Reklama

Niedziela Częstochowska

Oblicza bezrobocia

4 grudnia modlimy się w Kościele za bezrobotnych, których liczba w naszej archidiecezji stale rośnie. Chcemy się dziś nieco bliżej przyjrzeć problemowi braku pracy, ale także metodom aktywnego poszukiwania pracy i instytucjom, które mają wspierać bezrobotnych

Gdy się traci pracę, w pierwszej chwili idziemy zarejestrować się w lokalnym urzędzie pracy, żeby po pierwsze – uzyskać prawo do zasiłku, a po drugie – zwiększyć szansę na odzyskanie zatrudnienia. Pośrednictwo w znalezieniu pracy polega głównie na udzielaniu pomocy bezrobotnym, a pracodawcom w pozyskaniu pracowników o poszukiwanych kwalifikacjach. Pracownicy Powiatowych Urzędów Pracy są zobowiązani do znajdowania takich ofert, kontaktowania zainteresowanych, a także do wspierania bezrobotnych w różnych formach aktywnego istnienia na rynkach pracy. Obraz bezrobocia na terenie naszej archidiecezji najlepiej widać w raportach, które systematycznie przygotowują Powiatowe Urzędy Pracy w Częstochowie, Wieluniu, Radomsku i Zawierciu.

Struktura bezrobocia

Zmienia się „oblicze” polskiego bezrobotnego. Dyplom wyższej uczelni nie gwarantuje już pracy. Coraz częściej bezrobocie dotyka właśnie młodych, ale też kobiet. W powiecie zawierciańskim w połowie tego roku liczba zarejestrowanych bezrobotnych wynosiła prawie 8 tys., z czego niemal połowa to kobiety. W powiecie wieluńskim bezrobotnych jest w tej chwili blisko 4,2 tys., w tym ponad 2 tys. kobiet. W powiecie częstochowskim na ponad 24 tys. bezrobotnych niemal połowa to kobiety.

Ofert pracy jest wielokrotnie mniej niż chętnych. Bywa, że na jedno ogłoszenie przypada 100, a nawet 180 bezrobotnych. Rynek pracy jest tak płyny, że zawody jeszcze niedawno topowe, teraz znajdują się często na ostatnich miejscach. Pracownicy Powiatowych Urzędów Pracy nie potrafili mi powiedzieć, które zawody są pewniakami. Nie ma reguł. Wszystko zależy od sezonu i stanu gospodarki, czyli kondycji firm poszukujących pracowników.

Reklama

A wymagania pracodawców są coraz większe. Szukają ludzi znających języki obce, coraz częściej obok angielskiego pojawia się też rosyjski czy ukraiński, posiadających stosowne uprawnienia – np. operatora sprzętu ciężkiego, swobodnego poruszania się w programach komputerowych. Prawo jazdy to już wymóg podstawowy.

Specjaliści od szukania pracy twierdzą, że im krótsza przerwa w pracy, tym lepiej. Pracodawcy unikają bowiem wieloletnich bezrobotnych. Lepiej więc złapać coś chwilowego, niż siedzieć w domu. Bez względu na wykształcenie pracodawca podkreśla, że szuka osoby dyspozycyjnej (czyli wiadomo, że nie będziemy pracować w stabilnych godzinach), umiejącej zorganizować sobie pracę, kontaktowej, miłej w obejściu, sumiennej.

Na wieluńskim rynku pracy ciągle wysoko notowane są konkretne zawody, a więc większe szanse mają ci z wykształceniem zawodowym. Stosunkowo mało natomiast jest ofert dotyczących osób z dyplomem wyższej uczelni. W regionie zwierciańskim odwrotnie – najwięcej bezrobotnych to osoby z zawodowym wykształceniem, a najmniej ludzi z cenzusem wyższej uczelni. Bezrobocie kojarzy się nam głównie z miastem, tymczasem liczba mieszkańców terenów wiejskich powiatu częstochowskiego, zarejestrowanych w Powiatowym Urzędzie Pracy w Częstochowie, wynosi prawie 8 tys. i stale rośnie. Zamieszkali na wsi stanowili we wrześniu tego roku aż 86,2 proc. wszystkich bezrobotnych z powiatu częstochowskiego.

Reklama

Istnieje na rynku pracy tzw. grupa defaworyzowanych – to ludzie po 50. roku życia, czasem fachowcy wysokiej klasy, często kobiety albo osoby w ogóle bez zawodu, z zerowym doświadczeniem w jakiejkolwiek dziedzinie. Wśród zarejestrowanych w pośredniakach zdecydowana większość to właśnie ludzie znajdujący się w takiej szczególnej sytuacji na rynku pracy. Oznacza to, że potrzebne im jest profesjonalne wsparcie – inaczej nie znajdą nic dla siebie.

Jak szukać

Aktywnie, nie zniechęcać się i uzbroić w cierpliwość, radzą specjaliści, ale rzeczywistość jest dużo bardziej skomplikowana. Urzędy Pracy namawiają do zapisywanie się na rozmaite szkolenia, zmianę zawodu, przebranżowienie się. Nie gwarantują one, co prawda, ofert pracy, ale pozwalają wyrwać się z kręgu beznadziei i marazmu. Ile osób korzysta z takich propozycji? Dla przykładu – w dużym powiecie częstochowskim od początku roku uczestniczyło w nich ponad 3,5 tys. ludzi. Rozmaite kursy zawodowe, przyuczenia do zawodu lub przekwalifikowania, rozpoczęło 860 osób. Pozostałe formy, czyli prace interwencyjne, pomoc w założeniu własnej działalności, prace społeczno-użyteczne itd. cieszyły się wzięciem wśród ok. 200 osób z tysięcy bezrobotnych.

Najłatwiej pójść na staż. Pracodawca chętniej zatrudni człowieka, jeśli za nim pójdzie unijne wsparcie – wynika z badań przeprowadzonych np. w Wieluniu. W ten sposób pracodawcy obniżają koszty zatrudnienia, ale po skończeniu stażu, pracy już nie proponują.

Aktywnie, oznacza, że nie samemu. Pomoc w aktywnym poszukiwaniu pracy należy do obowiązków pracowników pośredniaków, a polega na przygotowaniu bezrobotnych do lepszego radzenia sobie w szukaniu zatrudnienia, w szczególności przez szkolenia z zakresu umiejętności poszukiwania pracy, zajęcia aktywizacyjne, dostęp do informacji i elektronicznych baz danych i samozatrudnienia. Popularny program „Szukam pracy” adresowany jest do osób, które nie potrafią szukać pracy albo straciły motywację, a chcą powrócić na rynek pracy. Chodzi o zmianę sposobu myślenia.

Istniej także profesjonalny doradca zawodowy, który udziela informacji o zawodach, rynku pracy oraz możliwościach szkolenia i kształcenia. Udzieli też rad ułatwiających wybór zawodu, zmianę kwalifikacji, podjęcie lub zmianę zatrudnienia, zbada zainteresowania, predyspozycje itd. Poradnictwo takie ma formę indywidualną albo i grupową. Indywidualna oznacza regularne spotkania z własnym doradcą, wspólną pracę, by lepiej odnajdywać się na rynku pracy, móc realistycznie poruszać się po nim. Praca w grupie oznacza, że kilka osób o tych samych predyspozycjach i wymaganiach jednoczy siły ze wsparciem profesjonalnego doradcy.

