Reklama

Świat

Islam a demokracja

Niedziela Ogólnopolska 5/2013, str. 18-19

[ TEMATY ]

islam

GRAZIAKO

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

WŁODZIMIERZ RĘDZIOCH: - Dlaczego w praktyce nie ma państw islamskich prawdziwie demokratycznych? Jaka jest idea demokracji w islamie?

Reklama

PROF. VALENTINA COLOMBO: - Anglo-pakistański pisarz Hanif Kureishi twierdzi, że „islam nie jest do pogodzenia z demokracją”. Wyjaśnia to na przykładzie swojego kraju pochodzenia: „Pakistan powstał jako demokratyczne państwo dla muzułmanów, ale islamiści nie są w stanie być demokratami, ponieważ stawiają oni religię na czele. Islam i demokracja nie są do pogodzenia ze sobą”. Potwierdzają to fakty. Jeśli weźmiemy pod uwagę kraje, które określają siebie jako „Republika islamska”, takie jak Pakistan, Iran, Komory, Mauretania i Afganistan czy Arabia Saudyjska, która przyjęła Koran jako konstytucję - to żaden z nich nie jest demokratyczny. Ogólnie rzecz biorąc, z 56 krajów członkowskich Organizacji Konferencji Islamskiej żaden w pełni nie spełnia wymogów demokracji, tak jak jest ona pojmowana i praktykowana na Zachodzie. W większości przypadków demokracja jest tam traktowana jako formalny rytuał, który sprowadza się do inscenizacji procesu wyborczego, mającego na celu uprawomocnienie utrzymania władzy przez reżymy autorytarne. Współczesna historia uczy nas, że kraje muzułmańskie zbliżyły się do demokracji tylko wtedy, gdy otwarcie inspirowały się modelem społeczeństwa i cywilizacji zachodniej, gdzie istnieje rozdział między sferą religijną i świecką. Główny problem tkwi właśnie w roszczeniach fundamentalizmu i ekstremizmu islamskiego, aby religia kontrolowała każdy aspekt codziennego życia ludzi.
U podstawy tego typu rzeczywistości jest religia, która - ze względu na brak jednego autorytetu duchowego - od samych początków uciekała się do subiektywnej interpretacji świętych tekstów, tworząc wiarę różnorodną, ale nie pluralistyczną, dlatego że nigdy nie cechowała ją demokracja w stosunku do mnóstwa wspólnot, sekt, ruchów i partii, które często uważają się za wyrazicieli jedynie prawdziwego islamu.

- Jak ludzie o tego rodzaju fundamentalistycznych przekonaniach odnajdują się w krajach demokratycznych?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

- Nawet praktykujący muzułmanie, związani głównie z Bractwem Muzułmańskim, którzy korzystają z dobrodziejstw demokracji na Zachodzie, uznają ją za użyteczne narzędzie do umocnienia własnych wpływów i władzy, aby jak najszybciej zastąpić ją Szurą, tzn. islamskim ciałem konsultacyjnym, które może jedynie określać warunki wprowadzania w życie prawa islamskiego, dlatego że ludzie nie mogą stawiać prawa ludzkiego ponad prawo boskie. W ich przekonaniu wiara i rozum nie są ze sobą do pogodzenia. Dlatego chociaż nie istnieje jedyna wersja szariatu, wszyscy fundamentaliści i ekstremiści islamscy zgodnie odrzucają zasady demokracji.

- Czy w krajach, gdzie obowiązuje prawo islamskie, jest możliwe respektowanie wolności religijnej?

Reklama

- Szariat i wolność religijna również nie są do pogodzenia. Tam gdzie obowiązuje prawo islamskie, mniejszości religijne, głównie chrześcijanie, są prześladowane. Potwierdza to trudna sytuacja Koptów w Egipcie. Kiedy jakiś rząd lub partia polityczna deklaruje, że prawo islamskie jest fundamentem państwa - tak jak to ma miejsce w Egipcie - należy niezwłocznie bić na alarm. Niczemu nie służy uchwalanie rezolucji i wniosków potępiających prześladowanie chrześcijan, jeżeli najpierw umożliwia się siłom islamistycznym dojście do władzy. Trzeba o tym myśleć wcześniej.
Należy wziąć na serio słowa intelektualisty tunezyjskiego Lafifa Lakhdara, który wzywa: „Musimy znieść szariat, czyli prawo islamskie, a co za tym idzie - kary cielesne, takie jak kamienowanie kobiet za cudzołóstwo i ścięcie głowy za apostazję. Należy znieść go we wszystkich krajach muzułmańskich, aby zapewnić równość między mężczyzną a kobietą, między muzułmaninem a niemuzułmaninem, ponieważ w islamie nierówność kobiet i mężczyzn, muzułmanów i niemuzułmanów to odwieczne zasady, które nie mogą być kwestionowane”.

- Lafif Lakhdar przypomina, że prawo szariatu wprowadza trzy nierówności: między muzułmaninem i niemuzułmaninem, między mężczyzną i kobietą oraz między człowiekiem wolnym i niewolnikiem. W jaki sposób pierwsza z tych nierówności wpływa na życie mniejszości chrześcijańskich w społeczeństwach islamskich?

Reklama

- Sprawę tę pomaga zrozumieć fundamentalny tekst islamskiego teolga Yusufa Qaradawiego pt. „To, co legalne i nielegalne w islamie” („Al-halal wa al-haram fi al-Islam”). W rozdziale poświęconym relacjom między muzułmanami i niemuzułmanami pisze on: „Ci z nich (niemuzułmanie), którzy żyją w państwie islamskim, mają szczególną sytuację. Muzułmanie postanowili nazywać ich ludem «dhimma» - słowo to oznacza traktat, pakt. Sugeruje ono więc, że korzystają oni z przymierza z Allahem, z Jego Posłańcem, z islamską wspólnotą, dzięki czemu żyją w pokoju i bezpieczeństwie w cieniu islamu”. Następnie Qaradawi dodaje: „Rodzi się jednak pytanie: Jak ktoś może być dobry, miły i przyjazny wobec niemuzułmanów, skoro Koran zabrania być miłym z niewierzącymi i zakazuje mieć ich za bliskich przyjaciół i sprzymierzeńców? («O wy, którzy wierzycie, nie bierzcie sobie za przyjaciół żydów i chrześcijan; oni są przyjaciółmi jedni dla drugich. A kto z was bierze ich sobie za przyjaciół, to sam jest spośród nich. Zaprawdę, Bóg nie prowadzi drogą prostą ludu niesprawiedliwych» (Koran V, 51)”. Szejk wyjaśnia, że jest to przypadek tych, którzy są wrogami islamu. Jeśli więc chrześcijanie i żydzi zawrą traktat oraz, jak mówi Koran, „zapłacą daniny własną ręką i zostaną upokorzeni” (Koran IX, 29), to będą chronieni, ale kiedy się zbuntują, będą zwalczani.
To jasne, że nie wszyscy muzułmanie realizują nauczanie Qaradawiego, lecz większość praktykujących muzułmanów śledzi jego programy, czyta jego książki, a islamscy kaznodzieje uważają go za autorytet.

- Za wielkich wrogów islamu uważa się bluźnierców. Jak świat może tolerować prawo o bluźnierstwie, obowiązujące w niektórych państwach muzułmańskich, na mocy którego za to wykroczenie grozi kara śmierci (emblematyczna jest dramatyczna sytuacja w Pakistanie i przypadek Asii Bibi, chrześcijanki skazanej na śmierć za fałszywe oskarżenia o bluźnierstwo)?

- Ustawa o bluźnierstwie w Pakistanie jest z jednej strony jedną z najsurowszych w świecie islamu, a z drugiej jest regularnie wykorzystywana do atakowania mniejszości, zwłaszcza chrześcijan i muzułmanów Ahmadijja (odłam islamu). Jest rzeczą absurdalną, że świat zachodni nie reaguje na to, a nawet chce wprowadzić prawa przeciwko tzw. islamofobii, które stałyby się prawami przeciwko wolności wypowiedzi, tak drogiej Zachodowi.

- Mówiąc o losie mniejszości religijnych w państwach muzułmańskich, trzeba poruszyć problem praw człowieka. Nie wszyscy wiedzą, że wiele z tych państw odmawia respektowania Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, proklamowanej przez ONZ. Co gorsza, arabska wersja tej Deklaracji została wypaczona. Czy Pani Profesor mogłaby wyjaśnić tę sprawę?

- Powszechna Deklaracja Praw Człowieka z 1948 r. nie została przyjęta przez państwa islamskie, które w 1990 r. opracowały tzw. Kairską Deklarację Praw Człowieka w Islamie - jest ona wyraźnie w opozycji do Deklaracji ONZ. Już w preambule stwierdza się, że islam jest ponad innymi religiami: „Potwierdzając cywilizacyjną i historyczną funkcję społeczności muzułmańskiej, która jest najlepszą wspólnotą, jaką Bóg kiedykolwiek stworzył, która łącząc życie doczesne i życie wieczne oraz wiedzę i wiarę, dała ludzkości cywilizację uniwersalną i harmonijną; potwierdzając pożądaną rolę tej społeczności w dzisiejszych czasach, jako przewodnika dla ludzkości pogrążonej w chaosie z powodu różnych i sprzecznych wierzeń i ideologii, ponieważ zdolna jest zaoferować rozwiązanie przewlekłych problemów trapiących tę materialistyczną cywilizację...”. Nie koniec na tym, w tej samej preambule podkreśla się zakaz sprzeciwu wobec tego, co jest wymagane przez prawo szariatu: „W przekonaniu, że prawa podstawowe i wolności uniwersalne w islamie są częścią religii islamskiej, nikt nie ma prawa im się sprzeciwiać”. Natomiast Artykuł 10. Kairskiej Deklaracji brzmi: „Islam jest religią naturalną człowieka. Jest niezgodne z prawem, aby wywierać jakąkolwiek formę nacisku na człowieka lub wykorzystywać jego ignorancję czy ubóstwo w celu nawrócenia go na inną religię lub na ateizm”. Wynika z tego, że cała ludzkość jest z natury muzułmańska i, oczywiście, nie może być wolności religii. Inny z artykułów - 19. brzmi: „Nie zadaje się żadnej kary, jak tylko zgodnie z prawem islamskim”, co oznacza, że należy zaakceptować kary cielesne zgodnie z prawem szariatu, w tym karę śmierci za apostazję, gdy apostata upublicznia swoje nawrócenie. To jasne, że islamska interpretacja praw człowieka jest daleka od Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka.

2013-01-29 13:24

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Irak: tylko jedność wyzwoli kraj od tzw. Państwa Islamskiego

[ TEMATY ]

islam

Irak

Kurdistan Photo / foter.com

„Podziałom” i tworzeniu „obszarów autonomicznych” przeciwny jest najwyższy hierarcha katolicki Iraku, który wzywa do zachowania jedności państwa. Odrzuca on pomysł utworzenia chrześcijańskiej enklawy w regionie Niniwy i zarzuca wspólnocie międzynarodowej, że jej niepewna postawa wobec Iraku ciąży na losie tego kraju.

Chaldejski patriarcha Louis Raphael Sako wypowiedział się o sytuacji irackiej ludności na zakończenie swojej wizyty w Gruzji. Odbył ją podczas niedawnej pielgrzymki Ojca Świętego w tym kraju. Modlił się tam o pokój wspólnie z Papieżem oraz zwierzchnikami lokalnego Kościoła katolickiego i prawosławnego. Zdaniem abp. Sako utrzymanie spójności kraju do czasu wyzwolenia Mosulu i innych miejscowości Równiny Niniwy, stanowi obecnie „kwestię życia i śmierci”. Dopiero po odzyskaniu terenów z rąk fundamentalistów tzw. Państwa Islamskiego, będzie można „usiąść i dyskutować nad przyszłością Iraku”.
CZYTAJ DALEJ

Święty Jan Chryzostom

[ TEMATY ]

święty

Jan z Antiochii, nazywany Chryzostomem, czyli „Złotoustym”, z racji swej wymowy, jest nadal żywy, również ze względu na swoje dzieła. Anonimowy kopista napisał, że jego dzieła „przemierzają cały świat jak świetliste błyskawice”. Pozwalają również nam, podobnie jak wierzącym jego czasów, których okresowo opuszczał z powodu skazania na wygnanie, żyć treścią jego ksiąg mimo jego nieobecności. On sam sugerował to z wygnania w jednym z listów (por. Do Olimpiady, List 8, 45).

Urodził się około 349 r. w Antiochii w Syrii (dzisiaj Antakya na południu Turcji), tam też podejmował posługę kapłańską przez około 11 lat, aż do 397 r., gdy został mianowany biskupem Konstantynopola. W stolicy cesarstwa pełnił posługę biskupią do czasu dwóch wygnań, które nastąpiły krótko po sobie - między 403 a 407 r. Dzisiaj ograniczymy się do spojrzenia na lata antiocheńskie Chryzostoma. W młodym wieku stracił ojca i żył z matką Antuzą, która przekazała mu niezwykłą wrażliwość ludzką oraz głęboką wiarę chrześcijańską. Odbył niższe oraz wyższe studia, uwieńczone kursami filozofii oraz retoryki. Jako mistrza miał Libaniusza, poganina, najsłynniejszego retora tego czasu. W jego szkole Jan stał się wielkim mówcą późnej starożytności greckiej. Ochrzczony w 368 r. i przygotowany do życia kościelnego przez biskupa Melecjusza, przez niego też został ustanowiony lektorem w 371 r. Ten fakt oznaczał oficjalne przystąpienie Chryzostoma do kursu eklezjalnego. Uczęszczał w latach 367-372 do swego rodzaju seminarium w Antiochii, razem z grupą młodych. Niektórzy z nich zostali później biskupami, pod kierownictwem słynnego egzegety Diodora z Tarsu, który wprowadzał Jana w egzegezę historyczno-literacką, charakterystyczną dla tradycji antiocheńskiej. Później udał się wraz z eremitami na pobliską górę Sylpio. Przebywał tam przez kolejne dwa lata, przeżyte samotnie w grocie pod przewodnictwem pewnego „starszego”. W tym okresie poświęcił się całkowicie medytacji „praw Chrystusa”, Ewangelii, a zwłaszcza Listów św. Pawła. Gdy zachorował, nie mógł się leczyć sam i musiał powrócić do wspólnoty chrześcijańskiej w Antiochii (por. Palladiusz, „Życie”, 5). Pan - wyjaśnia jego biograf - interweniował przez chorobę we właściwym momencie, aby pozwolić Janowi iść za swoim prawdziwym powołaniem. W rzeczywistości, napisze on sam, postawiony wobec alternatywy wyboru między trudnościami rządzenia Kościołem a spokojem życia monastycznego, tysiąckroć wolałby służbę duszpasterską (por. „O kapłaństwie”, 6, 7), gdyż do tego właśnie Chryzostom czuł się powołany. I tutaj nastąpił decydujący przełom w historii jego powołania: został pasterzem dusz w pełnym wymiarze! Zażyłość ze Słowem Bożym, pielęgnowana podczas lat życia eremickiego, spowodowała dojrzewanie w nim silnej konieczności przepowiadania Ewangelii, dawania innym tego, co sam otrzymał podczas lat medytacji. Ideał misyjny ukierunkował go, płonącą duszę, na troskę pasterską. Między 378 a 379 r. powrócił do miasta. Został diakonem w 381 r., zaś kapłanem - w 386 r.; stał się słynnym mówcą w kościołach swego miasta. Wygłaszał homilie przeciwko arianom, następnie homilie na wspomnienie męczenników antiocheńskich oraz na najważniejsze święta liturgiczne. Mamy tutaj do czynienia z wielkim nauczaniem wiary w Chrystusa, również w świetle Jego świętych. Rok 387 był „rokiem heroicznym” dla Jana, czasem tzw. przewracania posągów. Lud obalił posągi cesarza, na znak protestu przeciwko podwyższeniu podatków. W owych dniach Wielkiego Postu, jak i wielkiej goryczy z powodu ogromnych kar ze strony cesarza, wygłosił on 22 gorące „Homilie o posągach”, ukierunkowane na pokutę i nawrócenie. Potem przyszedł okres spokojnej pracy pasterskiej (387-397). Chryzostom należy do Ojców najbardziej twórczych: dotarło do nas jego 17 traktatów, ponad 700 autentycznych homilii, komentarze do Ewangelii Mateusza i Listów Pawłowych (Listy do Rzymian, Koryntian, Efezjan i Hebrajczyków) oraz 241 listów. Nie uprawiał teologii spekulatywnej, ale przekazywał tradycyjną i pewną naukę Kościoła w czasach sporów teologicznych, spowodowanych przede wszystkim przez arianizm, czyli zaprzeczenie boskości Chrystusa. Jest też ważnym świadkiem rozwoju dogmatycznego, osiągniętego przez Kościół w IV-V wieku. Jego teologia jest wyłącznie duszpasterska, towarzyszy jej nieustanna troska o współbrzmienie między myśleniem wyrażonym słowami a przeżyciem egzystencjalnym. Jest to przewodnia myśl wspaniałych katechez, przez które przygotowywał katechumenów na przyjęcie chrztu. Tuż przed śmiercią napisał, że wartość człowieka leży w „dokładnym poznaniu prawdziwej doktryny oraz w uczciwości życia” („List z wygnania”). Te sprawy, poznanie prawdy i uczciwość życia, muszą iść razem: poznanie musi się przekładać na życie. Każda jego mowa była zawsze ukierunkowana na rozwijanie w wierzących wysiłku umysłowego, autentycznego myślenia, celem zrozumienia i wprowadzenia w praktykę wymagań moralnych i duchowych wiary. Jan Chryzostom troszczył się, aby służyć swoimi pismami integralnemu rozwojowi osoby, w wymiarach fizycznym, intelektualnym i religijnym. Różne fazy wzrostu są porównane do licznych mórz ogromnego oceanu: „Pierwszym z tych mórz jest dzieciństwo” (Homilia 81, 5 o Ewangelii Mateusza). Rzeczywiście, „właśnie w tym pierwszym okresie objawiają się skłonności do wad albo do cnoty”. Dlatego też prawo Boże powinno być już od początku wyciśnięte na duszy, „jak na woskowej tabliczce” (Homilia 3, 1 do Ewangelii Jana): w istocie jest to wiek najważniejszy. Musimy brać pod uwagę, jak ważne jest, aby w tym pierwszym etapie życia człowiek posiadł naprawdę te wielkie ukierunkowania, które dają właściwą perspektywę życiu. Dlatego też Chryzostom zaleca: „Już od najwcześniejszego wieku uzbrajajcie dzieci bronią duchową i uczcie je czynić ręką znak krzyża na czole” (Homilia 12, 7 do Pierwszego Listu do Koryntian). Później przychodzi okres dziecięcy oraz młodość: „Po okresie niemowlęcym przychodzi morze okresu dziecięcego, gdzie wieją gwałtowne wichury (…), rośnie w nas bowiem pożądliwość…” (Homilia 81, 5 do Ewangelii Mateusza). Potem jest narzeczeństwo i małżeństwo: „Po młodości przychodzi wiek dojrzały, związany z obowiązkami rodzinnymi: jest to czas szukania współmałżonka” (tamże). Przypomina on cele małżeństwa, ubogacając je - z odniesieniem do cnoty łagodności - bogatą gamą relacji osobowych. Dobrze przygotowani małżonkowie zagradzają w ten sposób drogę rozwodowi: wszystko dzieje się z radością i można wychowywać dzieci w cnocie. Gdy rodzi się pierwsze dziecko, jest ono „jak most; tych troje staje się jednym ciałem, gdyż dziecko łączy obie części” (Homilia 12, 5 do Listu do Kolosan); tych troje stanowi „jedną rodzinę, mały Kościół” (Homilia 20, 6 do Listu do Efezjan). Przepowiadanie Chryzostoma dokonywało się zazwyczaj podczas liturgii, w „miejscu”, w którym wspólnota buduje się Słowem i Eucharystią. Tutaj zgromadzona wspólnota wyraża jeden Kościół (Homilia 8, 7 do Listu do Rzymian), to samo słowo jest skierowane w każdym miejscu do wszystkich (Homilia 24, 2 do Pierwszego Listu do Koryntian), zaś komunia Eucharystyczna staje się skutecznym znakiem jedności (Homilia 32, 7 do Ewangelii Mateusza). Jego plan duszpasterski był włączony w życie Kościoła, w którym wierni świeccy przez fakt chrztu podejmują zadania kapłańskie, królewskie i prorockie. Do wierzącego laika mówi: „Również ciebie chrzest czyni królem, kapłanem i prorokiem” (Homilia 3, 5 do Drugiego Listu do Koryntian). Stąd też rodzi się fundamentalny obowiązek misyjny, gdyż każdy w jakiejś mierze jest odpowiedzialny za zbawienie innych: „Jest to zasada naszego życia społecznego (…) żeby nie interesować się tylko sobą” (Homilia 9, 2 do Księgi Rodzaju). Wszystko dokonuje się między dwoma biegunami, wielkim Kościołem oraz „małym Kościołem” - rodziną - we wzajemnych relacjach. Jak możecie zauważyć, Drodzy Bracia i Siostry, ta lekcja Chryzostoma o autentycznej obecności chrześcijańskiej wiernych świeckich w rodzinie oraz w społeczności pozostaje również dziś jak najbardziej aktualna. Módlmy się do Pana, aby uczynił nas wrażliwymi na nauczanie tego wielkiego Nauczyciela Wiary.
CZYTAJ DALEJ

Jaki był Leon XIV, zanim został papieżem? Ks. Żelazny z PKWP opowiada o współpracy z bp. Robertem Prevostem

2026-09-13 18:31

Vatican Media

Spotkanie papieża Leona XIV na spotkaniu asystentów kościelnych Pomocy Kościołowi w Potrzebie

Spotkanie papieża Leona XIV na spotkaniu asystentów kościelnych Pomocy Kościołowi w Potrzebie

Pomoc Kościołowi w Potrzebie wspierała projekty obecnego Papieża jeszcze w czasie, gdy Robert Prevost był biskupem Chiclayo w Peru. „Mamy trochę doświadczenia w pracy z papieżem Leonem” – mówi Vatican News ks. Jan Żelazny, dyrektor Sekcji Polskiej Pomocy Kościołowi w Potrzebie. Jak dodaje, dziś ta współpraca jest kontynuowana w nowej formie.

Podziel się cytatem – wspomina ks. Żelazny.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję