Przedstawiciele Ruchów i Stowarzyszeń Katolickich Diecezji Zamojsko-Lubaczowskiej uczestniczyli 29 października br. w zamojskiej katedrze we Mszy św., której przewodniczył J. E. bp Marian Rojek. „Patrzcie na Kościół głębiej, szerzej i z perspektywą na przyszłość. Może nawet poza obszar, jaki dostarczają wam wasze ludzkie oczy. Zaangażujcie w to widzenie Kościoła własne serce - zwrócił się do zebranych w homilii ks. Biskup. - Trzeba tylko wymagać od siebie i dawać świadectwo. A przede wszystkim chcieć coś dać od siebie dla Boga, dla wspólnoty, dla Kościoła i dla Ojczyzny” - apelował. Druga część spotkania odbyła się w salce przy infułatce, gdzie przedstawiciele ponad 30 katolickich organizacji przedstawili swojemu Pasterzowi sprawozdania z dotychczasowej działalności oraz mówili o planach na przyszłość.
„Każde spotkanie Rady jest znakiem jedności ruchów w diecezji - podkreśliła Maria Gmyz, przewodnicząca RRiSK. - W obecnych czasach nie jest łatwo świadczyć o Chrystusie. My, katolicy świeccy, nierzadko doświadczamy agresji, ośmieszania czy wręcz wrogości na przesłanie Ewangelii. Tym bardziej nasze spotkanie tutaj, we wspólnocie, ma głęboki sens. Dostrzegamy, jak wiele trzeba zrobić, aby ruchy i stowarzyszenia były rzeczywiście dla Kościoła i świata świadectwem jedności” - stwierdziła.
Wizerunek św. Jana Vianneya autorstwa Marka Gajewskiego w sanktuarium św. Jana Vianneya w Czeladzi
Pół Francji ciągnęło do maleńkiego Ars, by prosić tamtejszego proboszcza o spowiedź, modlitwę i... cuda.
Świętego Jana Marii Vianneya nie trzeba nikomu przedstawiać. Proboszcz z Ars może nie należał do wielkich intelektualistów, jak św. Tomasz z Akwinu czy św. Teresa Benedykta od Krzyża (Edyta Stein), za to wzbudzał podziw skromnością, pokorą i gorliwością w modlitwie, co przełożyło się na ogromny rozgłos, jaki zdobył. Cechował się jeszcze czymś, co zauważali ludzie żyjący w jego otoczeniu – Bóg pozwolił mu nawracać grzeszników. Dzięki niemu nawet zatwardziali ateiści klękali przed Bożym majestatem, co uczyniło Vianneya jednym z najbliższych współpracowników Boga w tym dziele. W ostatnim roku swojego życia wyspowiadał aż 80 tys. penitentów! Ciągnęły więc do niego, niczym metalowe opiłki do magnesu, zastępy różnych niedowiarków, ateuszy i ateistów. Ale nie tylko, bo również wielu chorych szukało u Vianneya ratunku, gdyż po Francji rozeszła się wieść o cudach, które dzięki niemu działy się w Ars.
Zawieszone na ścianach wota. Laski niewidomych, kule niepełnosprawnych i ortopedyczne podpórki. Każde z wotów to albo znak prośby, albo dowód wdzięczności wobec Maryi za okazaną pomoc
Tamtego momentu, kiedy matka ułożyła ją na torach
i przywiązała do szyn, nie pamięta. Za mała była. I dobrze,
że nie pamięta. Matka już nie żyje, o zmarłych źle się nie
mówi, a ją przecież dróżnik znalazł. Co za szczęście, że
akurat po tych torach szedł! Takie rzeczy zdarzają się tylko
na filmach, czyż nie? No więc miała już swój happy end.
Wychowali ją dziadkowie.
WIĘCEJ ŚWIADECTW W KSIĄŻCE: ksiegarnia.niedziela.pl. DO KUPIENIA W NASZEJ KSIĘGARNI!
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.