Kościół a bezrobocie

Na tym polu obecny jest także Kościół. Oczywiście, Kościół nie jest biurem pośrednictwa pracy, ale widząc skalę problemu – nie może zostać obojętnym. I nie zostaje. W naszej archidiecezji działa od lat Arcybiskupi Komitet Wsparcia Bezrobotnego, którego działanie polega m.in. na organizowaniu solidarności całej lokalnej społeczności, a zwłaszcza osób zamożniejszych, na rzecz pomocy bezrobotnym. Komitet od lat współpracuje z Caritas Archidiecezjalną i Akcją Katolicką oraz ich lokalnymi zespołami/oddziałami w zapewnieniu pomocy. Wspólnie organizują dożywianie rodzin i osób znajdujących się w skrajnej sytuacji życiowej, prowadzą świetlice środowiskowe i przygotowują wakacyjny wypoczynek dla dzieci wraz z ich dożywianiem. Celem Komitetu jest też organizacja dokształcania w zakresie podnoszenia kwalifikacji bezrobotnych, np. przez organizację parafialnych/dekanalnych kursów znajomości komputera czy języków obcych dla osób mających zamiar podjąć pracę za granicą. Szuka pomocy dla rodzin osób zagrożonych eksmisją, odcięciem dostaw energii elektrycznej, cieplnej, wody, organizuje pomoc medyczną i farmaceutyczną dla osób niemogących pokryć jej kosztów. Wspiera w zamianie mieszkań czy umieszczenia osób starszych, niezaradnych życiowo w stosownych placówkach.

Walkę ze skutkami bezrobocia prowadzi także Caritas Archidiecezji Częstochowskiej. A czyni to szeregiem inicjatyw i programów, których celem jest ulżenie ciężarom, jakie dźwigać muszą rodziny bezrobotnych, w tym dzieci. Największa część aktywności pracowników Caritas skierowana jest właśnie w tę stronę. Mając w całej archidiecezji parafialne zespoły, doskonale trafiają one do ludzi najbardziej potrzebujących. Pomoc żywnościowa, w zakupie węgla, leków, zrobienie wyprawki szkolnej dla dziecka, wysłanie go na wakacje czy ferie, pomoc ludziom starszym w codziennych czynnościach – to wszystko odbywa się regularnie w wielu naszych parafiach. Np. w parafii pw. św. Wojciecha w Częstochowie, a wkrótce być może także na ul. Staszica, działa biuro bezpłatnych porad prawnych dla osób mających kłopoty z nakazem eksmisji, komornikiem itp.

Kilka parafii próbowało w ostatnich latach prowadzić u siebie coś w rodzaju nieformalnego biura pośrednictwa pracy. Pomysł był prosty – parafianie mieli zlecać innym bezrobotnym parafianom drobne prace porządkowe, remontowe czy opieki nad seniorem, czy maluchami. Zakładano też, że lokalni przedsiębiorcy chętniej zatrudnią spotykanego w kościele fachowca, niż obcego. Pomysł ten co jakiś czas powraca, bo taka parafialna samopomoc może okazać się dobrym działaniem nie tylko integrującym wspólnotę, ale także dającym szansę na przetrwanie najtrudniejszego czasu dla poszukujących zatrudnienia.

* * *

Modlitwa do św. Kajetana o pomoc w znalezieniu pracy

Święty Kajetanie, który za życia nigdy obojętnie nie przechodziłeś obok człowieka potrzebującego i zawsze z wielka gorliwością wspierałeś ubogich, chorych oraz wszystkich, których dotknęła jakakolwiek nędza, proszę Cię i ja o pomoc w moim utrapieniu. Racz wstawić się za mną u Boga i wyprosić mi łaskę znalezienia pracy. Ty, który tak wiele razy widziałeś z bliska ludzką biedę i ze wszystkich sił starałeś się pomagać ludziom nią dotkniętym, proś Pana Boga, aby zachował od biedy mnie i moją rodzinę. Pomóż mi zwrócić moje kroki we właściwym kierunku i znaleźć odpowiednie dla mnie zatrudnienie. Uproś mi łaskę spotkania na drodze moich poszukiwań dobrych i wrażliwych ludzi, którzy mi pomogą i wesprą moje ludzkie wysiłki.

Proszę Cię także, abyś pomógł mi dostrzec głębszy sens tego doświadczenia, jakie obecnie przeżywam, abym przez ten krzyż, który teraz niosę – krzyż niepokoju, niepewności i lęku o przyszłość – stał(-a) się człowiekiem bardziej wrażliwym na potrzeby bliźnich i bardziej miłosiernym wobec ubogich i potrzebujących. Obym umiał(-a) dzielić się tym, co posiadam, i zawsze właściwie korzystał(-a) z dóbr materialnych, nie przeceniając nigdy ich wartości w swoim życiu.

Módl się za mną, abym doznał(-a) łaski, o którą tak usilnie proszę i abym razem z Tobą mógł(-a) z wdzięcznością wielbić miłosierdzie i dzielić się z ludźmi swoją radością z otrzymanego daru ku chwale Boga. Amen.

2013-11-26 16:07

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Nowe oblicze bezrobocia

Niedziela Ogólnopolska 49/2016, str. 38-39

[ TEMATY ]

praca

bezrobotni

Production Perig/fotolia.com

Tak niskiego bezrobocia nie było w Polsce od 25 lat, czyli od 1991 r. Oznacza to, że zbliżyliśmy się do modelu bezrobocia naturalnego. Równocześnie niemal 50 proc. Polaków przyznaje, że najbardziej obawia się utraty pracy. Boimy się bezrobocia bardziej niż kiepskiej służby zdrowia, korupcji czy zagrożeń ekologicznych

W firmach specjalizujących się w doradztwie personalnym mawia się, że im więcej Polaków emigruje za pracą, tym trudniej w Polsce o dobrego pracownika. I rzeczywiście – coraz częściej pracodawcy narzekają na kłopoty ze znalezieniem ludzi do pracy. Czyżbyśmy doczekali czasów, kiedy to pracownik, a nie pracodawca, dyktuje warunki na rynku pracy? – Ten stan oznacza w perspektywie kłopoty dla polskich firm z pozyskiwaniem pracowników. Już dziś problem ten dostrzega co trzeci pracodawca. Ta sytuacja sprzyjać będzie wzrostowi presji płacowej, mocniejszej pozycji pracownika, wreszcie oznacza szanse sięgnięcia po dotychczas „niewykorzystane” osoby. Ze względu na brak rąk do pracy pracodawcy są bardziej skłonni do zatrudniania osób długotrwale bezrobotnych, nawet z niepełnymi kwalifikacjami, są bardziej otwarci na zatrudnianie absolwentów, osób starszych, niepełnosprawnych. To szansa na aktywizację tych grup, którą bezwzględnie trzeba wykorzystać. To nowe zadanie dla urzędów pracy, Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych i agencji zatrudnienia – komentuje dla wirtualnemedia.pl prof. Jacek Męcina, wykładowca UW, zajmujący się zagadnieniami prawa pracy i rynku pracy.

Nowe szanse

Elżbieta Rafalska, minister rodziny, pracy i polityki społecznej, wyjaśnia: – Naszym celem jest nie tylko zmniejszenie skali bezrobocia i wzrost liczby pracujących, ale także podniesienie jakości pracy. Działania na rzecz większej stabilności zatrudnienia i dochodów osób pracujących są więc priorytetem. Podniesienie wynagrodzeń oraz wzmocnienie ochrony praw pracowniczych powinny korzystnie wpłynąć także na gospodarkę.

Spadek bezrobocia nie jest jeszcze powszechnie odczuwalny. I choć wielu z nas zauważyło zapewne ogłoszenia o pracy wywieszone np. w witrynach sklepów czy restauracji, to spora część szukających zatrudnienia nadal nie może znaleźć satysfakcjonującego zajęcia. Osoby poszukujące twierdzą, że choć ofert jest sporo, to pracy ciągle mało.

Tymczasem w pośredniaku...

W urzędach pracy oferty zatrudnienia zapisane na karteczkach wiesza się na tablicach dawniej nazywanych „ścianami płaczu”. W dużych pośredniakach tych tablic jest dziś kilkanaście i zazwyczaj nie gromadzi się przed nimi tłum bezrobotnych. Pani Ewa rejestruje się w urzędzie pracy regularnie od 3 lat. Nauczycielka z zawodu, pracuje dorywczo i często – jak sama mówi – na własną rękę. Nie interesuje jej jakakolwiek praca, ale tylko ta w zawodzie albo w solidnej firmie z dużym pakietem socjalnym. Nie uważa się za osobę wybredną, chodzi o poczucie własnej wartości. W tej chwili rodzinę utrzymuje mąż.

– Mimo że bezrobocie jest coraz mniejsze, w najtrudniejszej sytuacji nadal są kobiety w wieku 45+, które jakiś czas temu wypadły z rynku pracy, albo gospodynie domowe szukające zajęcia pierwszy raz – mówi Aldona Midek, ekonomistka z wykształcenia. Straciła pracę 5 lat temu na skutek plajty firmy, w której przepracowała prawie 30 lat. – Byłam energiczna, wygadana i pracowita. Chcieli mnie wszyscy, dopóki mnie nie zobaczyli. Wreszcie jakaś wystrojona bizneswoman rzuciła mi w twarz, że dyskwalifikuje mnie wiek. Zdarzyło mi się więc pracować przy rozdawaniu ulotek i targać worki w magazynie. Dziś mówię kobietom 50+ tylko jedno słowo: samozatrudnienie. Musisz wymyślić samą siebie raz jeszcze. Niech nikt ci nie wmawia, że jesteś gorsza, mniej umiesz, boś niemłoda...

– Na rynku jest pełno ofert pracy, ale głównie dla mężczyzn – przyznaje pan po czterdziestce, kierowca po wypadku. Nie może siedzieć za kółkiem, więc szuka czegoś innego. Jak do tej pory bezskutecznie. – Tylko, moim zdaniem, niektórym nie chce się pracować. Bo jeśli ktoś jest pod kreską, bieda zagląda mu w oczy, to bierze, co mu wpadnie. A jeśli ktoś kombinuje, że na bezrobociu i tak wyciśnie jakieś pieniądze z systemu, to będzie tylko udawał, że szuka roboty. Według mnie, lekiem na bezrobocie jest likwidacja składki zdrowotnej. Wtedy okazałoby się, ilu ludzi jest naprawdę bez pracy. Uważam, że większość „klientów” pośredniaków pracuje na czarno lub w ogóle nie jest zainteresowana pracą, a rejestrują się tylko po to, żeby państwo opłaciło im składkę...

O takich ludziach mawia się, że to bezrobotni z zawodu. Często jest to bezrobocie wieloletnie, a nawet pokoleniowe. Żyją z zasiłku, ze wsparcia pomocy społecznej, Kościoła i dorywczych prac w szarej strefie. – Proszę się tak nie oburzać – zwraca mi uwagę pan Stanisław, były pracownik huty. – Niektórzy pracodawcy płacą naprawdę grosze, a wymagają pracy na okrągło, nawet w weekendy. Czasem jak człowiek doliczy koszty dojazdu, to w kieszeni zostaje niewiele.

Specjaliści, którzy werbują pracowników dla dużych azjatyckich firm na Dolnym Śląsku, opowiadają, jak bezskutecznie próbowali namówić bezrobotnych z terenów popegeerowskich do podjęcia pracy. Nakłaniali, tłumaczyli, przekonywali i napotykali mur obojętności. Odsyłano ich z kwitkiem i komentarzem: „Nam się to nie opłaca”.

Dokładnie po przeciwnej stronie rynku pracy lokuje się pokolenie flexi. Oni nie będą biegać za pracą. Nie dla nich wyścig szczurów i mozolne pięcie się po szczebelkach kariery. Praca musi dawać satysfakcję, także tę finansową, ale nie przeszkadzać w dobrym, wygodnym życiu, które wiodą. Sporo podróżują, mają kontakty, pracują dorywczo za granicą, a potem wracają do kraju. Zmuszanie się do pracy traktują jak formę wyzysku człowieka. Kiedy w jednym z pośredniaków spotykam dwie dziewczyny, za chwilę absolwentki miejscowego gastronomika, dowiaduję się, że szukają pracy tylko w centrum miasta. Dłuższe dojazdy nie wchodzą w grę, bo rodzice chcą je widzieć w domu najpóźniej o 18. Usatysfakcjonuje je zarobek od 1500 zł na rękę. Co mogą robić? Praktycznie wszystko, mówią chórem, ale najbardziej kusi je modeling.

Pracuj u nas

Nowa sytuacja na rynku pracy spowodowała, że pracodawcy niemal konkurują ze sobą w zabieganiu o pracownika. Wielkopolska fabryka mebli ze Swarzędza wyprodukowała np. hip-hopowy spot pt. „Era tapicera”. Jeden ze znanych fast foodów regularnie emituje w mediach filmik przedstawiający zalety pracy w tej firmie. Duże zakłady oferują spore dodatki socjalne, coraz częściej opiekę nad dzieckiem, tanie obiady czy darmowe dowozy do pracy.

To, jak zmienia się obraz współczesnego polskiego bezrobotnego, ukazują najcelniej badania, które rok temu przeprowadził CBOS. Ankieterzy pytali bezrobotnych o ich osobistą sytuację – jak długo nie mają zatrudnienia, czy są zarejestrowani w urzędzie pracy, z czego się obecnie utrzymują, czy poszukują pracy, czy gotowi są podjąć ją w najbliższym czasie. Wreszcie – do jakich wyrzeczeń są skłonni, by zdobyć zatrudnienie. Efekty ankiety są chwilami zaskakujące. Dowodzą, jak bardzo w ciągu ostatnich lat zmienił się profil bezrobotnego, jak różnie wygląda sytuacja tych ludzi w zależności od regionu, zawodu, wykształcenia. Jak wiele dzieli wieś od miasta.

Zgodnie z raportem, problem bezrobocia dotyczy obecnie 23 proc. gospodarstw domowych, mianem bezrobotnych określa się 12 proc. dorosłych Polaków. Bardziej znaczące zmiany zaszły w ostatnim czasie w charakterystyce osób bezrobotnych. Obecnie większość z nich deklaruje pozostawanie bez pracy dłużej niż rok; rzadziej niż jeszcze rok temu przyznają, że poszukują pracy oraz że są gotowi do szybkiego jej podjęcia. Postępujący w ostatnim czasie spadek stopy bezrobocia w Polsce wpłynął również w pewnym stopniu, jak się wydaje, na spadek gotowości osób bezrobotnych do niektórych poświęceń w celu podjęcia zatrudnienia. Rzadziej niż przed rokiem skłonne są one m.in. do zmiany miejsca zamieszkania oraz do wyjazdu za granicę w poszukiwaniu pracy – czytamy w dokumencie.

* * *

W jakich zawodach najłatwiej dziś o pracę?

Na czele listy są budowlańcy – na ich brak narzeka się w całej Polsce. Kłopotów ze znalezieniem pracy nie powinni mieć także kierowcy, zwłaszcza ciągników siodłowych, samochodów ciężarowych i dostawczych. W całym kraju brakuje pielęgniarek. Skutecznie jednak odstrasza je poziom zarobków, podobnie jak lekarzy specjalistów, którym nieporównanie lepsze warunki pracy oferuje się za granicą. Mimo że w Polsce jest nadwyżka pracowników biurowo-administracyjnych, to samodzielny księgowy ciągle nie powinien mieć kłopotów ze znalezieniem pracy. Poszukuje się też nieustannie wykwalifikowanych informatyków – to niewątpliwie zawód z przyszłością. W gastronomii ciągle narzeka się na brak szefów kuchni, ale i chętnych do pracy na mniej odpowiedzialnych stanowiskach – kelnerów czy kuchcików. W całym kraju brakuje spawaczy, a w niektórych województwach także mechaników samochodowych. Znów mogą zarobić piekarz, cukiernik, rymarz, kołodziej, zdun, kowal, tkacz, kamieniarz czy dekarz, zwłaszcza taki, który potrafi kłaść strzechę.

* * *

Które zawody przeżywają kryzys?

Niełatwo o pracę dla nauczycieli, ekonomistów, politologów czy filozofów. Występuje też nadwyżka pracowników biur podróży i organizatorów obsługi turystycznej. Podobna sytuacja panuje w rolnictwie i leśnictwie. Za dużo jest też pracowników biurowych – przerost administracji powoduje, że w tej dziedzinie niemal nie ma ofert pracy.

CZYTAJ DALEJ

Ziemia Święta: druga fala epidemii, Kościół trwa na modlitwie

2020-07-09 18:49

[ TEMATY ]

Ziemia Święta

liturgia

epidemia

Vatican News

Wbrew wcześniejszym nadziejom, pielgrzymi nie powrócili do Ziemi Świętej. Ruch pielgrzymkowy jest niemal zerowy - mówi Radiu Watykańskiemu administrator apostolski łacińskiego patriarchatu Jerozolimy. Wyjaśnia on, że wynika to z faktycznego zamknięcia granic. W wypadku większości krajów władze wymagają odbycia kwarantanny. Co gorsze, w ubiegłym tygodniu w Izraelu i Palestynie pojawiła się druga, silna fala epidemii. Jesteśmy tym bardzo wystraszeni - mówi abp Pierbattista Pizzaballa.

Zawuaża on, że przedłużająca się epidemia i zamrożenie ruchu pielgrzymkowego bardzo dotkliwie odbija się na sytuacji gospodarczej. Wiele rodzin od kilku już miesięcy nie ma żadnych dochodów. Co gorsza, w Palestynie czy Jordanii, w przeciwieństwie do Izraela, nie istnieją świadczenia socjalne, ludzie są pozostawieni samym sobie. W takiej sytuacji Kościół robi wszystko, co w jego mocy - zapewnia abp Pizzaballa. Z pomocą rycerzy Bożego Grobu w Jerozolimie, Palestynie i Jordanii otwarto punkty pierwszej pomocy, gdzie można otrzymać żywność i lekarstwa.

Smutkiem napawa również fakt, że bardzo często liturgie nadal muszą być sprawowane za pośrednictwem internetu - mówi abp Pizzaballa.

Abp Pizzaballa: tu wiara jest tradycyjna, ludzie potrzebują liturgii

„Jesteśmy na Wschodzie. A na Wschodzie Kościół jest jeszcze bardzo tradycyjny, w najpiękniejszym tego słowa znaczeniu. Udział wiernych w liturgii jest bardzo głęboki. I dlatego jednym z największych problemów chrześcijańskich rodzin w Ziemi Świętej jest brak możliwości udziału w liturgii. Nasi kapłani promują więc alternatywne formy modlitwy prowadzone przez głowę rodziny, po uprzednim przygotowaniu przez księży. Ojcowie rodzin roznoszą też Komunię świętą, zwłaszcza tam, gdzie kapłani nie mogą dotrzeć - powiedział Radiu Watykańskiemu abp Pierbattista Pizzaballa. - W tym momencie modlitwa jest podstawową formą wsparcia ludzkiego i duchowego, źródłem nadziei. Pamiętajmy, że my żyjemy w Ziemi Zmartwychwstania. To tutaj zmartwychwstał Jezus. Dlatego musimy zachować paschalną wizję życia. Jest w niej zarówno krzyż, jak i zmartwychwstanie. Dlatego modlitwa, stanie przed Panem to nasz chleb powszedni, którego potrzebujemy równie mocno, jak chleba zwyczajnego.“

Zwierzchnik łacińskiego patriarchatu Jerozolimy dodał, że silnym znakiem nadziei są święcenia kapłańskie. W tym roku Ziemia Święta otrzymała 11 nowych kapłanów i 18 diakonów. Te powołania pokazują, że Bóg nam błogosławi - podkreślił abp Pizzaballa.

CZYTAJ DALEJ

Mława: 300. rocznica śmierci twórcy Gorzkich Żali

2020-07-10 14:52

[ TEMATY ]

Gorzkie żale

Zdjęcia: Grażyna Kołek/Niedziela

Droga krzyżowa z Lourdes Marii de Haykod

Mława w diecezji płockiej obchodzi 300. rocznicę śmierci ks. Wawrzyńca Stanisława Benika – twórcy popularnego nabożeństwa Gorzkich Żali.

Ks. Benik mieszkał i pracował w tym mieście. Zaplanowano koncerty i sympozjum dla dorosłych oraz grę edukacyjną dla młodego pokolenia.

Z inicjatywami dotyczącymi 300. rocznicy śmierci ks. Wawrzyńca Stanisław Benika (1674-1720) wystąpiło Towarzystwo Miłośników Twórczości Tekli Bądarzewskiej w Mławie. W planach są m.in. koncerty muzyczne.

Dla dzieci i młodzieży przygotowano escape room, dzięki któremu młody odbiorca mógł poznać strukturę nabożeństwa Gorzkich Żali oraz postać samego autora. Planowane jest też sympozjum poświęcone ks. Benikowi. Główna uroczystość rocznicowa odbędzie się w Mławie 4 października. Mszy św. z tej okazji będzie przewodniczył biskup płocki Piotr Libera.

Z towarzystwem przy jubileuszu współpracuje parafia św. Stanisława BM w Mławie, gdzie pracował ks. Benik oraz Diecezjalny Instytut Muzyki Kościelnej „Musicum” w Płocku.

„Gorzkie Żale autorstwa ks. Benika nadały pasyjny charakter Wielkiemu Postowi. Nie ma lepszego miejsca do uhonorowania tej postaci niż Mława, gdzie misjonarz pracował do śmierci 23 kwietnia 1720 roku i gdzie został pochowany” – mówi ks. Marcin Sadowski, dyrektor „Musicum”.

Zaznacza, że Gorzkie Żale były bardzo popularne w przeszłości i do dziś jest odprawiane w każdej parafii. Wiele osób nie wyobraża sobie bez nich Wielkiego Postu.

„Najpiękniejsza część poświęcona Matce Bożej oddaje ból Maryi patrzącej na cierpiącego Syna. To nabożeństwo miało wpływ na ukształtowanie się takiego charakteru Wielkiego Postu jaki znamy” – podkreśla duszpasterz.

Ks. Wawrzyniec Stanisław Benik (1674-1720) jest twórcą jednego z najpopularniejszych nabożeństw Wielkiego Postu - Gorzkich Żali. Jest to nabożeństwo rdzennie polskie. Nie powstało w diecezji płockiej – ks. Benik przygotował je, kiedy pracował w Warszawie, w 1707 roku, w kościele św. Krzyża. Pierwowzór został wykonany w 1698 roku – była to przeróbka łacińskiej pasji „Fasciculus myrrhae” z 1697 r.

Później ks. Benik został przeniesiony do Mławy w diecezji płockiej, gdzie Misjonarze św. Wincentego a Paulo podjęli pracę duszpasterską na terenie parafii św. Stanisława BM. Ks. Benik od 1713 roku był proboszczem mławskiej parafii, tam też, prawdopodobnie w marcu 1713 roku, Gorzkie Żale zabrzmiały w diecezji płockiej po raz pierwszy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję