Reklama

Kościół bogatszy o 15 lat szafarskiej posługi

2019-02-06 11:52

Adam Szewczyk
Edycja szczecińsko-kamieńska 6/2019, str. I

Archiwum prywatne
Ks. Wojciech Zimny wśród nadzwyczajnych szafarzy Komunii św. podczas jednego z dni skupienia

O specyfice misji niesienia Komunii św. chorym i roli szafarzy nadzwyczajnych we współczesnym życiu Kościoła opowiada ks. kan. dr Wojciech Zimny

Nie tak dawno, we wrześniu ubiegłego roku, odbyły się jesienne rekolekcje formacyjne dla nadzwyczajnych szafarzy Komunii św. Tym razem świeccy niosący Pana Jezusa chorym i wspomagający w uzasadnionych wypadkach kapłanów w rozdzielaniu Komunii św. wiernym podczas Eucharystii, spotkali się w Nadmorskim Domu Rekolekcyjnym w parafii św. Apostołów Piotra i Pawła w Mrzeżynie. Wspólny czas modlitw i rozważań słowa Bożego upłynął pod hasłem zaczerpniętym z Pisma Świętego: „Żarliwością zapłonąłem o Pana, Boga Zastępów” (1 Krl 19, 10.13). Takie spotkania odbywają się cyklicznie, w ramach duchowej formacji szafarskiej wspólnoty i są okazją do szczególnego, wewnętrznego umocnienia w tej posłudze, wymagającej, jak każda posługa, także poświęceń. W przeszło 30-osobowym gronie przybyłych znaleźli się pomocnicy Komunii św. z różnych parafii archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej, w tym także z samego Mrzeżyna. Jesienne rekolekcje poprowadził ks. kan. dr Wojciech Zimny, diecezjalny duszpasterz świeckich szafarzy Komunii św. Warto przypomnieć, że posługa nadzwyczajnych szafarzy Komunii św. w naszej archidiecezji została wprowadzona w 2004 r. Wówczas abp Zygmunt Kamiński pobłogosławił pierwszych absolwentów specjalnego kursu, udzielając im misji niesienia Komunii chorym, starszym i niepełnosprawnym. Mija właśnie 15 lat od tego wydarzenia, jest to zatem dobra okazja, by przyjrzeć się jak dziś wygląda pełnienie owej misji w Kościele nad Odrą i Bałtykiem. Do rozmowy na ten temat zaprosiłem wspomnianego opiekuna duchowego szczecińsko-kamieńskich nadzwyczajnych szafarzy Komunii św. ks. Wojciecha Zimnego:

Adam Szewczyk: – Już prawie 15 lat mija od chwili ustanowienia pierwszej grupy nadzwyczajnych szafarzy Komunii świętej w naszej archidiecezji. Dziś grono świeckich niosących Najświętszy Sakrament osobom chorym, niepełnosprawnym, starszym, liczy grubo ponad sto osób. W ciągu tego okresu posługa tych szczególnych pomocników Eucharystii uległa pewnym przeobrażeniom, zważywszy, iż pierwsza grupa została delegowana dekretem w 2004 roku tylko do niesienia Komunii świętej właśnie chorym, niepełnosprawnym i starszym...

Ks. Wojciech Zimny: – Tak, rzeczywiście. Na początku ta posługa była przede wszystkim udzielona w tym celu, by zanosić Komunię św. chorym, chociaż już ówczesna instrukcja dotycząca posługi szafarzy w naszej archidiecezji dawała możliwość szafarzom nadzwyczajnym udzielania pomocy w rozdzielaniu Komunii św. podczas Mszy św. w sytuacjach, gdy jest duża liczba wiernych i brakuje kapłanów, albo są zajęci innymi czynnościami duszpasterskimi, albo nie pozwala im na to stan zdrowia lub podeszły wiek. Ponieważ ta posługa była wówczas novum w naszej archidiecezji, to zapewne, by nie wywoływać zbyt wielkiego zdziwienia u wiernych, zdecydowano się wprowadzić ją w taki właśnie stopniowy sposób. Na pierwszym miejscu akcentowano potrzebę i możliwość niesienia Komunii św. chorym w każdą niedzielę, a nawet w tygodniu, by ta świadomość rozpowszechniła się wśród wiernych. Chodziło o to, by osoby chore, starsze, które pozostają w domach i często przeżywają duchowo uczestnictwo w Mszy św., np. za pośrednictwem radia lub telewizji, mogły także przyjąć Chrystusa w Komunii św. Księża odwiedzają chorych przeważnie raz w miesiącu, w pierwszy piątek lub pierwszą sobotę, a szafarze nadzwyczajni, realizując ten wymiar swojej posługi, mogą czynić to częściej.

– Dziś już raczej nie dziwi wiernych parafii szczecińsko-kamieńskich obraz mężczyzn posługujących przy ołtarzu, wspomagających księży w szczególnych (nadzwyczajnych) przypadkach w rozdawaniu Komunii. Ksiądz pełni funkcję diecezjalnego duszpasterza nadzwyczajnych szafarzy Komunii świętej, proszę powiedzieć jak postrzegana jest ta posługa przez proboszczów, bowiem zauważalne jest obecnie zjawisko krzewienia się jej nie tylko w parafiach wielkomiejskich, miejskich, ale także w różnych mniej lub bardziej odległych miejscowościach na terenie naszej archidiecezji…

– Przede wszystkim trzeba podkreślić, że upoważnienie do pełnienia posługi kandydaci otrzymują na podstawie pisemnej prośby księdza proboszcza skierowanej do Pasterza diecezji. W większości przypadków to proboszczowie, rozeznając taką potrzebę w parafii, proszą konkretnych mężczyzn o podjęcie posługi szafarza. W kilku przypadkach inicjatywa wyszła od przyszłych szafarzy, którzy przedstawili proboszczowi swoją chęć i gotowość służenia w ten sposób wspólnocie parafialnej. Księża proboszczowie, z którymi przy różnych okazjach rozmawiałem, są wdzięczni, cieszą się z tej pomocy. Tym bardziej, że często wykracza ona poza wymiar sakramentalny, czyli tej pomocy w ścisłym zakresie, do którego przeznaczeni są nadzwyczajni szafarze Komunii św. Jest to też po prostu zaproszenie mężczyzn, osób świeckich, do różnych prac w parafii, np. w ramach przygotowania różnych uroczystości. Oczywiście w wymiarze sakramentalnym jest to również duża pomoc. Oprócz parafii wielkomiejskich, o których mowa w pytaniu, są też parafie np. nadmorskie, gdzie w sezonie letnim jest duża liczba wczasowiczów, turystów, jest więcej ludzi na Mszach św. i wtedy pomoc szafarzy jest czymś bardzo cennym.

– Pewnemu przemodelowaniu uległa „Instrukcja dotycząca nadzwyczajnych szafarzy Komunii św.” z 1991 r. Episkopat Polski w jednym z zapisów „Wskazań odnośnie do nadzwyczajnego szafarza Komunii św.” z marca 2006 r. dopuścił do sprawowania tej posługi siostry zakonne i niewiasty życia konsekrowanego, obniżając jednocześnie granicę wieku (z 35 na 25 lat) osób mogących ją pełnić. Z czego wynika ta nowelizacja i czy obniżenie wieku dla kandydatów do szafarskiej posługi nie odbija się negatywnie na organizacji życia rodzinnego, małżeńskiego osób, które zwykle w tym wieku wkraczają dopiero w okres samodzielności?

–Powody nowelizacji przytoczone są zaraz na wstępie wspomnianych Wskazań: „Uwzględniając rozwój posługi nadzwyczajnych szafarzy Komunii św. w diecezjach polskich oraz postanowienia II Polskiego Synodu Plenarnego, gdzie dla stałego akolity podany jest niższy wiek dopuszczenia do tej posługi, oraz biorąc pod uwagę głosy biskupów i przedłożenie Komisji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów…” i następuje wyliczenie konkretnych wskazań. Powodów było więc kilka, były one natury duszpasterskiej i prawnej. Jeśli chodzi o siostry zakonne, to zapewne były – tak się domyślam – takie postulaty ze strony osób życia konsekrowanego, sióstr zakonnych. Natomiast obniżenie wieku trzeba traktować z rozwagą, bo jak słusznie zauważasz, może to mieć wpływ na życie małżeńskie i rodzinne. Posługa szafarska realizuje się najczęściej w niedziele, w czasie i po Mszy św., kiedy udaje się on nieraz do kilku osób chorych, starszych. Dla mężczyzn, którzy wchodzą dopiero w etap życia małżeńskiego i rodzinnego, mogłoby rodzić to pewne trudności. Na tym etapie lepiej będzie pozostać przy rodzinie, przy dzieciach. Bywa jednak i tak, że ktoś wstępuje w związek małżeński po trzydziestce i może się okazać, że będzie bardziej dyspozycyjny właśnie w wieku lat 25. W każdym razie dobre jest to zauważenie, że jest pewna zależność, że ta posługa wpływa na organizację życia małżeńskiego i rodzinnego. Warto to brać pod uwagę.

–Wiem, że szczecińsko-kamieńscy szafarze nadzwyczajni posługują nie tylko wiernym z ich parafii macierzystych. Służą również w szpitalach. Czy jeszcze gdzieś?

– W szpitalach raczej nie, są tam wyznaczeni kapelani, chyba że w pojedynczych przypadkach. Natomiast dla przykładu szafarze z parafii św. Ottona w Szczecinie zanoszą Komunię św. seniorom w Domu Kombatanta i Pioniera Ziemi Szczecińskiej przy ul. Romera, który znajduje się na terenie parafii. Zasadniczo więc pełnią funkcję w swojej parafii. Owszem, zdarza się, że ktoś posługuje we wspólnocie, np. neokatechumenalnej, do której należy, a która spotyka się niekoniecznie na terenie parafii miejsca zamieszkania szafarza. Wtedy występującym o udzielenie upoważnienia jest proboszcz parafii, w której odbywają spotkania wspólnoty i szafarz przede wszystkim tam wypełnia swoją posługę. Warto jednak wiedzieć, że wspomniane Wskazania Episkopatu pozwalają na pełnienie posługi także poza swoją parafią. Czytamy tam w p. 6: „Może on (szafarz) w ramach ważności upoważnienia świadczyć pomoc na terenie całej diecezji; poza diecezją na stałe może to czynić tylko za zgodą ordynariusza tamtej diecezji”.

– Funkcja nadzwyczajnego szafarza w wyobraźni wielu wiernych przypisywana jest mężczyznom raczej w jesieni życia. Kim są współcześnie nadzwyczajni szafarze Komunii św. w naszej archidiecezji – czy w tej ponad 100-osobowej grupie większość stanowią emeryci?

– Wbrew temu powszechnemu przekonaniu zdecydowaną większość wśród szafarzy stanowią mężczyźni czynni zawodowo, jeszcze przed wiekiem emerytalnym. Co więcej, często poza swoimi zajęciami zawodowymi są społecznie zaangażowani. Z drugiej strony jest też górna granica wieku, 65 lat, choć jeśli w poszczególnych przypadkach siły i zdrowie pozwalają, ktoś może nadal wypełniać tę posługę. Warto przywołać w tym miejscu śp. Stanisława Orłowskiego z Polic, który wspomagał w katedrze szczecińskiej ks. prał. Jana Kazieczkę praktycznie do późnej starości.

– Niedawno zakończyły się jesienne rekolekcje dla nadzwyczajnych szafarzy Komunii św. Proszę powiedzieć jaki jest ich cel i jak często je się organizuje w ciągu roku?

–Raz do roku odbywają się rekolekcje weekendowe, od piątku do niedzieli. Natomiast dwa razy w ciągu roku, zwykle w okresie Adwentu i Wielkiego Postu są jednodniowe dni skupienia. Są to więc cykliczne spotkania. Ich celem jest pogłębianie wiary, umacnianie swej więzi z Jezusem i odnawianie się w posłudze. Z czasem pewne rzeczy nam powszednieją, popadamy w przyzwyczajenia, rutynę. Takie wspólne spotkanie, dzień skupienia, rekolekcje, odświeżają nas, są źródłem nowych impulsów. Jest to również okazja do podejmowania aktualnych tematów z zakresu teologiczno-pastoralnego, np. związanych z hasłem roku duszpasterskiego, i przyjrzenia się pewnym zjawiskom, kościelnym i religijnym, by móc je dostrzec, rozeznać, ocenić, umieć na nie popatrzeć w perspektywie wiary. Te spotkania temu właśnie służą – odnowieniu się w gorliwości, w posłudze, w tożsamości bycia szafarzem w zmieniającym się świecie, by podejmować nowe wyzwania, zapoznawać się z bieżącymi tematami z życiu Kościoła. Wreszcie to również niezwykle cenne spotkania braterskie, okazja do umacniania więzi szafarskiej wspólnoty. W niektórych parafiach są grupy szafarzy, w wielu innych jednak szafarze pełnią posługę w pojedynkę, zatem te spotkania zawierają same w sobie walor braterski i są okazją do dzielenia się radościami i smutkami, spędzania ze sobą czasu, wzajemnego wzbogacania się, świętowania.

– Czy kolejne edycje kursów dla nadzwyczajnych szafarzy Komunii św. realizowane są cyklicznie, czy dyktowane są tylko potrzebami zgłoszenymi przez proboszczów?

– Początkowo planowałem organizować takie kursy co dwa lata, później zauważyłem, że potrzeba jest większa, zatem były organizowane częściej – zdarzało się, że co roku. Choć to wiąże się w zasadzie z drugą częścią tego pytania. Pocztą kurialną jest wysyłana informacja do parafii o organizowaniu nowego kursu na szafarza i o możliwości zgłaszania kandydatów w określonym czasie. Gdy przychodzi ten czas i jest odpowiednia liczba kandydatów, rozpoczyna się nowa edycja. Zatem rozpoczęcie kolejnego kursu uzależnione jest od liczby zgłoszeń.

– Czy funkcja diecezjalnego duszpasterza nadzwyczajnych szafarzy Komunii św. jest mocno absorbująca i czego, prócz pamięci w modlitwach, można Księdzu życzyć w tym zakresie?

– Jest absorbująca, ale bez przesady. W ramach formacji stałej spotkań jest zaledwie kilka w ciągu roku. Owszem, gdy organizuję kurs przygotowawczy, zajęć jest więcej. W trakcie kursu spotkania odbywają się zwykle raz w miesiącu przez pół roku. To absorbuje, ale jest do pogodzenia z obowiązkami, jakie mam w Seminarium jako ojciec duchowny oraz innymi posługami poza Seminarium. Zresztą, ponieważ kurs odbywa się w Seminarium, mogę liczyć na pomoc kleryków. Zapraszam również do pomocy innych księży, na przykład do przedstawienia jakiegoś tematu w trakcie kursu oraz na spotkania z szafarzami w ramach formacji stałej. Jest to więc, jak się dzisiaj mówi, do ogarnięcia. A czego można życzyć…? Moja radość jest wtedy, kiedy widzę, że szafarze mogą spełniać swoją posługę i im samym daje radość fakt, że mogą wzrastać w wierze, w doświadczeniu przynależności do Kościoła i odpowiedzialności za ten Kościół, w odkrywaniu w ten sposób jakiejś swojej życiowej misji, roli w parafii, powołania. A życzyć można, by ta radość się w nich i we mnie wciąż pomnażała.

Tagi:
Szafarze Komunii św.

Reklama

Na rekolekcjach u Matki Cierpliwie Słuchającej

2019-02-02 15:09

Kamil Krasowski

Z Piotrem Kirziejonkiem, przy okazji rekolekcji dla nadzwyczajnych szafarzy Komunii św. w Rokitnie (1-3 luty), rozmawia Kamil Krasowski

Karolina Krasowska
Piotr Kirziejonek jest nadzwyczajnym szafarzem Komunii św. w parafii Miłosierdzia Bożego w Zielonej Górze.

KAMIL KRASOWSKI.: - Jak długo pełni Pan posługę nadzwyczajnego szafarza Komunii św. ?

PIOTR KIRZIEJONEK.: - Od pierwszego błogosławieństwa szafarzy, jeszcze w ubiegłym wieku, którego w parafii św. Mikołaja w Głogowie udzielił nam bp Adam Dyczkowski. Był to pierwszy rzut przygotowanych szafarzy. To była nowość w naszej diecezji i właśnie tam nastąpiło nasze posłanie.

K.K: - Czym dla Pana jest ta posługa i jak ona wygląda na co dzień ?

P. K.: - Jestem posłany głównie do chorych. To jest moje zadanie, które odkryłem taką pogłębioną refleksją. Odkryłem, że najbardziej jestem potrzebny tym osobom, które nie mogą dotrzeć do kościoła, które tej posługi po prostu potrzebują. I z ich strony spotykam się z największym zrozumieniem; moja posługa jest doceniana i ja sam się w niej najbardziej odnajduję.

Chorzy są skarbem Kościoła. To nie są moje słowa, ale jak dzieliłem się z jednym z kapłanów taką refleksją, to on właśnie zauważył, że chorzy mają szczególne powiedziałbym nie oko, a ucho u Pana Boga i ich modlitwy są najbardziej wysłuchiwane. Ogromnie się cieszę, że mogę z nimi obcować. Chorzy uczą mnie jak się modlić do Pana Boga, jak z Nim rozmawiać. U nich najbardziej zauważam to, że ich modlitwy są wysłuchiwane. Wielokrotnie „wykorzystuję” ich w ten sposób, że po prostu proszę ich – jako tych najskuteczniejszych w modlitwie i w wypraszaniu wszelkich łask – w tych intencjach, które spotykam w życiu moim i życiu Akcji Katolickiej, w której uczestniczę.

Był taki okres kiedy obawiałem się pójść do nich, bo z nimi trzeba rozmawiać w prawdzie. Ich trzeba traktować bardzo serio i uczciwie. I to jest taka pewna obawa, którą jako człowiek na początku miałem. Natomiast teraz już nie mam. Oni są wspaniali. Robię to z ogromną radością.

K.K.: - Jak Pan przeżywa obecne rekolekcje w Rokitnie ?

P. K.: - One, jak każde rekolekcje, są takim odświeżonym spojrzeniem na wszystko, co jest związane z wiarą, doświadczeniem Pana Boga. I generalnie rekolekcje czy dla szafarzy czy w Akcji Katolickiej czy te, które przeżywamy w parafii one są rekolekcjami, czyli takimi ćwiczeniami, rozważaniami duchowymi, tematycznymi po to, żeby przybliżyć się do Pana Boga. One po prostu są czasem duchowego wzrastania. Tak je odbieram. Dlatego chętnie jeździłem do Głogowa, gdzie jako Akcja Katolicka często mieliśmy rekolekcje. Dzisiaj jestem tutaj, u Matki Bożej Rokitniańskiej, ponieważ od dłuższego czasu pragnąłem być właśnie na rekolekcjach u Matki Cierpliwie Słuchającej. I to się stało.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Trzy rady na Wielki Post: nie osądzać, nie potępiać, przebaczać

2019-03-18 12:50

st (KAI) / Watykan

Na konieczność naśladowania Pana Jezusa i Jego miłosierdzia każdego dnia wskazał Papież podczas porannej Eucharystii w Domu Świętej Marty. W swojej homilii Ojciec Święty odniósł się do wskazań czytanego dziś fragmentu Ewangelii (Łk 6,36-38), gdzie mowa między innymi: „Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone”. Podkreślił, że Boże miłosierdzie może nam przebaczyć nawet najokropniejsze czyny.

Grzegorz Gałązka

Franciszek przypomniał historię wdowy, która przyszła oskarżać się do św. Jana Marii Vianneya, bo jej mąż popełnił samobójstwo rzucając się z mostu. Proboszcz z Ars przypomniał jej, że między mostem, a rzeką jest Boże miłosierdzie, aż do ostatniej chwili. Podkreślił, że Pan Jezus daje nam trzy rady, zwłaszcza na Wielki Post: po pierwsze nie sądzić. Przypomniał, że bardzo często grzeszymy obmową. Druga rada Jezusa to potępiać i wreszcie przebaczać, chociaż jest to tak trudne. Papież przypomniał w tym kontekście, że od tego, jak przebaczamy zależy, jak nam będą wybaczone nasze grzechy przez Boga.

Ojciec Święty zachęcił by uczyć się mądrości wielkoduszności, będącej sposobem na wyrzeczenie się „paplaniny”, w której „nieustannie osądzamy, nieustannie potępiamy i niemal nigdy nie wybaczamy”.

„Pan nas naucza: dawajcie. Dawajcie, a będzie wam dane: bądźcie szczodrzy w dawaniu. Nie bądźcie ludźmi o «wężu w kieszeni»; bądźcie hojni w dawaniu ubogim, potrzebującym, a także dawaniu wielu rzeczy: dawaniu rad, dawaniu ludziom uśmiechów. Zawsze dawajcie. «Dawajcie, a będzie wam dane: miarą dobrą, natłoczoną, utrzęsioną i opływającą wsypią w zanadrze wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie», bo Pan będzie hojny: my damy jedno, a On nam odpłaci stokrotnie więcej, niż to, co dajemy. Taka postawa umacnia wyrzeczenie się sądzenia, potępiania a także wybaczanie. Ważna jest jałmużna, ale nie tylko jałmużna materialna, lecz także jałmużna duchowa; spędzanie czasu z kimś potrzebującym, odwiedzanie osoby niepełnosprawnej, uśmiechanie się”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

ks. Krzysztof Hojzer: Trzeba, by krzyż stał się moim życiem

2019-03-18 23:06

Kamil Krasowski

"Przyjdź Duchu Święty i postaw nas pod krzyżem, abyśmy nie tylko wpatrzeni w znak, ale wpatrzeni w Boga potrafili wniknąć i być tożsami z Tym, Który nas stworzył" - tymi słowami modlił się ks. Krzysztof Hojzer 18 marca na rozpoczęcie rekolekcji wielkopostnych w parafii św. Alberta w Zielonej Górze. Pierwszy dzień rekolekcji zgromadził kilkaset osób.

Karolina Krasowska
- Trzeba nam ucałować ten krzyż, trzeba się do niego przytulić, żeby on nie był cierpieniem, ale żeby stał się moim życiem, a więc bym był taki jak Jezus - mówił ks. Krzysztof Hojzer.

Rekolekcje "W mocy Bożego Ducha" rozpoczęły się od Mszy św. w kościele św. Alberta w Zielonej Górze. Po Eucharystii egzorcysta, opiekun Diecezjalnej Grupy Modlitewnej św. Ojca Pio ks. Krzysztof Hojzer wygłosił konferencję nt. rozeznawania w życiu duchowym człowieka działania dobrych i złych duchów w oparciu o nauczanie świętych i ojców Kościoła. - Tak jak opętanie jest najmocniejszym działaniem szatana i polega ono na pozbawieniu człowieka wolności, tak działanie ducha dobrego jest temu przeciwne - zawsze respektuje ludzką wolność, czyli nic bez twojej zgody, nic bez twojego umysłu, bez twojej pamięci, bez twoich uczuć; nie narzuca dobra, ale je proponuje; nie niepokoi aż do obłędu, nie drażni. Nawet w wypadku natchnień proroków wpływ Boga na to, co mieli oni głosić nie był zniewalający i mogli oni mówić lub milczeć. Jest to najważniejsza różnica pomiędzy działaniem ducha dobrego i złego i najlepszy sposób na ich rozeznanie - mówił egzorcysta. Kapłan zwrócił uwagę, że w rozeznawaniu duchów bardzo ważny jest stan łaski uświęcającej, codzienny rachunek sumienia oraz metoda lectio divina.

Zobacz zdjęcia: Rekolekcje wielkopostne

Po konferencji ks. Krzysztof poprowadził wzruszającą Drogę Krzyżową przeplataną motywami z filmu "Pasja" Mela Gibsona i muzyką Michała Lorenca. Każdemu z uczestników rekolekcji udzielił też specjalnego błogosławieństwa relikwiami Krzyża Świętego, które przez cały czas były obecne na ołtarzu w czasie Liturgii i nabożeństwa. - Chciałbym, żebyśmy dzisiaj dali Jezusowi swoje serca, aby On sam je przygotował do modlitwy uwolnienia; aby sam je dotknął tak jak to robił kiedy poruszał się we wspólnocie Apostołów. To jest niesamowity dar. Dlatego trzeba nam stanąć przy krzyżu tak jak to zrobiła Matka Boża. Trzeba nam ucałować ten krzyż, trzeba się do niego przytulić, żeby on nie był cierpieniem, cierpiętnictwem, ale żeby stał się moim życiem, a więc bym był taki jak Jezus - mówił rekolekcjonista.

Drugiego dnia uczestnicy rekolekcji są zaproszeni do parafii św. Józefa w Zielonej Górze na odpust i  diecezjalną peregrynację obrazu św. Józefa Kaliskiego, zaś trzeciego do parafii św. Alberta na modlitwę uwolnienia i zanurzenia w mocy Ducha Świętego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem