska leży na terenach rolniczych. Miasta, które znajdują się w strukturach diecezji nie należą do wielkich metropolii. Jednak nasza mała Ojczyzna ma w sobie wielki potencjał. Zarówno przyrodniczy, jak i ludzki. Bo ludzie u nas są o wielkim i pracowitym sercu. Tu nikt nie boi się pracy, a czasy wcale nie są przecież łatwe. Największe ośrodki pracy skupione są w miastach, m.in.: Ostrowiec Świętokrzyski, Sandomierz, Nisko, Ożarów, Staszów i Stalowa Wola ze swoimi hutami. W sąsiedztwie zakłady przemysłowe w Gorzycach, i pozostałości po Tarnobrzeskim Okręgu Siarkowym w postaci spółek z branży chemicznej, nawozowej, metalowej. Obok Elektrownia Połaniec i Zakłady Metalowe w Nowej Dębie i kilka innych.

Wiele małych miast i miasteczek położonych w naszym rejonie oferuje wypoczynek, powstaje tu wiele gospodarstw agroturystycznych. Region posiada również niezwykle bogatą florę i faunę. Z punktu widzenia historycznego znajduje się tu wiele zabytków. A dzięki serialowi „Ojciec Mateusz” wiele miejsc pracy powstało w sercu sandomierskiej diecezji – w Sandomierzu. Takich atrakcji historycznych i przyrodniczych w granicach diecezji znajduje się wiele.

Twarze bezrobocia

Region diecezji sandomierskiej, podobnie jak ogromna część całego kraju, doświadcza problemu bezrobocia. W naszym kraju pojawiło się na początku lat 90., gdy Polska wstąpiła na drogę przemian społecznych, politycznych i gospodarczych, z gospodarki centralnie planowanej na wolnorynkową. Transformacja ustrojowa lat 90. pokazała nowy „nieznany” wcześniej problem, którym było właśnie bezrobocie. W pierwszym roku transformacji dotknęło prawie miliona osób, powodując zaskoczenie tak dla społeczeństwa, jak również władz. W następnym roku, tj. 1991, liczba bezrobotnych uległa podwojeniu i dopiero w kolejnych latach udało się ten proces przyhamować. Nowa rzeczywistość wymagała szybkiego przystosowania się do nowych warunków i nabycia nowych doświadczeń radzenia sobie z tym problemem. Zmiana ustrojowa pociągnęła za sobą nie tylko zmiany polityczne, ale również gospodarcze i to w skali nie tylko naszego kraju, ale praktycznie wszystkich zaliczanych do bloku wschodniego. Ponadto zmiany te były przeprowadzone jednocześnie. Wiele z dużych zakładów pracy posiadających przestarzałą technologię oraz strukturę organizacyjną, nie oparło się presji i wymaganiom stawianym w nowoczesnej gospodarce, zwłaszcza w wymiarze konkurencji i upadło. W grupie bezrobotnych dominowali zwalniani z podupadających zakładów, głównie były to osoby legitymujące się niskim poziomem wykształcenia, których dodatkowo kwalifikacje zawodowe były praktycznie całkowicie niedopasowane do potrzeb rozwijających się nowych, rynkowych jednostek gospodarczych. Upadek muru berlińskiego w 1989 r., symbolu zimnej wojny, a więc okresu wyścigu zbrojeń, który charakteryzował stosunki krajów wschodu i zachodu przyczynił się do upadku przemysłowej branży militarnej w ZSRR, która napędzała wiele gałęzi przemysłu krajów bloku wschodniego.

Reklama

Niszcząca siła

Bezrobocie okazało się poważną kwestią społeczno-ekonomiczną. Jest problemem nie tylko indywidualnego bezrobotnego i jego rodziny, ale również ważnym problemem społecznym. Praca zawodowa to element w życiu rodziny, który wpływa na postawy wszystkich jej członków. Pogłębiające się bezrobocie rodziców powoduje u dzieci stopniową izolację w środowisku. Problemy negatywnej samooceny dzieci i młodzieży z rodzin bezrobotnych nasilają się pod wpływem niezaspokojonych, a rozbudzonych przez otoczenie, potrzeb. Wpływa to na osłabienie autorytetu rodziców w opinii dzieci i prowadzi do zachwiania systemu wartości oraz obniżenia w nim takich elementów jak wykształcenie, uczciwa praca, sumienność odpowiedzialność itp. Brak pracy, a więc brak źródła dochodów zmusza bezrobotnych do wyrzeczeń i ograniczeń w zakresie zakupu wielu dóbr. Rodziny bezrobotnych w związku z trudną sytuacją materialną zmuszone są do ograniczenia wydatków tylko do absolutnie koniecznych, maksymalnie ograniczając wydatki na odzież, obuwie, kształcenie i naukę dzieci oraz całkowicie rezygnując np. z kupowania prasy, uczestnictwa swoich dzieci w wycieczkach, obozach czy kołach zainteresowań. W bardzo trudnej sytuacji znajdują się bezrobotni w wieku przedemerytalnym. Zakłady pracy starają się chronić swoich pracowników z najdłuższym stażem, ale takie zwolnienia również mają miejsce (np. zwolnienia grupowe w wyniku restrukturyzacji przedsiębiorstw). Tacy pracownicy mają bardzo ograniczone możliwości przekwalifikowania się i zdolności adaptacyjne do nowych warunków, co w praktyce oznacza bardzo niewielkie szanse na znalezienie nowej pracy. Trudna sytuacja i utrzymujący się stan frustracji może wpływać na pogorszenie się stanu zdrowia.

Bezrobocie nie wybiera

W grupach społecznych dotkniętych długo utrzymującym się bezrobociem brak jest większych szans na znalezienie pracy przez inwalidów, poza nielicznymi etatami, stworzonymi specjalnie dla nich. Praca dla ludzi dotkniętych kalectwem jest nie tylko sposobem zapewnienia bytu, ale również niezrównanym środkiem terapeutycznym utrzymującym ich w równowadze psychicznej i pozwalającym odnaleźć swoje miejsce w społeczeństwie oraz znalezienia w sobie siły radzenia sobie z niepełnosprawnością. Zgodnie z tendencją ogólnoświatową, również w Polsce, do grup w największym stopniu dotkniętych brakiem zatrudnienia należą młodzi ludzie w wieku 18-24 lat. Jako absolwenci nie mogą znaleźć pracy w kierunku wyuczonym, zgodnym z zainteresowaniami, ani żadnym innym. Bezrobocie obniża wiarę młodego człowieka we własne siły, hamuje rozwój osobowości, co może powodować uleganie demoralizacji. Praca dla młodego człowieka jest niezwykle ważna. Daje możliwości rozwoju, zdobywania nowych doświadczeń, określa status społeczny i prestiż. Ma ogromny wpływ na jego identyfikację, ponadto wyzwala aktywność w wielu aspektach życia, niezwiązanych z wykonywaną pracą zarobkową (założenie rodziny itp). Problem niemożności znalezienia pracy zmusza młodych ludzi do emigracji zarobkowej, przez co następuje odpływ potencjału i kapitału siły roboczej. Bezrobotnym potrzebna jest świadomość, że nie są oni sami, że ich bezrobocie nie ma wymiaru jedynie prywatnego, ale publiczny. Bezrobotny informacje płynące z rynku pracy może zdobywać z mediów (prasy lokalnej, magazynów branżowych, radia, telewizji), działających w praktycznie każdym mieście biur doradztwa personalnego, serwisów internetowych poświęconych bezrobociu oraz poprzez bezpośrednie zgłaszanie się do firm.

Na ratunek

W poszukiwaniu pracy mieszkańców wspierają instytucje samorządowe: Powiatowe Urzędy Pracy, Agencje Rozwoju Regionalnego, Ochotnicze Hufce Pracy, Centra Kształcenia Praktycznego, Biura Karier znajdujące się przy uczelniach. W ciągu roku odbywają się Targi Pracy, które dają możliwość znalezienia pracy lub odbycia kursów, dających możliwość zdobycia nowych umiejętności.

Reklama

Również instytucje katolickie starają się pomóc oferując swoje wsparcie np. poprzez wolontariuszy, jak ma to miejsce w Katolickim Centrum Pomocy Rodzinie. Można tam skorzystać z porady prawników czy doradców zawodowych.

Niewątpliwie największą rolę w diecezji odgrywa Caritas, która niestrudzenie realizuje wiele programów wspierania rodzin dotkniętych bezrobociem. Jej oddziały parafialne organizują zbiórki żywności, odzieży, sprzętu AGD, mebli, zabawek, by w ten sposób wspomóc rodziny w trudnej sytuacji.

* * *

Św. Kajetan, patron bezrobotnych i poszukujących pracy

Kajetan urodził się w 1480 r. we Włoszech. Był doktorem prawa rzymskiego i kościelnego, gdy w wieku 36 lat przyjął święcenia kapłańskie. Przez całe życie podejmował dzieła charytatywne. Założył m.in. bank pobożny dla wspierania ubogich, a w czasie epidemii pomagał przy chorych. Założył nowe zgromadzenie zakonne, zwane kajetanami albo teatynami. Kiedy w 1547 r. w Neapolu groził wybuch wojny domowej, chciał oddać życie w intencji powstrzymania przelewu krwi. Umarł w opinii świętości 7 sierpnia tego samego roku. Pochowano go w Neapolu. Wspomnienie św. Kajetana, kapłana, przypada 7 sierpnia.

* * *

Modlitwa do św. Kajetana o pomoc w znalezieniu pracy

Św. Kajetanie, racz wstawić się za mną u Boga i wyprosić mi łaskę znalezienia pracy. Ty, który tak wiele razy widziałeś z bliska ludzką biedę i ze wszystkich sił starałeś się pomagać ludziom nią dotkniętym, proś Pana Boga, aby zachował od biedy mnie i moją rodzinę.

Pomóż mi zwrócić moje kroki we właściwym kierunku i znaleźć odpowiednie dla mnie zatrudnienie.

Uproś mi łaskę spotkania na drodze moich poszukiwań dobrych i wrażliwych ludzi, którzy mi pomogą i wesprą moje ludzkie wysiłki.

Proszę Cię także, abyś pomógł mi dostrzec głębszy sens tego doświadczenia, jakie obecnie przeżywam, abym przez ten krzyż, który teraz niosę – krzyż niepokoju, niepewności i lęku o przyszłość – stał(-a) się człowiekiem bardziej wrażliwym na potrzeby bliźnich i bardziej miłosiernym wobec ubogich i potrzebujących.

Obym umiał(-a) dzielić się tym, co posiadam, i zawsze właściwie korzystał(-a) z dóbr materialnych, nie przeceniając nigdy ich wartości w swoim życiu.

Módl się za mną, abym doznał(-a) łaski, o którą tak usilnie proszę i abym razem z Tobą mógł(mogła) z wdzięcznością wielbić miłosierdzie i dzielić się z ludźmi swoją radością z otrzymanego daru ku chwale Boga. Amen.

(Frag. książki Gabriela Pindur, „Wszystkie nasze dzienne sprawy. Modlitewnik dla rodzin”, Wydawnictwo Księgarnia św. Jacka).

2013-11-26 16:08

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Nowe oblicze bezrobocia

Niedziela Ogólnopolska 49/2016, str. 38-39

[ TEMATY ]

praca

bezrobotni

Production Perig/fotolia.com

Tak niskiego bezrobocia nie było w Polsce od 25 lat, czyli od 1991 r. Oznacza to, że zbliżyliśmy się do modelu bezrobocia naturalnego. Równocześnie niemal 50 proc. Polaków przyznaje, że najbardziej obawia się utraty pracy. Boimy się bezrobocia bardziej niż kiepskiej służby zdrowia, korupcji czy zagrożeń ekologicznych

W firmach specjalizujących się w doradztwie personalnym mawia się, że im więcej Polaków emigruje za pracą, tym trudniej w Polsce o dobrego pracownika. I rzeczywiście – coraz częściej pracodawcy narzekają na kłopoty ze znalezieniem ludzi do pracy. Czyżbyśmy doczekali czasów, kiedy to pracownik, a nie pracodawca, dyktuje warunki na rynku pracy? – Ten stan oznacza w perspektywie kłopoty dla polskich firm z pozyskiwaniem pracowników. Już dziś problem ten dostrzega co trzeci pracodawca. Ta sytuacja sprzyjać będzie wzrostowi presji płacowej, mocniejszej pozycji pracownika, wreszcie oznacza szanse sięgnięcia po dotychczas „niewykorzystane” osoby. Ze względu na brak rąk do pracy pracodawcy są bardziej skłonni do zatrudniania osób długotrwale bezrobotnych, nawet z niepełnymi kwalifikacjami, są bardziej otwarci na zatrudnianie absolwentów, osób starszych, niepełnosprawnych. To szansa na aktywizację tych grup, którą bezwzględnie trzeba wykorzystać. To nowe zadanie dla urzędów pracy, Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych i agencji zatrudnienia – komentuje dla wirtualnemedia.pl prof. Jacek Męcina, wykładowca UW, zajmujący się zagadnieniami prawa pracy i rynku pracy.

Nowe szanse

Elżbieta Rafalska, minister rodziny, pracy i polityki społecznej, wyjaśnia: – Naszym celem jest nie tylko zmniejszenie skali bezrobocia i wzrost liczby pracujących, ale także podniesienie jakości pracy. Działania na rzecz większej stabilności zatrudnienia i dochodów osób pracujących są więc priorytetem. Podniesienie wynagrodzeń oraz wzmocnienie ochrony praw pracowniczych powinny korzystnie wpłynąć także na gospodarkę.

Spadek bezrobocia nie jest jeszcze powszechnie odczuwalny. I choć wielu z nas zauważyło zapewne ogłoszenia o pracy wywieszone np. w witrynach sklepów czy restauracji, to spora część szukających zatrudnienia nadal nie może znaleźć satysfakcjonującego zajęcia. Osoby poszukujące twierdzą, że choć ofert jest sporo, to pracy ciągle mało.

Tymczasem w pośredniaku...

W urzędach pracy oferty zatrudnienia zapisane na karteczkach wiesza się na tablicach dawniej nazywanych „ścianami płaczu”. W dużych pośredniakach tych tablic jest dziś kilkanaście i zazwyczaj nie gromadzi się przed nimi tłum bezrobotnych. Pani Ewa rejestruje się w urzędzie pracy regularnie od 3 lat. Nauczycielka z zawodu, pracuje dorywczo i często – jak sama mówi – na własną rękę. Nie interesuje jej jakakolwiek praca, ale tylko ta w zawodzie albo w solidnej firmie z dużym pakietem socjalnym. Nie uważa się za osobę wybredną, chodzi o poczucie własnej wartości. W tej chwili rodzinę utrzymuje mąż.

– Mimo że bezrobocie jest coraz mniejsze, w najtrudniejszej sytuacji nadal są kobiety w wieku 45+, które jakiś czas temu wypadły z rynku pracy, albo gospodynie domowe szukające zajęcia pierwszy raz – mówi Aldona Midek, ekonomistka z wykształcenia. Straciła pracę 5 lat temu na skutek plajty firmy, w której przepracowała prawie 30 lat. – Byłam energiczna, wygadana i pracowita. Chcieli mnie wszyscy, dopóki mnie nie zobaczyli. Wreszcie jakaś wystrojona bizneswoman rzuciła mi w twarz, że dyskwalifikuje mnie wiek. Zdarzyło mi się więc pracować przy rozdawaniu ulotek i targać worki w magazynie. Dziś mówię kobietom 50+ tylko jedno słowo: samozatrudnienie. Musisz wymyślić samą siebie raz jeszcze. Niech nikt ci nie wmawia, że jesteś gorsza, mniej umiesz, boś niemłoda...

– Na rynku jest pełno ofert pracy, ale głównie dla mężczyzn – przyznaje pan po czterdziestce, kierowca po wypadku. Nie może siedzieć za kółkiem, więc szuka czegoś innego. Jak do tej pory bezskutecznie. – Tylko, moim zdaniem, niektórym nie chce się pracować. Bo jeśli ktoś jest pod kreską, bieda zagląda mu w oczy, to bierze, co mu wpadnie. A jeśli ktoś kombinuje, że na bezrobociu i tak wyciśnie jakieś pieniądze z systemu, to będzie tylko udawał, że szuka roboty. Według mnie, lekiem na bezrobocie jest likwidacja składki zdrowotnej. Wtedy okazałoby się, ilu ludzi jest naprawdę bez pracy. Uważam, że większość „klientów” pośredniaków pracuje na czarno lub w ogóle nie jest zainteresowana pracą, a rejestrują się tylko po to, żeby państwo opłaciło im składkę...

O takich ludziach mawia się, że to bezrobotni z zawodu. Często jest to bezrobocie wieloletnie, a nawet pokoleniowe. Żyją z zasiłku, ze wsparcia pomocy społecznej, Kościoła i dorywczych prac w szarej strefie. – Proszę się tak nie oburzać – zwraca mi uwagę pan Stanisław, były pracownik huty. – Niektórzy pracodawcy płacą naprawdę grosze, a wymagają pracy na okrągło, nawet w weekendy. Czasem jak człowiek doliczy koszty dojazdu, to w kieszeni zostaje niewiele.

Specjaliści, którzy werbują pracowników dla dużych azjatyckich firm na Dolnym Śląsku, opowiadają, jak bezskutecznie próbowali namówić bezrobotnych z terenów popegeerowskich do podjęcia pracy. Nakłaniali, tłumaczyli, przekonywali i napotykali mur obojętności. Odsyłano ich z kwitkiem i komentarzem: „Nam się to nie opłaca”.

Dokładnie po przeciwnej stronie rynku pracy lokuje się pokolenie flexi. Oni nie będą biegać za pracą. Nie dla nich wyścig szczurów i mozolne pięcie się po szczebelkach kariery. Praca musi dawać satysfakcję, także tę finansową, ale nie przeszkadzać w dobrym, wygodnym życiu, które wiodą. Sporo podróżują, mają kontakty, pracują dorywczo za granicą, a potem wracają do kraju. Zmuszanie się do pracy traktują jak formę wyzysku człowieka. Kiedy w jednym z pośredniaków spotykam dwie dziewczyny, za chwilę absolwentki miejscowego gastronomika, dowiaduję się, że szukają pracy tylko w centrum miasta. Dłuższe dojazdy nie wchodzą w grę, bo rodzice chcą je widzieć w domu najpóźniej o 18. Usatysfakcjonuje je zarobek od 1500 zł na rękę. Co mogą robić? Praktycznie wszystko, mówią chórem, ale najbardziej kusi je modeling.

Pracuj u nas

Nowa sytuacja na rynku pracy spowodowała, że pracodawcy niemal konkurują ze sobą w zabieganiu o pracownika. Wielkopolska fabryka mebli ze Swarzędza wyprodukowała np. hip-hopowy spot pt. „Era tapicera”. Jeden ze znanych fast foodów regularnie emituje w mediach filmik przedstawiający zalety pracy w tej firmie. Duże zakłady oferują spore dodatki socjalne, coraz częściej opiekę nad dzieckiem, tanie obiady czy darmowe dowozy do pracy.

To, jak zmienia się obraz współczesnego polskiego bezrobotnego, ukazują najcelniej badania, które rok temu przeprowadził CBOS. Ankieterzy pytali bezrobotnych o ich osobistą sytuację – jak długo nie mają zatrudnienia, czy są zarejestrowani w urzędzie pracy, z czego się obecnie utrzymują, czy poszukują pracy, czy gotowi są podjąć ją w najbliższym czasie. Wreszcie – do jakich wyrzeczeń są skłonni, by zdobyć zatrudnienie. Efekty ankiety są chwilami zaskakujące. Dowodzą, jak bardzo w ciągu ostatnich lat zmienił się profil bezrobotnego, jak różnie wygląda sytuacja tych ludzi w zależności od regionu, zawodu, wykształcenia. Jak wiele dzieli wieś od miasta.

Zgodnie z raportem, problem bezrobocia dotyczy obecnie 23 proc. gospodarstw domowych, mianem bezrobotnych określa się 12 proc. dorosłych Polaków. Bardziej znaczące zmiany zaszły w ostatnim czasie w charakterystyce osób bezrobotnych. Obecnie większość z nich deklaruje pozostawanie bez pracy dłużej niż rok; rzadziej niż jeszcze rok temu przyznają, że poszukują pracy oraz że są gotowi do szybkiego jej podjęcia. Postępujący w ostatnim czasie spadek stopy bezrobocia w Polsce wpłynął również w pewnym stopniu, jak się wydaje, na spadek gotowości osób bezrobotnych do niektórych poświęceń w celu podjęcia zatrudnienia. Rzadziej niż przed rokiem skłonne są one m.in. do zmiany miejsca zamieszkania oraz do wyjazdu za granicę w poszukiwaniu pracy – czytamy w dokumencie.

* * *

W jakich zawodach najłatwiej dziś o pracę?

Na czele listy są budowlańcy – na ich brak narzeka się w całej Polsce. Kłopotów ze znalezieniem pracy nie powinni mieć także kierowcy, zwłaszcza ciągników siodłowych, samochodów ciężarowych i dostawczych. W całym kraju brakuje pielęgniarek. Skutecznie jednak odstrasza je poziom zarobków, podobnie jak lekarzy specjalistów, którym nieporównanie lepsze warunki pracy oferuje się za granicą. Mimo że w Polsce jest nadwyżka pracowników biurowo-administracyjnych, to samodzielny księgowy ciągle nie powinien mieć kłopotów ze znalezieniem pracy. Poszukuje się też nieustannie wykwalifikowanych informatyków – to niewątpliwie zawód z przyszłością. W gastronomii ciągle narzeka się na brak szefów kuchni, ale i chętnych do pracy na mniej odpowiedzialnych stanowiskach – kelnerów czy kuchcików. W całym kraju brakuje spawaczy, a w niektórych województwach także mechaników samochodowych. Znów mogą zarobić piekarz, cukiernik, rymarz, kołodziej, zdun, kowal, tkacz, kamieniarz czy dekarz, zwłaszcza taki, który potrafi kłaść strzechę.

* * *

Które zawody przeżywają kryzys?

Niełatwo o pracę dla nauczycieli, ekonomistów, politologów czy filozofów. Występuje też nadwyżka pracowników biur podróży i organizatorów obsługi turystycznej. Podobna sytuacja panuje w rolnictwie i leśnictwie. Za dużo jest też pracowników biurowych – przerost administracji powoduje, że w tej dziedzinie niemal nie ma ofert pracy.

CZYTAJ DALEJ

Sąd: jest wyrok ws. kierowcy seicento, który zderzył się z rządową kolumną w 2017r.

2020-07-09 15:49

[ TEMATY ]

rząd

wypadek

wypadek

Adobe Stock

Oświęcimski sąd rejonowy uznał w czwartek, że kierowca fiata seicento jest winien nieumyślnego spowodowania wypadku w 2017 r. w Oświęcimiu, w którym poszkodowana została m.in. Beata Szydło. Zarazem warunkowo umorzył postępowanie na rok. Sąd uznał, że także kierowca BOR złamał przepisy.

Kierowca seicento musi zapłacić po 1 tys. zł. nawiązki poszkodowanym w wypadku – byłej premier Beacie Szydło oraz funkcjonariuszowi BOR.

Wyrok, który zapadł w obecności kierowcy seicento Sebastiana Kościelnika (zezwolił na podanie nazwiska – PAP), jest nieprawomocny.

Sędzia Agnieszka Pawłowska wskazała w uzasadnieniu, że Kościelnik nie zachował wystarczającej ostrożności na drodze. Przepuścił pierwszy samochód rządowy i rozpoczął manewr skrętu.

Sędzia zaznaczyła, że także kierowca BOR złamał przepisy. Zdaniem sądu trzy rządowe auta nie stanowiły kolumny uprzywilejowanej, gdyż używały tylko sygnalizacji świetlnej. Nie było sygnalizacji dźwiękowej. Kierowca samochodu, w którym jechała była premier, został obarczony winą za wyprzedzanie na podwójnej ciągłej linii. Sąd postanowił poinformować o tym prokuraturę.

Mecenas Władysław Pociej, obrońca kierowcy, tuż po wyjściu z sali rozpraw zapowiedział złożenie apelacji. "W żaden sposób nie można Sebastiana Kościelnika uznać za winnego tego wypadku. (…) Bijemy się o zasadę. Nie może być tak, żeby kierowcy pojazdów nieuprzywilejowanych taranowali inne samochody na drodze (…)" – mówił.

Prokurator okręgowy z Krakowa Rafał Babiński powiedział, że śledczy zapoznają się z uzasadnieniem wyroku na piśmie. "W ustnym uzasadnieniu nie znalazłem odpowiedzi na kluczowe pytania postawione przez prokuraturę. Przede wszystkim sąd użył formuły, że rządowy samochód wyprzedał, a nie mijał fiata. To zmienia spojrzenie na rolę poszczególnych osób" – powiedział. (PAP)

Autor: Marek Szafrański

szf/ robs/

CZYTAJ DALEJ

Watykan: mniej pieniędzy na zbrojenia, więcej na służbę zdrowia

2020-07-10 15:18

[ TEMATY ]

Watykan

pixabay.com

Mniej wydatków na zbrojenia, więcej na wyżywienie, służbę zdrowia i przezwyciężanie skutków pandemii - tego domaga się watykańska komisja ds. COVID-19. Została ona powołana przez papieża przy Dykasterii ds. Integralnego Rozwoju Człowieka, aby z jednej strony koordynować kościelną pomoc dla ofiar epidemii, a z drugiej, szukać wyjścia z kryzysu po pandemii.

Na comiesięcznej konferencji prasowej kard. Peter Turkson zauważył, że w ubiegłym roku wydatki na zbrojenia osiągnęły rekordową sumę 1,9 tryliona dolarów. To 300 razy więcej niż budżet Światowej Organizacji Zdrowia - dodał szef watykańskiej dykasterii.

Dodajmy, że dziś kraje, które najwięcej inwestują w uzbrojenie to USA, Chiny, Indie, Rosja i Arabia Saudyjska. Natomiast najwięksi eksporterzy broni to Stany Zjednoczone, Rosja, Francja, Niemcy i Hiszpania.

Zdaniem pracującej w watykańskiej komisji s. Alessandry Smerilli, produkcję militarną można przestawić na cywilną, czego przykładem były niektóre włoskie fabryki podczas epidemii, które zamiast broni zaczęły produkować sprzęt potrzebny w służbie zdrowia.

„Epidemia pokazała nam, że potrzebujemy współpracy, aby wyjść z tego poważnego kryzysu. Inwestycje militarne to pieniądze, które zostały przywłaszczone z niezbędnych inwestycji w służbę zdrowia, w transformację ekologiczną, w to wszystko, czego potrzebujemy, aby gospodarka była inna. Wierzę, że obywatele domagają się przede wszystkim tego – zaznaczyła w wywiadzie dla Radia Watykańskiego s. Smerilli. - Postawmy się w sytuacji tych, którzy są wystraszeni z powodu pandemii, którzy potrzebują opieki i zapytajmy się, jako liderzy, czego potrzebują ci ludzie i na co mamy przeznaczać nasze pieniądze”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję