Reklama

Mam świadomość dzieła wielkich Poprzedników

2018-07-10 14:48

Ks. Robert Gołębiowski
Edycja szczecińsko-kamieńska 28/2018, str. III

Archiwum prywatne ks. Roberta Gołębiowskiego
Bp Tadeusz Lityński

Z bp. Tadeuszem Lityńskim, ordynariuszem diecezji zielonogórsko-gorzowskiej, rozmawia ks. Robert Gołębiowski

Minęło już trzydzieści lat, odkąd święcenia kapłańskie w trzech diecezjach tworzących obecnie metropolię szczecińsko-kamieńską przyjęli ówcześni diakoni, którzy swą formację duchowo-intelektualną rozpoczynali w 1982 r. w murach Wyższego Seminarium Duchownego w Gościkowie-Paradyżu. Wśród nich byli także ks. Tadeusz Lityński, obecnie biskup diecezji zielonogórsko-gorzowskiej, oraz mający zaszczyt przeprowadzić tę rozmowę. Jubileuszowe dziękczynienie miało miejsce w Koszalinie i tam poprosiłem o kilka refleksji obecnego Pasterza diecezji zielonogórsko-gorzowskiej.

Ks. Robert Gołębiowski: – Czy wstępując do seminarium, a tym bardziej podczas święceń 5 czerwca 1988 r. neoprezbiter ks. Tadeusz miał świadomość, że stanie się następcą sługi Bożego bp. Wilhelma Pluty?

Bp Tadeusz Lityński: – Pan Bóg potrafi zaskoczyć. Należałoby zacząć od tego, że wstąpienie do seminarium było dla mnie zaskoczeniem, pytałem się, dlaczego? To, że ukończyłem seminarium, graniczyło po ludzku z cudem. Przecież to sześć lat formacji w naszym paradyskim seminarium, to naprawdę długi czas weryfikacji. Przełożeni pozytywnie zaopiniowali. A potem lata pracy kapłańskiej, które nie wskazywały na jakieś nadzwyczajne traktowanie, czy inaczej mówiąc, nie były one wypełnione wielkimi dziełami, którymi mógłbym się pochwalić. Dlatego powołanie na biskupa pomocniczego, a tym bardziej diecezjalnego, przyjąłem z wielkim niedowierzaniem i lękiem. Mając świadomość wielkości moich poprzedników, a szczególnie sługi Bożego bp. Wilhelma Pluty, kandydata na ołtarze. W dniu święceń byłem wdzięczny Bogu za dar kapłaństwa i pragnąłem służyć w Kościele jako wikariusz, widząc docelowo swoją pracę w przyszłości jako wiejski duszpasterz, bo pochodzę z niewielkiej miejscowości i klimat społeczności wiejskiej jest mi bardzo bliski.

– Wróćmy na chwilę do kształtowania powołania. Jakie były decydujące motywy, aby dać pozytywną odpowiedź na zaproszenie do służby Bogu i drugiemu człowiekowi?

– Pochodzę z rodziny wielopokoleniowej. Mieszkałem razem z moimi dziadkami, ludźmi bardzo głęboko wierzącymi, którzy mieli wpływ na moją pobożność. Nie bez znaczenia była również moja formacja ministrancka, lektorska i szczęście spotkania dobrych i gorliwych kapłanów. W okresie młodości uczestniczyłem także w pielgrzymkach warszawskich, a także brałem udział w rekolekcjach oazowych. Dlatego sądzę, że moje powołanie to taka wypadkowa klimatu wiary, która mnie kształtowała w rodzinie i w kościele.

– Ziemie Zachodnie, na których posługujemy, są terenem niezwykłym pod względem podejmowanych działań duszpasterskich. Jak można scharakteryzować główne nurty posługi chociażby na ziemi lubuskiej?

– W okresie powojennym większość mieszkańców musiała podjąć wyzwanie tworzenia nowej małej lokalnej ojczyzny. Dużą rolę odegrał Kościół. Uważam, że oprócz misji duszpasterskiej, formacji religijnej, bardzo ważnym czynnikiem na Ziemiach Zachodnich był czynnik integrujący, co przełożyło się na budowanie trwałych więzi społecznych.

– A co to znaczy być biskupem tak ważnej historycznie diecezji wyrosłej na gruncie administracji gorzowskiej?

– Kościół nie jest muzeum. Oczywiście, wielką odpowiedzialnością jest troska o zabytki, które są wpisane w życie naszych wspólnot parafialnych. Jednak istotne jest to, aby pozwolić się prowadzić Duchowi Świętemu. Mamy wiele nowych wspólnot parafialnych, mamy też wiele wspólnot duszpasterskich, modlitewnych. To w nich jest ogromny potencjał Kościoła.

– W archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej od I niedzieli Wielkiego Postu trwa nieustanna 24-godzinna adoracja, parafia po parafii, w intencji nowych powołań kapłańskich i zakonnych. Jak wygląda obecnie stan ilościowy powołań w Paradyżu i co obok daru modlitwy może wpłynąć na zwiększenie liczby alumnów?

– Każda diecezja ma obowiązek troski o powołania. Inwestycja modlitewna w dzieło powołań ma ogromnie ważne znaczenie. Bardzo podoba mi się ta inicjatywa modlitwy w sztafecie parafialnej. W naszej diecezji akcentujemy modlitwę w pierwsze czwartki miesiąca, jest organizowana trzydniowa piesza pielgrzymka do Rokitna, ostatnio zgromadziła 450 osób, które podjęły ten trud. Bardzo cennym wsparciem są w parafiach istniejące grupy Przyjaciół Paradyża, które dbają o modlitwę w intencji powołań, a także pielgrzymka służby liturgicznej do Paradyża, połączona z finałem ligi ministranckiej, jak również finałem konkursu liturgicznego. Zagraża nam w diecezji deficyt powołaniowy. Na dzisiaj po wyświęceniu 6 diakonów pozostało w seminarium ok. 30 alumnów. Myśląc odpowiedzialnie o przyszłości duszpasterstwa, potrzebujemy mocnego wsparcia. Oprócz modlitwy potrzebne jest też chrześcijańskie świadectwo życia, które może w istotny sposób wpłynąć na decyzje o pójściu drogą powołania.

– W październiku odbędzie się Synod Biskupów na temat „Młodzież, wiara i rozeznawanie powołania”. Jaka jest kondycja duchowa polskiej młodzieży?

– Przeżyliśmy wspaniały czas doświadczenia młodego Kościoła w czasie ŚDM. To był mocny powiew Ducha Świętego. Na niwie duszpasterstwa młodzieżowego powstaje wiele cennych inicjatyw. Jednak siląc się na wnikliwszą analizę kondycji duchowej młodego pokolenia, trzeba zauważyć pewien kryzys duchowy, którego wyznacznikiem jest słaba frekwencja na katechezie oraz w życiu wspólnot parafialnych. Może w codzienności nie dostrzegamy, poza bierzmowaniem, szerszego zaangażowania młodych ludzi w życiu Kościoła, ale są też radosne zjawiska pięknego świadectwa udziału młodych w ruchu pielgrzymkowym, czy chociażby w ekstremalnych Drogach Krzyżowych. Na duchowe oblicze naszej młodzieży ma wpływ kondycja duchowa naszych rodzin, a tu, niestety, kryzys rodziny jest bardzo widoczny. Temu nie może przeciwdziałać tylko zwiększona pomoc materialna dla rodziny, potrzeba wiary i wartości duchowych. Nie bez znaczenia jest tez silna ekspansja lewicowych i liberalnych poglądów, które podważają ewangeliczne wartości.

– Dramatem dla całej metropolii był ubiegłoroczny lipcowy pożar katedry w Gorzowie. Dzięki ogromnej rzeszy ludzi dobrej woli trwa misterna odbudowa szczególnie wieży. Na jakim etapie są obecne prace?

– Odnosząc się do tego pytania, pragnę podziękować za gesty solidarności i pomoc materialną, także z archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej. Na dzisiaj można powiedzieć, że trwają prace nie tylko w wieży kościoła, która uległa zniszczeniu, ale także podejmujemy remont całej katedry, w tym prospektu organowego. Czyszczone są cegły, wymieniane fugi, nowa instalacja elektryczna itd. Cała posługa sakramentalna przeniosła się do gmachu pobliskiego kiedyś banku, gdzie sprawowane są Eucharystie, ale jest to oczywiście trudna sytuacja tymczasowa. Mamy ogromną nadzieję, że w listopadzie wrócimy do wnętrza katedry, z radością dalej oddając hołd Bogu.

Tagi:
wywiad bp Tadeusz Lityński

Szczęśliwy człowiek, który służy Panu

2019-02-24 07:37

bp Tadeusz Lityński

List Biskupa Zielonogórsko-Gorzowskiego na niedzielę 24 lutego 2019 r. z okazji Diecezjalnej Peregrynacji Kopii Obrazu św. Józefa z Narodowego Sanktuarium w Kaliszu

archiwum
Bp Tadeusz Lityński zaprasza mężczyzn do poznania św. Józefa

Drodzy Diecezjanie,

Siostry i Bracia w Chrystusie,

dziś słowo Boże zawarte w pierwszym czytaniu ukazało nam obraz walki, którą toczyli ze sobą Dawid i Saul. Saul był królem Izraela, a Dawid już we wczesnej młodości, jako zwykły pasterz, został namaszczony – bez wiedzy Saula – przez proroka Samuela na przyszłego władcę. Prowadzony Opatrznością Bożą trafił na dwór królewski, gdzie stał się umiłowanym giermkiem króla i przynosił ulgę dręczonemu przez „złego ducha” Saulowi (1 Sm 16, 23), kojąc jego napady obłędu grą na cytrze. Ale zasłużył się też całemu narodowi, gdy – w na pozór nierównej – walce pokonał Goliata, najpotężniejszego z filistyńskich wojowników, co przesądziło o zwycięstwie w wojnie. Jego męstwo i coraz większa sława ściągnęła jednak nań zawiść nieobliczalnego Saula. Choć Dawid poślubił Mikal, królewską córkę, to król kilkakrotnie próbował go zabić. Dawid postanowił uciec na pustynię, gdzie żył z grupą towarzyszy. Był banitą ściganym przez władcę. Ale, choć dysponował mniejszą liczbą wojowników, to właśnie on aż dwa razy miał doskonałą okazję, by zgładzić Saula i uwolnić się od prześladowcy. Jednak – rzecz zdumiewająca – z żadnej okazji nie skorzystał. Jedną z nich przytacza właśnie dzisiejsze czytanie z Pierwszej Księgi Samuela.

Zwróćmy uwagę na ten obraz walki i na mężczyzn, którzy ją prowadzą. Saul jest owładnięty zazdrością o władzę i nienawiścią do konkurenta. Dawid, młody, ale doświadczony wojownik, postępuje inaczej. To człowiek namaszczony przez Pana i posłuszny Bogu. Walkę prowadzi więc według Bożych reguł. Wie, że to do Boga należą losy człowieka. Słowo, żyjące w pamięci narodu, kształtuje jego serce: Shema Israel! Słuchaj, Izraelu, Pan jest naszym Bogiem – Panem jedynym. Będziesz miłował Pana, Boga twojego, z całego swego serca, z całej duszy swojej, ze wszystkich swych sił (Pwt 6,4-5). Dawid nie podnosi więc ręki na Saula, którego niegdyś Bóg, również przez proroka Samuela, namaścił na pierwszego króla Narodu Wybranego. Zostawia sąd nad królewskimi grzechami i niewiernościami samemu Bogu. Bojaźń Boża owocuje w duszy Dawida szacunkiem nawet do wroga. To wyraz autentycznego, szlachetnego męstwa, a zarazem zapowiedź tego, co po wiekach objawi potomek Dawida według ciała, a zarazem Syn Boży – Jezus Chrystus.

Słyszeliśmy o tym dziś w Ewangelii, kiedy w słynnym Kazaniu na Górze Jezus mówił do swych uczniów: Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają. Jezus Chrystus – Bóg, który stał się Człowiekiem – w pełni ukazał, że miłości do Boga nie można oddzielić od miłości do ludzi, do każdego człowieka, nawet nieprzyjaciela. To ostateczny sens najważniejszego przykazania miłości zawartego w modlitwie Shema Israel!

Sam Jezus wypełnił to przykazanie, tocząc Boską i męską walkę z prześladowcami na krzyżu, milcząc i przebaczając, a przez swe Zmartwychwstanie dał szansę nawet swym wrogom przejść do zwycięskiego obozu. Taka jest moc Chrystusa, Człowieka niebieskiego – jak nazywa Go św. Paweł Apostoł (por. 1 Kor 15, 48). Gdy Nieskończony przyjął granice ludzkiej natury, śmiertelny człowiek stał się królem nad wiekami, i mieszkańców ziemi uczynił dziedzicami nieba – te słowa prefacji o Narodzeniu Pańskim słyszeliśmy jeszcze niedawno w liturgii okresu Bożego Narodzenia. Ten czas już za nami, ale gdy rozważamy dziś o męskich zmaganiach, wspomnienie Bożego Narodzenia łatwo przywiedzie nam na myśl osobę św. Józefa.

To ciągle nieznana postać. Jednak ów zagadkowy mężczyzna nie przestaje intrygować. Nic dziwnego. Przecież to jemu Opatrzność powierzyła zupełnie wyjątkową misję. Na jego barkach spoczął los wybranej przez Pana Kobiety i nadzwyczajnego Dziecka – Syna Boga, któremu Józef miał nadać imię Jezus. Życie stawiało przed Józefem wielkie wyzwania: młodzieńcze pragnienia, by być szczęśliwym mężem i ojcem, wewnętrzne rozterki i zewnętrzne trudy związane z początkiem małżeństwa i pojawieniem się Dziecka, niebezpieczeństwa czyhające na jego rodzinę, emigracja i poszukiwanie dobrego miejsca do spokojnego życia i ciężkiej pracy, wreszcie, wymagająca od męskiego serca ogromnej dojrzałości, miłość do najwspanialszej i tajemniczej Żony oraz trud wychowania jedynego Syna – przekazania wiedzy o świecie i rzemiośle Temu, który, jak wielu młodych „wie lepiej” (por. Łk 2,49), tyle, że przecież naprawdę jest Panem i Mistrzem. Jak temu wszystkiemu sprostać, będąc mężczyzną z krwi i kości? Jak kierować swym życiem, sercem, umysłem, duszą i ciałem, aby nie przegrać wszystkiego? Nie byłoby to możliwe, gdyby Józef, potomek królewskiego rodu Dawida, nie pozostawał w głębokiej relacji do Pana, Boga Abrahama, Izaaka i Jakuba – Boga, który wybiera i obdarza łaską. W Ewangelii Józef nie wypowiada ani jednego słowa. On słucha. Bo takie jest pierwsze przykazanie dla męża Bożego: Shema Israel! Słuchaj, Izraelu, Pan jest naszym Bogiem – Panem jedynym. Będziesz miłował Pana, Boga twojego, z całego swego serca, z całej duszy swojej, ze wszystkich swych sił. Niech pozostaną w twym sercu te słowa, które ja ci dziś nakazuję. Wpoisz je twoim synom, będziesz o nich mówił przebywając w domu, w czasie podróży, kładąc się spać i wstając ze snu. Przywiążesz je do twojej ręki jako znak. Niech one ci będą ozdobą przed oczami. Wypisz je na odrzwiach swojego domu i na twoich bramach (Pwt 6, 4-9). Słuchaj, Izraelu! Słuchaj, Józefie! I Józef słuchał. A Bóg mówił i prowadził Opiekuna swego domu swoimi drogami aż do szczęśliwej śmierci u boku Jezusa i Maryi. Tak spełniła się obietnica z psalmu: Szczęśliwy człowiek, który służy Panu i chodzi Jego drogami. Będziesz spożywać owoc pracy rąk swoich, szczęście osiągniesz i dobrze ci będzie (Ps 128,1-2).

Drodzy w Panu,

jestem przekonany, że Bóg chce w tym roku poprowadzić św. Józefa drogami naszej ziemi. Przygotowujemy się bowiem do Diecezjalnej Peregrynacji Kopii Cudownego Obrazu z Narodowego Sanktuarium św. Józefa w Kaliszu. Obraz ten odwiedzi wiele miejsc naszej diecezji i ufam, że będzie to okazja do owocnych spotkań z Opiekunem Świętej Rodziny. Szczególnie chciałbym zaprosić do udziału w tym wydarzeniu wszystkich mężczyzn, od młodzieńców po seniorów, bo przecież św. Józef patronuje wszystkim mężczyznom. Na dnie męskiego serca żyje pragnienie, aby osiągnąć szczęcie (por. Ps 128, 2). Tego jako mężczyźni szukamy i o to walczymy, nieraz zmagając się z wieloma męskimi namiętnościami. Wierzę, że wędrówka św. Józefa po naszej diecezji pomoże nam po męsku – jak głosi motto peregrynacji – milczeć, walczyć i kochać. Podczas spotkań ze św. Józefem dotkniemy kilku ważnych tematów nurtujących wielu mężczyzn: przyjrzymy się męskiej naturze, która prowadzi do miłości i przekazywania życia, poszukamy sensu męskiej pracy i pasji oraz zobaczymy, że wspólnota wiary może być – wbrew stereotypom – naturalnym środowiskiem mężczyzn, którzy mogą w niej stawać się świadkami Chrystusa, a nawet przewodnikami w wierze jako świeccy i duchowni. Tę ostatnią perspektywę chcemy pokazać zwłaszcza młodym mężczyznom, bowiem nasza diecezja z wielką tęsknotą oczekuje na nowe powołania kapłańskie. A wszystko to w atmosferze słuchania słowa Bożego i męskiej modlitwy o to, aby nasze życie było sensowne, owocne i spełnione tu na ziemi i w wieczności.

Peregrynacja rozpocznie się od Diecezjalnej Pielgrzymki Mężczyzn do Narodowego Sanktuarium św. Józefa w Kaliszu, która odbędzie się 7 marca br. Tam otrzymamy kopię Cudownego Obrazu, która do końca maja pozostanie w naszej diecezji. Zapraszam już dziś wszystkich mężczyzn do udziału w tej pielgrzymce.

Podczas kolejnych dni peregrynacji do uczestniczenia w Mszach św. oraz czuwaniach modlitewnych zapraszam także wszystkie niewiasty, zwłaszcza żony i matki, ale również osoby konsekrowane i dziewczęta. Kaliski obraz św. Józefa przedstawia bowiem całą Świętą Rodzinę, a także Trójcę Świętą i jest źródłem wielu łask dla wszystkich dzieci Bożych. Jednak podczas spotkań pt. „Milczeć, walczyć, kochać” pozwólmy mężczyznom, o ile to możliwe, zebrać się i modlić osobno. Niech to będzie dla nich wyjątkowy czas!

Dla wszystkich natomiast przygotowaliśmy modlitewnik z modlitwami do św. Józefa w różnych intencjach, a także rozważaniami o św. Józefie i Cudownym Obrazie. Jest w nim opisana także historia niezwykłej duchowej i męskiej walki stoczonej w niemieckim obozie koncentracyjnym w Dachau. Było tam więzionych wielu ludzi, w tym prawie trzy tysiące księży, z czego ponad połowę stanowili Polacy. Pod koniec wojny więźniowie spodziewali się, że czeka ich zagłada. Polscy księża zapalili wtedy światło nadziei przygotowując udręczonych skazańców, kapłanów i świeckich, do oddania swych losów św. Józefowi. Przed dniem zawierzenia odprawiono nowennę do św. Józefa z Kalisza w intencji ocalenia. 22 kwietnia 1945 r., księża i świeccy dokonali aktu oddania się w opiekę św. Józefowi w duchowej łączności z jego kaliskim sanktuarium. Nie wiedzieli, że Heinrich Himmler wydał tajny rozkaz wymordowania wszystkich więźniów. W niedzielę 29 kwietnia, na cztery godziny przed wykonaniem rozkazu obóz zdobyli alianccy żołnierze. Tuż po oswobodzeniu obozu amerykański dowódca wezwał wszystkich do modlitwy „Ojcze nasz”. Dla 856 księży będących wtedy w obozie stało się jasne – ten cud zawdzięczali św. Józefowi. Ocaleni, zgodnie ze złożoną obietnicą, co roku pielgrzymowali do sanktuarium w Kaliszu i wspierali dzieła miłosierdzia.

Nasza peregrynacja wpisuje się także w Wielki Post. To również czas duchowej walki, którą toczą chrześcijanie, mężczyźni kobiety. Nie walczymy jednak przeciw ludziom, lecz przeciw diabłu, złemu duchowi, przeciw jego pokusom, i przeciw własnym słabościom. Walczymy o to, by bardziej kochać Pana i siebie nawzajem, wybaczając sobie tak, jak i Pan przebaczył nam (por. Kol 3,13). Każdy z nas ma w tej walce do dyspozycji potrójną broń: modlitwę, post i jałmużnę, której szczególnie w Wielkim Poście, powinniśmy używać. Zachęcam zwłaszcza do poszukiwania modlitewnej ciszy z dala od zgiełku świata i mediów, do udziału w wielkopostnych nabożeństwach – Drodze Krzyżowej i Gorzkich Żalach – a także w rekolekcjach; do abstynencji od alkoholu w intencji osób dotkniętych dramatem nałogu, a wreszcie do podjęcia osobistych dzieł miłosierdzia oraz wsparcia inicjatyw parafialnych i diecezjalnych. Ufam, że uzdolni nas do tego Jezus Chrystus. Jego mocą możemy zwyciężać i odzyskiwać wolność dzieci Bożych. Po naszej stronie są też Najświętsza Maryja Panna i św. Józef, zastępy aniołów oraz świętych mężczyzn i kobiet w niebie, a także pielgrzymujący na ziemi siostry i bracia w chrześcijańskiej wierze oraz wszyscy ludzie dobrej woli.

Wraz z pasterskim błogosławieństwem polecam Waszej modlitwie dzieło peregrynacji i naszą diecezję oraz dedykuję wszystkim, a zwłaszcza mężczyznom, słowa psalmu, które będą towarzyszyć peregrynacji obrazu św. Józefa: Szczęśliwy człowiek, który służy Panu i chodzi Jego drogami. Będziesz spożywać owoc pracy rąk swoich, szczęście osiągniesz i dobrze ci będzie (Ps 128, 1-2). Amen.

+Tadeusz Lityński

Biskup Zielonogórsko-Gorzowski

CZYTAJ DALEJ

Reklama

„Miłość i Miłosierdzie” niezwykła opowieść o siostrze Faustynie

2019-02-01 12:54

„Miłość i Miłosierdzie” to niezwykła opowieść o polskiej zakonnicy, siostrze Faustynie – uznanej za świętą przez papieża Jana Pawła II, mistyczce i wizjonerce, która w swoim życiu stanęła przed wykonaniem bardzo ważnej misji. Film pokaże nieznane do tej pory fakty i przybliży widzom narodziny niezwykłego kultu Bożego Miłosierdzia, który zyskał popularność na całym świecie.

Film „Miłość i Miłosierdzie” to m.in.

- Nieznane listy ks. Michała Sopoćki.

- Nieujawnione dotąd dokumenty, które pozwolą światu poznać prawdę o wpływie Bożego Miłosierdzia na losy świata.

-Zdjęcia dokumentalne do filmu kręcone w Polsce, USA i na Litwie.

Producentem obrazu jest Fundacja Filmowa im. św. Maksymiliana Kolbe i Telewizja Polska.

Dystrybucją filmu zajmie się Kondrat – Media i Kino Świat.

W roli głównej zobaczymy Kamilę Kamińską – nagrodzoną za najlepszy debiut aktorski na festiwalu filmowym w Gdyni gwiazdę hitów „Najlepszy” i „Listy do M. 3”.

„Miłość i Miłosierdzie” to dokument fabularyzowany o Bożym Miłosierdziu. Boże Miłosierdzie jest czczone na wszystkich kontynentach przez setki milionów osób, jednak większość chrześcijan nadal nie zdaje sobie sprawy z potęgi przesłania, które Jezus przekazał ludzkości za pośrednictwem s. Faustyny Kowalskiej, prostej polskiej zakonnicy. Dziś już świętej. Nie mniejszą rolę w objawieniu światu prawdy o Bożym Miłosierdziu odegrał bł. Ks. Michał Sopoćko, wybitny kapłan i spowiednik wizjonerki.

„Blisko mojego serca s. Faustyna nazywa się Helenka Kowalska i jest radosną dziewczyną biegającą po polach, bawiącą się z dzieciakami w Ostrówku” - powiedziała Kamila Kamińska w jednym z wywiadów, która przygotowując się do roli przebywała m.in. u sióstr w Ostrówku, gdzie Helena Kowalska zbierała pieniądze na wiano przed wstąpieniem do zakonu. „Tam pokochałam ją najbardziej - mówi aktorka i wspomina o przywilejach leżenia w łóżku Heleny i chodzenia jej ścieżkami. - Tam zrozumiałam, że to nie jest tak, że ja mam być święta, że mam unieść symbol świętości. Świętość jest w każdym z nas. To nie jest tak, że święci są wybrani. My wszyscy możemy być świętymi, ale to jest nasz wybór - wybór kogo słuchamy” - mówi Kamińska.

W filmie „Miłość i Miłosierdzie” wystąpili również: Macieja Małysa, który zagrał u boku samego Johna Voighta w głośnym filmie „Jan Paweł II” oraz Janusz Chabior znany szerokiej widowni chociażby z produkcji „Wołyń”. Reżyserem jest Michał Kondrat – twórca m.in. produkcji „Dwie Korony” poświęconej historii o. Maksymiliana Kolbe.

Podczas Światowych Dni w Panamie odbył się specjalny pokaz filmu dla dziennikarzy z całego świata. Fabularna część filmu kręcona była równocześnie po polsku i po angielsku

Światowa premiera filmu zaplanowana jest na 29 marca 2019 roku.

Michał Kondrat – polski reżyser, oraz producent wielu chrześcijańskich filmów. Jego ostatni filmu „Dwie Korony” obejrzało ponad 200 tyś. widzów. Prawa kinowe zostały sprzedane do 12 krajów.

Trwa zbiórka środków na realizację filmu. Więcej na ten temat na stronie www.kolbe.org.pl

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Peregrynacja obrazu św. Józefa w Żaganiu-Moczyniu

2019-03-18 23:32

Kamil Krasowski

Obraz św. Józefa z sanktuarium w Kaliszu zakończył peregrynację w parafii św. Józefa w Żaganiu-Moczyniu i dzisiejszego wieczoru nawiedził Żary.

Maria Romer
Spotkanie dzieci z SP nr 3 im. św. Jana Pawła II ze św. Józefem
Zobacz zdjęcia: Peregrynacja obrazu św. Józefa w Żaganiu-Moczyniu
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem